whos.amung.us

wtorek, 11 sierpnia 2015

Komorowski przyjaźnie rozdziela Kościół od państwa

Autor: Gabriel Maciejewski (coryllus)

Wszyscy wiemy jak zakłamany jest język polityki. Nie można niestety nic z tym zrobić, bo polityka to domena władzy tajnej, która normalnie mówi jedynie do tak zwanych „swoich”, z całą resztą czyli z ogłupiałym tłumem, określanym mianem wyborców komunikuje się poprzez wyprodukowane dawno temu kalki. Obejrzałem sobie wczoraj ostatni wywiad z prezydentem Komorowskim. Prowadziła go Justyna Pochanke i powiem Wam, że powinniśmy się wszyscy modlić, żeby ta wariatka została tam gdzie jest. Ona nie potrafi zadać żadnego normalnego pytania, więc nie ma obaw, że w czasie rządów PiS będzie używać jakiś podstępów, by na wizji skompromitować tego czy innego polityka. Inna sprawa czy oni sami się nie skompromitują. No, ale był ten wywiad i pan, były już na szczęście prezydent, wygłosił kilka kwestii wprost niesłychanych. Najpierw najbezczelniej w świecie domagał się, by Andrzej Duda był prezydentem wszystkich Polaków, w tym opozycji, a nie tylko prawicy (tak powiedział – prawicy). Jak wiemy Komorowski nie był prezydentem nikogo, poza samą wierchuszką urzędniczą i korporacyjnymi szczurami, a i to nie wszystkimi. I teraz takie słowa….dość to jest szokujące, przynajmniej dla mnie. No, a potem było już o tym rozdziale Kościoła od Państwa. Powiedział były już prezydent, że jest za przyjaznym rozdziałem Kościoła od Państwa. Pochanke zaś kiwała ze zrozumieniem głową, kiedy on to mówił, a potem rzekła, że grozić nam może powrót do średniowiecza, czyli do tego co się Pochanke kojarzy ze średniowieczem. W jej oczach mogliśmy to wyczytać. Chodziło o to więc, że jak Kościół teraz dał czadu z tym in vitro, to bez przyjaznego rozdziału od państwa gotów obłożyć klątwą urzędników najwyższego szczebla, a może nawet rozpalić jakiś stos. Nie będę udowadniał idiotyzmu Pochanke i pokazywał, w których momentach ujawnia się jej wsiowy spryt, bo to wyraźnie widać. Chciałbym zatrzymać się nad tym przyjaznym rozdziałem. To jest jawna groźba i rozumie to każdy, kto wie, że język polityki jest zakłamany. Jeśli ktoś wychodzi i mówi, że będzie dobry, łagodny i będzie dążył do zgody, to w najlepszym razie jest kukłą i popychadłem, jak pan Bronisław, a w najgorszym szykuje się do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Sam zaś rozdział Kościoła od Państwa jest mechanizmem dość prostym do zdemaskowania. Na świecie jak wiemy działają różne organizacje, możemy je podzielić na takie, które mają zasięg globalny i to jest wpisane w misję, oraz na organizacje lokalne. Kościół jest organizacją globalną, a państwo lokalną. Jego wpływy są ograniczane poprzez wpływy innych państw, odeń silniejszych, a także poprzez organizacje globalne inne niż Kościół. Kościół jest jedyną globalną organizacją, która nie ingeruje w sposób tajny w pracę państw. Czyni to jawnie, ale jak wiemy za słabo. Każda taka próba okrzykiwana jest przez różne pochanki powrotem do średniowiecza. One również (te pochanki) wbrew faktom negują istnienie organizacji globalnych innych niż Kościół. Tak więc jeśli państwo, w którym większość stanowią katolicy domaga się rozdziału od Kościoła, oznacza to jedynie tyle, że zamierza swoją misję i swoje cele podporządkować innym organizacjom globalnym, które wpiszą misje tego państwa do swoich planów. I to jest proste jak włos Mongoła. Nie może być inaczej. Jeśli ktoś myśli, że rozdzielenie państwa od Kościoła oznacza samodzielność tego państwa, to znaczy, że ma nass…..ane i nie wymieszane. Przepraszam szanownych Państwa, ale nie mogę inaczej po tym wczorajszym wywiadzie. Jeżeli ktoś uważa, że bez organizacji która ma misję nie z tego świata możliwe jest istnienie jakiegokolwiek państwa ma w głowie to samo co napisałem powyżej. Ludziom naiwnym i ubogim w duchu wydaje się często, że wystarczy założyć bojówkę, żeby odzyskać swobodę działania na swoim terenie. To są mrzonki. To jest naiwność młodzieńcza, która skończy się egzekucją, albo zamachem. Nikt powiem nie patyczkuje się z lokalnymi watażkami. Państwo musi tworzyć wspólną jakość z Kościołem. Inaczej staje się działem w jakiejś światowej korporacji. Módlmy się, żeby nasze nie stało się działem w korporacji medycznej, bo z całą pewnością będzie to dział doświadczalnych królików. Dowody na to już mamy, w postaci tego in vitro oraz obowiązkowych szczepień, które występują u nas w takiej masie, że tylko dureń nie zauważa iż są problemem. Za tymi szczepieniami w dodatku głosowali posłowie PiS, warto by ich było pokazać na zdjęciach i wymienić z nazwiska. No, ale to może kiedyś. Na razie mamy tę bolesną niemoc umysłową, sączoną do mózgów przez telewizory. Przez pochanki, bronki i inne stwory. Nie można tego traktować poważnie. Polityk, który wygłasza kwestie takie jak Komorowski powinien objeżdżać resortowe domy starców dla byłych oficerów MO i tam ględzić o przyjaznym rozdziale Kościoła od państwa. Rozdział taki to podporządkowania państwa innym organizacjom globalnym. W tym także religijnym. No, a jeśli mamy taką konstatację, to od niej już tylko krok do wymienienia tych innych organizacji religijnych i charakterze globalnym, które mają w swoim statucie misję, tyle, że nieco się od misji Kościoła różniącą. Sami je sobie wymieńcie. Nie będę Wam niczego ułatwiał. 

Teraz wnioski. Póki Kościół w Polsce nie dostanie czytelnego i mocnego sygnału od państwa, że popiera ono w całości jego naukę, nie będzie mowy o żadnym przyjaznym rozdziale. Będzie mowa o rozdziale nieprzyjaznym, który oznacza po prostu postępującą marginalizację Kościoła w Polsce. W efekcie może się to zakończyć likwidacją tej organizacji, albowiem ludzi szczególnie młodych łatwo sparaliżować różnymi rzekomymi swobodami, których Kościół zabrania, a także ogłupić wyczynami, niektórych biskupów i księży. Nie ma bowiem co ukrywać, że wielu ludzi Kościoła powinno się nieco zastanowić nad swoją postawą. Nie do mnie jednak należy ich ocena, podobnie jak nie należy ona do Pochanke. Możemy jednak swobodnie oceniać nasze państwo, które domaga się od nas świadczeń przymusowych (w odróżnieniu od Kościoła). Możemy i czynimy to, a kiedy już do tych ocen przyjdzie widzimy, że państwo to oddzielając się od Kościoła staje się coraz mniej nasze i coraz więcej czyjeś inne. Do ustalenia pozostaje czyje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz