whos.amung.us

sobota, 28 listopada 2015

Edmund Janniger czyli czyścimy stajnie Augiasza

Autor: Integrator

Dziś krótko będzie za to o sprawach ważnych, bez których omówienia nie wypadać zamykać dnia. Tak się bowiem złożyło, że nie tak dawno jak wczoraj miałem sposobność spotkać ludzi, którzy mając niemal bezpośredni wgląd w intencję jakie przyświecają tym, którzy będąc aktualnie przy władzy decydują gdzie, kiedy i po czym przejdzie walec, pomogli mi zrozumieć dlaczego tak a nie inaczej układają się niektóre sprawy.

Pierwsza rzecz dotyczy głosowana w Sejmie podczas którego uchwalono siedemdziesięcio-procentowy podatek od odpraw i odszkodowań dla prezesów spółek skarbu państwa. Przyznać muszę, że w natłoku własnych no i zawodowych spraw informacja ta zwyczajnie mi umknęła a tym czasem to jest perełka bez której wyjście z impasu w jaki chciała Platforma utrzymać PiS w razie przejęcia przez tą partię władzy byłoby niemożliwe. Jak bowiem można było przypuszczać spodziewając się sromotnej klęski PO zaczęło na szybko, a już przed samymi wyborami na tak zwanego chama, upychać swoich ludzi w spółkach skarbu państwa. Raz by mogli skutecznie sabotować plany nowego rządu, dwa, by mogli przetrzymać ciężki czas w dobrej kondycji finansowej. Z punktu widzenia interesów Platformy Obywatelskiej to był krok niemal strategiczny bo bez lepiku jakim jest kasa partia, wszyscy to tam rozumieją, nie przetrwa roku. Upchano więc całe setki ludzi gdzie się dało obwarowując jednocześnie ich umowy menedżerskie zapisami, które w razie gdyby nowy Minister Skarbu Państwa chciał ich odwołać, musiałby wypłacić wielomilionowe odprawy. Znam przykłady, że do spółek przenosili się całymi grupkami ludzie, którzy do tej pory kurczowo trzymali się swych urzędniczych stołków - wszystko byle by się utrzymać na fali no i możliwie blisko kasy. To nie było pierwsze tego typu zagranie, podobne numery robiły poprzednie rządy i z tym problemem musiał się mierzyć PiS już wtedy gdy po raz pierwszy doszedł do władzy. W zastanej rzeczywistości musiano wybierać pomiędzy wypłatą gigantycznych odszkodowań a koniecznością współpracowania z kadrą menedżerską, która stanowiska swoje zawdzięczała poprzednikom i ani myślała podporządkować politykę często strategicznych spółek należących do państwa nowemu rządowi i jego wizji. Wydawało się, że i tym razem sprawa będzie nie do ruszenia, szczególnie że budżet państwa został przez koalicję PO-PSL dosłownie zdemolowany a tu proszę, nasi przygotowali się dużo lepiej niż poprzednio. Dodatkowo dzięki możliwość samodzielnego przepychania ustaw a więc bez oglądania się na widzimisie koalicjantów Prawo i Sprawiedliwość proces czyszczenia spółek skarbu państwa z platformersko-peeselowskiego elementu rozpoczęła od zabezpieczenia budżetu poszczególnych spółek wprowadzając opodatkowanie odpraw i odszkodowań przewidzianych w umowach prezesów. Może się to Czytelnikom wydawać rzeczą wręcz niewiarygodną ale w przypadku największych spółek odprawy te sięgają kwotom nawet dziesięciu milionów złotych. Człowiek z którym miałem przyjemność o tym wszystkim porozmawiać, z grubsza kalkulując powiedział, że budżet państwa dzięki tej ustawie oszczędził prawie miliard złotych! Miliard złotych, które szajka rujnująca kraj przez ostatnie osiem lat, ostatnim rzutem na taśmę próbowała wyprowadzić ze spółek państwowych by jako tako móc przez kolejne lata funkcjonować i opłacać organizatorów brzydkich prowokacji wycelowanych w rząd odnowy. A więc poważny sukces i prolog gigantycznego przemeblowania, oby!

Rzecz druga dotyczy decyzji jaką podjął minister Macierewicz w kwestii mianowania młodego człowieka na swojego doradcę. Tu także przychodzi mi uderzyć się w pierś, jako że nie zbadawszy sprawy, poszedłem drogą wydeptaną przez inne, pędzące przede mną owce. Ośmieszenie szefa MON było w tym przypadku o tyle łatwe, że człowiek przez niego wybrany ma twarz dziecka, no i nie skończył jeszcze studiów które w naszej kulturze wciąż pełnią rolę symbolicznego wejścia do świata w pełni dorosłego. Tym czasem jak wyjaśnił mi mój dzisiejszy rozmówca Macierewicz bynajmniej nie zwariował ale przygotowuje się w ten sposób do totalnego czyszczenia stajni Augiasza jaką mu powierzono. Mając na uwadze złe doświadczenie z poprzednich lat, kiedy to niektórzy wybrani przez niego ludzie w najmniej oczekiwanym momencie okazywali się mieć coś lepkiego za uszami, postanowił ów stary wyga tym razem wspomóc się rocznikami, które z racji wieku nie miały fizycznej możliwości ubabrania się w jakieś niecne sprawki. Na Zachodzie szybki awans młodych ludzi jest zjawiskiem powszechnym i jeśli dobrze się skupimy to na pewno uda nam się wygrzebać w pamięci kilka przykładów, że to czy tamto dziecko, a częściej ten czy tamten młody człowiek, wybił się niespodziewanie na pierwsze strony gazet i zarabia grube miliony. U nas takie "awanse" to jest wciąż nowość i nie dziwi mnie fakt, że tak a nie inaczej większość z nas reaguje na podobne medialne doniesienia, niemniej w tym akurat przypadku powinna nas ukoić informacja, że ów młody człowiek ma na swoim koncie poprowadzenie skutecznej kampanii wyborczej no i wieloletnie prowadzanie biura poselskiego Antoniego Macierewicza, posła obleganego w stopniu najwyższym. To jednak co powinno nam na dziś pozostać z tej historii w głowie to świadomość, że jeśli taki ktoś jak Macierewicz decyduje się postawić na ludzi tak młodych to znaczy, że obszar w którym będzie operował musi być zdemolowany w stopni pełnym. On zaś jeśli chce zakończyć swoją misję powadzeniem, a co do tego nie możemy mieć wątpliwości, to musi mieć ekipę z absolutnie krystaliczną przeszłością. No i gotową czyścić wszystko co przed nimi już nie tyle do samego gruntu, ale jak chciała premier Kopacz, na metr w głąb. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz