whos.amung.us

poniedziałek, 2 listopada 2015

Źródła zagrożeń dla nowego rządu. Część 2.

Autor: Integrator

Analizując potencjalne źródła zagrożeń którym nowy rząd będzie musiał stawić czoła trzeba nam w pierwszej kolejności pamiętać, że wszystko co złego dzieje się w kraju nie dzieje się bez wiedzy i akceptacji służb, tudzież jest efektem gry operacyjnej służb zagranicznych, na działania których nasze przymykają oko, bądź zajęte swoimi sprawami nie potrafią rozwinąć odpowiedniego parasola ochronnego nad tym co z grubsza nazywamy polską racją stanu. Kilometry taśm podsłuchowych nagranych w restauracji Sowa są tego najlepszym przykładem. I doprawdy nie ma znaczenia czy robili to nasi czy też bez ich wiedzy polskich notabli nagrywali agenci państw obcych, faktem jest, że najważniejsze osoby w kraju były pozbawione odpowiedniej ochrony wywiadowczej. Możemy oczywiście załamywać ręce nad niefrasobliwością i brakiem odpowiedzialności jaką zaprezentowali nam rządzący politycy gdy tak gremialnie spotykali się by o sprawach kluczowych dla tego kraju porozmawiać akurat nad talerzem zupy. Z drugiej jednak strony nie po to w służbach pracują odpowiednio przeszkoleni ludzie by do takich sytuacji dochodziło. Osobiście więc wątpię, by to wszystko działo się bez wiedzy naszych służb, opowieści o zmowie kelnerów można wsadzić między bajki, tak jak między bajki można wsadzić twierdzenie, że w Smoleńsku doszło do niesprowokowanej tragedii. Przygotowanie operacji w wyniku której zginąć ma prezydent i czołówka polityków bądź co bądź europejskiego państwa, bądź co bądź należącego do NATO i UE nie da się całkowicie ukryć, i jak to ładnie określił Grzegorz Braun, takie działania zawsze powodują uruchomienie czerwonych lampek w stolicach najważniejszych państw. Tragedia w Smoleńsku była możliwa tylko dzięki swoistej a niepisanej umowie w której obce wywiady widząc co się święci nie reagowały, co haniebne nie reagowały także nasze służby. Bo czy pomagały, tego na tym etapie nie wiemy ale wystarczyło, że w tych dniach ktoś nie przyszedł do pracy, kto inny udał, że nie dostał notki, ktoś jeszcze pobieżnie tylko wykonał swoje zadanie. I to wystarczyło. Sprawa Smoleńska jest na tyle kompromitująca dla naszej państwowości, że bez jej wyjaśnienia i ukarania winnych żaden rząd nie będzie mógł być nazywamy polskim, ani niepodległym. Jak idzie zaś o służby to stan do jakiego je doprowadzono, choroba na którą cierpią w większym lub mniejszym stopniu wszystkie nasze jednostki, można od tamtego ponurego dnia określać mianem syndromu smoleńskiego, który przejawia się rozkładem służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa w stopniu powodującym, że przestają pełnić one swoją rolę i realizują interesy innych państw. Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do tych taśm bo mam tu do przekazania myśl, której nikt w tej sprawie nie podkreślił.

To co stało się w tej restauracji jest o tyle dramatyczne, że my jako państwo ale i jako naród przez ostatnie dwadzieścia lat tj. od początku przemian borykaliśmy się z agenturalną przeszłością wielu uczestników politycznego i społecznego życia naszego kraju. Nigdy do końca nie dowiedzieliśmy się kto współpracował z bezpieką a jeśli już dowiadywaliśmy się to zbyt późno.  To powodowało, że wiele z tych złamanych przed laty osób już w wolnym kraju chodziła na pasku tych którzy posiadali w swych szafach odpowiednie materiały kompromitujące. Rozpadały się partie, ludzie którym okazywaliśmy zaufanie z dnia na dzień a najczęściej tuż po wyborach zmieniali nagle poglądy. Mamy za sobą okropne dwadzieścia lat pod znakiem czarnych teczek. I gdy zdawało się, że w końcu minął ten piekielny okres dla rodzącej się w bólach demokraci (bo część tych złamanych biedaków z racji wieku odeszła na wieczny spoczynek) okazuje się, że ktoś pozyskał potężne ilości materiału kompromitującego na nowe pokolenie polityków stawiając przed nami widmo kolejnych lat niezrozumiałych decyzji, nagłych rezygnacji ze stanowisk, tornad regularnie demolujących z mozołem budowany przez innych ład polityczny w kraju. Nikt z Czytelników Tygodnika nie ma przecież wątpliwości, że choć ujawniono całe godziny nagrań to z pewnością nie ujawniono wszystkich, nie wypstrykano się z tak cennej amunicji od tak za jednym zamachem. Ale nie powinien mieć z nas też nikt wątpliwości co do faktu, że na tych taśmach są również politycy partii opozycyjnych w tym polityków Prawa i Sprawiedliwości. Tych także nie ujawniono by nie odbierać sobie możliwości szantażowania ich gdy w nowo powstającym rządzie przyjmą odpowiedzialne stanowiska po ich kolegach z PO. Mam nadzieję, że rozumiecie teraz do jakiego dramatu doszło a wszystko przez to, że ktoś w służbach podjął decyzję o budowaniu takiego archiwum jak gdyby to był jego prywatny folwark. 

No i tu dochodzimy do sedna sprawy. Ponieważ ktoś przez długie miesiące zbierał sobie materiały na obecną klasę polityczną, muszą szefowie Prawa i Sprawiedliwości wziąć pod uwagę prawdopodobieństwo, że w odpowiednim czasie ten ktoś będzie chciał te materiały wykorzystać. W końcu po to je zbierał. To jest po pierwsze bardzo pilne zadanie dla nowego koordynatora służb, który powinien możliwie szybko ocenić skalę zagrożenia a o prawdopodobieństwie wpływania szantażem na niektórych posłów jak najszybciej poinformować odpowiednie osoby czy instytucje. Inaczej historyczne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości może zostać w miarę łatwo obrócone w perzynę. Proszę sobie bowiem wyobrazić, że do paru polityków tej partii, a dokładnie do pięciu bo tyloma mandatami zdobyła ta partia większość, przychodzi dwóch smutnych panów z kompromitującymi nagraniami lub zdjęciami. I wcale nie muszą to być sprawy wagi państwowej tym bardziej, że PiS w czasie gdy nagrania powstawały był poza ich obiegiem. Wystarczy, że nagrano sprawy obyczajowe, no i sam język który tak nas wszystkich bulwersował i to wystarczy. No więc przyjdą ci dwaj smutni panowie, położą to co mają na stole i ze spokojem zapytają czy mają z tym iść do mediów czy od razu do żony pana polityka? Ja tu piszę polityka ale równie dobrze może to być prawicowy dziennikarz albo specjalista który właśnie objął wysoką funkcję w jednej ze strategicznych spółek skarbu państwa. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć powagi sytuacji nawet jeśli o taśmach zrobiło się nagle cicho. One nadal są i czekają aż ich właściciele zdecydują o ponownym ich użyciu i rozpętaniu niebywałego piekła.

Jak to się ma do nowego rządu? Otóż, możliwość tak łatwego wyciągnięcia z partii PiS paru polityków dających większość, tudzież sterowanie nimi tak by doprowadzić do wewnętrznych sporów jest największym zagrożeniem dla nowego rządu i mam tylko nadzieję, że najważniejsze osoby w partii mają tego świadomość. Na pewno dobrym rozwiązaniem, a w gruncie rzeczy jedynym jakie mamy, jest pozyskanie nowych posłów z innych partii zważywszy na fakt, że czy to w PSL czy PO są frakcje konserwatywne z którymi takie rozmowy można by rozpocząć. Dobrym stawem dla takich łowów jest partia Kukiza bo posłowie którzy dzięki niemu dostali się do Sejmu nie są ze sobą w żaden sposób związani, nadto mają tak różne poglądy, że tylko czekać aż wezmą się za łby. Werbowanie z cudzych partii wiąże oczywiście z ryzykiem rozmycia własnych szeregów i przenoszeniem animozji na własne pole ale przy odrobinie szczęścia a głównie zdolności organizacyjnych i przywódczych da się to całe tołatajstwo jakoś utrzymać w ryzach. Nie czym innym zajmuje się przecież Kaczyński przez ostatnie lata. Łatwo wszak nie będzie, bo dla przykładu gdy widzę  takiego Gowina chodzącego po mediach i ględzącego coś o Macierewiczu a potem leczącego swoje urażone ego opowieściami jakoby wiedział kto zamiast niego będzie szefem MON, co ma być dowodem na to, że trzyma rękę na pulsie i zasiada w ścisłym kręgu decyzyjnym, robi mi się autentycznie żal Kaczyńskiego. Co by o nim nie powiedzieć, musi mieć stalowe nerwy by u progu tak odpowiedzialnego zadania musieć znosić jeszcze takiego głupola, który uznał za stosowne wykorzystać tą kruchą przewagę jako argumentu do licytowania się. Śladów po kiju u Gowina nie widzę, ale ja bym  na miejscu Kaczyńskiego lał, jak Boga kocham lał bym i patrzył czy równo puchnie. 

Zatem służby panowie posłowie, w pierwszej kolejności służby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz