whos.amung.us

wtorek, 8 września 2015

Nieprzepalone części globu, czyli dlaczego Państwo Islamskie burzy zabytki?

Autor: ks. Jan Dobrowolski
 
Jednym z miejsc, które chciałbym odwiedzić jest Gobekli Tepe, czyli wzgórze kryjące w sobie najstarszą świątynię świata. Zapewne kiedyś mi się to uda, jeśli wcześniej Państwo Islamskie nie przekroczy tureckiej granicy. Gdyby tak się stało, zabytek nie przetrwa. Świątynia, która ocalała dzięki temu, że przed dziesięcioma tysiącami lat jacyś ludzie postanowili ją opuścić oraz zasypać piaskiem i kamieniami, nie przetrwa raczej rządów islamskich terrorystów. Podzieli los wielu stanowisk archeologicznych, leżących na terenie Syrii i Iraku. Ostatnio głośno było o wysadzeniu świątyni Baala w Palmyrze, ale zniszczonych skarbów jest znacznie więcej. Dlaczego to robią? To pytanie może być dobrym punktem wyjścia do zrozumienia motywów, które nimi kierują, nie tylko, gdy wysadzają starożytne ruiny, ale także współczesne szpitale i kościoły.
Gdy przed laty talibowie wysadzali w powietrze posągi Buddy w Afganistanie, denerwował mnie szum medialny wokół tego wydarzenia. Wydawał mi się hipokryzją – jeśli gorszy nas, ludzi należących do cywilizacji zachodniej, niszczenie rzeźb, to o ileż bardziej wstrząsające powinny być dla nas morderstwa, popełniane przez tych fanatyków. Uważałem wtedy i nadal tak sądzę, że zabicie jednego dziecka jest zbrodnią nieporównanie gorszą niż wysadzenie dowolnej świątyni, obalenie kamiennego kręgu Stonehenge czy spalenie Luwru. Cóż z tego, skoro ludzie w szeregach Państwa Islamskiego popełniają ochoczo oba rodzaje zbrodni? Ich motywacja jest religijna – uważają siebie za najprawdziwszych wyznawców Koranu na świecie. Skoro „nie ma Boga poza Allahem”, to można z tego wyciągnąć wniosek, że świątynia Baala stać nie może. Jeśli tylko Mahomet jest jego prorokiem, to chrześcijańskie, jazydzkie, żydowskie czy mandejskie dziecko to zupełnie inna kategoria, niż dziecko islamskie. Jestem jednak przekonany, że jeszcze bardziej, niż ze wzrokiem Allaha, liczą się ze spojrzeniem reszty świata. Zwłaszcza tej jej części, która ceni wysoko tak życie niewinnych, jak i kulturę. Jestem pewien, że za każdym razem, gdy niszczą jakąś starożytną rzeźbę, czy też obcinają ludziom głowy, okazują pogardę dla naszej wrażliwości. Baal, którego czczono niegdyś w syryjskiej Palmyrze pewnie nie zwróciłby uwagi tych fanatyków, gdyby nie zainteresowanie ludzi Zachodu tymi starymi kamieniami. Każdy z tych aktów terroru jest jak rzucona nam rękawica, albo lepiej – policzek. Jest sugestią, że Europa i USA idą drogą zatracenia, a cała moralność Zachodu nadaje się na śmietnik historii. Dla nich wciąż jesteśmy krzyżowcami, czy to katolicy, czy protestanci, czy ateiści. Ludzie Zachodu, którzy zapomnieli, że jest tylko Jeden. Głupcy którzy całkowicie, totalnie błądzą.
Swego czasu ukazała się książka „Ekumeniczny dżihad”. Już sam jej tytuł sugerował, że jest jakaś walka, którą religie mogą stoczyć wspólnie. Celem byłoby mianowicie odzyskanie dla Boga zachodniego świata, który łamie przykazania, a czasem otwarcie kpi z religii. Oczywiście, autor tamtej pozycji miał na myśli sojusz z umiarkowanym Islamem. Chodzi o te miliony ludzi, które chadzają do meczetów, ale na widok wyczynów ISIS dostają gęsiej skórki, całkiem jak my. Cóż, mimo wszystko, nie każda koalicja jest godziwa, nawet wobec najgorszego wroga. Być może niedługo po raz kolejny ujrzymy w Polsce PSL w koalicji rządzącej, ale koleje czy też koleiny losu ten partii wydają mi się dobrym, choć nieco tragikomicznym przykładem tego prostego wniosku. Owszem, być może muzułumanie chętnie walczyliby z nami ramię w ramię o zniesienie aborcyjnego ustawodawstwa czy homoseksualnych nadużyć w prawie, lecz w zupełnie innym celu. Kościół chce odzyskać Zachód, swoje marnotrawne, lecz niesłychanie utalentowane dziecko. Islam  Dary Boga i człowieka, od osiągnięć nauki po wzrost wrażliwości społecznej, trzeba poukładać, a nie obciąć im głowę. Może denerwować nas wojujący feminizm, ale lekarstwo w postaci wielożeństwa jest z pewnością gorsze.
Nie jest to zresztą tylko kwestia smaku, by nawiązać do Herberta. Stosunek do praw kobiet, dzieci oraz troski o zabytki jest w chrześcijaństwie inny niż w Islamie z powodu zupełnie innej wizji Boga. Stoi za tą wizją cała Biblia, ale jej najbardziej uderzający przykład znajdujemy w ulubionym przez Zachód święcie. W Polsce mamy zwyczaj wyśpiewywać tę prawdę na melodię podniosłego poloneza, z wielkim wzruszeniem wobec truchlejącej mocy, krzepnącego ognia i gasnących blasków. Wzruszenie to przeradza się w mocne wstrząsy sumienia, gdy telewizja czy internet przyniesie nam zdjęcie matki, kołyszącej dziecko na chybotliwej łodzi pełnej emigrantów, czy w szałasie skleconym w obozie dla uchodźców. Betlejem mówi wiele o stosunku do ubogich i uciekinierów. Nasza wrażliwość została ukształtowana przez Wcielenie, przez Boga, który przyjmuje i człowieka, i jego świat. Bóg nie jest samotną wyspą, jego Jedyność nie wypala ziemi jak na kształt żaru lejącego się z nieba na pustyni. Bóg jest Trójcą, jest Tajemnicą, jest Miłością.
Zakończę, schodząc przy okazji nieco na ziemię. Otóż słyszałem od pewnego księdza, jak to jeszcze całkiem niedawno w jednym z kościołów naszej diecezji dokonano ważnego odkrycia – podczas remontu okazało się, że są pod nim wielkie podziemia, warte zbadania, radość dla archeologów na wiele lat. Jednak praktyczny zmysł tamtego proboszcza sprawił, że pośpiesznie nakazał robotnikom zasypać podziemia, zamurować dziurę, a sobie zasznurować usta. Sza! Żeby nie było problemów z remontem, żeby nie trzeba było o nic dbać i niczego zmieniać. Jeszcze niedawno taka mentalność była powszechna, wystarczy poczytać, ile zabytków zniszczono w XIX w., a nikomu niemal nie przychodziło do głowy, by je ratować. To taki prosty przykład na to, że wrażliwość może wzrastać, a to co mamy, nasze sumienia i normy, jakimi chcemy się kierować, są wielkim darem, owocem łaski oraz pracy kolejnych pokoleń. Wiele jeszcze przed ludzkością, nie tylko przed wyznawcami Islamu. Wszyscy mamy obowiązek budować, jak pisał nasz najuboższy nasz Wieszcz:
— O, nieskończona dziejów jeszcze praca,
Jak bryły w górę ciągniecie ramieniem:
Umknij, a już ci znów na piersi wraca —
Przysiądź, a głowę zetrze ci brzemieniem…
O, nieskończona dziejów jeszcze praca,
Nieprzepalony jeszcze glob sumieniem..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz