whos.amung.us

niedziela, 31 maja 2015

Poplotkujmy o Pierwszych Damach

Autor: Leonarda Bukowska
 
Jak już o Pierwszych Damach, to trochę poplotkować po babsku na weekend nie zaszkodzi - w końcu wszyscy przemęczeni końcówką wyborów i trochę rozrywki rodem z magazynów ilustrowanych nie zaszkodzi. Przedwojenne pomijamy choć były różne, i ciekawe i mniej ciekawe (kobiety Marszałka były zwykle działaczkami, były też negatywne przykłady zachowania elit II RP z wymianą wysłużonych żon na mniej wysłużone, żona Paderewskiego robiła nieco za pośmiewisko choć on sam był wspaniałym człowiekiem, itp.) ale o tym lepiej pisał Koper więc odsyłam do niego. Dygnitarzowe socjalistyczne - też nie ma się specjalnie na czym zaczepić, ich symbolem pozostaje chyba do dziś słynny koczek pani Stasi Gierkowej.

Tak więc przechodzimy do Polski wolnej czy też pół-wolnej. A więc pani Jaruzelska. Kobieta nieco dziwna i raczej niebudząca sympatii, można się zresztą o tym przekonać z książek pisanych przez jej córkę. Na plus można zaliczyć jej niewątpliwie, że pracowała w instytucie naukowym w swojej dziedzinie i jest autorką solidnej pracy (to chyba doktorat) z dość wąskiej dziedziny. I tyle, poza tym nie ma się na kim zatrzymywać, kto chce wiedzieć więcej może poczytać wspominki i inne książki Towarzyszki Panienki. 

Pani Danuta Wałęsowa - prosta kobieta, żona robotnika, itd. Ponieważ akurat w czasach jej królowania miałam dość sporo kontaktów z osobami ze środowisk postkomunistycznych tudzież z kiełkującym lewactwem wszelkiego rodzaju (bo lewactwo wtedy nie było jeszcze aż tak wyodrębnione z całości, ono dopiero wtedy raczkowało), utkwiły mi w pamięci tamtejsze komentarze na jej temat oraz postrzeganie jej osoby. Otóż w kręgach tych nie było kresu szyderstwom - co to za prymityw, co za chamstwo, wstyd, żeby takie prostactwo reprezentowało Polskę i w ogóle nie ma to, jak była kultura Jaruzelskich. A ja się z tym zupełnie nie zgadzam - uważam, że pani Wałęsowa, co by nie powiedzieć o jej małżonku, wcale tak źle Polski nie reprezentowała - zważywszy rzeczywiście na fakt, że nie miała jakiegoś solidnego wykształcenia i faktycznie była tzw."prostą kobietą". Zastanawiam się nawet, czy nie robiła tego lepiej od ostatniej pierwszej damy, która przecież miała reprezentować elitę narodu, tych wszystkich świetnie wykształconych, obytych w Europie i na świecie, inteligentnych, zamożnych, z dużych miast, itp. Tak mi się coś po prostu wydaje - ale może się mylę.:)

Potem przyszła kompletna zmiana warty i stylu i w Pałacu zagościła Jolanta Kwaśniewska. No cóż - hmmm.... Mam do okresu jej królowania stosunek "ambiwalentny". Pamiętam, jak kiedyś przy okazji jakichś uroczystości - było to w czasach Schroedera - jedna znajoma Niemka (przykładająca wielką wagę do wyglądu, atrybutów zewnętrznych, itp.) powiedziała mi, że strasznie nam zazdrości takiej pięknej "first lady", bo ta ichnia zupełnie nijak nie wygląda, po prostu jej nie widać a nasza jest piękną i reprezentacyjną kobietą. Poczułam się oczywiście bardzo dumna (bo takie komplementy jednak dobrze robią) i dodałam jeszcze, że w Polsce jest w ogóle dużo pięknych kobiet i dziewcząt (bo to prawda). Z drugiej strony styl pani Kwaśniewskiej niekoniecznie mi się podobał (oczywiście tego nie rozstrząsałam nigdy, gdy ktoś zza granicy zachwycał się naszą Pierwszą Damą). Jednak do bycia - jak to mawiają starsze panie "z towarzystwa" - "prawdziwą damą" czegoś brakowało, wszystko było zbyt ostentacyjne, czasami może nawet zbyt bazarowe. Ale kobieta starała się jakoś nadać rangę swej funkcji i traktowała ją ambitnie i poważnie - tego nie można jej odmówić niezależnie od poglądów.

Kolejna Pierwsza Dama - ś.p.Maria Kaczyńska. Doskonały styl i wyczucie sytuacji, kobieta świetnie wykształcona a przy tym z klasą. Idealna Pierwsza Dama. Zawsze świetnie ubrana - do tego nienatrętnie i nienowobogacko, dokładnie tak jak trzeba - w najlepszym stylu. W dodatku zupełnie nieegocentryczna i o poważnych zainteresowaniach. Miłośniczka muzyki Szopena - a cóż bardziej pasuje do Pierwszej Damy RP? Pamiętam, że gdy siedziałam na przesłuchaniach Konkursu Szopenowskiego jesienią 2010r., nagle zrobiło mi się po prostu bardzo smutno. Niestety - wraz z Prezydentem opluwana i wyśmiewana w mediach a jej najlepsze zdjęcia pojawiły się w przestrzeni medialnej dopiero po tragicznej śmierci. I wyszydzana notorycznie przez palikociarnię - za przyzwoleniem ówczesnych (i ciągle jeszcze aktualnych) władz. Naprawdę wielka szkoda - już - niestety - nie do odrobienia. Na stałe w pamięci pozostaną miliony kremowych tulipanów.

Pierwsza Dama odchodząca - nie będę się rozwodzić, bo przecież ma być przyjemnie i lekko na weekend. Ograniczę się do jednej sprawy - widać, że czuje się bardzo źle w swojej roli, że nigdy nie próbowała jej tak naprawdę pełnić w jakikolwiek sposób. Pozostaną po tym okresie zdjęcia przysypiającej, zmęczonej kobiety obok równie przysypiającego męża i inne, na których wygląda na osobę wylęknioną i nielubiącą sytuacji, w których się znajduje. Czasami jakieś akcje promowane w mediach - gdzieś tam Pierwsza Dama coś czytała, gdzieś coś zaszczyciła. Bez wrażenia, chyba nigdy nie słyszałam też jej żadnej wypowiedzi, nie wiem też, czy miała jakąkolwiek dziedzinę, w której byłaby aktywna, którą by wspierała czy promowała. Nie wiem, jak Państwo to postrzegacie - mnie się takie pełnienie funkcji Pierwszej Damy po prostu nie podoba i to niezależnie od poglądów (a staram się tutaj wznieść ponad własne poglądy i dostrzec u różnych Pierwszych Dam także i pozytywne strony ich "królowania"). 

No i przyszła Pierwsza Dama - wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że będziemy mieć wreszcie znów Pierwszą Damę, która będzie godnie i inteligentnie reprezentować nasz kraj i w doskonały i mądry sposób wspierać Prezydenta. Uroda i elegancja w ubiorze jest wielkim atutem ale dla mądrych ludzi jest tylko dodatkiem do inteligencji, miłego sposobu bycia i wykształcenia. W tym wypadku zgadza się wszystko. Miejmy nadzieję, że nadchodzą lepsze czasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz