whos.amung.us

piątek, 29 maja 2015

Migalski, Lisicki i uczciwe media

Autor: Gabriel Maciejewski (coryllus)

Dyskutowaliśmy tu wczoraj o nowej powieści Migalskiego, którą próbuje ratować swój tygodnik najbardziej prawicowy z redaktorów czyli Paweł Lisicki. Powieść jest szydercza wymierzona w Jarosława Kaczyńskiego, co widać na pierwszy rzut oka, oraz w Andrzeja Dudę, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Po czym rozpoznać możemy tę drugą cechę powieści Migalskiego? Po dacie, jaką wyznaczył prezes Migalskiemu z powieści na objęcie prezydentury. To jest obecny rok, w którym prezydentem został Andrzej Duda, do wczoraj jeszcze poseł VIII kadencji PE. Sam Migalski był posłem PE poprzedniej kadencji i dobrze wie, jak się zachowują i co robią tacy posłowie jak on. Otóż oni się zachowują jak świnie i nie robią nic. Powieść Migalskiego jest tak skonstruowana, żeby tak zwany bystry dziennikarz, na przykład Jan Wróbel, czytał o Migalskim, a myślał o Dudzie. Jest to projekt długofalowy, jeden z kilku długofalowych projektów, które system uruchomił przeciwko nowemu prezydentowi. Skąd moje przypuszczenia? Otóż w książce Targalskiego i Kani, oraz tego trzeciego, książce pod tytułem „Resortowe dzieci – służby”, pod hasłem – Sławomir Petelicki – przeczytać możemy, że świętej już pamięci generał włączył się aktywnie w tworzenie ugrupowania PJN, wymierzonego wprost w PiS, którego członkami byli między innymi Paweł Kowal i Marek Migalski. No, a teraz Migalski występuje u Lisickiego i drukuje tam swoją powieść. Myślę jednak, że przeszłość, nieodległa przecież, ciągle jest dla nich obydwu ważna. Mimo iż Kowal w dzień ogłoszenia wyników latał z rozwianą łysiną po sztabie Dudy.


Z tym Lisickim sprawa jest ciekawa, bo on uchodzi za pisarza katolickiego. Jego książki chwali ojciec Jacek Salij, że takie są głębokie i piękne. Ja, gdy słyszę coś takiego, od razu nabieram podejrzeń. I teraz też nabrałem. Okazało się, bowiem, że Lisicki napisał powieść, której kilka odcinków wydrukował dawno temu „Fakt”, a w tej powieści opowiada o pewnym profesorze, który kwestionuje zmartwychwstanie, uważa, że było ono sfingowane. Nazywa się ów profesor Blavatsky, co zapewne nie jest bez znaczenia. Sam Lisicki występuje tam jako dziennikarz Tomasz B, któremu zlecono napisanie biografii Jezusa. W czasie jej pisania nawiązał on gorący romans z asystentką profesora, co zmartwychwstanie uważa za hucpę i odbył z nią serię gwałtownych stosunków płciowych, opisanych tak, że Migalski by się tego nie powstydził. Najlepsze zaś jest to, że kilka lat po tej próbie zostania polskim Danem Brownem, bo taki rzecz cała była opisana, Lisicki napisał swoją słynną, sprzedawaną na katolickich targach i wychwalaną przez księży, książkę pod tytułem „Czy Jezus jest bogiem”. Fikcja, panie dziejski, przeplata się z życiem…..Ciekawe od kogo dostał Lisicki zlecenie na tę książkę?



Dla mnie najważniejsza nie jest w tym wszystkim pornografia, którą Lisicki uprawia, żeby trochę zarobić, ale sposób w jaki rozumie on misję. Albo inaczej, sposób w jaki demaskuje on swój przyrodzony idiotyzm i ludzi, którzy popychają go to w jedną, to w drugą stronę. Jak można pomyśleć, że jakiś polski dziennikarzyna może zostać lokalnym Danem Brownem? To jest jakiś kult cargo przecież. Dan Brown to poważny projekt z wielkim budżetem promocyjnym, wymierzony wprost w Kościół. Nie ma z tym żartów. I nagle przychodzi jakiś dupek i mówi: wiecie, a ja też bym chciał być tym Danem Brownem, może zakwestionuję Zmartwychwstanie dodam trochę gołej dupy i zrobimy sukces, co wy na to? Jeśli ktoś nie wie co to jest kult cargo pokazuję i objaśniam: po II wojnie światowej na wyspach Pacyfiku lądowały amerykańskie transportowce wypełnione mlekiem w proszku, lekarstwami, sprzętem medycznym i czekoladą, miejscowe plemiona myślały, że to bogowie zsyłają samoloty, wodzowie kazali więc budować lotniska z patyków, bo im się zdawało, że to wystarczy, by bogowie przysłali samolot z czekoladą. To jest właśnie kult cargo i tym się zajmują polscy dziennikarze i pisarze – konstruowaniem budżetu z patyków, który ma spowodować gigantyczną koniunkturę. Jakim durniem trzeba być, że się w ten sposób zachowywać? Durniem, albo człowiekiem bezwolnym, posłusznym poleceniom kogoś mądrzejszego, kto się tu u nas zabawia w różne gry. Tu macie link do tej prozy Lisickiego
http://deser.pl/deser/1,111857,9958115.html



Lecimy dalej. Wczoraj niczym diabeł z pudełka wyskoczyła sprawa nowej inicjatywy Macieja Świrskiego, czyli coś co nosi nazwę „Uczciwe media”. Chodzi o to, że zebrali się ludzie, między innymi sam Świrski, ale także Jan Pietrzak, Józef Orzeł, Maciej Pawlicki, profesorowie Gliński i Nowak, oraz kilka innych osób i postanowili bronić dobrego imienia Andrzeja Dudy przez meinstreamowymi mediami. W deklaracji nie było słowa o mediach innych niż meainstreamowe. Rozumiem więc, że Lisicki z Migalskim i całym PJN mogą w sposób podstępny ryć pod nowym prezydentem i nikomu nic do tego? Rozumiem, że redaktor Lisicki, który przecież publikował w samej Frondzie, nadal będzie zapraszany do Klubu Ronina i do niezalezna.pl jako komentator, a wszyscy będą udawać, że jest on w porządku. Może nawet zaproszą tam Migalskiego, żeby opowiedział o swoich dalszych planach pisarskich. Właściwie czemu nie….



Ponieważ Maciej Świrski ogłosił powstanie swojej nowej inicjatywy z wielkim przytupem, oczekuję od niego i od Józefa Orła, którego znam odpowiedzi na pytanie: co zrobicie z Lisickim? Czy nadal będziecie mu podawać rękę, gadać z nim i uważać go za człowieka godnego dialogu? Pytanie to ma drugie dno, chodzi bowiem o to, czy traktujecie poważnie wyborców, widzów i czytelników, czy też, jak sam Lisicki, uważacie ich za durniów, którym coś się tam powie, żeby nie szczekali za głośno.



Książka Migalskiego jest wymierzona w Dudę, nie rozumie tego tylko ktoś wyjątkowo ograniczony, jakiś przepraszam za wyrażenie „polski Dan Brown”. Wy obaj powinniście to zrozumieć od razu. Pytam więc jeszcze raz – co zrobicie z Lisickim? Oczekuję, że w związku z publikacją książki Migalskiego w „Do rzeczy”, zostanie zorganizowane specjalne spotkanie w Klubie Ronina i pan Rafał, felietonista tego tygodnika wygłosi na początku kilka ważnych deklaracji związanych ze swoim udziałem w tym projekcie. Dobrze by było gdyby Semka też coś powiedział.



Tym goręcej na to czekam, że Maciej Świrski zadeklarował się jako chrześcijanin i obrońca ewangelicznych wartości, podobnie zresztą jak pozostali członkowie inicjatywy „Uczciwe media”, Lisicki zaś ma za sobą te niewesołe doświadczenia związane z próbą zrobienia kariery literackiej na Zmartwychwstaniu.
Oczekuję odpowiedzi pisemnej w formie listu lub notki na blogu. List zostanie opublikowany. Józef zna mój adres. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz