whos.amung.us

środa, 3 czerwca 2015

PiS bez Kukiza nie wyjdzie z sejmowego kąta

Autor: Integrator

Z niemałym zainteresowaniem przyglądam się debacie jaka rozgorzała w sieci po kolejnych deklaracjach Pawła Kukiza i nie mogę zrozumieć tych wszystkich zdawało się wprawnych komentatorów, którzy uznali za stosowne pośmiać się trochę z projektu, któremu oddał się ten pan z właściwym sobie zaangażowaniem i w niemniej oryginalnym stylu. Pisze dla przykładu bloger Toyah tekst, proszę sobie odszukać go na stronach Tygodnika Solidarni, w którym daje świadectwo swej niewiary w powodzenie ale i sens podjętych przez Kukiza działań. Ja się z tym sposobem postrzegania spraw nie zgadzam dlatego najbliższe minuty zamierzam poświęcić polemice, mam nadzieję merytorycznej, z tak defetystycznym podejściem do sprawy.

Głowi się mianowicie bloger Toyah nad takim oto zagadnieniem, które w jego mniemaniu zdaje się być ostatecznym przekreśleniem inicjatywy Pawła Kukiza, kto miałby znaleźć się na listach wyborczych gdy zechce on wystartować w wyborach do Sejmu? Pyta więc nas trochę z przekąsem a trochę podstępnie, w taki oto sposób, posłuchajcie: "ja chciałbym przede wszystkim wiedzieć, jacy ludzie zgłoszą się do Pawła Kukiza z prośbą, by on ich umieścił na czołowych miejscach list wyborczych, ilu ich tam będzie, no a przede wszystkim, co oni zaoferują, by on spojrzał na nich przychylnym okiem. Co to będą za ludzie? Co ich będzie łączyło poza przekonaniem, że największym złem jest tak zwana „partiokracja” i że tylko JOW-y mogą zaprowadzić w Polsce prawdziwą władzę ludu? Czy to będą osoby wierzące, czy wręcz przeciwnie? Czy to będą polscy patrioci, czy tacy, dla których Polska jest zaledwie pustym dźwiękiem? Czym dla nich okaże się być Smoleńsk i wszystko to, co się z nim wiąże? No i, co wcale nie najmniej ważne, czy znajdzie się tam jakiś znany gej w rodzaju pisarza Witkowskiego?". Przyznacie, że to jest pytanie zasadnicze. Dobrze zatem, że padło bo już za chwilę, przynajmniej w tej kwestii będziemy mieli sprawę jasną. Proszę tylko abyście przez cały czas pamiętali, że ja tu nie zamierzam otwierać sporu z pojedynczym blogerem, a tylko zmierzyć się z pewnym charakterystycznym podejściem do sprawy, które choć on wyartykułował, to jednak kiełkuje w głowach coraz większej liczby Polaków. Ale do rzeczy.

Otóż gdyby mi takie pytanie zadano, gdyby zapytano mnie w świetle kamer z oczywistą intencją w tle, jacyż to ludzie znajdą się na listach „partii” Kukiza w żadnym razie nie próbowałbym na nie odpowiadać inaczej jak stawiając niemniej trudne pytanie – a jakie partie, gdy już PiS zbierze te zapowiadane może nawet 40% miejsc w Sejmie, wejdą z nim w koalicję? Ja wiem, że to może wydawać się co niektórym ucieczką od odpowiedzi na bardzo jasno postawione pytanie blogera Toyaha ale my przecież dobrze znamy na to pytanie odpowiedź więc po co tu bić po próżnicy pianę? Przy tak niskim progu wejścia, a jest nim zaledwie warunek zaakceptowania JOW'ów, możemy być pewni, że będzie to wyjątkowa zbieranina ludzkich myśli, postaw i idei. Znajdzie się na tych listach najpełniejszy, jak sądzę, przekrój tej różnorodności która sprawia, że każdy człowiek jest niepowtarzalny. Możemy oczywiście zatrzymać się w tym miejscu rozważań i jak to zrobił Toyah przekreślić Pawła Kukiza i ten cały potencjał jaki udało mu się uruchomić tyle, że przyjdzie nam się wówczas zmierzyć z pytaniem, które ja postawiłem. Z tą różnicą, że nie będzie od niego ucieczki a nadto jeśli stanie się ono zasadnym, to znaczy jeśli dojdzie do rzeczywistości o której tam wspominam, to będzie już po przysłowiowej herbacie. Spójrzcie o co mi chodzi. 

Jeśli dojdzie do sytuacji, że ruch Kukiza "umrze" jak chcą tego osoby myślące zgodnie z tym co zaprezentował w swoim tekście Toyah, to Prawo i Sprawiedliwość mając te kilkanaście dodatkowych miejsc w Sejmie dalej będzie skazane na trwanie w opozycji, bo żadna z obecnych tam partii czy to będzie PSL, PO, SLD czy nawet ta naprędce klecona tratwa ratunkowa dla funkcjonariuszy systemu czyli Nowoczesna PL, nie wejdzie z nim w koalicję. To jest raczej oczywiste, że one prędzej dogadają się między sobą i stworzą "rząd zgody narodowej" niż pozwolą PiS'owi dojść do władzy. Jedyną szansą na rozbicie tego układu jest wprowadzenie nowego gracza na rynek, i na tyle dużego, aby jego udział w ławach poselskich z jednej strony dawał nadzieję na wyeliminowanie stałych graczy takich jak choćby PSL czy SLD, z drugiej dawałby Prawu i Sprawiedliwości koalicjanta, który pozwoliłby przeprowadzić chociaż część planów naprawczych wymienionych w programie tej partii. Programu dodajmy w wielu punktach co do zasady pokrywających się z hasłami głoszonymi przez Pawła Kukiza. Żeby tak się stało Paweł Kukiz musi najpierw i jednak stworzyć struktury, to pierwszy warunek, drugi zaś jest taki, że musi to zrobić w taki sposób by odcień tego co powstanie najmniej przypominał kolor różowy czy czerwony. Szanse na taki rozwój wypadków są spore bo jak wskazują badania, na Kukiza głosowało aż 40% wyborców którzy ongiś poparli Lecha Kaczyńskiego, 24% zaś to wyborcy którzy wcześniej w ogóle nie chodzi do urn. Rzecz w tym więc, żeby nie spłycać zagadnienia do pytania z jakich jednostek ten kukizowy ruch będzie się składał a następnie usłyszawszy odpowiedź, że z hołoty, cieszyć się, że już na tym etapie zginie. Rzecz polega na tym by zrozumieć jak bardzo powstanie i wejście takiej grupy do Sejmu jest potrzebne, oraz że na tak wczesnym etapie tworzenia struktur wciąż można tak ustawić wajchę, by powstały one jednak w dużej mierze w oparciu o masy predysponowane patriotycznie.

To jest na pewno bardo trudne zadanie zwłaszcza, że Paweł Kukiz choć próbuje nie pokazywać tego po sobie, jest tak nieoczekiwanym sukcesem zaskoczony a żeby być bliżej prawdy dodam, że i przerażony. Nie ma wyrobienia politycznego więc niektóre z jego wypowiedzi trzeba brać póki co „na miękko” starając się zrozumieć, że on właśnie odbywa ekstremalnie skrócony kurs na polityka. Gdyby to ode mnie zależało, gdybym miał jakikolwiek posłuch w Prawie i Sprawiedliwości, próbowałbym pomóc Kukizowi przejść ten trudny okres a przede wszystkim pomógłbym mu zbudować ten biznes.  Nawet jeśli miałbym to zrobić tylko z pobudek czysto egoistycznych których celem byłoby wsparcie inicjatywy z której może wyrosnąć całkiem udany koalicjant. 

Kłopot w tym, że chrapkę na to co zebrał pod sztandarem JOW Paweł Kukiz ma także Platforma i jeśli uda się jej odpowiednio „zaopiekować” tym potencjałem to Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało obejść się smakiem. Oni wszak też będą potrzebowali sojusznika zatem stawka jest bardzo duża. Niemniej partia Jarosława Kaczyńskiego nie ma wielkiego pola manewru. Jak to już tu jasno stawialiśmy jeśli Kukiz nie pójdzie do wyborów PiS będzie marniało w opozycji, ale będzie tkwiło w tym sejmowym kącie samotnie także wtedy, gdy Kukiz zdecyduje się iść do wyborów a PiS nie zrobi niczego by na tym wczesnym etapie kształtowania się nowej struktury pchnąć ją w kierunku sobie miłym. Nie ma wątpliwości, że w takim wariancie grzech zaniechania uderzy przede wszystkim w Prawo i Sprawiedliwość bo nawet jeśli PO nie ruszy palcem by przeciągnąć na swoją stronę „kukizowców”, to w ostatecznym rozrachunku wygra to starcie. Dlaczego? Jeśli PiS odpuścił sobie pracę nad przyszłym koalicjantem a do tej partii napływać zacznie mieszanka wielorakich idei i wartości, które każdy człowiek niesie w swoim sercu i rozumie, to powstanie ugrupowanie, które w przeciągu paru tygodni od zajęcia ław sejmowych rozpadnie się na pomniejsze koła. Te z kolei w dalszej perspektywie zasilą partie obecne w sejmie od lat i nie będzie to na pewno Prawo i Sprawiedliwość. Wcale bym się nie zdziwił gdyby chwilę po zaprzysiężeniu nowych posłów doszło do pierwszych wewnętrznych konfliktów w „partii” Kukiza, tym bardziej że rozbijaniem czy wyciąganiem posłów z cudzego ugrupowania zajmują się nie tylko służby ale i wyćwiczone w takich grach same partie.

Zacieranie łapek w rytm hasła „umarł ruch niech żyje ruch” to nie najlepsza strategia bo w przypadku ziszczenia się takiego scenariusza przyjdzie to hasło skandować samemu PiS'owi. Aby rozbić obecny blok ugrupowań trwających w niezruszonej opozycji do Prawa i Sprawiedliwości musi ta partia ze wszystkich sił wspierać dziś Kukiza w dokończeniu zdania, które go być może tylko chwilowo ale jednak przerosło. Tylko uwaga. Jeśli to kształtowanie raczkującego jeszcze koalicjanta ma wyglądać tak jak nam to pokazała w swym otwartym liście do Kukiza poseł Pawłowicz, to szkoda czasu. Z dwojga złego lepiej bowiem przegrać sprawę niż przegrać a jeszcze się skompromitować. Sugeruję zatem by pani profesor ten rodzaj relacji jaki utrzymuje w pracy ze studentami zostawiła tam gdzie jego miejsce, czyli na uczelni. Z grupą która dostała dwudziestoprocentowe poparcie wypada rozmawiać już jak równy z równym.

Serdecznie witam Czytelników z Kenii. System wskazuje na kilka wejść z tej części Afryki i przyznam, że to jest rzecz dla mnie zaskakująca ale też niebywale miła. Misjonarze? Turyści? A może potomkowie Polaków rzuconych tam przez zawieruchę historii, kto to wie? Dziękuję, że chcecie być z nami i zapraszam częściej. Ach, zapomniałbym o Irlandii a przecież pojawili się czytelnicy także z tego państwa i wchodzą regularnie. Pozdrawiam tamtejszą Polonię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz