whos.amung.us

poniedziałek, 11 maja 2015

Komu Kukiz zrobi kuku?

Autor: Gabriel Maciejewski (coryllus)

Nie wiem czy jeszcze jest tu ktokolwiek, ufający w przekazanie głosów Kukiza Andrzejowi Dudzie, ale jeśli tak, to niech się puknie ów ktoś w głowę. Paweł Kukiz, człowiek zmęczony życiem nad wyraz, który w czasie kampanii dawał kilkakrotnie dowody absolutnej bezradności, człowiek, który mówi właściwie o dwóch rzeczach – o JOW-ach albo o symbolice narodowej obecnej w jego domu rodzinnym został wypromowany przez Wojewódzkiego. Tak to trzeba rozpatrywać. Kuba wyszedł i powiedział, że Paweł jest fajny, a ponieważ program Kuby ma dużą oglądalność ludzie, którzy normalnie zastanawiają się kogo aktualnie posuwa Kuba, poszli do urn. To wszystko. Ponieważ od dłuższego czasu Kukiz jest bezskutecznie lansowany na barda prawicy, zastosowano go także jako antidotum przeciwko Ruchowi Narodowemu. Ten ostatni jak widzimy zdobył ledwie 0,8 procent głosów. Kukiz zebrał więc kolegów Kuby, coś tam podkradł narodowcom, urwał spory kawał elektoratu Dudzie i dostał 20 procent. Teraz zaś ludzie z mądrymi minami zastanawiają się czy jak on poprze Dudę to będzie sukces. Sukcesu nie będzie, chciałem to wyraźnie tu oświadczyć, albowiem właśnie po to Kukiz został wymyślony, żeby go nie było.
 
Za wcześnie jest, by cieszyć się z porażki Bronisława Komorowskiego, między innymi dlatego, że jest Kukiz. Ponoć ma on dziś rozmawiać z Andrzejem Dudą, ale w mojej ocenie rozmowy te nie mają sensu. Najważniejsze będzie to co Kukiz powie przed wyborami jesiennymi. Do listopada bowiem może on zrobić potrójne salto, a nawet wręcz wycofać się z polityki i wskazać na swoje miejsce jakiegoś sympatycznego następcę. Chodzi bowiem o to, by zmontować jakąś malowniczą przeciwwagę sejmową, która uniemożliwi PiS rządzenie w razie ewentualnego zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. Kukiz z Korwinem w jednej partii mogą stać się koalicjantem i PiS i PO, bez znaczenia kogo wybiorą, bo i tak będzie chodziło o to, by paraliżować PiS. Już widzieliśmy koalicjanta Giertycha parę lat temu i widzimy gdzie jest on dzisiaj. Teraz pora na patriotycznie wychowanego pana Pawła, który śpiewa hymn lepiej niż Jarosław Kaczyński.
 
Wszystkie powyższe założenia ważne są jedynie wtedy kiedy Duda wygra wybory, a to nie jest przecież pewne. Może się okazać, że Bronek, rzutem na taśmę, zdobędzie jednak przewagę. Wtedy Kukiz trafi tam skąd wylazł, czyli do wora, razem z Korwinem, a PO przygotuje sobie kolejną, apelującą do rozsądku obywateli jesienną kampanię. PiS zaś będzie miała problem nie do rozwiązania właściwie. Problem, któremu na imię przetrwanie. Tak więc nie machajmy póki co marynarami, bo nie ma to sensu. O, właśnie podali, że Kukiz w drugiej turze nie poprze nikogo, obok leci informacja, że wczoraj Duda zadeklarował chęć rozmowy z nim. W tych kontekstach na prawdziwego polityka w Polsce wyrasta jedynie Korwin, bo on wie doskonale co do czego służy, no ale idzie na pasku, więc jego zagrywki są jedynie żartem. Duda w żaden sposób nie powinien deklarować żadnych chęci do rozmów z Kukizem, powinien go zniszczyć i to podstępnie. Tak jak to przez wyborami zrobił Korwin.
 
Nie rozumiem ludzi, którzy cieszą się, że Grzegorz Braun miał tylko trochę mniej głosów niż Jarubas. Ludzie, misją PSL nie jest wystawienie prezydenta, tylko ciągłe przypominanie wszystkim o swoim istnieniu. Wynik Brauna nie ma żadnego znaczenia. Może on się co najwyżej krzywo uśmiechnąć do Kowalskiego i Wilka, którym proponował przed wyborami jakiś szerszy front, a oni mu powiedzieli, że wolą pojedynczo wchodzić do sejmu. To ich pozycjonuje w sposób ostateczny, a Braunowi daje smutną satysfakcję. Powstaje pytanie, czy w koalicji Kukiz-Korwin, a taka sądzę powstanie, jeśli wygra Andrzej Duda, znajdzie się miejsce dla Brauna i czy on ze swoją przenikliwością zgodzi się tam wstąpić? Mam nadzieję, że się nie znajdzie, że oni w ogóle nie będą brać go pod uwagę, tak będą upojeni sukcesem, że do bandy nie przyjmą dodatkowych liderów, na tle których wyglądaliby nico dziwnie.
 
Przed PiS najcięższe pół roku w historii, bez względu na to kto wygra wybory prezydenckie. I trzeba będzie to pół roku rozegrać tak, by nie było już wątpliwości kto jest dobry, a kto zły. Moim zdaniem najpierw trzeba zniszczyć Kukiza, żadne pozytywne kampanie, budowanie wizerunku i takie tam brednie nic nie pomogą. Kukiz został wystawiony jako zasłona dla PO, niech więc poczuje co to znaczy, być zasłoną naprawdę. To samo z Korwinem. Ja wiem, że nic takiego się nie wydarzy, że wszystko będzie jak do tej pory, czyli dziamdzianie, uśmiechy i analizy oraz wróżby na przyszłość. No, ale z tym większą swobodą pozwalam sobie to pisać. Kukiz będzie przez dwa tygodnie brylował i szkodził tym samym Dudzie. Zacznie już dziś. Będzie mówił o symbolach narodowych, partyjniactwie, bez wymieniania nazwy partii i o emigrantach, którzy tęsknią za ojczyzną. Potem, przed samym głosowaniem, da koncert albo zrobić coś jeszcze głupszego, co przekona wszystkich, że powinni głosować na Komorowskiego.
 
Już za chwilę odezwą się upadające na pysk „nasze media”, w których pójdzie informacja, że to tylko dzięki nim Duda uzyskał taki wynik, bo jak nie było naszych mediów to Pis nie miała wyników. To jest nieprawdopodobna wręcz gówno-prawda. „Nasze media” nie działają, od roku telewizja Republika ma padaczkę, Gursztyn musi atakować Brauna, żeby przypomnieć o swoim istnieniu. Karnowscy zgłębiają temat gwałconych przez różne armie dziewic, a polityka idzie swoim trybem. Za chwilę jednak ludzie ci wypną piersi do orderów. Nawet Ziemkiewicz tak zrobi. Szykujcie się na ten festiwal agresywnego chamstwa i trzymajcie w pogotowiu zgniłe jajka, bo będzie się działo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz