whos.amung.us

sobota, 30 kwietnia 2016

Po co nam Trybunał Konstytucyjny?

Autor: Integrator

Znaczną część codziennego zapasu energii zużywam na prostowanie spraw zabagnionych i wybitnie zapętlonych przez ludzi przysłanych kiedyś do miejsca w którym obecnie pracuję przez poprzednią ekipę. Przez to gdy wracam do strefy prywatnej, widzę to coraz wyraźniej, stronię jak mogę od polityki. Szczególnie zaś unikam analizowania jakiejkolwiek dokumentacji jako że tym właśnie zajmuję się na co dzień. No ale jak to bywa w życiu nie wszystko wychodzi nam tak byśmy tego chcieli a przypadek Trybunału Konstytucyjnego jest tego przykładem. Nie o tym miałem dziś pisać, ale że jednak o tym będzie to nijak nie da się z sensem tematu ruszyć nie przeanalizowawszy wcześniej osiągnięć sędziów tam pracujących. No a jak tak to i przynajmniej paru dokumentów z tą instytucją związanych. 

Moje stanowisko w sprawie zawirowań wokół Trybunału Konstytucyjnego było tu już raz wyłożone, acz przyznać trzeba, że w wersji bardzo okrojonej. Temat nie gaśnie więc tym razem będzie obficiej, ale jak zawsze bliżej ziemi. 

Analizując czyjąkolwiek pracę, w tym przypadku panów sędziów, zacząć należy od postawienia pytań zasadniczych w tym; ile czasu pracują panowie w ramach Trybunału, z jaką wydajnością no i skutecznością dla poprawienia konstytucyjności naszego prawa? By odpowiedzieć sobie na te pytania wystarczy wejść na stronę Publicznego Portalu Informacji o Prawie (http://ppiop.rcl.gov.pl/) i wygenerować prosty w swej treści raport. Dla pełni obrazu zaznaczyłem opcje wyszukiwania tak by raport zawierał orzeczenia niewykonane, niewykonane dla których podjęto prace legislacyjne, no i te orzeczenia które wykonano częściowo. Dlaczego tak? Odpowiedź brzmi - bo tak jest uczciwiej. Czym się bowiem różnią orzeczenia niewykonane od tych niewykonanych ale nad którymi rozpoczęto prace w sejmie wobec świadomości faktu, że prace te mogą trwać latami i wcale nie muszą zakończyć się sukcesem? Dla mnie oba te typy orzeczeń de facto stanowią jedną grupę. Albo czym się różni orzeczenie niewykonane od wykonanego tylko częściowo? Nowelizacja ustawy uwzględniająca uwagi Trybunału tylko częściowo wciąż przecież nie może być uznana za zgodną z Konstytucją, czyż nie tak? 

Raport jaki otrzymujemy przy tak przyjętych założeniach pokazuje, że od 2001 roku nie wykonano 59 wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Zadaje to kłam informacjom powtarzanym w mediach, jakoby niewykonanie przez obecny rząd postanowienia tego organu było rzeczą niespotykaną i dowodem całkowitego nieliczenia się PiSu z obowiązującym prawem. To po pierwsze.

Wiele też mówi się o "twardych" zapisach Konstytucji, które są fundamentem naszej demokracji, i zarazem gwarancją niezależności Trybunału Konstytucyjnego. Wobec tak przyjętych prerogatyw wykonywanie orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego wydaje się być rzeczą oczywistą i nie podlegającą dyskusji. Zresztą do tego przyzwyczaiły nas przez lata media. Tymczasem rzeczywistość jest zgoła inna o czym najlepiej wiedzą sędziowie Trybunału i z czym specjalnie się nie kryją skoro na stronie tego sądu znajdujemy taką oto informację: "Regulacje konstytucyjne w tym zakresie są niejasne, nieprecyzyjne, a przede wszystkim stwarzają możliwość rozbieżnych interpretacji. Odnosi się wrażenie, że twórcom Konstytucji zabrakło wyobraźni, chociaż problem skutków w ujęciu czasowym jest dobrze znany praktyce innych europejskich sądów konstytucyjnych (zwłaszcza w Austrii i w Niemczech), co mogło zachęcać do skorzystania z tych doświadczeń". O co chodzi sędziom Trybunału Konstytucyjnego? Otóż uwaga ta dotyczy art. 190 Konstytucji w którym określa się moc i skutki orzeczeń TK. Dla Czytelników mniej obeznanych w zasadach formułowania takich obwieszczeń, wyjaśniam, że Trybunał Konstytucyjny oznajmia nam w ten zawiły sposób, że termin "wykonywanie orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego" niej jest dostatecznie dobrze opisany w polskim prawie, w szczególności w Konstytucji. I w związku z tym, piszą nam panowie sędziowie, że ktoś ot tak ustalił sobie zasady realizowania tych orzeczeń dając początek tradycji prawnej przez nikogo dotąd niepodważanej. Sposób realizowania orzeczeń Trybunału był więc i wciąż jest realizowany według zasad przyjętych w trybie pozasejmowy, czytaj pozaustawowo, czytaj  dalej bezprawnie.

Podsumujmy nasze dotychczasowe ustalenia. Wiemy już, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nie są wykonywane obligatoryjnie. Co prawda raport który dziś wygenerowałem pokazuje orzeczenie do ustawy o przeciwdziałaniu alkoholizmowi z roku 2001 jako najpóźniejsze i wciąż niezrealizowane to jednak przypadki braku reakcji ustawodawcy na orzeczenia Trybunału odnotowujemy od samego początku jego istnienia. Nie wykonywał tych orzeczeń rząd SLD, nie wykonywał także rzad Platformy Obywatelskiej w koalicji z PSL, a więc partie które pospołu dziś ubolewające nad faktem, że premier Szydło nie chce sankcjonować stanowiska sędziów wybranych bezprawnie. A skoro o obłudzie mowa niech padnie tu i inny tej strasznej wady przykład. Jednym z orzeczeń niezrealizowanych przez rząd PO i PSL było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące ustawy o służbach z roku 2014tego. Orzeczenie to zrealizował dopiero PiS co nie przeszkodziło posłom PO pójść ze skargą do Komisji Weneckiej, której członkowie z tego powodu ponownie wizytują nasz kraj. Gdy jest ku temu polityczna potrzeba Platforma bez oglądania się na interes kraju, rzekłbym bezwzględnie troszczy się o naszą prywatność co w poprzedniej konstelacji politycznej nie przeszkadzało jej bić kolejnych, europejskich rekordów w ilości zakładanych podsłuchów, że o porannym nalocie służb  na chłopca drwiącego z Komorowskiego nie wspomnę. Gwoli zamknięcia tego wątku dodam tylko, że stwierdzeniem jakoby wspomniana ustawa dawała rządowi bezgranicznie możliwości kontrolowania obywateli donosiciele z Platformy zdobyli Himalaje zakłamania. W ustawie jak wół stoi, że specjalne uprawnienia służby mogą otrzymać tylko po każdorazowym, wcześniejszym otrzymaniu zgody Sądu Okręgowego w Warszawie. No ale nie o tym miało być, nie o tym. Jeszcze raz więc zbierzmy do kupy wszystko co wiemy - orzeczenia Trybunału nigdy nie były w naszym kraju bezwzględnie obowiązujące. Dwa, wiemy że Konstytucja ani inne zapisy prawa nie precyzują terminu "wykonywanie orzeczeń Trybunału" o czym dobrze wiedzą zasiadający w nim sędziowie. 

Na prace Trybunału Konstytucyjnego trzeba jednak spojrzeć także przez pryzmat wydajności jego sędziów jako takich. Na stronie internetowej Trybunału znajdujemy coroczne sprawozdania z wykonanych prac, i jak idzie o rok 2015 możemy znaleźć tam komunikat z dnia 5 stycznia 2016 roku w którym panowie sędziowie prezentują swoje osiągi. Komunikat kończy się taką oto informacją: "W postępowaniu merytorycznym sędziowie TK brali udział średnio: a) jako sprawozdawcy: 12 razy, b) jako przewodniczący składów orzekających: 12 razy, c) jako członkowie składów orzekających: 43 razy. Średni czas rozpoznania sprawy w postępowaniu merytorycznym w 2015 r.: 21 miesięcy Obecnie do rozpatrzenia merytorycznego pozostają 174 sprawy z lat poprzednich." Mój komentarz? Informacja, iż sędzia który zarabia więcej od prezydenta czy premiera "średnio" raz w miesiącu występuje jako sprawozdawca czy przewodniczący składu orzekającego wydaje się być sama w sobie bulwersująca. Ale niech tam, to jeszcze da się jakoś przełknąć. Znacznie gorzej jest mi przyjąć fakt, że średni czas rozpatrywania jednej sprawy to 21 miesięcy szczególnie, że do rozsądzenia z poprzednich lat wciąż czeka ich aż 174! Trudno znaleźć w kraju drugi taki zakład pracy którego pracownicy wykazywaliby tak niską wydajnością. Nie umiem sobie nawet wyobrazić miny mego szefa gdybym na pytanie - jak idą sprawy? - odpowiedział, że nad każdą średnio debatujemy 21 miesięcy a nasze zaległości sięgają wielu lat wstecz. Wprowadzę tu trochę czarnego humoru ale jeśli czas reakcji dla Trybunału jest aż tak długi to te zaległe 174 spraw przyjdzie im zakończyć za 304 lata ((174x21)/12=304,5) i to przy założeniu, że nie będą od teraz dochodziły żadne nowe. A już tak całkiem na poważnie, te cyfry odsłaniają kolejne bardzo ważne zagadnienie. Jeśli sędziowie z TK procedują w tak wolnym tempie to należy stwierdzić, że świadomie utrzymują naszą rzeczywistość prawną w zawieszeniu. Zostali powołani by rozstrzygać wątpliwości tym czasem swoim, trzeba to powiedzieć głośno - lenistwem, doprowadzają do stanu w którym istnieje masa zagadnień prawnych (część z nich dotyczy ustaw) co do których nie mamy pewności czy są zgodne z Konstytucją. Opieszałość sędziów Trybunał Konstytucyjny staje się bezpośrednią przyczyną stanu do zapobiegania którego organ ten został powołany. 

Przepraszam, że drążę temat zamiast kończy ale gdy to piszę przychodzi mi na myśl jeszcze jedna myśl. Jeśli dobrze się teraz skupicie to zrozumiecie wszystko raz i na zawsze. Obrońcy TK twierdzą, że jak idzie o zapisy regulujące prace Trybunału to najważniejsza jest Konstytucja a nie "jakaś tam ustawa", którą w dodatku wprowadził PiS. Tymczasem Konstytucja to nic innego jak właśnie ustawa, tyle że zwana zasadniczą, co wyraźnie wskazuje, że podmiotem regulującym prace TK powinien być Sejm, czyli ustawodawca. Dlatego jeśli Konstytucja nie opisuje dostatecznie sposobu wykonywania orzeczeń Trybunału to sędziowie powinni opierać się o rozwiązania opisane w specjalnie w tym celu stworzonej ustawie. Jak zaś idzie o jej zgodność z Konstytucją to Trybunał nie musi jej badać by wiedzieć czy może według niej procedować przede wszystkim dlatego, że w naszym porządku prawnym obowiązuje reguła domniemanej zgodności ustawy z Konstytucją. I dokładnie tak podchodzi się do ustaw, których zapisy zgłoszono do Trybunału Konstytucyjnego i które od lat nie mogą doczekać się rozstrzygnięcia. Stosuje się je zgodnie z intencją ustawodawcy, przynajmniej do czasu gdy w końcu TK w jej sprawie się wypowie. Tudzież tak jak zechce sędzia sądu powszechnego bo są przecież niezawiśli i mogą wszystko. 

Teraz będą wnioski i zalecenia. Organ który ma tak niską wydajność, którego zaległości sięgają kilku lat a średni czas rozpatrywania zapytań to 21 miesięcy powinien być zniesiony jako nieefektywny a w gruncie rzeczy szkodliwy. Szczególnie, że przez wieloletnie zaległości ludzie tworzący ten szczególny sąd dają przyzwolenie by w przestrzeni naszego prawa funkcjonowały zapisy co do zgodności których z Konstytucją możemy mieć wątpliwości.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz