whos.amung.us

środa, 2 grudnia 2015

Co łączy Lewicką, Wellman i Modo?

Autor: Integrator

Zanim przejdę do meritum przyjmijcie jeszcze te parę słów tytułem epilogu dla poprzedniego tekstu. Rozprawialiśmy tam o podatku od odpraw dla prezesów spółek skarbu państwa a choć padały tam ciężkie słowa muszę przyznać, że nie brałem wówczas pod uwagę aż takiej bezwzględności w dojeniu wspólnego dobra do jakiej posuwają się na dniach ludzie upchani tam jeszcze za Platformy. Doszła oto do mnie taka informacja jakoby część prezesów w obliczu konieczności oddania lwiej części odpraw do budżetu państwa "załatwiała" sobie nagłe odwołania. Niebywała przyznacie to bezczelność, oczywiście jeśli to prawda. Z tego co jednak wiem, proceder wygląda tak, że idzie sobie taki prezes spółki do prezesa spółki nadrzędnej (a może do znajomych z rady nadzorczej) i prosi by go koniecznie acz nie za głośno na zbity pysk wykopali. Dzięki temu pan "wywalony prezes" jeszcze przed wejściem wspominanej ustawy inkasuje pełną odprawę, a na jego miejsce dopycha się kolanem innego miłośnika łatwych pieniędzy. Długo to on wiemy nie porządzi, ale parę pensji weźmie no i tą odprawę, choć pomniejszoną o podatek ale zawsze to więcej niż nic. Mam więc nadzieję, że od sprawdzenia stażu pracy ostatniego prezesa w spółce nowe rady zaczną swoje kontrole. A jeśli będzie jak piszę? Mam znajomą która na te okoliczność ma zawsze to samo rozwiązanie - za mordę i do lochu.

Teraz podłóg tego co stoi w tytule. Mam, uważajcie, uczucie takie, że z tą Lewicką to jest sprawa dużo głębsza niż się zrazu wydawało. Ja sobie o tym trochę podumałem i wyszło mi na to, że ta pani robiąc szopkę z udziałem Glińskiego, ostatecznie nic a nic nie wyszła poza schemat w którym media ćwiczą nas już ponad dekadę. Było jak zawsze z tą tylko różnicą, że o ile funkcjonariusze medialni używali do tej pory wszelkiej maści "autorytetów" a więc aktorów, muzyków i tym podobnych znawców polityki, tu Lewicka wymyśliła, że przywali sama. No i przywaliła z obucha aż zafurczało. Cobyście mieli lepszy obraz zastosowanej przez nią techniki musimy niestety zacząć od końca. Posłuchajcie. 

Całkiem niedawno bo niespełna dwa miesiące temu otworzono tu u nas w Warszawie nowe domy towarowe pod nazwą Modo. Na tą okoliczność zrobiono imprezę co niemiara i niebiosa mi światkiem zlazło się chyba pół Pudelka. Nie wiedzieć czemu przylazł nawet ten grubas Kalisz. Pogadali, poszwędali się z kąta w kąt, wypili co było do wypicia i pojechali, inkasując zapewne za przybycie ładną sumkę każdy z osobna, bo jak biznes to biznes, prawda? Nie szczędzono też kasy i na reklamę przez co wieść o tym szczęściu trafiła w końcu do uszu także mojej żony a przez to i ja tam trafiłem w ramach wspólnej celebracji spraw dla nas ważnych. A że znam jej możliwości, w plądrowaniu sklepów z ubraniami jest niezłomna, tęgo zdziwiony już po niespełna godzinie znów grzałem silnik. Klaustrofobiczne butiki, wpatrzeni w komórki znudzeni sprzedawcy, prawie pusto - to moje spostrzeżenia. W części gastronomicznej brak klientów z zakupami, ceny jak na Nowym Świecie, kolekcje bez polotu - to z kolei moja żona. Zgodnym słowem klapa. Wszelako dobrze się ubawiliśmy obserwując parę zagubionych "dam", które przeczytawszy gdzieś, że tak trzeba przyszły się bidne polansować. Żeby nie było, że to kwestia dnia albo naszego humoru, pojechaliśmy stamtąd prosto do BlueCity gdzie od wejścia witał nas gwar ludzkich głosów no i całe ich mrowie wertujące różnorakie dobra. Nudzę się niebywale pisząc o tym Modo, na tym więc pozostanę, ale trzeba mi było tego przykładu by pokazać jak bardzo mylą się ci którzy myślą, że można dziś coś tak nijakiego sprzedać ludziom za pomocą kilku najemnych dziwaków. Im się wydawało, tym co włożyli w to cudo ciężkie miliony, że starczy pokazać Majdana albo tą specjalistę od zagranicznych epizodów Weronikę Rosati, a my tu się zaraz zlecimy kupą kupować co popadnie. Im się wydawało - to jest właśnie klucz do tego tekstu.

Nie inaczej kreują w nas media sposób w jaki postrzegamy wybrane osoby. Spójrzcie na ten przykład poniżej. Można w Lidlu dostać w bounusie za duże zakupy książkę "Ryby są super" z Dorotą Wellman i Okrasę na okładce. 



Cóż. Miałem dziś wyjątkowo zły dzień więc porzucając zbędne konwenanse przyznam wprost, że jak to zobaczyłem to pomyślałem, że ta Wellman to jest jakieś strasznie brzydkie babsko. Co ja mówię babsko, ona raczej przypomina rekina. Gdyby ją upchać w fartuch czy jaką kufajkę mogłaby z powodzeniem robić za statystę w radzieckich filmach w których sławiono ciężką pracę kobiet na roli. Piszę o tej pani tak nieładnie bynajmniej nie z braku sympatii bo ani jej nie znam ani znać nie potrzebuję, jeno w tym samym Lidlu znalazłem książkę w której Wellman twierdzi, że może być modelką. Tam jest pełno fotek gdzie pod toną pudru pozuje pani Dorota do takich właśnie zdjęć, ho-ho, jest nawet takie bez stanika, uważajcie młodzieży! Jakże dobry przykład by pokazać jak z baby od traktora można z powodzeniem niejakim zrobić celebrytkę. O tych mechanizmach tu dziś dla Was piszę. Wszelako nie zawsze się udaje. Ot choćby  z żoną Bronka nie wyszła ta sztuczka, ale przyznacie, że trudno kogoś o takiej posturze przekuć w kobietę o wrażliwości Marii Kaczyńskiej. Zresztą idzie ludziska do tego Lidla i zobaczcie na własne oczy o czym ja tu rozprawiam. Na marginesie już tylko dodam, że teraz Wellman gotuje. Jasna cholera. Ta baba nie pamięta kiedy ostatni raz zrobiła jajecznicę a chce mam pieprzyć jak nie przesolić. Im się wydaje...

Dobra to pozbierajmy na koniec te klocki. Mamy Modo którego parking ilekroć przejeżdżam obok okupuje zaledwie kilkanaście samochodów a z billboardów rozbrzmiewa krzyk błagania o byle zakupy w zamian za klucze do mieszkania. Mamy tą Wellman i zastępy podobnie nadmuchanych telewizyjnych błaznów aż w końcu tą Lewicką której się zdało, że chamstwo które nam zaprezentowała to nowoczesne i niezależne dziennikarstwo.

"A gówno", jak mawiał Nikodem Dyzma, "a gówno"! Najwyraźniej wy wciąż nic nie rozumiecie. Władzę w kraju wzięła partia odnowy i cokolwiek zrobicie czasu nie cofniecie. Dokonało się. A najlepsze, że to już po was idzie.

Dziękuję Czytelnikom z Norwegii za odwiedzanie Tygodnika Solidarni. Dobry tekst w chłodne wieczory to przyjemność warta niejednego kliknięcia. Ale widzę tez jedno, ale i tak miło, wejście z terenu Włoch. Zapraszam częściej i zapraszam gorąco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz