whos.amung.us

piątek, 22 maja 2015

Obiekt 09120

Autor: Integrator

Zgodzimy się wszyscy, że histeria jaką rozpętano wokół osoby Andrzeja Dudy to rzecz wyjątkowa i aż korci mnie by popełnić w tej kwestii jakąś głębszą analizę. Niestety nie mam na to już czasu, wszak jesteśmy u progu kampanii i wszystko co teraz trzeba zrobić to pomóc wygrać człowiekowi, którego System ogłosił wrogiem publicznym numer jeden. Jak widzimy na niemal wszystkich kanałach nie ma dla niego "pamiłuj", a poszło im to już tak szerokim frontem, że wcale nie zdziwiłbym się gdyby jakieś dziecko idąc z mamą za rękę, zobaczywszy plakat Dudy, krzyknęło z przerażeniem: "Mamusiu, patrz, to ten pan co o nim mówili w telewizji, że jest niedobry". A więc wszystkie ręce na pokład!


Moje uwagi co do przyjętego przez sztab sposobu prezentowania naszego kandydata już tu wyłożyłem. Więcej tą droga niczego podpowiadał nie będę, bo to kanał otwarty i dostępny nie tylko dla zwolenników Andrzeja Dudy. Dodam więc tylko, że wbrew temu co wywnioskowali sobie z tego mojego pisania niektórzy Czytelnicy, a jak czytam i blogerzy którzy nie omieszkali wyrazić swego niezadowolenia z faktu takiego a nie innego podejście przez mnie do sprawy, ja nigdy nie twierdziłem, że Andrzej Duda ma być agresywny. Nigdy do takiego stylu debatowania nie namawiałem. Raczej do tego by nie stał, przepraszam, jak ciele gdy ktoś pluje mu w twarz, i tyle. Przyznacie, że to różnica i wcale niesubtelna. Bardzo bym też chciał by mój kandydat umiał z odpowiednią finezją, na tak zwanym luzie, odpowiadać Komorowskiemu na jego siermiężne zaczepki. Oraz by podczas debaty podpierał się ciekawostkami którymi żyje internet, a więc i my wyborcy. Oczywiście łatwo to się tylko mówi. Wczoraj dzwonił do mnie znajomy, którego matka jest psychologiem klinicznym i powiedział, że gdy ona obejrzała kilkadziesiąt minut pierwszej debaty, nie miała wątpliwości, że Komorowski jest na odpowiednich środkach, których nazwy powtórzyć nie umiem. I to przyznam, może być wyzwanie, ale nie na tyle duże by Andrzej Duda nie mógł sobie z tym poradzić. Jeszcze raz powtarzam, niech wykorzysta te wszystkie materiały którymi żyje sieć a już w czerwcu będziemy mogli cieszyć się nowym lokatorem Belwederu. Więcej już nie napiszę. Ale żeby nie było, że ja tu niby "wiem ale nie powiem", bo to zawsze budzi podejrzenie, że pewnie "nie wie, dlatego nie powie", to obiecuję, że moje pomysły, które przekazałem posłowi ze sztabu, zgodnie z zawartą z Wami "Umową przedwyborczą" (z poprzedniego wpisu) ładnie tu zaprezentuję. Będziecie mogli sami sprawdzić co wykorzystano i czy w ogóle. No i czy to był błąd czy może jednak słuszna droga?


A teraz przejdziemy do sedna sprawy. Ponieważ media bardzo dzielnie walczą z Andrzejem Dudą, postanowiłem napisać jeszcze parę zdań o Bronisławie Komorowskim. Tak dla przeciwwagi. Wszyscy pamiętamy scenę z genialnego obrazu "Sami Swoi" gdzie Pawlak maluje na ścianie stodoły hasło "3xTAK" a potem zmienia to na przekór Kargulowi i na oczach sołtysa na "3xNIE". Wtedy chodziło o zgoła inne sprawy ale ja przypomniawszy sobie tą scenę pomyślałem, że na "ścianie" Tygodnika Solidarni, także powinno pojawić się takie "3xNIE" dla głównego reprezentanta obecnego Systemu. Podam przeto teraz trzy powody dla których nie powinno się głosować na Bronisława Komorowskiego. Powodów tych jest znacznie więcej, nie wiem czy udałoby się to zmieścić do jednego TIR'a, ale przy obecnym chaosie informacyjnym i szybkości z jaką jedna wiadomość przykrywa poprzednią, wątpię by ktokolwiek to chciał czytać a już nie wierzę by mógł spamiętać. Bo kogo, tak dla przykładu, ale tak na prawdę aż do spodu serca obchodzi to czy wiek emerytalny będzie się w Polsce osiągało później czy parę lat wcześniej? Oczywiście, że fajnie gdyby można było pracować krócej ale to jest dla jednych trochę abstrakcja dla innych bardzo odległa przyszłość, wciąż niewarta uwagi. Abstrakcja bo po latach życia w komunie, która decydowała za nas o wszystkim, starszemu pokoleniu takie decyzje władz wydają się poniekąd normalne. Może im to nie pasuje, za PRL'u też wiele rzeczy im się nie podobało, ale gdy już sobie pomarudzili, pospiskowali po chatach, machali ręką i wracali nazajutrz do codziennego życia. Tak jest i dziś. Co się zaś tyczy młodych wyborców to gdzie im tam dziś myśleć o emeryturach? To jest dla nich czysto teoretyczne zagadnienie. Dlatego, pozwólcie, że ja sobie odpuszczę wypisywanie litanii grzechów Komorowskiego, w zamian za to podam trzy najważniejsze, wołające o pomstę do nieba, które moim zdaniem przesądzają o wszystkim. I jeśli po tym co tu przeczytacie nic Wam się w głowach nie zmieni, to idźcie stąd precz, niech Was moje oczy więcej nie oglądają. Bo to będzie znaczyło tyle, że Wy już wolnymi ludźmi nie jesteście. Także tyle, że żyjecie już tylko dla Systemu gotowi skinąć na każde jego żądanie i pewnie wybralibyście a choćby i konia na prezydenta jeśli tylko ustami Lisa czy Wojewódzkiego władza wskazałaby Wam takiego kandydata. 


Pierwszego "NIE" dla Komorowskiego dostarcza nam wywiad, który tydzień temu ukazał się na Onet.pl. Wiele razy pisałem o ludziach z WSI, ale z tym jest taki problem, że im dłużej się pisze na jakiś temat, tym ludzie słabiej reagują. Zwyczajnie przyzwyczajają się. Smok ziejący ogniem z każdym tekstem wydaje się mniej straszny, aż w końcu siła słowa staje się równa niemal przysłowiowemu grochowi rzucanemu o ścianę. Dlatego bardzo jestem rad, że trafiłem na ten wywiad. Udziela go nie kto inny a dawny gangster "Pruszkowa" Janusz Schwertner pseudonim "Masa", który zagadnięty przez redaktora Mateusz Baczyński opowiada o WSI w sposób, który na nowo powinien poruszyć każdego. Jak wiecie staram się nie umieszczać tu opasłych cytatów, ale tym razem zrobię wyjątek, żeby nie było, że coś pomieszałem. Zaczyna Baczyński z "Masą" tak:


Mateusz Baczyński, Janusz Schwertner: - Co Pan chce jeszcze zrobić w życiu?
Jarosław S., ps. Masa: - Nic. Ja chcę już tylko żyć. Po prostu. Zestarzeć się.
Boi się Pan?
Czego?
Że w końcu wezmą odwet.
Przy dzisiejszej technice? Dziś nie ma już grupy kryminalnej w Polsce, w której przynajmniej połowa członków nie współpracowałaby z policją. Nie ma takiej mafii. Kiedyś to my mieliśmy psy na smyczy, teraz jest na odwrót. Ktoś tylko pomyśli o zamachu na moje życie, a ludzie, którzy mnie chronią, już będą o tym wiedzieć.


Potem rozprawiają sobie jeszcze obaj panowie o wpadce zwykłych stójkowych przy okazji kontaktu ze świadkiem koronnym jakim jest Jarosław S., aż w końcu zapytuje Baczyński "Masę" o Wojskowe Służby Informacyjne. O sławetne WSI, przypomnijmy, przeciwko rozwiązaniu której, Bronisław Komorowski głosował jako jedyny z Platformy Obywatelskiej. Rozmowa od tej pory idzie tak:

Mateusz Baczyński: W czasie rządów Lecha Kaczyńskiego doszło do likwidacji WSI. Służb, do których "Pruszkowa" nawet nie chciał Pan porównywać. Mówił Pan: "przy nich to my byliśmy mafia trzepakowa".
"Masa": Cała ta esbecja, ludzie z WSI...
Jakie mają dziś wpływy?
Nieograniczone. Tylko dziś nie latają jako wywiad, tylko jako biznesmeni. Kliki układowe, kolesiostwa, przyjaźnie zawarte w wojsku, na szkoleniach, wyjazdach. Z pełnym dostępem do służb, CBŚ, CBA. Dziś mówimy o nich "szara strefa", a w następnym dziesięcioleciu powiemy wprost: mafia.
Na czym polega ich siła?
Mają haki na wszystkich. Ta cała stara esbecja, WSI, może roztoczyć przed każdym czerwony dywan do gigantycznej kariery. Haki na polityków, którzy przecież są upier... w tym gównie od karku po pięty. Czemu oni nie chcieli weryfikacji? Rozliczeń komuny? Wchodzimy już w politykę, ale przynajmniej wiem, dlaczego krzyczano o Okrągłym Stole, że to zdrajcy.
Grupa pruszkowska robiła niezłe interesy z WSI. Dlaczego nie zgodził się Pan zeznawać na ten temat?
Powiedziałem Mierzewskiemu wprost, że nie powiem ani słowa. Nie chcę z nimi zadzierać. Uwierzcie mi, żaden program świadka koronnego by mi nie pomógł. Pewnie komuś się kiedyś wszystko znudzi i powie, jak to wyglądało. Zanim go upier..., to będzie sensacja na całą Polskę. Wspomnicie moje słowa.

A zatem informuje nas "Masa" tj. facet z byłej mafii Pruszkowskiej, że po pierwsze policja ma dziś wszystko pod kontrolą, i jeśli by tylko chciała, mogła by dopaść każdego. Wychodzi na to, że nie chce skoro wciąż słyszymy o tylu przestępstwach, ale nie o tym. Mówi nam bowiem "Masa", coś znacznie ważniejszego. Oto jest w Polsce organizacja, przy której mafia Pruszkowska to grupa "trzepakowa", że nazywa się WSI, a jej możliwości są nieograniczone. Na tyle, że o ile system ochrony świadków koronnych daje mu gwarancję dożycia wieku starczego, to gdyby zaczął sypać o interesach jakie robiły te służby z "Pruszkowem", nie doczekałby kolejnych urodzin. A więc WSI to jest grupa wobec której państwo polskie jest zwyczajnie bezradne. Czy jest sens pisać coś więcej? Może tyle tylko, byście pamiętali, że mówimy tu o ludziach, którzy koordynowali akcję wprowadzenia Komorowskiego na fotel prezydenta, a jeden z szefów tej organizacji po wygranych wyborach zapowiedział, uroczyste na ta okazję, otwarcie szampana. (Jeśli ktoś woli czytać ze źródeł niech szuka pełnej treści wywiadu pod tym tu adresem: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/tylko-jedno-pragnienie-masy-wywiad/2c6kjw)


Kolejne "NIE" dla Komorowskiego przynoszą ostatnie dni, kiedy to Kuba Wojewódzki sam to, a pewnie poproszony przez kancelarię prezydenta, zaprosił głowę państwa do swojego programu. Nie oglądałem tego odcinka, jako że w ogóle nie oglądam tej produkcji, ale parę lat temu przyglądałem się temu dość dokładnie i wiem, że zapraszane są tam przeróżne osoby od ludzi zdawałoby się poważnych po różnych dziwaków opowiadających o swoich mniejszych lub większych skrzywieniach. Wtóruje im prowadzący, który nie boi się żadnych tematów, zdaje się szczególnie tych związanych z seksem, a na to wszystko jest jeszcze wodzianka, dziewczyna, która w skąpym ubraniu podaje gościom wodę. I do takiego programu przychodzi nie tyle Bronisław Komorowski, co prezydent RP. Jak dla mnie to jest przykład ostatecznego upadku państwa ale i człowieka, który odpowiada za prestiż piastowanego stanowiska. Chciał nie chciał, za majestat Rzeczpospolitej, a jednak nie ma wstydu by przyjść do takiego programu i nie bacząc na niestosowność tej decyzji gada z Wojewódzkim o marihuanie. Przepraszam, ale jeśli ja miałbym głosować na tak niepoważnego człowieka, to za pewne musiałbym być co najmniej po spożyciu specyfiku o którym tak miło obaj panowie rozprawiali. To się może na pierwszy rzut okaz wydawać powodem błahym ale zastanówcie się Moi Mili, tak przez jedną chwilę, jak nisko trzeba upaść, by jako głowa państwa wprosić się do takiego programu, usiąść na tej nieszczęsnej sofie i poddać się obróbce skrawaniu przez faceta, który nie zajmuje się niczym innym jak tylko cyrkowaniem. No i gadaniem o tym seksie. Niedojrzały mężczyzna, marihuana, wodzianka i Komorowski. Cóż za zmyślna kompilacja?


Trzeci, ostatni powód dla którego NIE chcę już nigdy więcej widzieć Komorowskiego na wiadomym fotelu, to informacja tak powalająca, że dla Waszego bezpieczeństwa zacznę od prośby, by jeśli kto stoi, usiadł, a gdyby siedział, niech rozważy czy nie lepiej będzie się położyć. Otóż mam przed sobą najnowszą książkę Wojciecha Sumlińskiego pt.: "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" w której jednemu z rozdziałów autor dał nazwę "Obiekt 09120". Co to takiego zapytacie? Każdy z pewnością oglądając kino amerykańskie, musiał choć raz trafić na wątek wcale często się powtarzający w hollywoodzkich produkcjach, że gdzieś na pustkowiu, lub głęboko pod ziemią, rząd Stanów Zjednoczonych ma ukrytą, tajną bazę na wypadek wojny. Okazuje się, że takie obiekty czyli stanowiska kierowania państwem w warunkach wojny posiadamy także i my w Polsce. Kluczem do sprawnego komunikowania się tych stanowisk rozlokowanych w rożnych częściach kraju miał być ów tajny budynek, "obiekt 09120", w podziemiach którego umiejscowiono tak zwany "Węzeł Łączności". Bez tego budynku wszystkie pozostałe stanowiska w których ma schronić się Prezydent RP, premier czy sztab generalny nie będą miały żadnego ze sobą kontaktu, w ogóle odcięte będą na głucho od świata zewnętrznego. I wszystko było by jak należny, gdyby nie fakt, że  obiekt ten jak i linie łącznikowe wchodzące w skład Krajowego Systemu Łączności, przekazano na własność Telekomunikacji Polskiej S.A. będącej naówczas w rękach polskich, którą następnie sprywatyzowano. Podczas tajnej narady ministrów z udziałem premiera Buzka, stało się jasne, że w razie gdyby doszło do zagrożenia państwa a nowy właściciel infrastruktury, France Telecom, odmówiłby świadczenia usług, to państwo polskie może dochodzić swych praw w trybie... kodeksu handlowego. Przyznacie, że trudno utrzymać spokój gdy czyta się takie informacje? Podczas rzeczonej narady, minister Komorowski poinformował zebranych, że nie ma pojęcia jak zabezpieczyć  interesy państwa w przypadku takich transakcji. Nikt z zebranych nie wiedział też co należałoby zrobić w przypadku gdyby France Telecom zechciała w przyszłości odprzedać swoje udziały innej firmie? Sumliński kwituje to wszystko tak: "W efekcie doszło do niespotykanej w żadnym innym kraju NATO prywatyzacji systemu obronnego państwa, z możliwością odkupienia tego systemu na wolnym rynku. Pytanie jak to możliwe, że podległe Komorowskiemu ministerstwo Obrony Narodowej i Wojskowe Służby Informacyjne dopuści do sytuacji, w której polskie władze utraciły możność kontroli systemu kierowania państwem na czas wojny, pozostaje bez odpowiedzi". Ale to nie wszystko. Przy okazji tej prywatyzacji doszło też do zdekonspirowania obiektu 09120, gdyż jeden z pułkowników UOP, który pilotował sprawę prywatyzacji, zamiast dotychczasowej klauzuli "tajne", opatrzył dokumentację klauzulą "jawne", ujawniając w ten sposób adres Obiektu i numer księgi wieczystej. Oddajmy znów głos autorowi książki, który o tym zdarzeniu pisze tak: "... przez sześć lat, głównie w wyniku "zaniedbań" MON i WSI z roku 2001 i 2001, za kadencji w MON Bronisława Komorowskiego, Polska nie dysponowała systemem lakierownia państwem oraz systemem kierowania obronnością państwa na czas zagrożeń czy wojny. Z kolei dekonspiracja Obiektu 09120 sprawiłam, że w przypadku zagrożenia, ewentualny przeciwnika jednym uderzeniem w Węzeł Łączności mógł zmienić stanowiska kierownicze dowodzące armię w nieme i głuche piwniczne schrony. W efekcie całej tej sytuacji, prace nad powstaniem takiego obiektu, które są standardem w państwach NATO, wstrzymano na dziesięć lat i do dziś nie ukończono." To niestety wciąż nie wszystko. Jak pisze dalej Wojciech Sumliński, sprzedaż obiektu 09120 i linii komunikacyjnych "stworzyła lukę, którą szybko zapełniła rosyjska firma telekomunikacyjna GTS Energis Polska, która mogła w krótkim czasie stać się operatorem alternatywnym dla TP S.A. W efekcie począwszy od 200 roku, spóła GTS stopniowo, krok po kroku, przejmowała obsługę telekomunikacyjną najważniejszych instytucji w państwowych, a już szczytem patologii stanowił fakt, że w okresie kierowania ministerstwem Obrony narodowej przez Bronisława Komorowskiego, GTS rozpoczęła obsługę Wojskowych Służb Informacyjnych w tym najbardziej wrażliwą obsługę łączności dla ataszatów MON". Wystarczy.

Nie wiem jak Wy się z tym czujecie, ale ja po tej lekturze wciąż czuję zimny pot na czole. Okazuje się, jak twierdzi Wojciech Sumliński, że za sprawą czy z winy człowieka, który jest dziś prezydentem naszego kraju, jako jedyny kraj w NATO nie posiadamy systemu łączności na wypadek wojny. A więc wszystko wskazuje też na to, że w razie zagrożenia, pan Komorowski i klika ukryje się w jednym z tych odciętych od świata bunkrów, porzucając nas na łaskę i niełaskę agresora. Będzie trzeba radzić sobie samemu. 


Mamy czas wyborów i wszystko co trzeba nam dziś zrobić, to odsunąć od władzy człowieka zagrażającego naszemu bezpieczeństwu. Pięć lat temu nieopacznie wprowadziliśmy go na fotel prezydenta, oszukano nas strasznie, ale dziś stoimy przed szansą naprawienia tamtego błędu. Skorzystajmy z niej. Tylko niech Was nie zwiedzie dziadziusiowy wygląd i ta pozorna niezgrabność. To jest człowiek prowadzony przez najlepszych, sam też zrobi wiele, byle by tylko móc dalej zasypiać i budzić się w Pałacu. W niedzielę, możemy wysłać go pod namiot. I to jest jak najbardziej osiągalne zadanie a przy tym technicznie proste. Bo czy może być coś prostszego niż postawienie krzyżyka przy nazwisku Andrzej Duda?


Z przyjemnością odnotowuję fakt, pojawienia się na stronach Tygodnika nowych Czytelników, tym razem z Singapuru. Przyjemnie wiedzieć, że Tygodnik Solidarni dociera także i tam. Zapraszam więc do lektury, częściej. A będzie co raz ciekawiej. 

1 komentarz:

  1. Hello, Neat post. There's an issue together with your website in web explorer, could test this? IE still is the market chief and a large part of folks will omit your wonderful writing due to this problem. capital one login

    OdpowiedzUsuń