whos.amung.us

poniedziałek, 9 listopada 2015

Zmarł autor "Kozła ofiarnego"

Autor: ks. Jan Dobrowolski

Zmarł René Girard. W wieku 91 lat po swoją nagrodę odszedł człowiek, który chyba najbardziej ze wszystkich śmiertelnych pobudził mnie do myślenia. Nie znam nikogo, kto swoimi książkami umiałby łączyć brzegi tak od siebie duchowo odległe, jak on.

Girard z rozmachem budował mosty nad szerokimi rzekami współczesnych stereotypów i klisz myślowych, łącząc Ewangelie i współczesną antropologię. Girard budował swoje intelektualne mosty w najmniej spodziewanych miejscach. Sposób, w jaki to czynił, nie pozostawiał czytelnika obojętnym, nie ważne, czy był nim katolik, czy ateista. Ten ostatni pewnie brał do ręki „Kozła Ofiarnego”, uśmiechając się z politowaniem na samą sugestię, że chrześcijaństwo miałoby być czymś wyjątkowym.

Talent Girarda sprawiał jednak, że trzeba było wziąć jego teorie na poważnie. Najważniejszą z nich streściłbym następująco: „Religie wzięły się z przemocy, wszystkie bez wyjątku, także religia Krzyża. Ta ostatnia jednak różni się od wszystkich innych. Krzyż bowiem mówi nam coś nowego o ludziach i ich krwawych dziejach. Coś tak nowego, że trudno założyć, by pochodziło to od samego człowieka”.

Niezwykła jest duchowa droga Girarda. Prowadzi ona od klimatu zlaicyzowanej, francuskiej inteligencji do radykalnej obrony wiary, przy czym argumenty autora „Kozła Ofiarnego” są tak mocne, że wręcz rażące dla wielu współczesnych teologów zorientowanych na bezpłciowy dialog, zakładających, że wszystkie religie mają rację.

Girard urodził się w Awinionie, jego ojciec był dyrektorem muzeum mieszczącego się w pałacach papieskich. Południowa Francja jest piękna, nie darmo pisał Baczyński o srebrzystym gotyku. Awinion jest też pewnym symbolem. Miało tam siedzibę średniowieczne papiestwo w dobie swojego największego sukcesu finansowego. Strzeliste mury pałaców papieskich wiele mówią o tej potędze, której nader łatwo przypisać pychę i bezbożność. Jakby na przekór temu, podejście Girarda do chrześcijaństwa będzie wolne od uprzedzeń.

Z wykształcenia był autor „Kozła ofiarnego” historykiem, natomiast pierwszym impulsem do zajęcia się antropologią była dla niego literatura. W wybitnych powieściach znalazł poszlaki, które ostatecznie doprowadziły go do wniosku, że przesłanie Jezusa Chrystusa objawiło ludziom nie tylko Boga, ale, co równie ważne, także samego człowieka. Światło Ewangelii pada według Girarda zwłaszcza na te momenty ludzkich dziejów, o których wolelibyśmy nie pamiętać. Nic nie mówi o nas i o Bogu więcej, niż Ukrzyżowanie. Tak, opisy Męki, wraz z zapowiedzią Sądu Ostatecznego z Mateusza („cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych…” to chyba ulubione fragmenty tego Autora.

Pisząc te kilka słów o moim ulubionym antropologu, pozwoliłem sobie umieścić wyżej zdjęcie kafelków. Wyłożone są nimi sale pałacu w Awinionie. Pewnie przypominały mu się w latach podeszłej starości, razem z melodią Sur le pont… Przypuszczam, że biegał po nich przy boku ojca jakieś osiemdziesiąt lat temu, z uwagą śledząc bogactwo ich kształtów i kolorów. Tak, nasz świat  to tajemnicze miejsce, gdzie czasem tupot nieznanego nikomu chłopca zwiastuje większe rzeczy niż dostojne stukanie obutych w purpurę nóg. RIP!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz