whos.amung.us

niedziela, 26 czerwca 2016

Brexit OK czy KO?

Autor: Integrator

W ostatnim tekście poczyniłem obietnicę, że w kolejnej odsłonie Tygodnika zajrzymy za kotarę poza którą nie ma wglądu żaden goj. Ale mamy Brexit a skoro tak to mus jest pisać o tym właśnie.

Trudno jest odnosić się do wszystkich komentarzy, do innych jak choćby tych wieszczących Europie tragedię na miarę ostatniej Wojny Światowej odnosić się nie warto. Są jednak i takie głosy do których odnieść się trzeba i to jak najszybciej. Oto bowiem pojawiła się w mediach narracja, i to już w okresie przedreferendalnym jako straszak na zwolenników wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, jakoby głównym beneficjentem tego scenariusza wydarzeń miała być Rosja, której szczególnie zależy na rozbiciu europejskiej solidarności. Bo jak nie ma jedności to i nie ma sankcji. To jest rzecz jasna wierutna bzdura albowiem o ile Rosja, tu zgoda, ma interes w tym by Unię zdestabilizować to już na pewno nie ma ona dziś interesu żadnego w tym by tą strukturę rozbijać. Unia Europejska w obecnym składzie i w obecnym kształcie jest tworem, który pozwala jej najsilniejszym graczom skutecznie utrzymywać w ryzach państwa pomniejsze. Taki byt jest bardzo Putinowi na rękę bo daje mu znacznie większe pole manewru niżby miał w sytuacji, gdyby musiał z każdym z tych państw rozgrywać oddzielną partię szachów. Dziś wystarczy pokątnie dogadać się z Niemcami i Francją by pozyskać korzystne dla siebie a obowiązujące w całej Unii rozwiązania. Dla zwykłych zjadaczy chleba wyłuskanie takich niuansów nie jest sprawą prostą, ale gdyby w tej kwestii chciał wypowiedzieć się ktoś ze służb dyplomatycznych tudzież sprawny analityk zapewne okazałoby się, że Rosja dzięki Unii ma w wielu sprawach z tak zwanej górki. Najprostszym tego przykładem niech będą umowy gazowe z Rosją. O ile wcześniej można było manić masy potencjałem płynącym ze wspólnie prowadzonej polityki gospodarczej o tyle od chwili gdy Stara Unia wypięła się w tej kwestii na pozostałych członków możemy stanąć w prawdzie, że europejska solidarność to mit. 

Mając tą kwestię omówioną, proponuję więc wrócić jeszcze na chwilę do Putina. Brexit jako akt który mógłby dać początek kolejnym rozstaniom z Unią, jest mu bardzo nie na rękę szczególnie w chwili gdy wszystkie swoje siły koncentruje on dziś na działaniach mających na celu zniesienie nałożonych na Rosję sankcji. W zaistniałej sytuacji, to jest pełnej konsternacji i konieczności szukania nowych rozwiązań a co za tym idzie także mozolnego reorganizowania struktur tak by zapobiec rozpadowi Unii, nikt nie będzie miał ani ochoty ani odwagi by powracać do tego jakże ważnego dla niej tematu. Świadomość tego faktu była aż nazbyt dobrze widoczna w mimice Putina zagadniętego w sprawie właśnie ogłoszonego wyniku referendum. Musiał robić dobrą minę do złej gdy ale też jak przystało na lidera państwa specjalizującego się w dezinformacji nieomieszkał ugrać przy okazji paru punktów w kwestii wizerunkowej. Przynajmniej tyle na otarcie łez. Świadom narracji jaką prowadzą media, jakoby Brexit był mu na rękę, udzielił odpowiedzi jaką zwykły udzielać organizacje terrorystyczne, którym przypisuje się zamach w przygotowaniu którego akurat tym razem nie brały udziału. Zapytany więc o stanowisko w kwestii referendum wygranego przez wyspiarskich przeciwników Unii Putin w swą wypowiedź wplótł zdanie; "myśmy w tym palców nie maczali". Czujecie to moi Państwo? Przychodzi dziennikarz i pyta co on myśli o Brexit'cie a ten zamiast powiedzieć jak wszyscy, że to dobrze albo źle mówi, że on w tym palców nie maczał. Można by powiedzieć, że na złodzieju czapka gore, czy może bardziej, że głodnemu chleb na myśli ale tym razem chodziło o zwykłe efekciarstwo. Po takiej odpowiedzi w głowach słuchaczy kołata się już tylko jedna myśl, że jednak coś musiało być na rzecz. No i że Putin może. My tu jednak wiemy swoje. Wyjście Wielkiej Brytanii to duża niedogodność dla Rosji. W historycznym układzie Wielka Brytania i reszta Europy, ta pierwsza może znacznie więcej. To nie koniec złych wieści dla Władymira. W samej Unii pod groźbą dalszych odejść do głosu dojść muszą takie państwa jak Polska. Nie będzie już woli ni mocy by badać praworządności w kraju nad Wisłą. Zaczną się za to twarde negocjacje ale i konkretne ustępstwa.

Wracając do tytułu notki KnockOut'u nie ma, jest jak najbardziej OK. Wyjście Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych to szansa na reorganizację Unii Europejskiej w taki sposób by w końcu zaczęła przypominać Unię jaką mieli w zamyśle jej pomysłodawcy. I tu się zaczyna historyczna rola dla pisowskiej Polski. Teraz albo już nigdy!

poniedziałek, 13 czerwca 2016

(B)analne praktyki Polańskiego

Autor: Integrator

Zboczenie jakim jest pedofilia od zawsze napawało mnie wyjątkowym obrzydzeniem. Jak idzie o mnie to sprawa jest o tyle prosta, że ilekroć słyszę o kolejnym okrutnie skrzywdzonym dziecku zastanawiam się tylko ile jeszcze musi minąć czasu by ktoś w końcu spisał tych wszystkich bydlaków, odpowiednio oznakował a najlepiej by wprowadził przymusową lobotomię bo chemiczna kastracja to wymysł liberałów by nic nie robić i mieć czym mydlić nam oczy. A przecież powyższy wachlarz możliwości to nic nowego. Rozwiązania te od lat funkcjonują w USA (no może poza grzebaniem w mózgu) i o ile nie da się przewidzieć ataku pedofila który jeszcze nie wpadł o tyle tych już wcześniej złapanych można odszukać na mapie, obejrzeć ich sobie, sprawdzić gdzie mieszkają i co zrobili. Tak to wygląda dla przykładu w stanie Floryda (https://offender.fdle.state.fl.us/offender/searchNeighborhood.do?actionPerformed=neighborhoodSearchMain). Żeby nie było wątpliwości każdy z nich ma dodatkowo przed domem taką oto tablicę:

 

Piszę o tym bo tak powinien być oznaczony dom Polańskiego by każdy z tych sławnych pawianów którzy wciąż go odwiedzają nie mógł przejść obok udając, że sprawy nie było. Uważam też, że Polański jak każdy rasowy pedofil powinien nosić na nodze bransoletę GPS, by nikt kto go mija w upalny dzień nie miał wątpliwości z kim ma do czynienia. Także każdy kto ma wątpliwości w tej materii powinien mieć możliwość poczytać sobie w sieci coś więcej niż tylko bezwstydnie selekcjonowane słowa zachwytu roztaczane nad zboczeńcem na stronach poświęconych filmom czy wydarzeniom kulturalnym. Niestety Polański uciekł z miejsca zbrodni a dziś udaje artystę i pogodnego człowieka który chce dobrze. Człowiek który przyjechał dziecko na rowerku i zbiegł jest jak donoszą wczorajsze Fakty poszukiwany przez całą Polskę a pan reżyser w tym samym czasie bryluje na salonach. Fajnie co nie?

Efektem takiego stanu rzeczy są rozmowy jakich byłem ostatnio świadkiem. Oto mój znajomy dowiedziawszy się, że Zbigniew Ziobro chce ponownie rozpatrzyć wniosek Amerykanów o ekstradycję Polańskiego, mało się nie udusił. Pełen szczerego oburzenia tłumaczył, że to jest kalanie własnego gniazda, argumentował, że uderzamy tak w jednego z najbardziej znanych Polaków, pomstował, że po tak długim czasie przedawniają się nawet największe zbrodnie. Wysłuchałem do końca tych żywcem zerżniętych z mediów wyjaśnień po czym spytałem mego adwersarza czy równie łatwo zapomniał by Polańskiemu gdy chodziło jego młodziutką córkę? Zapadła tak gwałtowna cisza, że dla ratowania nastroju dalej rozmawialiśmy już tylko o pogodzie. Pomyślałem sobie wówczas, że to etyczne spustoszenie w głowach maluczkich to efekt braku konkretnych działań ze strony państwa Polskiego, które nie wysłało w odpowiednim momencie jasnego sygnału, że to co zrobił Polański jest złe i godne potępienia. Przeciwnie, państwo to w osobie sędziego który za rządów Platformy Obywatelskiej decydował o ekstradycji Polańskiego powiedziało swym obywatelom, że nie ma co przesadzać, dając tym samym zgodę odpowiednim środowiskom by przejęły narrację i forsowały każdy syf jaki szatan zesłał na ziemię z myślą o naszej zagładzie. Ostatecznie wcale się nie dziwię, że mój rozmówca nazywał tą sprawę banalną.

Wracając do Polańskiego zacząłem czytać o nim i o zbrodni której się dopuścił i wtedy dopiero naprawdę zrozumiałem z jak wielkim złem mamy tu do czynienia. Moi mili Państwo, to nie jest tak jak nam to przedstawiają media, że człowiek który będąc po dobrej imprezie a więc i po paru głębszych, nie do końca wiedząc co robi - zgwałcił. Z materiałów jakich pełno można znaleźć w sieci wprost wynika, że Polański dopuścił się tego czynu całkowicie świadomie bo jak opowiedział na łamach jednej z gazet taki był wtedy duch Hollywoodu. W obliczu takich stwierdzeń nie dziwi fakt, że trudno jest szukać w necie jakichkolwiek gestów wyrażający skruchę czy choćby cień refleksji jest za to przekonanie o ciężkim żywocie człowieka zmuszonego do wiecznej ucieczki. Proszę sobie wyobrazić, że ten perwerch w jednym z wywiadów swoją ucieczkę ze Stanów po zgwałceniu dziewczynki porównuje nawet do swojej sprzed lat ucieczki z warszawskiego getta! To jest właśnie prawdziwy Polański, to jest właśnie ten typ!

To niestety nie wszystko. Jak się okazuje, co jest hańbą także dla polskich mediów które ten fakt zataiły, gwałt za który Polański jest ścigany przez Amerykanów to gwałt analny. Jak czytamy na stronach Dziennik.pl (http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/97068,polanski-prosil-zebym-zdjela-bielizne.html) pan reżyser nieotrzymawszy jednoznacznej odpowiedzi a bojąc się zostać ojcem, zgwałcił dziewczynkę w sposób "bezpieczny". Tak po prostu. Zapytał to dziecko kiedy miała okres a ponieważ nie była pewna zrobił to inaczej. Myślę, że ta informacja zmienia wszystko nawet jeśli jest się z natury durniem albo liberałem.

Prowadzone przez mnie wykopaliska w sieci zaowocowały jeszcze jednym makabrycznym odkryciem ale i pytaniem które bezustannie chodzi za mną od tamtego czasu. Okazuje się, że gwałt to dla Polańskiego nic nowego bo lubował się w orgiach i zmuszał swoją żonę do brania w nich udziału  (http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,19436467,roman-polanski.html). Jak więc idzie o jego predyspozycje dewiacyjne to tu akurat mamy pozamiatane. Pytanie które mnie wciąż prześladuje brzmi natomiast tak; jaki wpływ na rozwój tych predyspozycji miało rdzenne pochodzenie Polańskiego? I wcale nie chodzi mi tu o to że będąc Żydem mógł korzystać z parasola ochronnego swych braci rozsianych po całym świecie. Bardziej idzie mi o to, co tam się dzieje takiego za tą nieprzeniknioną dla zwykłego goja kotarą, że wychodzą zza niej ludzie tacy jak Polański? Myślę, że porozmawiamy sobie o tym następnym razem.

Dziękuję Czytelnikom z Meksyku i Filipin. Jestem pewien, że tych drugich nie widziałem jeszcze na swym blogu. Zapraszam częściej!

niedziela, 5 czerwca 2016

O tym jak nienawiść potrafi zeżreć mózg

Autor: Integrator

Zacznę od przeprosin za mą aż nazbyt długą nieobecność. Czasem w świecie rzeczy martwych zdarza się niestety tak, że coś trzaśnie a nam zostaje tylko czekać aż ktoś odpowiedni zrobi co trzeba by wszystko chodziło po dawnemu. Do takich przypadków należy właśnie awaria modemu.  Szczęściem mam go już z powrotem, działa jak trzeba a zatem lecimy.

Rozprawialiśmy w ostatnim tekście o granicach ludzkiej podłości na przykładzie Kolędy-Zalewskiej. Padło akurat na nią ale nie wolno nam zapominać, że sprawa nie kończy się na tej tylko pani, nie jest ona przecież przykładem najbardziej spektakularnego upadku. Nie jest też tak, że tylko w tym zawodzie znajdujemy ludzi dla których prawda nie jest rzeczą absolutną. Niemniej ludzie podli gdy chwycą mikrofon mają siłę oddziaływania nieporównywalnie większą niż reprezentant jakiegokolwiek innego zawodu. Już tylko przez to uważam dziennikarzy za zło najgorsze, bo takie które przez to ich bezustannie szczucie ludzi na siebie i żonglowanie faktami niszczy nas jako wspólnotę. W tej robocie nie są oni jednak wcale osamotnieni. Nad tym by nam się nigdy nie poprawiło pracuje cała masa ludzi przepełnionych nienawiścią i o nich będzie dziś ten tekst. O dezintegratorach społeczeństwa polskiego działających na innych polach acz równolegle i wespół z funkcjonariuszami medialnymi. Wybaczcie ale nie chcę mi się już dziś dochodzić którzy z nich robią to z rozmysłem a którzy bezwiednie bo z naiwności lub głupoty. 

Może to już zgrany temat ale bardzo jest mi on tu dziś potrzebny. Chodzi o panią Jandę, aktorkę. Jak idzie o ocenę jej kunsztu aktorskiego to ja nie mam wątpliwości, że gdyby znalazł się w końcu ktoś zwyczajnie obiektywny, mam tu na myśli kogoś z kręgu krytyków filmowych, to usłyszelibyśmy zapewne parę słów o pospolitości a i być może nawet o beztalenciu. Pani Janda choć promuje się ją od czasów zatęchłej komuny na aktorkę klasy A jest zaledwie słabą odtwórczynią ról, bez której nasze kino wyglądałoby zapewne odrobinkę lepiej. Ja się mogę tylko domyślać jak to się stało, że osoba która wszystkie role odgrywa tak samo wysunięta została przed szereg, ale talent na pewno nie był w tym przypadku kryterium ostatecznym. Nie mógł być zważywszy na fakt, że pani ta gra zawsze z tą samą histeryczną energią, recytuje kwestie przez głos, i bez względu na to jaką odgrywa rolę zawsze rzuca głową na boki. Kto widział ten wie o czym mówię, kto nie wie, wiele nie stracił.

Piszę dziś o niej jednak z całkiem innego powodu. Otóż pani Janda postanowiła jakiś czas temu wejść w dyskusję z ministrem Glińskim bo jak doniosły media poczuła się urażona faktem, nieprzyznania jej dotacji z budżetu państwa w wysokości półtora miliona złotych o które wystąpiła. Dostała "tylko" 10% no i zaraz o sprawie zrobiło się głośno, a pani aktorka nawet napisała coś w rodzaju listu otwartego do ministra w którym mu mniej lub bardzie składnie rzecz przedłożyła. Tu (https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10154232592413901&id=51712213900) można sobie poczytać jej żale ale jakby kto nie miał czasu to usłużnie podpowiadam by zerknął na czwarty akapit gdzie Janda pisze tak: "Dotychczasowa pomoc ze strony państwa przez te 11 lat działalności to nie więcej niż 10% naszego budżetu (wszystko razem), resztę wypracowujemy sami." Ja zwykle problemów ze zrozumieniem tekstu pisanego nie mam, ale w tym przypadku przeczytałem list parę razy i ni cholery nie rozumiem o co kobiecie chodzi? Zauważcie bowiem moi Państwo, że Pani Janda czy to sama z siebie czy to wkręcona przez media, nabzdyczyła się na ministra bo ten dał jej tylko 10% kwoty którą potrzebowała. Po czym jak gdyby nigdy nic pisze na facebook'u, że ona przez 11 lat zawsze dostawała tylko te 10% wsparcia z budżetu państwa. Być może ona pisząc w stanie uniesienia walnęła bubla ale tak już patrząc pod kątem dzisiejszego tekstu, to jest piękny przykład tego jak ślepa nienawiść do obecnej władzy negatywnie wpływa na kondycję umysłową ludzi którzy przy tym kominku jeszcze niedawno wspólnie spędzali ciepłe chwile. Może jednak przeczytajcie sobie ten list, tak poznawczo. Kobieta dostaje od lat kasę z naszych podatków, po czym gdy do władzy dochodzi PiS pani aktorka dostaje histerii, bo pisowski minister dał jej tyle co zwykle, i tyle ile ile dostawała zawsze przez ponad dekadę, a media robią nam z tego wydarzenie tygodnia. To są znamiona wojny totalnej w której liczy tylko zniszczenie przeciwnika i powrót do dań z ośmiorniczek. Wykorzystywani do tej roboty ludzie z poza polityki nie rozumieją, że gdy już opadnie tuman kurzu w pierwszej kolejności rozliczani będą nie politycy ale własnie takie aktorki-histeryczki. Szczególnie gdy korzystają z państwowych pieniędzy, szczególnie gdy nie rozumieją, że np. w Stanach Zjednoczonych gdyby ktokolwiek wyszedł z żądaniem by mu państwo dawało kasę na jego biznes to zostałby zrzucony ze schodów. Jest coś niesamowicie irytującego w tak skrajnie roszczeniowej postawie, gdy ktoś zakłada działalność gospodarczą (nawet jeśli poprzez fundację) po czym oczekuje, by państwo mu ten biznes wspierało. Pani Janda jak widać grając główne role za komuny (a przecież wiemy, że nie każdy mógł), wymyśliła sobie, że każda kolejna władza będzie ją podobnie i dożywotnio hołubiła. Na szczęście mamy rok 2016, a u władzy w końcu ludzi którzy ponad wszystko stawiają dobro wspólne i kończą ze zwyczajem puszczania kasy za możliwość wspólnego cyknięcia sobie fotki z podstarzałą gwiazdą z czasów PRL. Innym efektem ostatnich zmian - czego najwyraźniej pani Janda nie rozumie skoro staje w pierwszej linii politycznego sporu - jest oczywiście konieczność brania odpowiedzialności za tak jasne deklaracje polityczne. Dlaczego?  Bo taki mamy klimat jak zwykła mawiać komisarz Bieńkowska... czyli zero dotacji za rok.
A tak na koniec skoro już pani Janda zechciała nam wskazać fundacje jako właściciela teatrów to ja od razu chciałby usłyszeć czy zasiada w zarządzie lub radzie fundatorów fundacji do których należą teatry? A jeśli tak to jakie wygrodzenie tytułem tych funkcji pobiera? I jakie gaże pobiera grając w tych teatrach? Bo w tak zaistniałej sytuacji zaledwie wzmianka o kosztach stałych zakrawa na kpinę.  

Innym przykładem "stukania kotka za pomocą młotka" czyli gadania od rzeczy acz obliczonego na zobrzydzenie Polakom rządu Beaty Szydło są wypowiedzi podobne tej z jaką zaprezentował się pan Buzek. Plótł wprost do kamery jakoby znani mu przedsiębiorcy z obawy przez nieobliczalnym Kaczyńskim przenoszą swe interesy do Czech. Takie wypowiedzi mogą albo świadczyć o gąbczastym zwyrodnieniu mózgu lub o swego rodzaju opętaniu, które nie powala odczytywać rzeczywistości taką jaka jest. Bo niechże każdy z Was przez chwilę zastanowi się czy możliwe jest by człowiek, który zarabia w Polsce na prawdę duży pieniądz (bo przecież jeśli mówimy o przenosinach za granicę to tylko ten kaliber graczy wchodzi w grę) obejrzawszy Fakty w TVN wali pięścią w stół, pakuje manatki i po chwili jest już w drodze ku południowej granicy? Wariat zapewne tak by zrobił, ale przedsiębiorca który prowadzi skutecznie interesy w rodzimym kraju nie pojedzie testować swej znajomości czeskiej kultury, języka i zasad gry gospodarczej tylko dlatego, że pani Janda nie dostała bańki na teatr. Ja się bardzo poważnie obawiam, że tym ludziom z żalu po stracie jakiej doznali kolektywnie mieszają się zmysły i chciał nie chciał, będzie trzeba ich kiedyś wszystkich umieścić w pokoju bez klamek albo zwyczajnie w kiciu. Mówię to całkiem serio, bo dobrze wiemy czym się skończyło szczucie na PiS zwykłych ludzi w Łodzi. Tyle że tym razem podobna tragedia tak łatwo nie rozejdzie się winnym po kościach. 

W spiralę nienawiści wciągani się niestety ludzie których do tej pory bądź to nie wiedzieliśmy po żadnej ze stron barykady, bądź to których zwyczajnie lubiliśmy bez względu na wszystko i kropka. Weźmy dla przykładu takiego Tigera Michalczewskiego. Choć znam jego poglądy i to nie jest mój świat, zawsze jakoś tam go lubiłem. Aż tu nagle nie wiedzieć czemu facet który ma forsy jak lodu i mógłby unosić się ponad tym wszystkim co tu mamy, zaczyna łazić po mediach z tekstem, że on ucieka z kraju. Przepytywany przez pismaka powiedział, że z powodu tego co wyprawia PiS on wyjeżdża do Tajlandii. Spójrzcie tylko ile hipokryzji ale i dowodów nieumiejętność jasnego postrzegania faktów można upchać w jednym zdaniu. Po pierwsze to pan Tygrys jest człowiekiem majętny i może sobie wyjechać gdzie tylko zechce, więc apel byśmy też tak postąpili jest nie na miejscu. Po drugie jadąc do Tajlandii nie jedzie w nieznane. To jest jak można znaleźć w mediach kraj gdzie on spędza bajeczne wakacje i gdzie ponoć ma własny dom. To nie wszystko. Michalczewski gada o tym, że Kaczyński robi w Polsce Białoruś po czym chce jechać do Tajlandii gdzie od dekad o władzę walczą junty wojskowe a ONZ co chwila wzywa do przywrócenia demokracji. Dobre nieprawdaż? Jakim człowiekiem trzeba być by stawiać taki kraj ponad to co mamy w Polsce? Jak ślepym, głupim albo jak oderwanym od rzeczywistości człowiekiem musi być ów pan by odrzucić resztę przyzwoitości i ostentacyjnie opowiadać o emigracji z kraju gdzie bez żadnych ograniczeń zarabia cholernie grube miliony? Kim trzeba być by niewiele później ogłosić, że rozkręca się tu na Wisłą nowy biznes. Czyli że co, reżim kaczystowski jednak nie taki straszny? Czyli że co, jednak nie wyjeżdżamy? Oto jak zdechła moja sympatia do pana boksera. 

Kończę ze smutkiem mają w pamięci także s. Małgorzatę Chmielewską która też dała się zaprosić do wspólnego kopania PiSu. Zapytana o program 500+ jak donosi na swej stronie KAI opowiadał coś o absurdzie i o tym, że przez to jako państwo pójdziemy z torbami. Rozmaiwałem wczoraj z pracownikiem fizycznym, który opowiadał mi, że dzięki 500+ on przy trójcie dzieci dostaje 1500zł czyli tyle ile ma pensji. Siostra twierdzi w wywiadzie, że te pieniądze niekoniecznie pomogą a mój rozmówca, powiedział, że pierwszy raz od lat wysłał dziecko na obóz nad morze, drugiemu kupił komórkę, a za miesiąc zrobi dzieciom niespodziankę i kupi im wymarzony tablet. Siostra Chmielewska martwi się o nasz budżet a ja się martwię, gdy widzę jak osoba duchowna o niewątpliwie dobrym sercu i wiele dobrego czyniąca godzi się wypowiadać na tematy o których nie ma najmniejszego pojęcia, bo to jeśli już trwamy w tym duchu, jest zwyczajnie grzechem. Pieniądze wydane na obóz, komórkę i laptop zainkasowali przedsiębiorcy którzy w skali kraju odnotują dzięki temu zwiększone obroty, co musi przełożyć się na zwiększenie zatrudnienia i większe podatki. To oponentów walczących o powrót do stołów z ośmiorniczkami nie interesuje. Tak na prawdę nie interesuje ich nawet s. Małgorzata z tym jej "Chlebem życia" bo patrzą na nią z góry i słabo krytym politowaniem. Jak z resztą i na całą resztę złapanych w sidła osób duchownych, aktorów, sportowców, celebrytów. Wszyscy oni zostaną użyci, zużyci a potem porzuceni samym sobie na polu bitwy z tarczą celowniczą przytwierdzoną do czoła. A życie na celowniku zrażonej do siebie władzy, szczególnie gdy żyje się na jej garnuszku to nienajlepszy pomysł na życie. W takim układzie może się nawet zdarzyć, że wyjazd do Tajlandii stanie się raptem na prawdę kuszącą alternatywą.