whos.amung.us

czwartek, 31 marca 2016

Rzecz o samostanowieniu czyli burzymy radzieckie pomniki.

Autor: Integrator

Jakiś czas temu, kiedy to jeszcze nie prowadziłem Tygodnika Solidarni, popełniłem tekst w którym wskazywałem na konieczność usunięcia ze sfery publicznej naszych wsi i miast wszelkich symboli będących pamiątką po czasach gdy Polska żyła pod rosyjskim butem. Ba, kategorycznie twierdziłem nawet, że żaden kolejny rząd nie będzie miał prawa nazywać się polskim, jeśli nie wykona tej koniecznej pracy. Przy czym wskazywałem od razu na konieczność odebrania także naszych najwyższych orderów sowieckim dygnitarzom. Sami przyznacie, że jest w tym coś nad wyraz niestosowanego i upodlającego, że Virtuti Militari otrzymał Piłsudski i Haller ale także rosyjski generał Antonow, marszałek Żukow czy Breżniew. Istnienie radzieckich pomników na umęczonej, polskiej ziemi to tego samego typu niestosowność a osobiście uważam, że przede wszystkim hańba dla narodu który chce zwać się wolnym. 

Najlepszym przykładem, że można niech będzie dla naszego pokolenia Sobór św. Aleksandra Newskiego który w niepodleglej II RP rozebrano do bruku. Cerkiew ta z założenia miała stanowić symbol rosyjskiego panowania nad ziemiami polskimi. Celowo nie używam słowa "państwo polskie" bo chwili gdy rozpoczęto budowę tej świątyni, był to rok 1984, Polski nie było na mapie. Byliśmy po dwóch nieudanych powstaniach - listopadowym i styczniowym - zlikwidowano namiastkę państwa jakim było Królestwo Polskie a o tym, że naród istnieje i że duch nie upada świadczyła zakrojona na szeroką skalę rusyfikacja. Jednym z jej elementów był właśnie pomysł zbudowania w stolicy pokonanego kraju czegoś co będzie odwiecznym symbolem jego klęski. O zgodę na wybudowanie Soboru wystąpił do cara Aleksandra II ówczesny gubernator Hurko znany z tego, że wyrugował ze szkół język polski. Zgodę oczywiście otrzymał a Cerkiew postawiono na Placu Saskim, dziś to jest Plac Piłsudskiego. 

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę rozpoczęła się dyskusja co zrobić z budynkiem który nie tylko nie pasował do tła architektonicznego ówczesnej Warszawy, to był jeszcze symbolem jarzma, które dopiero co tamto pokolenie zrzuciło ze swych ramion po ponad stu latach niewoli. Poza nielicznymi głosami "yntelektualistów" których i u nas dziś nie brakuje wszyscy rozumieli, że decyzja o rozbiórce to mus. Rozebrano więc (podobno częściowo także wysadzano w powietrze) cerkiew i stojącą tuż obok niej dzwonnicę. 

To było prawdziwie wolne pokolenie, które było zdolne podejmować wolne decyzje nie bacząc na pomruki dochodzące zza wschodniej granicy. Dziś stoimy przed podobną decyzją i to jak podejdziemy do tego tematu niech będzie sprawdzianem naszej niezależności i gotowości do samostanowienia. Zacząć trzeba od oczyszczenia placów polskich miast a często także i wsi, a gdy przyjdzie ku temu pora, trzeba nam wziąć się będzie w końcu także i za Pałac Kultury który z tych samych powodów co Sobór postawiono w centrum naszej stolicy. Ten symbol 50letniego zniewolenia Polski przez Sowietów powinien być zburzony a w jego miejsce postawiony kompleks nowoczesnych budynków, przy powstawaniu których jedynym kryterium powinien być rozmach i fantazja projektantów. Zwycięzcą konkursu na zabudowę miejsca po stalinowskim symbolu powinien zostać ktoś kto udowodni, że także tu nad Wisłą mogą powstawać budynki szarpiące chmury. Jeśli ma tu stać jakiś symbol to niech to będzie symbol i przykład polskiej myśli technologicznej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz