whos.amung.us

niedziela, 21 sierpnia 2016

Bo trudno jest za jednym zamachem...

Autor: Integrator

Choćby nie wiem jak się człowiek starał, trudno jest za jednym zamachem wyrazić nagromadzone myśli. Głównie dlatego, że sprawy o których tu rozprawiamy to zdarzenia wyjątkowo dynamicznie i nawet jeśli jeszcze wczoraj wszystko wydawało się jasnym, dzień później pod naporem nowych informacji przychodzi przyznać się przed samym sobą, że wcale nie jest tak jak nam się pierwotnie wydawało. Często bywa też tak, że wraz z nowym dniem przychodzą nowe przemyślenia, które dzień wcześniej dopiero kiełkowały i ni jak nie było możliwości by je na tak wczesnym etapie przywoływać. Tak też było w przypadku dwóch tematów które tu ostatnio poruszaliśmy. Czas zatem na krótką podróż w czasie.

Chciałbym zatem parę jeszcze słów rzecz na temat tego co się dzieje w Turcji. Kiedy po raz pierwszy pisałem o fali tzw. uchodźców nie miałem najmniejszych wątpliwości, że za tym bezprecedensowym wydarzeniem stoi Rosja, która w ten to sposób uruchomiła plan destabilizowania Unii Europejskiej ale i długotrwały proces przemodelowywania sytuacji wewnętrznej w poszczególnych krajach zrzeszonych. Nie twierdzę, że Kreml nakreślił taki scenariusz od początku do końca. Wątpię by moskiewscy ludzie byli aż tak dobrzy by wpaść na pomysł wzbudzenia i przekierowania wielomilionowej, ludzkiej fali ku Europie. Jednakże wystarczyło ażeby na tym końcowym już etapie jako pierwsi zorientowali się jak wiele mogą skorzystać jeśli uczynią za pomocą swych europejskich agentur sprawę uchodźców sprawą najważniejszą dla Unii. Myślę, że tak to właśnie wyglądało no a dziś Rosja ma całkiem inną sytuację niż przed konfliktem syryjskim, kiedy to państwa Unii po raz pierwszy mniej lub bardziej konsekwentnie stanęły na przeciw niej jednym frontem.

Postawioną wówczas przeze mnie tezę o wykorzystywaniu przez Putina fali uchodźców dla własnych interesów znajdziemy dziś w większości mediów, mógłbym więc z satysfakcją powiedzieć - a nie mówiłem?! Niemniej nie czuję żadnej satysfakcji bo sytuacja jest krytyczna a ja w swej naiwności nie przypuszczałem, że to może się posunąć aż tak daleko. Wydawało mi się, że mimo wszystko liderzy państw Zachodu mają jakieś granice szaleństwa poza które nie wyścibią nosa tymczasem ewidentnie lezą w szkodę niczym kargulowa krowa. Okazuje się, że wszyscy oni dotknięci są jednakowym paraliżem części mózgu odpowiadającej za logikę, przez co jak jeden mąż bezustannie zaprzeczają zmianom jakie niesie fala uchodźców. Te zaś wyglądają dziś tak, że ISIS dzięki narzuconemu przez Unię dyrektywnemu rozlokowaniu muzułmanów w większości państw zrzeszonych mogła, zmienić styl "walki". Po niewiele wnoszących dla sprawy zamachach na obiekty państwowe czy funkcjonariuszy Państwo Islamskie dostało dzięki europejskim oszołomom piastującym decyzyjne stanowiska możliwość paraliżowania społeczeństw poprzez ataki na zwykłych obywateli. Ataki niczym nieuzasadnione, nieprzewidywalne - takie przed którymi nie da się zabezpieczyć. A tak tępa i mogąca dotknąć każdego z nas przemoc musi przecież wywołać wyjątkowy stan poczucia strachu. Dzięki unijnym jełopom ISIS nie musiała niczego planować, nie musiała nawet ruszyć palcem w bucie. To co jest złożyło się bowiem do kupy samo i jest naturalną konsekwencją nagłego zderzenia różnych cywilizacji i religii. Ludzie którzy tak nagle i tak masowo przybyli do Europy muszą czuć się obco, trudno jest im też zasymilować się ze znacznie bogatszymi społeczeństwami naszego kontynentu które żyje na stopie dla uchodźców nieosiągalnym przez kolejne lata a być może w ogóle. Dzięki operacji jakiej dokonano rękami biurokratów w sercu Europy mamy potężne masy ludzkie stanowiące idealny materiał z którego mogą czerpać ekstremiści z całego świata. W dodatku bez szczególnych nakładów finansowych. Od teraz by zostać terrorystą i siać przerażenie wystarczy obejrzeć instruktażowy film na YouTube wzywający do wyrzeczeń, no i...  kuchenny nóż. I tak jednego dnia facet wjeżdża ciężarówką w tłum plażowiczów, ktoś inny podpala wagon z pasażerami, za chwilę ktoś jeszcze inny biega z nożem po mieście. Nikt nie może być pewny jutra, wróg czy sojusznik, choćby i nawet ksiądz który dał ziemię pod meczet. Co z tym stanem rzeczy robią szefowie państw europejskich? Lezą przed kamery by kłamać w żywe oczy, że to nic zorganizowanego, że nie można tych ludzi wrzucać do jednego worka, i że są pośród uchodźców także dobrzy ludzie. Cóż, znajomy twierdzi że Merkel to głęboko zakamuflowany agent Putina. Jeśli przyjmiemy, że jak chcą historycy, prawa ręka Roosevelta to był agent Stalina, no i gdy dodamy do tego fakt, że na konto "współpracownika" Donalda Trampa popłynęły z Rosji miliony dolarów nic nie jest niewyobrażalne ani niemożliwe. Jedno jest pewne, gdy rządzą głupcy i zaprzańcy muszą nadejść czasy nieciekawe...

Miało być o Turcji  a poszło najpierw o uchodźcach. Ale tu wielu słów nie trzeba. Nie ma wątpliwości, że kierunek który objęła Turcja to efekt decyzji Unii Europejskiej, która zamiast to państwo przyciągać i stopniowo przekazywać mu standardy obowiązujące w tej części świata wymyśliła sobie, że wymusi te zasady obelgami i groźbami. Nie może też ujść naszej uwadze obłuda unijnych dyplomatów. Najpierw zlecono Turcji za trzy miliardy euro (czytaj: za gigantyczną łapówkę) blokowanie fali uchodźców - bez jakichkolwiek uwag co do ewentualnych metod - po czym gdy Turcja zabrała się do roboty podniosła się w Brukseli wrzawa świętego oburzenia. Nie inaczej swego czasu próbowano tresować Węgrów. Najpierw pastwiono się nad tym państwem długimi miesiącami, a gdy te zwróciły oczy ku Rosji zrobiono rwetes, że Orban gada z Putinem. A z kim do cholery miałyby innym gadać? Podobnie jest dziś z Turcją. Erdogan odpowiada na zaproszenie od człowieka, który chce robić interesy i nie udaje przy tym "cnotliwej Zuzanny, która nie wie o co chodzi ale wie jak się to robi" (cytat ze Znachora). W wyniku takiej a nie innej reakcji Zachodu jest też poniekąd zmuszony do układania się z bardzo groźnym sąsiadem.

Turcja to nie małe Węgry. Turcja to jest druga armia NATO a każdy kryzys tej struktury (skutecznie dziś trzymającej Putina w szachu) to bardzo niebezpieczna sytuacja. Łatwo jest wejść na złą drogę dużo gorzej jest z nie zejść, ale wciąż jest jeszcze czas by się opamiętać. To jest przesłanie dla prezydenta Turcji ale i społeczeństw Francji i Niemiec, które za chwilę pójdą do urn niosąc w swych rękach szanse odwołania ludzi, którzy spychają Europę na krawędź wojny.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz