whos.amung.us

niedziela, 17 lipca 2016

Rosyjski pucz w Turcji

Autor: Integrator

Wydarzenia w Turcji których jesteśmy świadkami nie pozwalają spokojnie wygrzewać się na plaży. Urlop urlopem ale parę zdań koniecznie trzeba napisać.

Czytelnicy regularnie zaglądający na stronę Tygodnika Solidarni mogli swego czasu przeczytać tekst w którym odniosłem się do incydentu zestrzelenia rosyjskiego samolotu przez Turcję. Pisałem wówczas, że brak reakcji ze strony Rosji jest dowodem na jej faktyczne możliwości militarne i kładzie kres przekonaniu, że Rosja zawsze odpowie zbrojnie na jakąkolwiek akcję obronną, nawet jeśli wcześniej przez nią samą sprowokowaną. Argumentowałem też, że Turcja to druga pod względem wielkości armia w NATO, a ponieważ Rosja atakuje tylko państwa słabsze lub pogrążone jak Ukraina w wewnętrznych kłopotach, będzie musiała tym razem spuścić potulnie głowę. Zdania w tej kwestii nie zmieniam, aczkolwiek ostatnie wypadki pozwalają spojrzeć na to wydarzenie trochę szerzej.

Jak wiemy prezydent Turcji w ostatnich dniach przeprosił Putina za zestrzelenie rosyjskiej maszyny. Z niedowierzaniem słuchałem tych doniesień ale sprawdziłem to w kilku źródłach i faktycznie takie słowa padły. Bardzo to biło w postawioną przeze mnie w tamtym tekście tezę, że Turcja nie musi kłaniać się Moskwie niemniej nie mając dostępu do informacji źródłowych zostało mi czekać na dalszy ciąg wydarzeń. Odpowiedź na nurtujące mnie pytanie - co zmusiło Erdogan do tak skrajnej zmiany retoryki - przyniosła nieudana próba puczu wojskowego.

Od tej chwili na sprawę zestrzelenia rosyjskiego samolotu trzeba patrzeć w dwojaki sposób. Bo też dwa scenariusze mogły mieć tu miejsce aczkolwiek oba jednakowoż mogły zmusić prezydenta Turcji do wygłoszenia oficjalnych przeprosin. Pierwszy wariant zdarzeń mógł wyglądać tak, że rosyjski samolot został zestrzelony za zgodą prezydenta który dał zielone światło wojsku na takie działania. W konsekwencji tego zdarzenia Rosja nie mogąc otwarcie wypowiedzieć wojny bardzo silnemu przeciwnikowi rozpoczęła działania destabilizacyjne na terenie Turcji, szczególnie w obrębie armii. Sygnały o nastrojach w wojsku jakie dotarły do Ergodana musiały być skrajnie niepokojące skoro zmusiły go do publicznego posypania głowy popiołem. Prezydentowi Turcji doniesiono o planach dokonania puczu jak i o tym, że stoją za tym Rosjanie. Drugi wariant zdarzeń mógł wyglądać tak, że zestrzelenie samolotu było decyzją podjętą z premedytacją w okręgach dowództwa armii ale bez wiedzy prezydenta Turcji. Działając w porozumieniu z przeciwnikami Erdogana chcieli oni w ten sposób uwikłać go w konflikt z Rosją i tym samym zyskać zagranicznego sojusznika dla rodzących się już wtedy planów dokonania zbrojnego przejęcia władzy. Jak donoszą media do grupy puczystów dołączył także pilot myśliwca który zestrzelił rosyjską maszynę. W obliczu ostatnich wydarzeń ten właśnie wariant wydaje się być bardziej prawdopodobny. Erdogan widząc co się szykuje próbował przeprosinami zyskać na czasie i zdążyć przeprowadzić czystki w armii. Okazało się jednak, że tego czasu już nie ma.

Trudno wyrokować jak było niemniej opowieści, jakoby on sam przygotował pucz by go potem zdusić i pozyskać tym samym mandat do dokonywania czystek w armii jest żałosnym bajdurzeniem. Erdogan ma władzę absolutną i zmiany w armii mógłby przeprowadzić w każdej chwili nie oglądając się na wolę narodu. Nieuzasadnioną wersją wydarzeń wydaje się być także wersja prezentowana w dzisiejszych serwisach informacyjnych, które sugerują udział Amerykanów w przygotowaniach do puczu. Tylko informacja o próbach zbliżenia Turcji z Rosją mogłaby ich pchnąć do takich działań. Pozostaje pytanie czy takowe były niemniej tak destrukcyjne działania na terenie zaprzyjaźnionego państwa (w Turcji stacjonują amerykańskie jednostki i sprzęt z głowicami jądrowymi) to rzadkość i ostateczność. Za to telefon od Putina do Erdogana w którym ten pierwszy życzy szybkiego poworotu do normalności po puczu jest bardzo wymowny. 

Według mnie Turcja, zwracam się teraz bezpośrednio do obywateli tego państwa, jest krajem wystawionym na celowe działania destabilizacyjne prowadzone z terytorium Rosji. Musicie pamiętać, że Rosja jeśli może uderzyć bezpośrednio robi to niezwłocznie a jeśli przeciwnik jest zbyt silny działania zbrojne poprzedza działaniami destabilizacyjnymi i dezinformacyjnymi, by przeciwnika odpowiedni osłabić. Tak było w przypadku Ukrainy. W przypadku gdy atakowane państwo (obecnie Turcja) należy do silnej organizacji woskowej wówczas Moskwa zadowala się pośrednim przejęciem władzy w kraju. Taki był właśnie sądzę cel nieudanego puczu. Turcja oparła się inwazji ale musicie wiedzieć, że to nie koniec knucia i destabilizowania sytuacji w waszym kraju. Także poprzez zamachy terrorystyczne przeprowadzane na waszych ulicach dokonywane z inspiracji a przynajmniej za wiedzą i cichym przyzwoleniem Putina. Tu liczy się tylko cel. Prezydent Lech Kaczyński w 2008 roku dowiedziawszy się o inwazji Rosji na Gruzję, zebrał przywódców kilku państw i wraz z nimi stanął na rynku Tibilisi zatrzymując pochód rosyjskich czołgów na stolicę tego państwa. Cztery lata później Polska mimo, że była członkiem NATO, przeżyła największą tragedię od czasu II Wojny Światowej. W wyniku wieloletnich przygotowań operacyjnych i w porozumieniu z polskimi zdrajcami, samolot w którym Prezydent leciał na obchody rocznicy upamiętniającej ludobójstwo popełnione w Katyniu przez Rosjan na Polakach, rozbił się tuż przed lądowaniem. Do dziś Rosja nie oddała nam wraku samolotu, który niszczeje specjalnie wystawiony na warunki atmosferyczne. Do dziś nie przekazała czarnych skrzynek, a do władzy w Polsce po katastrofie dopuszczono ludzi biorących wówczas bezpośredni udział w rosyjskiej grze przeciwko własnemu prezydentowi.

W 2015 roku po 8 latach grabienia resztek majtku narodowego i narzucanej nam siłą nowej odsłony polsko-rosyjskiej przyjaźni, Polska wolą wyborców znów stanęła na nogi. Nauczeni naszym doświadczeniem nie dajcie się zmanipulować ani podzielić, szczególnie przez media masowo obstawiane agenturą wpływu. Od tej roboty, od dzielenia narodu polskiego, zaczął Putin drogę do odpłacenia Lechowi Kaczyńskiemu zniewagi jakiej doznał na oczach całego świata w Tibilisi. Turcy! Bądźcie czujni i nie wierzcie Moskwie! Tylko wówczas przetrwacie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz