whos.amung.us

środa, 6 maja 2015

Teleturniej dla idiotów

Autor: Gabriel Maciejewski (coryllus)

Ktoś kiedyś określił wszystkie występy w Klubie Ronina mianem teleturnieju dla idiotów. Ich cechą jest to, że prowadzone są zawsze z wielką powagą, ale nie wynika z nich absolutnie nic, nawet konflikty pomiędzy uczestnikami są fałszywe. Ja nie wiem czy to prawda, bo dawno w Klubie Ronina nie byłem, ale z pewnością coś musi być na rzeczy. Nie trzeba się jednak tym specjalnie martwić drodzy Roninowie, bo wczoraj w telewizji pokazali o wiele lepszy teleturniej dla idiotów niż wszystkie przeglądy tygodnia z Ziemkiewiczem, Goćkiem i Terlikowskim w rolach głównych. Mam na myśli debatę prezydencką. Nie widziałem całości, bo łącze internetowe zaczęło szwankować, ale i tak nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Palikot zarzucający Korwinowi, że chce ukoronować prymasa na króla Polski, Magda w haleczce zarzuconej na ramiona, Tanajno w świecącym garniturze…naprawdę było na co popatrzeć.

Odniosę się najpierw do tego co mówił Grzegorz Braun. Odniosłem wrażenie, że celem jego kampanii było wprowadzenie do publicznego obiegu kilku haseł, którym posługuje się on już od dawna i które są kluczem do wielu serc. Mam również wrażenie, że to się całkowicie nie udało. Ludzie gapiący się godzinami w telewizor nie są przygotowani na takie treści, a każde wystąpienie Grzegorza Brauna było dość łatwo zdyskredytować w oczach publiczności pytaniami w rodzaju: ale czy Jezus też był Żydem? Taktyka polegająca na wygłaszaniu tych samych formuł, bez względu na to o co pytają prowadzący zawiodła Grzegorza Brauna, tak myślę, choć oczywiście mogę się mylić. Może się okazać, że 10 maja dostanie on wysokie poparcie. Na teraz jednak nie jestem do takiej koncepcji przekonany. Uważam, tak jak na początku, że pomysł by Grzegorz Braun kandydował na prezydenta, jest chybiony. Motywy, które stały za tą decyzją uznam za szlachetne, ale nie mające sensu, co było do okazania w czasie tej debaty. Moim zdaniem Palikot wyczuł doskonale koniunkturę nakręconą przez Grzegorza Brauna i ustawił się z automatu, w roli antytezy jego poglądów. Stał się widowiskowym antyklerykałem, a w dodatku ani razu na Brauna nie napadł, co nadawało jego intencjom tak lubianą przez widzów i wyborców czystość.

Ja rozumiem, że szczera wiara w sukces, Opatrzność, która wszystko może i wrodzone szczęście, może dać człowiekowi siłę i napęd, ale to za mało, żeby wygrać z Telewizją Polską S.A. No i kilkakrotnie mieliśmy okazję zobaczyć, w jak prosty sposób syntetyczne komunikaty Brauna mogą być odwracane i kierowane przeciwko niemu. Zlekceważenie telewizyjnych macherów i ich metod było moim zdaniem błędem. Oby stało się tak jak to sobie zaplanował Grzegorz Braun, oby ludzie zwrócili uwagę na jego przekaz i podążyli za nim w jak najliczniejszej grupie.

Odniosłem wrażenie, być może mylne, że większość kandydatów opowiada o sprawach, które, nawet jeśli zostaliby wybrani na urząd znajdowałyby się poza ich zasięgiem. Odniosłem także inne wrażenie, że podstawowym lękiem takiego Korwina i całej reszty jest marginalizacja. Obawiają się oni zarówno JOW-ów jak i ordynacji proporcjonalnej i chcieliby, żeby obniżono próg wyborczy. Wtedy mogliby wejść do sejmu bez przeszkód. Wtedy także ja mógłbym wejść do sejmu bez przeszkód, ale nie wiem z kolei czy im by się to spodobało i czy po owym wejściu do sejmu nie podnieśliby znowu tego progu do wysokości 5 procent, bo wyglądają na takich.

Najbardziej rozśmieszyły mnie przemowy Jarubasa, drewnianego ludka wystruganego gdzieś pod lasem w czasie pasienia trzód. Partia, która od siedmiu lat współrządzi nie potrafi odnieść się do kwestii własności ziemi, a jedyne o czym marzą jej członkowie to sprzedanie wszystkiego co się nie rusza i wyjazd na Seszele.

Najwięcej oskarżeń, szczególnie z ust kandydatów zwanych prawicą padło pod adresem Andrzeja Dudy, całe szczęście, że Grzegorz Braun się powstrzymał od uwag na ten temat. PiS dąży do hegemonii i wypchnięcia poza nawias partii mniejszych, PiS jest odpowiedzialny za obecną sytuację Polski itp., idt…Tak przemawiał Korwin.

Jeśli widząc w tej debacie Kukiza ktoś się jeszcze zastanawia nad tym czy zlikwiduje on mafiokrację, niech lepiej da spokój. Każdy widział w życiu przynajmniej jeden film o mafii i wie jak się w praktyce mafiokrację likwiduje. No i teraz wystarczy popatrzeć na Kukiza, żeby mieć jasność w temacie. O powadze pana Pawła niech zaświadczą jeszcze jego zdjęcia w garniturze, które są po prostu montażem. Kukiz przyprawił własną głowę do głowy jakiegoś modela i w ten sposób stał się posiadaczem eleganckiego garnituru w kolorze niebieskim.

Ze wszystkich kandydatów najsensowniej, moim zdaniem, mówił pan Wilk, który przynajmniej starał się jakoś sprostać wszystkim telewizyjnym ciśnieniom i konwencjom jakie ta instytucja narzuca. Nie znam go jednak na tyle, by stwierdzić kim jest i do czego naprawdę dąży.

Jako event promocyjny debata, jak i cała kampania była wyczynem średniej klasy. Można się było pośmiać, ale to właściwie wszystko. Każdy chce dobrze dla Polski, każdy chce zmniejszenia podatków, uproszczenia procedur i powszechnego szczęścia, nie każdy rozumie, że podjęcie tych działań oznacza ryzyko gwałtownej śmierci. Polska jest bowiem krajem skolonizowanym na pewnym etapie. Przed nami kolejny etap, czyli wyprzedaż ziemi, lasów i zasobów, co uczyni z nas niepotrzebny dodatek do tego kawałka gruntu pomiędzy Odrą a Bugiem. Potem wystarczy, żeby wielkie koncerny rolnicze sprowadziły tu robotników z dowolnego miejsca, a nas wyekspediuje się gdzie indziej i po wszystkim. Nie wiem co Jarubas powie chłopom jak Agencja Rolna Skarbu Państwa sprzeda wszystko i żywność w Polsce będzie kontrolowana przez koncerny, ale przypuszczam, że powie im adieu i odleci na Kanary.

Z chwilą kiedy nie będzie już własności pozbawienie nas języka to pestka i drobiazg, wystarczy wyłączyć uniwersytety, które i tak są wyłączone. Wystarczy wygasić ministerstwo kultury i uciąć dotacje, a wtedy wszyscy nagle zaczną mówić obcymi językami jak przy budowie wieży Babel.

Takie, jak sądzę, są plany wobec Polski, której obywatele nie rozumieją z tego nic, a nic w przeciwieństwie do takich na przykład Czechów. Polacy chcą słuchać bajek i obrażają się jeśli bajki są nie takie jak by chcieli. W czasie ostatnich lat nie powstała w Polsce żadna organizacja, z którą musieliby się liczyć politycy. Jarosław Kaczyński publicznie musi ogłaszać chęć zawiązania koalicji z Kukizem, bo on kogoś tam reprezentuje. Podobnie jak reprezentują kogoś inne organizacje takie jak partia „Zmiana” finansowana przez nie wiadomo jakie siły. To są, mili moi, partnerzy dla polskich polityków i to są realia, wybory zaś i debaty to teleturniej dla idiotów, jak w Klubie Ronina. Organizuje się je po to, byście się mogli pokiwać w rytm ulubionych piosenek. Ten cały Jarubas zrobi wynik, zobaczycie, mimo tej drętwej mowy i niewidzącego wzroku, zrobi wynik, bo ma za sobą organizację. Po naszej stronie nie ma nic, poza wiarą w to, że Kukiz jest autentyczny i zlikwiduje mafiokrację na rzecz prawdziwej demokracji.



Powtórzę więc jeszcze raz, musi być silna organizacja sieciowa z budżetem, ten zaś musi pochodzić z jakiegoś rynku, nie z dotacji, nie z obcych budżetów. Politycy zaś, którzy chcą zaimponować Polakom, muszą być gotowi na śmierć, bo żadne obce mafie nie będą tolerowały strat we własnym biznesie, a takie muszą nastąpić jeśli wprowadzimy w życie postulaty zgłaszane w tej debacie. Dla mnie naturalnym polem działania jest rynek książki, który nie jest bogaty, ale są przecież inne rynki. Czy ktoś myśli w Polsce w ten sposób i próbuje wygenerować jakąś nową jakość w polityce w oparciu o taką receptę? Nie, bo wszyscy liczą na to, że jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści. A co jak nie dopuści? A co jak Pan Bóg czeka, aż mu pokażemy, że chcemy coś zrobić, a nie tylko gadać, albo się tępo gapić w telewizor? Co wtedy.

Powtarzam: najpierw własność, potem język, a potem zadłużenie na całe życie albo przesiedlenia. Życzę miłego odbioru i wesołej zabawy. Adieu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz