whos.amung.us

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Jan Kulczyk. Wciąż inspiruje...

Autor: Integrator

Remont trwa, trwa w najlepsze. Jeśli więc już uda mi się znaleźć choć odrobinę wolnego czasu a nadto działające gniazdko z którego mógłbym podładować wciąż padającego laptopa, w pierwszej kolejności staram się wstawić teksty naszych najbardziej wytrwałych kolegów redakcyjnych. Ważne wszak by każdy Czytelnik ilekroć przekroczy te nasze skromne progi, mógł częściej niż rzadziej znaleźć tu coś nowego. Inna rzecz, że głód pisania doskwiera mi bardzo, przeto choć po północy, choć pomiędzy stłoczonymi w jedno miejsce meblami, i niemalże w namiocie z folii malarskiej, siedzę i piszę dla Was te parę słów.

Pomarło się Janowi Kulczykowi. Co prawda już parę dni temu, co przy dzisiejszej prędkości obiegu informacji może się co poniektórym wydawać tematem niewartym wspomnienia, no ale tak mnie to wydarzenie poruszyło, że nie ma siły bym o swych przemyśleniach w tej kwestii nie napisał. Bynajmniej nie chcę tu śladem innych szperać w jego życiorysie, ani też czynić rozważań nad kruchością życia i marnością rzeczy tego świata. Ba, ja w ogóle o nim pisać nie będę bo cóż przecież mądrego można powiedzieć wobec aktu śmierci? Wolę już podumać tu z Wami o tym co w naszym zasięgu, to jest poczynić rozważań kilka o tym jak ten świat materialny jest ułożony, jak się w nim odnaleźć, co robić by nie skończyć jako ta kukiełka. Wiem, enigmatycznie brzmi, ale zaraz wszystko wyjaśnię.

Żeby nie burzyć porządku tekstów jakie mi nagła śmierć pana Kulczyka w głowie ustawiła, teksty ważniejsze zostawię na później. Dziś, na rozgrzewkę, bardzo lekko acz wcale niezgorzej będzie jak idzie o wartość przekazywanych treści. Pokaże dziś na zaledwie dwóch przykładach perfidię koncernów wciekających nam swe „dobra”.

Stoi oto przede mną zafoliowany, równie pięknie jak wspomniane meble, telewizor plazmowy marki Samsung. Zważywszy na fakt, że minęło sześć lat od jego kupna, można powiedzieć, że to jest już sprzęt wiekowy. Można na nim co prawda oglądać telewizję naziemną, no i zdjęcia z pendrive’a ale to wszystko. Nie da się posłuchać muzyki ani obejrzeć filmów. Żeby się dało, pan w sklepie poradził kupić nowy model (a jakże!) albo zewnętrzny dekoder który mi te filmy przemieli. Pomyślałem, że może jednak wystarczy tylko aktualizacja oprogramowania ale po wejściu na stronę producenta zrozumiałem, że to co stoi przede mną to model zakwalifikowany już do grupy AOL (out of line) i firma zaprzestała udzielać wsparcia technologicznego. Szczęściem trafiłem przy okazji zgłębiania problemu na forum gdzie jakiś człowiek tłumaczył jak sobie w mojej sytuacji poradzić. Posłuchajcie. Jak się okazuje, poprzez wciśnięcie odpowiedniej kombinacji przycisków na pilocie można dostać się do menu serwisowego telewizora a przez to do najbardziej zaawansowanych jego ustawień.  Wszystko co miałem już później zrobić sprowadzało się do wybrania z listy, w odpowiedniej pozycji tego menu, nazwy modelu telewizora ale nie tego który posiadam tylko znacznie później wypuszczonego na rynek. Zadziałało! Telewizor włącza się teraz co prawda z dwudziesto-sekundowym opóźnieniem ale jak za dotknięciem magicznej różyczki poza dotychczasową możliwością oglądania telewizji naziemnej i tych zdjęć w formacie JPG, mogę słuchać muzyki w formacie mp3 i oglądać filmy w najwyższej rozdzielczości.

Dobrnęliśmy tym samym do sedna sprawy. Najwyraźniej, producenci by ograniczyć koszty produkcji zamiast każdorazowo rozbudowywać „matrycę” na bazie której powstaje nowy telewizor wmontowują od razu wszystko co trzeba do jednego układu. Przez co telewizor który posiadamy, zapewne i ten który ty Czytelniku masz w domu, przygotowany jest sprzętowo do obsługi niektórych nowinek technologicznych. Funkcje te są jednak zablokowane na poziomie wspomnianego menu. Wszystko po to by producent mógł sprzedawać kolejne modele, pod różnymi nazwami i w nowych obudowach, próbując skusić nas tym prostym zabiegiem do kupowania, kupowania, i jeszcze raz kupowania. Myślę, że inni producenci stosują podobne zabiegi ale to już musicie sprawdzić sami.

Mam też w domu router, firmy Netgear. Z portem USB by móc podłączyć drukarkę sieciową. To jest także sprzęt po gwarancji więc i tym razem postanowiłem zaryzykować. Poszło o to, że parę lat temu kupiłem w Plusie modem w formie pendrive’a, poprzez który łączyłem się mobilnie z siecią. To było rozwiązanie dobre gdy używa się jednego komputera, ale gdy chciałem podłączyć cokolwiek innego był z tym już pewien problem, że nie wspomnę o komórce czy tablecie działających w oparciu o system android. W takiej sytuacji idealnym rozwiązaniem byłaby możliwość włożenia do routera wspomnianego pendrive’a, i rozrzucenie sygnału z sieci komórkowej na resztę pomieszczeń. Zadzwoniłem do przedstawiciela producent, ale tam mi powiedziano, że port USB w routerze służy tylko do podłączenia drukarki a jeśli chcę zrobić to co planuję to oni mają do tego specjalne modele 3G. Nie było wyjścia jak tylko znów poszperać w sieci i volià! Okazało się, że jest alternatywne, darmowe oprogramowanie dla routerów, nazywa się tomato, które po wgraniu w miejsce oryginalnego, odblokowuje port USB dla modemów komórkowych. To jest zadanie znacznie trudniejsze niż to z telewizorem, ale i tu sieć podpowiada jak zrobić tą sztuczkę krok po kroku. Mi bynajmniej, przecież laikowi, udało sie i tym razem. Mam stary model routera, a mimo to sygnał sieci komórkowej dostępny w całym domu i dla wszystkich urządzeń. Można?

Po co ja to piszę? Na pewni nie po to by się pochwalić jaki to ze mnie gieroj. Chcę tylko abyście przez chwilę pomyśleli o tym jak bardzo stajemy się bezradni wobec tych wszystkich koncernów obracających miliardami, jeśli bezkrytycznie będziemy podchodzili do wszystkiego co one nam podadzą na tacy. Przeciwko nam stoją nie tylko te koncerny ale i wielkie sieci sprzedażowe, które żyją z tego co nam wcisną wzbudziwszy w nas wcześniej potrzebę posiadania, której bez ich technik manipulacyjnych nigdy byśmy nie odczuli. Oni nie mają litości, pieniądz musi płynąć, choćbyście musieli wziąć kolejny kredyt. Bezbronni wszelako nie jesteśmy. Wszystko co potrzebujemy w takich sytuacjach to rozsądek. Korzystajmy z niego bo jak widać warto.

Witam dziś w sposób szczególny na stronach Tygodnika Solidarni Czytelników z Arabii Saudyjskiej i ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mam kilkanaście wejść z tych krajów co mnie niezmiernie cieszy. No i jedno, pierwsze wejście z Turcji. Dziękuję Wam i zapraszam częściej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz