whos.amung.us

piątek, 29 maja 2015

Niech się PiS odczepi od Dudy!

Autor: Integrator

Doprawdy przykro patrzeć z jakim zacięciem wzięło się Prawo i Sprawiedliwość do gaszenia aury zwycięstwa bijącego od Andrzeja Dudy. Przez cały okres trwania kampanii trwaliśmy w przekonaniu, że te wybory to jest wyjątkowa chwila, takie okno w czasoprzestrzeni, dzięki któremu jeśli tylko poprawnie oddamy nasz głos, obudzimy się w nowej, lepszej Polsce. Poszliśmy zatem do tych nieszczęsnych urn jak zawsze zwarci i gotowi, a jak niesie wieść, szli z nami także masowo bezdomni, co najlepiej pokazuje, że ta nadzieja na lepsze jutro udzieliła się właściwie wszystkim. I gdy stał się cud, bo z czysto ludzkiego puntu widzenia to była rzecz niewykonalna, okazuje się, że zamiast na tak powstałej fali dobrych emocji wznieść się do zwycięstwa w wyborach sejmowych, zaczęli nasi w niespełna tydzień po, rozmieniać ten sukces na drobne.

Zadzwonił oto do mnie wczoraj znajomy, z informacją, że Beata Szydło była w radio TOK FM i tam powiedziała, że zwycięstwo Dudy to efekt politycznego geniuszu Jarosława Kaczyńskiego. Nie udało mi się znaleźć w sieci tego nagrania, zostaje mi więc polegać na tym co mi przekazano. Myślę jednak, że takie słowa musiały paść, skoro w innej audycji radiowej na którą trafiłem przy okazji tych poszukiwań, posłanka Wiśniewska, też z PiS, wypowiedziała się dokładnie w tym samym tonie. A jeśli, tak, to spokojnie możemy przypuszczać, że teoria o geniuszu politycznym Prezesa jest odgórnie narzuconym w partii sposobem narracji i będzie jeszcze nie raz powtarzane przez jej polityków przy każdej nadarzającej się sytuacji. Trochę szkoda mi czasu by udowadniać Wam, że to stwierdzenie jest nieprawdziwe. Nie żebym tego czasu nie miał, bo dla Was znajduję go jak wiecie regularnie, ale dlatego, że ostatnie lata bezsprzecznie pokazują, iż mówienie o geniuszu politycznym Jarosława Kaczyńskiego jest grubą przesadą. Już raz tu robiłem pobieżną listę błędny decyzji podjętych przez Prezesa, tak personalnych jak i strategicznych, przez których PiS stoi w miejscu, a to tylko jeden z dowodów na brak tego geniuszu. Przecież za przyczyną i z woli tegoż lidera w partii nie ma też systemu zarządzania ludźmi. Dokładnie takiego jaki funkcjonuje w dużych korporacjach gdzie jasno nakreślone są ścieżki kariery, gdzie zadania deleguje się w dół, a potem rozlicza w górę. Wówczas proporcje przegranych wyborów do wygranych były zgoła odmienne. W miejsce takich mechanizmów funkcjonuje "średniowieczny" sposób ręcznego sterowania, który powoduje, że wokół Prezesa oscyluje pewna ilość osób, odpowiedzialna za wszystko i za nic, uwikłanych jednocześnie w nieprzeniknioną siecią interpersonalnych relacji i zależności. Jeśli więc Jarosław Kaczyński desygnował Andrzeja Dudę do wyścigu o fotel prezydenta, a ten wziął i wygrał, to jest to bardziej wynikiem szczęśliwego trafu niż poważnej analizy, a prędzej wola Opatrzności, która go w tym krytycznym momencie odpowiednio natchnęła. Jakoś nie mogę się oprzeć przekonaniu, że gdyby tak nie było, to on by przy tak nieudanej ręce do ludzi, wybrał na szefa sztabu jak i na kandydata ponownie jakiegoś "kluzika". I to jest tyle co ja mam do powiedzenie na temat geniuszu politycznym Prezesa, a jak komu mało to zapraszam do lektury tekstu "Wszystkie błędy Kaczyńskiego", gdzie raz już dokładnie problem ująłem. Kolejny raz powtarzać tej śpiewki nie zamierzam. 

Jeśli nie to gadanie o politycznym geniuszu tak mnie drażni w wywiadzie pani Szydło, to co, zapytacie? Ano drażni mnie, i to bardzo mnie drażni, nieprzemyślany decyzja tych ludzi o promowaniu Jarosława Kaczyńskiego, kosztem Andrzeja Dudy. Nie mogę uwierzyć, że ktoś wpadł na pomysł a reszta to podchwyciła, że nadchodzące wybory pomoże partii wygrać forsowanie takiej oto myśli, że nie byłoby sukcesu Andrzeja Dudy gdyby nie decyzja Prezes. Genialnego stratega czy tam geniusza politycznego, który z tysiąca nazwisk które miał na-podorędziu, wybrał właśnie to jedno, to które bezbłędnie przewidział, że wygra. Proszę Państwa, to są jakieś fantasmagorie, i droga do zatracenia. Fantasmagorie bo jak to już stwierdziliśmy, więcej tu było szczęścia niż klasycznej analizy słabych i mocnych stron takiego zagrania, a droga do zatracenia bo w ten sposób PiS zabiera się do sprawy od d... strony. Przepraszam za ten język ale doprawdy brak mi słów. Ci co to sobie tak sprytnie wykoncypowali, najwyraźniej nie rozumieją, że gęby którą zrobiły tej partii media nie da się zdjąć ot tak po prostu jednym zagraniem. To jest robota na całe miesiące, tyle że bez mediów publicznych, i w tak krótkim czasie dzielącym nas od jesiennych wyborów, to jest rzecz już niewykonalna. Nie tędy zatem wiedzie droga do zwycięstwa. Owszem, mamy szanse na podwójny sukces taki jak ten sprzed sprzed lat, ale nie jeśli pójdziemy utartymi drogami, z powszechnie nielubianym Kaczyńskim na czele. Tym bardziej, że o ile wtedy wzięcie prezydenta i koalicji było niewątpliwym sukcesem, to teraz już wiemy, że nie będziemy mogli użyć tego słowa jeśli PiS nie dostanie większości albo co najwyżej tyle głosów by do rządzenia wystarczył mu jakiś mały, symboliczny koalicjanta. No chyba, że jedynki na listach są już rozdane i większość obdarowanych interesuje nie tyle zwycięstwo co zachowanie tego co jest. Wtedy szlus, obrana droga jest jak najbardziej dobra. Nie wiem tylko czym wówczas ta partia będzie się różniła od spółdzielni pracy dla posłów?

Gdybyśmy jednak chcieli coś zmienić, potrzebujemy większości w Sejmie, a tą możemy osiągnąć jeśli pozwolimy elektoratowi spojrzeć na PiS przez osobę zwycięskiego Dudy. W żadnym razie odwrotnie, co proponuje pani Szydło. Jeśli dziś cokolwiek może pomóc Prawu i Sprawiedliwości w pozyskiwaniu kolejnych sejmowych ław, to właśnie Duda i otaczająca go dziś aura zwycięstwa, na pewno nie Kaczyński. Ten kto to wymyślił, to całe gadanie o geniuszu Prezesa, to albo agent albo lizus i zniszczy kapitał zaufania społecznego jaki Andrzej Duda dostał na start od społeczeństwa. Żeby nie było wątpliwości, ja tu nie mówię o naszych wyborcach bo oni pójdą za prezydentem Dudą w ciemno, ale o tych którzy nie głosują na PiS a zagłosowali jednak na niego w drugiej turze. Już od pierwszych decyzji nowego prezydenta będzie zależało czy przywiąże ich do siebie delikatną nicią sympatii, czy utrzyma ich przy sobie do kolejnych wyborów prezydenckich? Przyglądać będą się poczynaniom Dudy także ci którzy w ogóle nie głosowali. Jest więc szansa, odmienić wizerunek PiS'u, właśnie dzięki Andrzejowi Dudzie, ale pod warunkiem, że Jarosław Kaczyński będzie się od niego trzymał jak najdalej. Nie inaczej jak to robił przez całą kampanię. To może być trudne szczególnie dla ludzi którzy widzą w nim zbawcę Polski i wodza, ale takie mamy realia. Jarosław Kaczyński jest co prawda najsilniejszym jeśli nie jedynym spoiwem tej partii ale i zarazem głównym jej hamulcowym. Gdyby nie on, PiS miałby znacznie większe poparcie ale gdyby też nie on w mig rozpadła by się ta partia w drobny mak. To jest klasyczny pat i trzeba z tym póki co żyć a nie na siłę wypychać go teraz przed pierwszy szereg, niczym stracha na wróble, przepraszam, na wyborców. 

To jeszcze raz. Pomysłem prowadzącym do katastrofy jest, ażeby posłowie PiS biegali po mediach z pieśnią, że zwycięstwo Andrzeja Dudy to majstersztyk Kaczyńskiego. W tym krótkim czasie dzielącym nas od kolejnych wyborów, najlepiej byłoby wysłać całe struktury na wakacje, i pozwolić Andrzejowi Dudzie, by za sprawą swych decyzji i osobistego uroku, pokazał Polakom, że PiS z którego się wywodzi, nie jest tak złą partią jak ją media malują. Cały trik polega na tym, ażeby zwykli ludzie zaczęli patrzeć na PiS przez pryzmat zwycięskiego, uśmiechniętego Dudy, a nie jak chce pani Szydło, by zaczęli patrzeć na niego przez pryzmat smutnego Kaczyńskiego. Nie wiem czy Wy to rozumiecie, ale inaczej tego wyjaśnić nie potrafię. Ja się zwyczajnie boje się, że jeśli oni zaczną masowo chodzić do tych mediów i opowiadać, że Dudę stworzył Prezes, to nie tylko nie pomoże to PiS'owi w nadchodzących wyborach, co zniechęci do Dudy elektorat, który udało mu się wcale nie bez trudu przyciągnąć. Elektorat który nie chce mieć nic wspólnego z Kaczyńskim, a z Dudą i owszem. Proste.

Nie dla wszystkich. Kłopot w tym, że dla pisowskiej góry, niekwestionowanym wodzem jest Jarosław Kaczyński. I tak się na tym skupili, że nie widzą w zwycięstwie Andrzeja Dudy szansy na pokoleniową zmianę warty, bez której PiS pod starą ekipą w przeciągu paru lat wejdzie w buty Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ale o tym porozmawiamy szerzej w kolejnej odsłonie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz