whos.amung.us

wtorek, 15 września 2015

Muzułmańscy uchodźcy prologiem Wojny Ostatecznej

Autor: Integrator

Wszyscy piszą o uchodźcach niech i mi będzie tedy wolno rzucić parę zdań w tym temacie. Acz z góry lojalnie ostrzegam, że miło to już było. Wszystko zaś przez film na youtube gdzie widać jak syryjscy uchodźcy wyrzucają wodę wręczaną im przez węgierskich policjantów. Aż się zagotowałem! Ale po kolei. Tak jak należy to zróbmy czyli od początku.

Zaczęło się od obalania dyktatur w północnej Afryce. Chyba to jeszcze pamiętamy jak tłumy Tunezyjczyków a potem Egipcjan wychodziły na ulicę by przepędzić złych ludzi rządzących nimi z dziada pradziada. Tak to przynajmniej nam tłumaczono wszelako ciśnie się od razu w tym miejscu pytanie - jak to się stało, że po tylu latach pokornego siedzenia w kuckach ludzie ci nagle wyszli na te ulice, i jak to się stało że w ogóle pozwolono im wyjść, no i w końcu jak im się udało zrobić to co ostatecznie zrobili? Tego nigdy się pewnie już nie dowiemy ale możemy być pewni, że takie rzeczy nie dzieją się od tak same z siebie. Chyba nikt kto uważa się za człowieka poważnego nie da wiary temu co opowiadała nam telewizja, że jakaś grupka konspiratorów zrobiła plan, wyszła na ulicę a zainspirowana nimi reszta narodu, która miała dość życia pod pręgierzem, poszła za nimi na pałac. Jak się kończą takie pomysły bez odpowiedniego wsparcia wiemy choćby z naszej historii bo gdy wyruszyła Pierwsza Kadrowa mieszkańcy Kielc zwyczajnie zatrzasnęli okiennice. Rozumiemy więc, że jeśli coś ma odnieść sukces, w dodatku tak nagły jak to było w przypadku północnoafrykańskich przewrotów, zawsze musi być ktoś z zewnątrz kto takie akcje zorganizuje, odpali a co ważniejsze sfinansuje. Jeśli trudno komu w to uwierzyć niech na ten przykład spojrzy na Rosję. Według tak przyjętej logiki, gdyby wszystko zależało li tyko od ciśnienia i niezadowolenia tłumu, przez ten kraj dawno już przetoczyłaby się niejedna fala zamieszek a towarzysze z Kremla ratując życie zmuszeni byliby rozjechać się po swych zagranicznych daczach. To, że tam wciąż jest jak jest, musi być dla nas wystarczającym dowodem, że bez organizatora z zewnątrz i zarazem sponsora szanse wywołania rewolty topnieją do zera. Nie twierdzę, że w Rosji nie ma ludzi zdeterminowanych, ani że nie ma zagranicznych ośrodków zainteresowanych wywołaniem tam wewnętrznych niepokojów. Ba! Jestem pewien, że takie próby podejmowano tyle, że trudno jest uprawiać ten rodzaj polityki w kraju który akurat jak idzie o inspirowanie przewrotów na terenie innych krajów jest jeśli nie numer jeden to na pewno plasuje się w światowej czołówce burzycieli pokoju. Trudno jest pokonać kogoś jego własną bronią więc wcale bym się nie zdziwił gdyby się kiedyś okazało, że prób zorganizowania w Rosji protestów społecznych było wiele acz wszystkie spaliły na panewce bo oddelegowani do tej roboty śmiałkowie ginęli zawczasu i bez śladu. Dlatego dajmy już spokój twierdzeniom, że w takiej Tunezji ludzie wyszli na ulicę bo im się przelało. Kto był na wycieczce w tym kraju widział, że raz - to nie bardzo miało się z czego ulewać bo to w końcu nie Korea Północna, dwa - oni wyszli na te ulicę bo ktoś miał w tym interes, zainwestował i w jednej chwili osiągnął to co zwykle jest procesem rozciągniętym na dziesiątki lat. 

Podobnie rzecz miała się w Syrii. Tu też ktoś wyprowadził ludzi na ulicę tyle, że wbrew scenariuszom realizowanym w poprzednich państwach tu dyktator (jak przystało na dyktatora) wysłał przeciwko demonstrantom wojsko. Nam co prawda w telewizorni znów tłukli do głów, że to jest taka afrykańska Wiosna Ludów, taka ichnia "Solidarność" ale i to było kłamstwo bo tam od początku nikt nie myślał o dogadywaniu się jak tylko o tym by sprawy załatwić możliwie długim nożem. Teraz sobie poteoretyzujemy ale gdy na to wszystko patrzę zadaję sobie pytanie kto miał w takim obrocie spraw największy interes? Bloger coryllus pisał tu u nas w Tygodniku, że to zwyczajowo robota Wielkiej Brytanii, która potrzebuje tej fali uchodźców by móc wystąpić z Unii Europejskiej a następnie rozpocząć politykę imperialną. To nie jest pozbawione logiki bo na ten przykład Niemcy korzystając z okazji zamknęli swoje granice. Zostawiam tą tezę pod ocenę Czytelników sam zaś mam własną. Otóż gdyby mnie zapytano skąd to tak i dlaczego z pełnym przekonaniem jako inicjatora syryjskiej emigracji wskazałbym Rosję. To jest po pierwsze i po najważniejsze obszar jej wpływów i Wielka Brytania nie ma tu za wiele do gadania. Syria znajduje się pod protektoratem Kremla od bardzo dawna a gdy dwa lata temu zaczęły się protesty w tym kraju a jego władze wysłały wojsko przeciwko demonstrantom Rosja (i Chiny) zablokowały rezolucję ONZ potępiającą takie działania. Ale odpowiadając na pytanie jaki interes miałaby Rosja w inicjowaniu fali emigracyjnej - ona to zrobiła by rozbić solidarność Europy w kwestii embarga i polityki gazowej. Nie twierdzę oczywiście, że taki zamiar przyświecał jej od początku (choć nie wykluczam definitywnie i takiego wariantu). Protesty społeczne w państwie którego władze podporządkowane były Rosji wznieciły raczej kraje zachodu, które poprzez oddolną wymianę tych władz chciały zmienić stosunek sił w rejonie. Nie przewidziano jednak wariantu, że obalenie rządzących twardą ręką dyktatorów spowoduje tak szybki rozwój grup ekstremistycznych, które teraz pod znakiem Państwa Islamskiego weszły do gry i poprzez swe barbarzyńskie praktyki sprowokowały fale uchodźców. Nie możemy przy tym zapominać, że swój wkład w tą sytuację ma także ONZ, które ostatnio wstrzymało w tym regionie pomoc humanitarną.  Niemniej bo bez względu już na przyczyny i krzyżujące się tam interesy wielu państw, poza muzułańskimi przywódcami religijnymi, tylko Rosja wydaje się być zainteresowana by ta fala rosła i rozlewała się możliwie daleko po Europie. Oni wiedzą, że dla Zachodu to będzie potężny kłopot logistyczny i przyczynek do wielu sporów, co zresztą już obserwujemy. Ale wie też, że za parę lat gdy ci muzułmanie osiądą na dobre na nowej ziemi i zaczną się rozmnażać w tempie znacznie większym niż zliberalizowani Europejczycy, z czasem podniosą spuszczone dziś pokornie głowy i zaczną rozsadzać kolejne państwa od środka. Tym którzy myślą, że przesadzam polecam przejażdżkę paryskim metrem lub spacer ulicami większych miast Niemiec po których biegają gromadki śniadych dzieci. Jeśli ten problem będzie narastał a wiemy, że będzie bo tam działa zasada im więcej dzieci tym lepiej no i jest jeszcze ta poligamia to Rosji już wkrótce będzie miała całkowicie wolną rękę w ponownym zbieraniu dawnych republik do kupy. Żaden przecież Francuz czy Niemiec nie będzie sobie zawracał głowy jakąś tam Estonią czy Gruzją a jak dobrze huknie to i Polską gdy w stolicach ich państw zaczną masowo wysadzać się w powietrze młodzi muzułmańscy chłopcy, którym obiecano po śmierci niebo i gromadę dziewic. Dlatego uważam, że Rosja ma w tym plan i jest on taki by tych uchodźców odpowiednio i w miarę równolegle rozlokować we wszystkich państwach unijnych a potem już tylko czekać nieuniknionego. Właśnie przeczytałem w Onecie, że kraje UE osiągnęły konsensus w sprawie równego podzielenia pomiędzy siebie 120 tysięcy syryjskich emigrantów. To ma być potężne przedsięwzięcie relokacji tysięcy ludzi bez jakiejkolwiek możliwości ich identyfikacji bo większość z nich zgubiła dokumenty inni zaś zwyczaje je wyrzucili. No to teraz już chyba bez wyjątku możemy wspólnie zgodzić się w stwierdziu, że tak drastyczne dla całego kontynentu decyzje mogą zapadać li tylko dzięki rosyjskiej agenturze zlokalizowanej w decyzyjnych ośrodkach Brukseli, prawda? 

Na podsumowanie tej części notki wypada jeszcze stwierdzić, choć to może się wydać bulwersującym, że obaleni "dyktatorzy" byli najlepszym gwarantem spokoju w tamtym rejonie. Gdy tylko ujawniała się jakakolwiek grupa ekstremistyczna odpowiednie służby bez zadawania zbędnych pytań eliminowały delikwentów tłumiąc tym samym rozwój ośrodków terrorystycznych w zarodku. Z chwilą gdy zabrakło ich twardej ręki i nie było już komu przycinać stale odrastających pędów zła, rozwinęło się ono do rozmiarów Państwa Islamskiego. Państwa, które nie tylko nakazuje niszczyć zabytki co przede wszystkim wprowadziło na podległych sobie terenach prawo znacznie surowsze od obowiązującego za czasów poprzedników. Aż dziw bierze, że i tym razem nie ma chętnych by wychodzić na ulicę, protestować, obalać tyranów, prawda? 

Ciąg dalszy nastąpi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz