whos.amung.us

wtorek, 17 listopada 2015

Francja podąża ku kalifatowi

Autor: Integrator

Zdaję sobie sprawę, że w obliczu tak potężnej tragedii rozpoczynanie tekstu od słów "a nie mówiłem" może być bardzo źle przyjęte ale doprawdy złość bierze gdy sprawy od których zależy pokoju w Europie najważniejsi polityce puszczają mimo uszu. Złość tym większa, że nawet teraz gdy już wszystko jest tak oczywiste okazuje się, że wciąż długa jest kolejka obrońców obranej przez Unię drogi, na końcu której jak wszystko na to wskazuje, leży początek globalnej wojny. Dla niezorientowanych podpowiadam, że chodzi o słowa szefowej Europejskiego Human Rights Watch  o polskiej ignorancji, które wysączyła chwilę po tym jak człowiek desygnowany na ministra ds. europejskich w rządzie PiS, po tragedii w Paryżu, poddał w wątpliwość sens sprowadzania do Polski uchodźców. Ale po kolei.

W tekście "Muzułmańscy uchodźcy prologiem wojny ostatecznej" wskazywałem na możliwość destabilizowania przez Rosję sytuacji w Europie za pomocą sprowokowanej jej działaniami w Syrii kilkusettysięcznej fali emigracyjnej. Fali która stanowi nie tylko potężne zagadnienie humanitarne, logistyczne ale przede wszystkim jak pokazują wypadki we Francji bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa krajów które miałyby tych uchodźców przyjmować. Przypominam, że siedemdziesiąt procent tej ludzkiej masy to mężczyźni, z czego większość zgubiła lub specjalnie wyrzuciła paszport przez co weryfikacja poszczególnych osób pod kątem przynależności do grup terrorystycznych stała się niemożliwa. Zagrożeniem niemniej ważnym i mogącym równie silnie destabilizować sytuację w krajach, które przyjmą część uchodźców jest także zagrożenie epidemiologiczne z którego kobieta-premier o twarzy mumii tak bardzo sobie szydziła. Tymczasem jeśli przez chwilę zastanowimy się nad tym co jej się w głowie nie mieści, odkryjemy taką oczywistość, że ilekroć chcemy choćby w celach turystycznych wybrać się w rejon z którego pochodzą owi uchodźcy musimy wykonać wcześniej całą serię szczepień. Nie jesteśmy wszak uodpornieni na tamtejsze wirusy a trzeba się liczyć, że one przyjadą tu wraz z uchodźcami i wtedy dopiero rozpęta się prawdziwy armagedon. Teraz rozumiecie? To jest pytanie do wyborców Platformy, którzy równie bezmyślnie co Kopacz-Smoleńska podśmiewywali się z ludzi którzy umieli i o tym zawczasu pomyśleć. Trudno ocenić jak bardzo propagandowe działania Platformy Obywatelskiej sparaliżowały umiejętność logicznego myślenia u jej wyborców, bo że tak jest to akurat nie mam wątpliwości, ale mam nadzieję, że nie dobrano się do najbardziej pierwotnego instynktu przetrwania. Bo jak idzie o Kopacz-Smoleńską to tu wątpliwości akurat żadnych nie mam. To co wyprawiała ta kobieta jest bliskie obłąkaniu, które obdziera ludzi z tego instynktu niemal do kości i każe im stawać na krawędzi okna. Trochę nazbyt obrazowo wyszło ale jak inaczej nazwać sytuację w której ściąga się tysięcy obcokrajowców do kraju, który nie jest w stanie zabezpieczyć minimalnego poziomu egzystowania nawet dla swoich obywateli? Że jak? Że za każdym uchodźcą idą unijne pieniądze? Owszem idą (choć póki co tylko deklaracje) ale będą one wypłacane uchodźcom tylko przez rok, czego nam się już nie mówi.  Bo i po co? Stawianie sprawy jasno od razu wzbudziło by pytania kto będzie płacić po tym czasie a przecież odpowiedź jest oczywista -  na pewno nie Państwo Polskie bo nie ma pieniędzy. Z jak tak to ludzie ci bardzo szybko staną w obliczu widma nędzy i braku perspektyw a to w dalszej konsekwencji i w połączeniu z naturalną izolacja społeczną doprowadzi do tego, że będziemy mieli tu nad Wisłą wielotysięczną grupę zdeterminowanych ludzi z pośród której ekstremiści z całego świata będą mogli czerpać garściami. Wróćmy jednak do Francji. 

Prezydent Francji Hollande zamknął granice państwa. Rychło w czas bo trzeba było tragedii by dotarło do liderów tego kraju, że własnie stanęli na skraju wojny domowej. Już o tym pisałem, ale dla tych co to przegapili, powtarzam. Tu nie będzie jak przed wiekami czasu by zbierać siły przeciwko nadciągającym hordom wyznawców Allaha. Oni już tu są, głównie na terenie Francji i czekają na sygnał zaś jak idzie o poziom ich determinacji to chyba więcej dowodów nie potrzeba? Granice zamknęły Niemcy, ostatnio Szwecja a najwcześniej powszechnie krytykowane Węgry. My się oczywiście nawet zająknąć na ten temat nie możemy, bo od razu zwali się na nas lawina oskarżeń o ksenofobię i brak solidarności z cierpiącymi ludźmi. 

Teraz będzie trochę cyferek. Oto jeden z Czytelników naszego tygodnika podesłał mi następujące dane. Jak twierdzi na stronie niemieckiej organizacji  Bundesverband der Bürgerbewegungen zur Bewahrung von Demokratie, Heimat und Menschenrechten e.V. (tłumaczenie: Federacja ruchów obywatelskich dla zachowania demokracji, ojczyzny i praw człowieka) zamieszczono takie zestawienie: 

Tab. 1  Ludność  muzułmańska w  Niemczech - prognoza na podstawie  dotychczasowych  długoletnich danych:

Muslimische Bevölkerungsentwicklung in Millionen:
: 3,042001: 3,242002: 3,452003: 3,672004: 3,912005: 4,172006: 4,44
2007: 4,732008: 5,042009: 5,372010: 5,722011: 6,092012: 6,492013: 6,91
2014: 7,362015: 7,842020: 10,662030: 19,722040: 37,572045: 51,722050: 71,17
lata:  2000-2043  (43 lata):  przyrost o 40,3 - 3,0 = 37,3 mln ludzi

Proszę zwrócić uwagę na rok 2050. Przewidywana ilość muzułmanów w Niemczech to ponad 70 mln przy obecnej liczebności Niemców około 80 mln.! W przypadku Francji przyrost jest znacznie większy a liczebność muzułmanów szacuje się nieoficjalnie na poziomie 10 mln zł (za KAI - http://ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x85480/islam-we-francji/)

Powyższe statystyki pokazują, że bardzo realnym jest już nie tylko scenariusz globalnej wojny religijnej co możliwość przejęcia Francji metodami pokojowymi i jak najbardziej demokratycznymi., choć w biznesie taki przypadek nazwano by wrogim przejęciem. Posłuchajcie. Każdy nowonarodzony muzułmanin we Francji to zarazem nowy obywatel tego kraju z pełnią praw wyborczych. Nie trudno zatem wyobrazić sobie taki scenariusz, że mniejszość ta powołuje do życia organizację polityczną, która z roku na rok zyskuje co raz to większą rzeszę wyborców. Absolutnie zdyscyplinowanych i ukierunkowanych przez swych przywódców duchowych wszystko po to by z czasem (jak to pokazuje Tab. 1) móc przejąc w tym kraju wladzę. Sytuacja kuriozalna ale przyznajcie, że możliwa. No i teraz najlepsze jak pisze nasz Czytelnik. Jeśli dojdzie do realizacji takiego scenariusza wydarzeń, Nowa Francja będzie pierwszym państwem muzułmańskim zarządzanym przez Kalifat, posiadającym bombę atomową, zarazem więc też takim które posiądzie sposobność pokazania np. Izraelowi gdzie jest jego miejsce. W ramach czarnego chumoru Czytelnik prosił zamieścić takie oto wyobrażenie prawdopodbnego obrotu spraw. Resztę dopowiedzcie sobie sami. 



Co zatem robić należy póki te cyfry nie są mimo wszystko katastroficzne? Trudno wyrokować, wszak Francja przyjmując taką a nie inną politykę wobec imigrantów sama uplotła sobie sznur na szyję. Czym innym jest bowiem podejmowanie decyzji wobec obcokrajowców zamieszkujących jej terytorium, czym innym wobec obywateli Francuskich wyznania islamskiego a to jest właśnie nasz przypadek. Jest taki mało znany fakt z najnowszej historii gdy Helmu Kohl w 1982 roku, a dokładnie miesiąc po objęciu władzy, spotkał się z Margareth Thatcher informując ją o planach zmniejszenia liczebności Turków żyjących w Niemczech o połowę. Argumentował, że jest to grupa niemożliwa do zasymilowania z powodów kulturowych na potwierdzeni czego podał przykład przymusowego zawierania małżeństw w tej społeczności. Rząd kanclerza Kohla zaproponował więc każdemu Turkowi, który zadeklaruje gotowość wyjazdu, kwotę 10 tysięcy marek oraz wypłatę składek emerytalnych. Jaki był wynik tych działań? Żaden. Z oferty skorzystało zaledwie sto tysięcy Turków na półtora miliona zamieszkujących ówczesne Niemcy Zachodnie. Tu możecie sobie o tym poczytać więcej.

Jak więc widać problem jest poważny a rozwiązania przynajmniej te demokratyczne są nieskuteczne. Na pewno nic się w tej materii nie zmieni jeśli, przywódcy światowych mocarstw jak zawsze skończą na słowach. Wszystko zaczęło się w Syrii i tam też musi się skończyć, najlepiej bezpardonową krucjatą przeciwko Państwu Islamskiemu, tak by po jego rozgromieniu uchodźcy automatycznie tracili status uchodźcy i chcąc nie chcąc musieli wracać do domu. Oby tylko nikomu nie przyszedł do głowy pomysł by bratać się przy tej okazji z Rosją bo ona tego braterskiego uścisku już nie poluzuje. A najwidoczniej są ku temu przymiarki skoro szef CIA tak przyjaźnie wypowiada się o Putinie. Moi Mili. Już o tym tutaj pisaliśmy. Rosja najpierw podpaliła Syrię a teraz wzywa do solidarnego gaszenia tego domu i wspólnej walki przeciwko diabłu którego widzi w Państwie Islamskim. Nie miejmy najmniejszych wątpliwości, że wszystko to obliczone było na zdemolowanie spokoju w Europie no i rozbicie wspólnego frontu jej państw przeciwko Rosji, której bardzo już uwierają sankcje. Mniemam, że tylko dlatego jeden diabeł nazywany przez Regana Imperium Zła dla dobra sprawy gotowy jest poświecić innego diabła, ISIS.  

Wychodzi na to, że idzie bardzo ciężki czas, a my mamy to szczęście, że rządy w Polsce przejęci ludzie którzy to widzą i rozumieją powagę sytuacji. Kto wie, być może będzie jeszcze tak, że Polska ponownie będzie musiała ratować Europę działaniami na miarę Odsieczy Wiedeńskiej. Ale o tym już kiedy indziej. 

Dziękuję za wizytę nowym Czytelnikom, tym razem z Tajlandii. Odległy to kraj ale jak widać i tam rzuciło naszych. Pozdrawiam i zapraszam częściej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz