whos.amung.us

sobota, 4 lipca 2015

Teoria o niepokalanym poczęciu

Autor: Gabriel Maciejewski (coryllus)

Nie wiem czy słyszeliście o autorach książeczki, której bohaterem jest ślimak Sam? Ja dopiero wczoraj usłyszałem. Otóż chodzi o to, że ten ślimak jest transpłciowy i to jest niezwykłe. I teraz pan Jakub i pani Marysia, autorzy tej książki, dwoje uśmiechniętych, ciepło do świata nastawionych ludzi będzie, prawdopodobnie stosując wobec bliźnich przymus, przekonywać nas, byśmy się tym ślimakiem transpłciowym zainteresowali. Jakie są ich motywacje? Oni chcą czynić dobro, a zauważyli, że większość Polaków nie toleruje mniejszości, więcej oni nie chcą w ogóle o mniejszościach gadać, szczególnie o tych seksualnych. A to jest przecież szalenie istotna sprawa. Pan Jakub mówi, że tych mniejszości nie da się sterroryzować i ci, którzy próbują tak robić na pewno przegrają. Mniejszości może i nie da się sterroryzować, ale większość jak najbardziej. Większość nie jest zorganizowana, rozłazi się nie wiadomo gdzie, każdy gada coś od siebie, a jak się tak bliżej zastanowić to nie ma żadnej mniejszości. Jest tylko zatomizowana masa ludzi gapiących się każdy w swój telewizor oraz organizacje. One mają różne hierarchie i działają w różnym stopniu utajnienia. Ja wiem, że pan Jakub i pani Marysia zaraz zaprotestowaliby czytając o tej jakiejś tajności, do której ja ciągle powracam, ale w takim wypadku ja miałbym do nich pytanie: ile dostali od większościowego rządu polskiego dotacji na tego ślimaka Sama? Czy można się dowiedzieć, jeśli to nie jest oczywiście tajne. A jeśli nie dostali pieniędzy z ministerstwa to z jakich organizacji je dostali i czy mogą przestać się tak uśmiechać jak para głupich Jasiów i zdradzić ich nazwę?

Numer, który przed nami odstawia na para cwaniaków jest stary jak świat. Przebierzmy się w głupie czapki, za duże jesionki i rękawiczki bez palców i opowiadajmy o tym, że trzeba kochać ludzi. A jak nie zrozumieją to zadekretujemy wraz z kolegami z Norwegii, że siedmiolatki mogą zmieniać płeć. Mogą, bo skoro na ziemi żyją transpłciowe ślimaki, to każdy jest potencjalnie transpłciowy. 

Ja sobie przeczytałem wywiad z tymi osobami w gazowni i jestem lekko wstrząśnięty, ale jak widzicie wcale nie zmieszany. To są terroryści, którzy wyglądają i zachowują się jak roboty z takiego starego filmu SF, gdzie grał Kirk Douglas (chyba). Facet ucieka po kamienistej planecie, gdzie nie ma już ludzi tylko androidy, a ściga go dwie setki odzianych w stare łachy, łagodnych jak baranki i smutno uśmiechniętych chłopców lat około 12. Chcą go zabić, a ten co ich zaprojektował dobrze sprawę przemyślał. Do polowania na ludzi nie używa się już bowiem obcych, co wyglądają jak najczarniejsze wcielenie Lucfera, ale właśnie takich miłych androidów. I my ich mamy przed sobą codziennie, wyłażą zza każdego krzaka i mówią: dlaczego nie kochasz ślimaka Sama, dlaczego nie kochasz ślimaka Sama, dlaczego nie kochasz ślimaka Sama, a potem ruszają wszyscy ulicami miast w jakimś upiornym pochodzie. 

Po czym ja poznaję, że to właśnie oni, androidy z filmu? Bo zaczyna się od ślimaka, a zaraz potem wchodzi prezydent elekt Duda, który na pytanie czy zatrudniłby osobę homoseksualną odpowiedział: tak, pod warunkiem, że nie biegałaby goła po kancelarii. To jest według naszych bohaterów ignorancja. Duda nie wie, że homoseksualiści są takimi samymi ludźmi jak inni i podejrzewa ich o to, że myślą bez przerwy o seksie. A to przecież nieprawda. No, ale zastanówmy się ilu Duda zna gejów? To jest przecież mniejszość, a póki co nie ma jeszcze żadnej książeczki o ich zwyczajach, która pozwoliłaby się właściwie ustosunkować do tej mniejszości. Zamiast rzetelnej edukacji serwuje się nam te parady, które ludzi co tu gadać przerażają, bo tam właśnie większość tych facetów i dziewczyn demonstruje zachowania seksualne. No więc chyba prezydent elekt, który doprawdy nie musi interesować się gejami, może mieć takie podejrzenia co do nich? Zaraz po Dudzie idzie szkoła, gdzie jest więcej katechezy niż biologii. To nie jest akurat prawda, bo biologii jest ciągle więcej niż katechezy, ale niebawem wcale jej nie będzie bo zastąpi ją nauka o gender, po cóż bowiem ktoś ma wiedzieć czym się różni pleszka od pliszki i kania ruda od kani czarnej. Co to jest za wiedza? Barachło jakieś…Ile jest rodzajów miłości i jakie one są, oto jest dopiero wdzięczny temat….Z samą katechezą zaś jest tak, jak nas poucza pan Jakub, że teoria o niepokalanym poczęciu nie pasuje do biologii. Rozumiem, że transpłciowy ślimak pasuje? W czasach kiedy chodziłem do szkoły religia była nauczana gdzie indziej, a w szkole poznawaliśmy życie transpłciowego tasiemca oraz takiejż błotaniarki stawowej. I nikt nie używał tego jako argumentu za mnożeniem płci u gatunku homo sapiens, każdy jakoś tam, mniej lub bardziej przytomnie, widział, że to są rzeczy nieporównywalne. Głównie z tego powodu, że człowiek jest istotną duchową, a tasiemiec i błotniarka nie. Podobnie jest jak sądzę ze ślimakiem Samem, który jest ledwie kreacją tych państwa…to chyba wszyscy rozumiemy? Mam nadzieję. 

No, a ta historia o niepokalanym poczęciu to przecież dogmat, a nie teoria. Książeczka zaś o transpłciowość ślimaka, napisana przez pana Jakuba i panią Marię to próba zrównania niepokalanego poczęcia z ową ślimaczą transpłciowością. 

Dalej jest atak na Biblię prowadzony wprost. Mówią nasze androidy, że przez tę książeczkę chciały się przeciwstawić biblijnej wizji świata ożywionego. Trochę późnawo moim zdaniem, bo dziś tylko nieliczni bardzo przyjmują biblijną wizję stworzenia dosłownie. Głównie tyczy się to świadków Jehowy. Reszta próbuje jakoś pogodzić Biblię z nauką, a czynimy to unikając uszczegółowień i przeważnie nam się to godzenie udaje. To znaczy mnie się udaje, nie wiem jak Wam. 

Potem kolej na politykę, ślimak Sam atakuje otwarcie ustawodawstwo. Naturalne nie jest to czego chce większość, tak nas pouczają pan Jakub i pani Maria. No, ale większości nie ma, jest zatomizowane społeczeństwo i organizacje. No więc reprezentująca nas organizacja czyli sejm została zaatakowane przez tych co sfinansowali wydanie książki o ślimaku. Tak to wygląda w realiach, po odrzuceniu mrzonek. Jeśli zaś książeczkę sfinansowało ministerstwo to znaczy, że jest jeszcze gorzej, bo mamy tu do czynienia z wszczepioną autodestrukcją. Wszczepioną przez wrogą organizację. I nie wiem doprawdy co myśleć o tym mechanizmie, czy jest on naturalny czy nie? A jeśli naturalny to jakie organizacje stosują go z natury? To ważne pytanie. 

Gdzieś tak w połowie tekstu pan Jakub mówi, że pracował jako wolontariusz w sierocińcu i uważa, że dziecku, każdemu dziecku będzie lepiej w kochającej rodzinie jednopłciowej niż w sierocińcu. Niechby może wyskoczył z tą teorią do Janusza Korczaka, co? Ja dalej nie mogę tego wywiadu czytać, wybaczcie…nie wiem bowiem jak zadekretować miłość dwóch pedałów do obcego i nic ich nie obchodzącego dziecka. Nie wiem jaki mechanizm tam działa. Oni wchodzą do sierocińca i widząc małego chłopca czują żywsze bicie serca, a potem myślą: on jest cudowny, wychowamy go na wybitnego specjalistę w dziedzinie biologii. Tu macie link do całości: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,18148465,_W_szkole_jest_wiecej_katechezy_niz_biologii___Aut - See more at: http://coryllus.pl/?p=2497#sthash.vhGzexCM.dpuf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz