whos.amung.us

poniedziałek, 5 października 2015

Rozważania różańcowe - Tajemnice Bolesne na nowo odczytane

Autor: ks. Jan Dobrowolski

Przymiotnik, które wyjątkowo dobrze pasuje do słowa „tajemnica” to ten, mówi o jej głębi. Często pojawia się ten motyw w kazaniach czy różnych pobożnych rozważaniach – głęboka tajemnica, głębia tajemnicy. Kiedyś rozmyślając nad bolesną częścią Różańca doszedłem do wniosku, że każdy dziesiątek poświęcony Męce Chrystusa ma swoją głębię – swoje głębokie korzenie, sięgające dni publicznej działalności Chrystusa. Już wtedy zmierzył się nasz Pan z demonicznymi siłami, których niszczycielską moc miał tak głęboko odczuć na Sobie i w Sobie, aż do własnej śmierci. Ta jego klęska przemieniła się jednak w całkowite zwycięstwo. Warto zrozumieć, że Jego walka zaczęła się dużo wcześniej, niż pierwsze krople krwi spadły na zalaną księżycowym światłem ziemię Ogrójca.
Oto Tajemnica Bolesne na nowo odczytane:

Modlitwa w Ogrójcu
Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?
Ten fragment z Ewangelii wg św. Mateusza uzmysławia nam, jak naturalne były pokusy, jakie nawiedzały Jezusa. Tak, tak – Chrystus był kuszony, nie tylko na początku, na pustyni, ale także nieskończenie wiele razy w ciągu swojej publicznej działalności. Szczyt osiągnęło to w Ogrójcu, gdy walka wewnętrzna wytoczyła z Pana Jezusa krew, która zrosiła Jego skórę.
Ilekroć będę zmęczony wątpliwościami sumienia, odpieraniem pokus, kolejnymi upadkami i towarzyszącymi im postanowieniami poprawy, przypomnę sobie długą wewnętrzną walkę mojego Pana.

Biczowanie
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!
Jezus był przejęty Boża Prawdą, którą znał od Swego Ojca. Dlatego nie godził się na zniewolenie człowieka i podporządkowanie religii ludzkim namiętnościom, zwłaszcza chciwości, która, jak zapewnia nas Paweł Apostoł, jest „źródłem wszelkiego zła”. Gdy kapłani żydowscy zapytali Jezusa, jakim prawem oczyszcza świątynię i jaki da im znak, że to, co czyni, jest słuszne i że On ma do tego prawo, Chrystus przepowiada wtedy własną Mękę, zniszczenie Swego Ciała – „zburzcie tę świątynię”. Namiętności mają straszną moc niszczenia, a ich konsekwencje są nieodwracalne, choć Bóg potrafi spośród zniszczeń wydobyć i ocalić człowieka.
Ilekroć ukłuje mnie chciwość, egoizm i zawiść mojego brata lub siostry, pomyślę o cierpliwości Jezusa i o skutkach moich własnych namiętności.

Cierniem ukoronowanie
Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: „Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy”. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: „Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi”. 
Uczeni w Piśmie widzieli w Jezusie opętanego, a bliscy krewni – szaleńca. Mimo tych oszczerstw, Chrystus zdobywa się na spokojne tłumaczenie. To, co pozornie jest w Jego zachowaniu trudne czy niewytłumaczalne, okazuje się na koniec Bożą mądrością. Chrystus bowiem zaskakuje ludzi, Jego postępowanie wykracza poza nasze schematy. Zwłaszcza Jego Królestwo jest zupełnie inne od władzy, jaką szatan ma nad ludźmi poddanymi jego złudzeniom – Jezus przynosi pokój, a nie skłócenie, a także wolność w miejsce związania. Jezus daje za darmo, zamiast ograbiać.
Przeżywając niepowodzenia i trudności w trybach nieuczciwego świata nie tylko zdenerwuję się na „system”, lecz spróbuje przypomnieć sobie, że ja należę już do całkiem innego Królestwa.

Droga Krzyżowa
I dodał: „Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.(…) Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.
Gdy Jezus idzie drogą na Golgotę, każdy przechodzień może wyrazić swoją pogardę wobec Niego. Wystarczy podnieść kamień i rzucić – nikt nie ujmie się za Skazańcem. Wolno też pluć i wyzywać. Jest to cząstka Jezusowego krzyża, która od początku była wbita jak drzazga w codzienność Zbawiciela. Każdego dnia musiał On się bowiem mierzyć z ludzką małością, z kompleksami, z ograniczonym patrzeniem, z przesądami i setką innych głupich rzeczy, które nękały ludzi bardziej niż najgorsze choroby i upośledzenia. Wystarczyło, by Jezus był Sobą, by był dobry, aby zło wzbierało w ludziach i nienawiść wybuchała nagłym płomieniem, jak podczas wizyty w Nazarecie.
Postaram się zachować wolność wobec manipulacji innych ludzi. Ilekroć ktoś będzie chciał wykorzystać mnie, wzbudzić we mnie fałszywe poczucie winy czy karać mnie za nieistniejące przewinienia, postaram się zachować godnie i spokojnie, według wzoru, który On mi zostawił.

Ukrzyżowanie
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. Rzekli do Niego Żydzi: „Teraz wiemy, że jesteś opętany. Abraham umarł i prorocy – a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moją naukę, ten śmierci nie zazna na wieki. Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz?” Odpowiedział Jezus: „Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza (…) Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień – ujrzał [go] i ucieszył się”. Na to rzekli do Niego Żydzi: „Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM”. Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. 

Jezus płacił wysoką cenę, za wierność samemu Sobie. W zgodzie ze Swoim sumieniem, według wewnętrznej, Bożej Prawdy, która w Nim stała się Ciałem, każdego dnia był dla ludzi znakiem sprzeciwu. Był oczywiście także Źródłem nadziei, Skałą wiary, a także – Gorejącym Krzewem miłości. Jednak właśnie dlatego, że miłość Jego była prawdziwa, była jednocześnie aż tak wymagająca. Jezus JEST Bogiem i Panem, którego moc jest potężniejsza od najgorszych ludzkich grzechów, nawet od morderstwa.

Słysząc o niegodziwościach i grzechach, jakich pełen jest nasz biedny świat, nie zwątpię ani przez chwilę w ostateczne zwycięstwo Chrystusowego Krzyża!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz