whos.amung.us

niedziela, 26 czerwca 2016

Brexit OK czy KO?

Autor: Integrator

W ostatnim tekście poczyniłem obietnicę, że w kolejnej odsłonie Tygodnika zajrzymy za kotarę poza którą nie ma wglądu żaden goj. Ale mamy Brexit a skoro tak to mus jest pisać o tym właśnie.

Trudno jest odnosić się do wszystkich komentarzy, do innych jak choćby tych wieszczących Europie tragedię na miarę ostatniej Wojny Światowej odnosić się nie warto. Są jednak i takie głosy do których odnieść się trzeba i to jak najszybciej. Oto bowiem pojawiła się w mediach narracja, i to już w okresie przedreferendalnym jako straszak na zwolenników wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, jakoby głównym beneficjentem tego scenariusza wydarzeń miała być Rosja, której szczególnie zależy na rozbiciu europejskiej solidarności. Bo jak nie ma jedności to i nie ma sankcji. To jest rzecz jasna wierutna bzdura albowiem o ile Rosja, tu zgoda, ma interes w tym by Unię zdestabilizować to już na pewno nie ma ona dziś interesu żadnego w tym by tą strukturę rozbijać. Unia Europejska w obecnym składzie i w obecnym kształcie jest tworem, który pozwala jej najsilniejszym graczom skutecznie utrzymywać w ryzach państwa pomniejsze. Taki byt jest bardzo Putinowi na rękę bo daje mu znacznie większe pole manewru niżby miał w sytuacji, gdyby musiał z każdym z tych państw rozgrywać oddzielną partię szachów. Dziś wystarczy pokątnie dogadać się z Niemcami i Francją by pozyskać korzystne dla siebie a obowiązujące w całej Unii rozwiązania. Dla zwykłych zjadaczy chleba wyłuskanie takich niuansów nie jest sprawą prostą, ale gdyby w tej kwestii chciał wypowiedzieć się ktoś ze służb dyplomatycznych tudzież sprawny analityk zapewne okazałoby się, że Rosja dzięki Unii ma w wielu sprawach z tak zwanej górki. Najprostszym tego przykładem niech będą umowy gazowe z Rosją. O ile wcześniej można było manić masy potencjałem płynącym ze wspólnie prowadzonej polityki gospodarczej o tyle od chwili gdy Stara Unia wypięła się w tej kwestii na pozostałych członków możemy stanąć w prawdzie, że europejska solidarność to mit. 

Mając tą kwestię omówioną, proponuję więc wrócić jeszcze na chwilę do Putina. Brexit jako akt który mógłby dać początek kolejnym rozstaniom z Unią, jest mu bardzo nie na rękę szczególnie w chwili gdy wszystkie swoje siły koncentruje on dziś na działaniach mających na celu zniesienie nałożonych na Rosję sankcji. W zaistniałej sytuacji, to jest pełnej konsternacji i konieczności szukania nowych rozwiązań a co za tym idzie także mozolnego reorganizowania struktur tak by zapobiec rozpadowi Unii, nikt nie będzie miał ani ochoty ani odwagi by powracać do tego jakże ważnego dla niej tematu. Świadomość tego faktu była aż nazbyt dobrze widoczna w mimice Putina zagadniętego w sprawie właśnie ogłoszonego wyniku referendum. Musiał robić dobrą minę do złej gdy ale też jak przystało na lidera państwa specjalizującego się w dezinformacji nieomieszkał ugrać przy okazji paru punktów w kwestii wizerunkowej. Przynajmniej tyle na otarcie łez. Świadom narracji jaką prowadzą media, jakoby Brexit był mu na rękę, udzielił odpowiedzi jaką zwykły udzielać organizacje terrorystyczne, którym przypisuje się zamach w przygotowaniu którego akurat tym razem nie brały udziału. Zapytany więc o stanowisko w kwestii referendum wygranego przez wyspiarskich przeciwników Unii Putin w swą wypowiedź wplótł zdanie; "myśmy w tym palców nie maczali". Czujecie to moi Państwo? Przychodzi dziennikarz i pyta co on myśli o Brexit'cie a ten zamiast powiedzieć jak wszyscy, że to dobrze albo źle mówi, że on w tym palców nie maczał. Można by powiedzieć, że na złodzieju czapka gore, czy może bardziej, że głodnemu chleb na myśli ale tym razem chodziło o zwykłe efekciarstwo. Po takiej odpowiedzi w głowach słuchaczy kołata się już tylko jedna myśl, że jednak coś musiało być na rzecz. No i że Putin może. My tu jednak wiemy swoje. Wyjście Wielkiej Brytanii to duża niedogodność dla Rosji. W historycznym układzie Wielka Brytania i reszta Europy, ta pierwsza może znacznie więcej. To nie koniec złych wieści dla Władymira. W samej Unii pod groźbą dalszych odejść do głosu dojść muszą takie państwa jak Polska. Nie będzie już woli ni mocy by badać praworządności w kraju nad Wisłą. Zaczną się za to twarde negocjacje ale i konkretne ustępstwa.

Wracając do tytułu notki KnockOut'u nie ma, jest jak najbardziej OK. Wyjście Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych to szansa na reorganizację Unii Europejskiej w taki sposób by w końcu zaczęła przypominać Unię jaką mieli w zamyśle jej pomysłodawcy. I tu się zaczyna historyczna rola dla pisowskiej Polski. Teraz albo już nigdy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz