whos.amung.us

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Czy Michał Nowosielski myśli o śmierci?

Autor: Gabriel Maciejewski (coryllus)


Napisałem tu wczoraj o człowieku, który przez całe swoje krótkie życie oddawał hołdy pewności siebie. Na koniec zaś okazało się, że te hołdy gówno są warte, podobnie jak cała ta jego pewność siebie. Mówię o japońskim pisarzu nazwiskiem Mishima. Rozpruł on sobie brzuch popełniając rytualne samobójstwo, bo okazało się, że wszystkie intrygi, w których brał udział są zaaranżowane przez kogoś innego. Co za pech, prawda? I co za hańba. Przed hańbą zaś nie ma innej ucieczki niż śmierć, tak mawiali dawniej Japończycy. Dziś już im przeszło, nie wiedzą co to hańba i umierają także po cichu, gdzieś na jakichś śmietnikach. Mishima był ostatnim, którego sfotografowano jak otwiera sobie brzuch i ostatnim, którego sfotografowano, jak leży z odrąbaną głową. Sądziłem, że temat uwikłania, samooszukiwania się, osobistych katastrof został już wyczerpany. Myliłem się. Wieczorem bowiem dostałem link do zawieszonego w Wirtualnych Mediach listu otwartego do PO, listu napisanego przez dyrektora kreatywnego agencji BBDO Michała Nowosielskiego. Tak się składa, że Michał jest moim dawnym kolegą ze studiów. On może nie za bardzo chciałby o tym pamiętać, ale ja pamiętam i postanowiłem odnieść się do jego listu, choć nie jest on adresowany do mnie. Czynię to z dwóch powodów. Właściwy adresat na pewno mu nie odpowie, to jest jasne, po drugie on nas, internautów głosujących na PiS w tym liście po prostu wyzywa. Ktoś więc powinien zabrać głos.
Nie zacznę od cytatów z tego nieszczęsnego listu, zacznę od czegoś innego. Czy widzieliście kiedyś emerytowanego art directora? Ja nie widziałem. A czy widzieliście kiedyś wyrzuconego z pracy art directora? Pewnie tak. Czy widzieliście kiedyś emerytowanego copywiritera? Ja nie widziałem. A wyrzuconego z pracy copywritera? No właśnie….



Michał Nowosielski poświęca znaczną część swojego listu reformie emerytalnej dokonanej przez PO, czyli temu złodziejstwu, o którym co jakiś czas ktoś tu pisze. Powody jego entuzjazmu dla tej afery nie są mi znane, ale przypuszczam, że chodzi o jego dwudziestoletni staż w agencjach reklamowych, który daje mu znaczną przewagę jeśli chodzi o wysokość świadczeń nad pracownikami budżetówki. Myślę też, że ludziom pracującym w agencjach reklamowych dokładnie zwisa kiedy będziemy odchodzić na te emerytury, bo dla nich – kiedy dożyją wieku emerytalnego – i tak nie będzie już miejsca w branży. Nie ma czegoś takiego jak sześćdziesięciosiedmioletni menedżer od reklamy, no chyba, że jest on twarzą jakiejś kampanii. Takich zaś jest pewnie niewielu. Pracowników agencji nie interesuje więc kwestia, jak stare nauczycielki mają sobie radzić z coraz bardziej bezczelną młodzieżą, ważne jest, by jak najdłużej chodziły do pracy i dawały objawy tego, co w PO nazywane jest aktywnością zawodową, bo to napędza rynek, z którego żyją pracownicy reklamy.



Michał, o ile do reformy emerytalnej odnosi się z entuzjazmem, o tyle do reformy edukacji wręcz przeciwnie. Odważnie stawia zarzuty swojej ulubionej partii, rzuca jej w twarz zaniechania i błędy. To jest bardzo sympatyczne, ale jak sądzę, nie wynika z istotnego przekonania o tym, że reforma edukacji to zło. Wynika z tego, że Michał ma czwórkę dzieci, jego żona prowadza je do szkoły, a tam są nauczycielki, które ich oboje po prostu wk….ają. Są albo za stare, albo za młode, mają za dużo własnych pomysłów, albo nie mają ich w ogóle, realizują ten kretyński program, nie słuchają co się do nich mówi i mają w nosie dobre rady udzielane im przez rodziców.



Wracajmy jednak do pracowników agencji reklamowych, nie wiem jak to tam z nimi jest dokładnie, ale sądzę, że przychodzi moment, raczej wcześniej niż później, kiedy muszą oni pójść na tak zwane swoje. To się na przykład nie zdarza w pismach kobiecych, bo tam tytuł może się zestarzeć wraz z załogą. Potem się go zamyka, albo zamienia w miesięcznik i otwiera nowy projekt z młodszą redakcją. W agencjach jest, sądzę, inaczej. I to niestety widać po tym liście otwartym. Michał pisze tam, że członkowie PO zaczynają się trząść o własne tyłki. No, ale my czytając ten list uważnie widzimy, że to on się zaczyna trząść o własny tyłek. Kiedy bowiem PO przegra, a przegra na pewno, nikt mu nie daruje, że przez osiem lat robił kampanie tej partii. Mam na myśli ludzi z branży. Jeśli zaś chodzi o polityków, to oni – jak zwykle – zaczną poszukiwać winnych. Nie znajdą ich rzecz jasna między sobą, wytypują jakiegoś frajera, kozła ofiarnego, na którego wszystko zwalą. Dyrektor kreatywny agencji BBDO w sam raz się do tego nadaje, zwłaszcza, że tym idiotycznym listem wręcz sam się wskazał, jako kandydat na to stanowisko. Ja tego Michałowi nie życzę, bo on był zawsze dobrym kolegą, ale nie można ocenić napisanego przezeń listu inaczej, jak eksplozję pychy i głupoty. Jak człowiek dorosły, świadomy i przytomny może myśleć, że to jego wysiłek intelektualny przyczynił się do zwycięstwa PO w wyborach?! To jest jakieś horrendum. Po pierwsze jaki wysiłek? Rozumiem, że to Michał stoi za nieszczęsnym sformułowaniem dotyczącym ciepłej wody w kranie, rozumiem, że to on wymyślił to niezwykle inspirujące hasło – by żyło się lepiej. Wszystkim. Po tym nie znać żadnego wysiłku intelektualnego, przez dwadzieścia lat pracy pod szklanym kloszem Michał Nowosielski zapomniał, co to jest wysiłek intelektualny. A był to – o tym mogę Was zapewnić – niesłychanie bystry i dynamiczny facet. To co się dzieje w agencjach reklamowych nie jest żadnym wysiłkiem intelektualnym, nie jest także kreacją. Oni tam po prostu realizują procedury wypracowane przez ostatnie sto lat w korporacjach i to właśnie określają mianem „kreacja”. Tyle mają owe czynności wspólnego z kreacją co, przepraszam za kolejny kolokwializm, sra…nie z konkursem na najpiękniej ukwiecony balkon. Żeby to jednak zrozumieć trzeba opuścić te straszne miejsca. To się, jak mniemam, Michałowi wkrótce przytrafi i będzie to dla niego niczym zimna i orzeźwiająca kąpiel. Politycy nie żartują, a jeśli jemu zdawało się przez moment, że pogawędki z Tuskiem i Schetyną pozycjonują go nieco lepiej, to znaczy, że popadł w obłęd.



Teraz pora na meritum. PO wygrała wybory nie dzięki kampanii Michała, ale dzięki nienawiści dziennikarzy z TVP i TVN do Jarosława Kaczyńskiego. Wygrała te wybory dzięki zmanipulowanym przekazom, dzięki lansowaniu istot takich jak Palikot, Niesiołowski i Szejfeld. Ciepła woda w kranie i inne duperele kampanijne to jedynie najmniej istotny dodatek do festiwalu nienawiści jaki przez ostatnie osiem lat czynny był w mediach.



Podobnie jak politycy PO Michał ulega pewnemu ciekawemu złudzeniu. Oni i on uważają, że ludzie w swojej masie są po prostu idiotami, że jedyne co ich interesuje to święty spokój i kontemplacja sukcesu. To, jak wiemy nie jest prawda, a wiemy to, ponieważ nasze blogowe seminarium, czynne już szósty rok, seminarium w którym uczestniczą profesorowie, pracownicy wyższych uczelni niższego szczebla, dyrektorzy wielkich przedsiębiorstw, właściciele firm, inżynierowie z amerykańskich biur projektowych oraz my, zwykli, szarzy autorzy tekstów, wypracowało zupełnie inne formuły opisującą społeczeństwo polskie początku XXI wieku. Wiem, wiem, ani politycy PO, ani tym bardziej Michał, nie uwierzą w to co tu napisałem. Z Michałem jest tak, jak to wczoraj napisałem w komentarzu – jeśli robi kampanię PO i gada z Tuskiem, nie ma siły, by posłuchał kogoś niższego rangą niż Tusk, nawet jeśli ten Tusk robi go na żywca w bambuko.



My jednak mamy nad nimi tę przewagę, że widujemy się czasem i rozpoznajemy. I wiemy, że to, co Michał Nowosielski nazywa komunikacją ze społeczeństwem, nie jest żadną komunikacją w istocie. To jest korporacyjny rytuał, z którego leci ciepła woda. I na to właśnie mój dawny kolega poświęcił 20 lat swojego życia. Niesamowite.



Teraz kilka słów o sukcesie. Prawdziwy sukces otoczony jest milczeniem. Wy to wiecie i ja to wiem. Skoro więc Michał pisze list otwarty do polityków PO, to znaczy, że tam wszystko jest w totalnej rozsypce. Jestem tego pewien, bo Michał zawsze trzymał z tymi co zwyciężają, a jeszcze do tego lubił dyskretnie podkreślać swoją przewagę. List otwarty zaś napisał, bo okazało się, że wszystko co oni podsuwali mu do wierzenia, to po prostu łgarstwo. Nie chce się jeszcze do tego przyznać, ale jest blisko. Kolejna klęska PO przywróci go do przytomności.



W swoim nieopisanym frajerstwie Michał Nowosielski sądził, że jest rzeczywiście tak, jak sobie to wyobraził z kolegami z pracy – ludzie leżą na leżakach, kupują przez internet reklamowane w telewizji produkty i do tego jeszcze sprawdzają co jakiś czas, czy woda lecąca z kranu ma odpowiednią temperaturę. Wszyscy zaś którzy tego nie czynią, to przegrani frustraci, chorzy z nienawiści, od których należy trzymać się jak najdalej. Oni naprawdę w to wierzą, ponieważ taki jest wynik wszystkich przeprowadzanych przez nich badań. I nie przestaną wierzyć, póki nie zostaną postawieni w sytuacji takiej jak Yukio Mishima, o którym wczoraj pisałem. Będą próbowali coś powiedzieć, ale zagłuszy ich warkot wojskowych helikopterów.



Przejdźmy teraz do tego co Michał napisał o nas, ludziach publikujących w sieci. Oto te słowa:

Czy Państwo czytacie czasem komentarze tzw. internautów – i nie mówię tu o kalumniach i wypocinach pisanych przez etatowych hejterów pracujących za pieniądze PISu, tylko o tych spontanicznych, pisanych przez zwykłych ludzi.


Jak widzicie, Michał odróżnia etatowych hejterów pracujących za pieniądze PiS, od tak zwanych zwykłych ludzi, których usiłuje kokietować swoimi kampaniami. Powiem Wam dlaczego on dokonuje takich rozgraniczeń. Otóż jest to człowiek ze wszech miar niezwykły i wystarczy wpisać jego nazwisko w wyszukiwarkę, a następnie kliknąć opcję grafika, by się o tym przekonać. Niezwykły zaś człowiek potrzebuje tła, na którym jego niezwykłość będzie wydawać się jeszcze bardziej niezwykła. Do tego właśnie służą Michałowi zwykli ludzie. Jakie to szczęście Proszę Państwa, że my wszyscy tutaj jesteśmy jeszcze bardziej niezwykli niż on i nigdy nie będziemy stanowić żadnego tła dla niego i jego kolegów.


Pomówmy teraz o nas, internetowych hejterach pracujących za pieniądze PiS. To jest wprost nie do wiary, że można pisać takie rzeczy. Jak Michał Nowosielski wyobraża sobie rozliczanie naszego hejterstwa z fiskusem? Może – skoro rzuca takie oskarżenia – powinien poprzeć je jakimś dowodem, na przykład badaniami fokusowymi prowadzonymi zza fenickiego lustra? Ja oczywiście wiem, że oni tam, pracując dla PO, nie kiwają palcem, bez wynagrodzenia i to właśnie nazywają normalnością, rozumiem, że teraz ten błogostan się kończy, jak można jednak podejrzewać, że partia, która przegrywa wybory przez dwie kadencje wynajmuje ludzi do hejtu w sieci? Trzeba mieć całkiem zryty łeb tymi badaniami fokusowymi.



List otwarty Michała Nowosielskiego świadczy o tym, że oni się tam naprawdę boją, wręcz trzęsą portkami na myśl, co to będzie jak PiS wygra. Dlatego właśnie Michał pisze o Andrzeju Dudzie i Jarosławie Kaczyńskim w ten sposób:


Ten mój niepokój wynika nie tyle z faktu, że oto Prezydentem mojego kraju zostanie za chwilę plastikowa marionetka skonstruowana i sterowana przez chorego z nienawiści obsesjonata o zapędach dyktatorskich. Nie! Na szczęście Prezydent w tym kraju zarządza głównie pracującymi w jego pałacu kucharzami. Mój niepokój spowodowany jest głównie tym, jak formacja polityczna, której zaufałem i powierzyłem swój los, zachowuje się w sytuacji dla niej kryzysowej. Nie widzę już odpowiedzialności, nie widzę wierności pewnym wartościom, nie widzę umiejętności.


Człowiek, który oddał władzę i rozpisał wybory w 2007 roku jest chorym z nienawiści obsesjonatem z zapędami dyktatorskimi. Przemawiający zaś przez trzy godziny Tusk, który używał słów takich jak synergia, słów których znaczenia nie rozumiał, nie jest potencjalnym dyktatorem, zapewne z tego względu, że przemówienie napisał mu profesjonalista z agencji BBDO. PO zaś jest partią, która cechował się do dziś odpowiedzialnością i była wierna wartościom? Jeśli to nie jest wielki kłopot chętnie dowiedziałbym się jakie wartości Michał Nowosielski ma na myśli. Podsunąłem wczoraj ten tekst do czytania Tomkowi Bereźnickiemu, doszedł właśnie do tych wartości i dalej nie dał rady. To jest manifest ludzi żyjących w obłąkaniu, za drzwiami których nikt nie otwierał od 25 lat.
Najlepsze jednak jest to co Michał pisze w tym miejscu:


I oto największy paradoks polskiej polityki ostatnich lat: mamy najbardziej zadowolone społeczeństwo w historii – tak mówią wszystkie badania – i to zadowolone społeczeństwo wyrzuca Prezydenta, który był gwarantem i stróżem tego zadowolenia i zamienia go na jakiegoś baristę, którego największą zasługą jest to, że rozdawał kiedyś rano kawę przy wejściu do metra.

Przyznam się, że nie rozumiem słowa barista, nie wiem co ono oznacza, ale domyślam się, że nie jest to komplement. Nie wiem też z jakimi wcześniej przeprowadzanymi badaniami porównuje Michał Nowosielski te obecne, na które się powołuje. Bo żeby stwierdzić coś z tak absolutną pewnością trzeba to chyba z czymś porównać i to wielokrotnie, prawda?. Komorowski jest stróżem naszego zadowolenia, a zasługą Dudy jest darmowa kawa….. Drogi Michale, zasługą Dudy jest przede wszystkim to, że Komorowski został prezydentem w 2010 roku. Gdyby bowiem na miejscu Andrzeja Dudy był wtedy ktoś bardziej zdecydowany, gdyby Jarosław Kaczyński miał rzeczywiście dyktatorskie zapędy, wiosną roku 2010 doszłoby do rewolucji. Jak wiesz nic takiego się nie stało, a twoja ulubiona partia mogła w spokoju oszukiwać Ciebie i Twoją rodzinę przez kolejne pięć lat. Nie martw się jednak, już niedługo tej hucpy. Na jesieni będzie po wszystkim. Ty zaś obudzisz się w nowym, lepszym świecie.

Twój dawny kolega, Gabriel Maciejewski – coryllus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz