whos.amung.us

czwartek, 14 stycznia 2016

Dyskusja o Polsce? Dobrze!

Autor: Integrator

Komisja Europejska debatuje o Polsce. Zapewne wielu Czytelnikom ta informacja zmroziła krew w żyłach ale jeśli kto mnie zechce zapytać odpowiem, że bardzo jestem rad z takiego właśnie układu spraw.

Od początku przemian aż do ostatnich wyborów (z wyjątkiem krótkiego okresu gdy rządził Jan Olszewski) nigdy jako naród nie staliśmy z tak dumnie wypiętą piersią jak dziś. Uprawiana przez media propaganda nigdy nie była też tak bezwstydna a krucjata przeciwko polskiemu rządowi nigdy nie była prowadzona tak otwarcie jak dziś, co tylko potwierdza prawdziwość zdania od którego zacząłem. Niemniej tym razem to są już tylko słowa naprzeciw czynom. Rząd Beaty Szydło, i to musi przyznać nawet największy sceptyk, podejmuje bez najmniejszego wahania decyzje w sprawach absolutnie kluczowych dla przyszłości naszego kraju. To jest nowa jakość i w pewnym sensie musi budzić obawy a na pewno pytania niemniej wszyscy czujemy, że oni na serio wzięli się za porządkowanie naszych spraw. O ile rząd Tuska czy Kopacz-Smoleńskiej jedynie reagował na doniesienia medialne a potem podejmował działania chwilowe i głównie marketingowe o tyle w chwili obecnej - nie bójmy się powiedzieć tego wprost - jedzie walec. Za czasów Platformy Obywatelskiej gdy jaki zbok dorwał dziecko na klatce a głodni sensacji dziennikarze narobili rabanu, Tusk odkładał cygaro (specjalnie sprowadzane dla niego z Kolumbii), brał ostatni łyk win na które rocznie kancelaria wydawała dziesiątki tysięcy złotych, i solennie obiecywał, że zrobi z pedofilami porządek. Gdy skolei jakieś wyrostek napalił się dopalaczy aż mu mózg wywróciło do góry nogami, słyszeliśmy, że dni handlarzy są policzone. Przykładów można mnożyć, ale po co skoro i tak wszystko kończyło się zawsze tak samo. Pedofilom zapowiadanej kastracji medycznej nie narzucono, dzieciaki wciąż bez większego trudu mogą truć się do woli i tylko drogie wino po tak ciężkiej pracy lalo się coraz szerszym strumieniem. 

Prawo i Sprawiedliwość wzięło się za porządkowanie stajni Augiasza, którą Platforma Obywatelska na spółkę z PSLem zrobiła z tego kraju, bardzo na serio. Nici interesów jakie paraliżują ten kraj pękają jedna za drugą aże wiele z nich ma swój początek za granicami naszego państwa, stąd nie dziwmy się, że Unia Europejska z takim zapałem zabrała się za blokowanie reform, które są dla nas tak potrzebne. Zadziwiające, że nawet kryzys migracyjny nie wzbudził takiej ajencji w Komisji i Paramencie Europejskim jak wzburzyły ją regulacje rządu tworzonego przez Prawo i Sprawiedliwość. Za parę lat muzułmanie przemodelują nam sytuację kulturowo-polityczną w Europie na wiele lat a i tak dla unijnych geszefciarzy ważniejsze jest to co dzieje się nad Wisłą. Nawet fakt, że obywatelki tak dumnego kraju jakim są Niemcy, zostały potraktowanie przez "gości" niczym trzoda chlewna której zdolność do rozrodu bada się "namacalnie", nic nie zmienił w podejścia włodarzy tego kraju do problemu. Będzie trzeba najwidoczniej zmienić włodarzy. Myślę, że już w kolejnych wyborach pożegnamy się z panią Merkel tak jak u nas niedawno zrobili Polacy.

Wracajmy jednak do Komisji Europejskiej. Bardzo dobrze się stało, że rozpoczęła się dyskusja nad sytuacją w Polsce. Już teraz widzimy, że budzi ona podziały które do tej pory skrzętnie skrywano. Polska jak się mogło wydawać zlęknionym posłom Platformy Obywatelskiej (którzy tak brzydko donieśli na własny kraj) to nie małe Węgry na które można było nafukać a następnie odwrócić się plecami. Tu trzeba liczyć się z trzęsieniem ziemi. Wejście Unii Europejskiej w otwarty spór z tak dużym krajem w pierwszej kolejności może doprowadzić do przetasowania umów koalicyjnych funkcjonujących tam frakcji. Już teraz słychać głośne słowa sprzeciwu niektórych komisarzy, którzy do tej pory zazwyczaj tworzyli w miarę jednolitą grupę. Atak na Polskę będzie się wiązał zatem z prawdopodobieństwem rozpadu istniejącego tam od początku podziału na państwa ważniejsze i mniej ważne. Posłuży temu precedens do jakiego niechybnie dojdzie gdy grupa mniejszych państwa w porozumieniu (choć nie koniecznie) z Wyspiarzami stanie przed Starą Unią w obronie jednego z młodszych członków. Ale to nie koniec tego dobra, które nas czeka. W dalszej kolejności możemy liczyć się z koniecznością ponownego ustanowienia relacji dwustronnych z poszczególnymi państwa Unii w zależności od tego po której stronie tego sporu stanęły. Co w dalszej kolejności może być początkiem procesu rozpadu uwierającego wszystkich molochu jakim jest Unia Europejska na pomniejsze federacje państw o zbliżonych interesach, także tych gospodarczych.

Jak znam życie nic głębszego z tych europejskich debat na temat Polski nie wyniknie. Unijni politycy przyzwyczajeni przez poprzedni rząd do traktowania nas jak bezwolnego ciele, widząc determinacje nowego rządu, dla zachowania twarzy pofuka, pogrozi nam trochę palcem ale zaraz po tym będzie musiał zmienić ton i grzecznie usiąść do polskiego stołu. Może nawet przyjechać tu z własnym krzesłem. W taki to dokładnie sposób Piłsudski budował pozycję Państwa Polskiego w Europie. Nie pustym gadaniem a czynami. Najczęściej dokonanymi.  

Jak idzie o mnie to zachęcałbym jednak pana Schulza i kumpli do przeforsowania wariantu siłowego. Wszak rozpad Unii Europejskiej, a choćby tylko funkcjonujących od początku jej istnienia podziałów na członków starych i nowych, drastycznie obniży przede wszystkim pozycję Niemiec w Europie. A co za tym idzie przyspieszy nieubłaganie zbliżający się I rozbiór Rosji o czym porozmawiamy innym razem. Wkrótce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz