whos.amung.us

sobota, 18 kwietnia 2015

Bożena Dykiel: Policja na nas poluje!

Autor: Integrator 

Nie wiem dlaczego Onet robi takie rzeczy, mogę tylko zgadywać. Być może w czasie przedwyborczym gdy trudno jest przewidzieć ostateczny wynik starcia które wciąż jeszcze przed nami (sprawa wszak tym razem nie jest wcale przesądzona), media tradycyjnie próbują stawać w rozkroku, by w razie niespodzianki mogły w geście pojednania a i na poczet nowego przymierza przynieść zwycięzcom głowę pokonanych na tacy. No ale jak mówię to tylko podejrzenie niemniej faktem jest, że pośród tematów odpowiednio dziś na pierwszej stronie portalu Onet wyróżnionych trafiłem na odcinek programu "Świat się kręci" w którym aktorka Bożena Dykiel bardzo ostro jeździ sobie po prezydencie. Proszę, tak to w skrócie wyglądało:




Co prawda ona to robi jak widać w lekkim amoku, w pełnej wersji programu wentyluje nawet emocje głośnym i nerwowym śmiechem, no ale i tak odważna z niej kobieta, skoro odważyła się zrobić publicznie to czego jej koledzy po fachu z lęku przed ostracyzmem nigdy nie zrobią. O aktorach jeszcze tu kiedyś będzie więc teraz zwróćcie tylko proszę uwagę, że pośród zarzutów, które Krystyna Dykiel kieruje w stronę już nie tylko prezydenta ale i całej Platformy, znalazła się myśl pod którą, ja się od raz podpisuję czterema kończynami. Dlaczego? Bo gdy słyszę, że policja nie strzeże nas tylko na nas poluje staje mi zaraz przed oczami takie oto przykre zdarzenie sprzed dwóch dni, że gdy mój pies z racji rozpoczęcia okresu cieczki wiedziony nakazem Matki Natury zerwał mi się ze smyczy a po paru godzinach odstawił mi go pod drzwi EkoPatrol, dostałem od nich w załączniku także mandat dwustuzłotowy. I wierzcie mi, po próżnicy było tłumaczenia, że pies mój latał po okolicy nie dlatego, że go nie upilnowałem ale dlatego, że smycz nie wytrzymała szarpnięcia. W obliczu dziury budżetowej, którą w ten sposób postanowili zapychać włodarze miasta, każdy argument traci na znaczeniu. Uwierzcie tam jest już tylko zimny mur i ta wiecznie pusta kasa. Ale uważajcie dalej. 

Dziś dla odmiany, śpiesząc się na pociąg a widząc kątem oka dziurę w siatce, wymyśliłem, że w ramach wyjątku skrócę sobie drogę i przejdę w niedozwolonym miejscu przez tory. Gdy już byłem na drugiej stronie zza krzaków wychyliły się dwie charakterystycznie umundurowane panie i oznajmiły mi, że popełniłem wykroczenie warte pięćdziesiąt złotych. Panie policjantki były na prawdę bardzo miłe, sprawę załatwiły ekspresowo (fakt, że i ja rozumiejąc swój błąd wykonywać czynności służbowych im nie utrudniałem), ale nie mam przy tym najmniejszej wątpliwości, że one nie stały tam w trosce o moje zdrowie - bardziej w charakterze poborców opłat mytowych. Z resztą same też nie bardzo kryły swych intencji bo chwilę po zatrzymaniu poprosiły bym nie stał na widoku, przez co reszta czynności związanych z wypisywaniem mandatu odbyła się niemalże w krzakach. Jedna pani zatem wypisywała co trzeba, druga wychylając się zza krzaka niecierpliwie wyglądała kolejnej ofiary. No i niech nikt mi teraz nie próbuje tłumaczyć, że to nie jest polowanie. 

Niestety to jeszcze nie koniec tej okrutnej bajki, bo gdy piszę Wam o tych paniach dybiących na nas w przytorowych krzakach, czuję jak w tyle głowy kołacze mi do bram świadomości taka oto nieprzyjemna myśl lub bardziej pytanie, kiedy i na jaką kwotę przyjdzie mandat z fotoradaru, który tuż przed Wielkanocą błysnął mi po oczach gdy w świątecznym pośpiechu zmierzałem ul. Sobieskiego w kierunku Wilanowa? Na skrzyżowaniu z Aleją Witosa czyli u początku czy jak kto woli na końcu Trasy Siekierkowskiej, stoją już fotoradary w każdym z czterech kierunków ale najwyraźniej dla uszczelnienia tej sieci, od czasu do czasu na kilkadziesiąt metrów przed światłami parkują sobie panowie ze straży, równolegle do ulicy i za największym drzewem, by pstrykać fotki tym spryciarzom, którzy znając to miejsce zwalniają dopiero tuż przed samym skrzyżowaniem. 

Puenta? Moi Państwo. Nie piszę Wam tego jeno po to by się Wam wypłakać w kaftan. Znam przepisy jak większość z nas i jeśli już je łamię, przyjmuję karę w pełnej pokorze a nawet ze zrozumieniem. Ale też i nie bez takiej refleksji, że o ile karanie zwykłych obywateli za byle wykroczenia idzie Platformie wręcz wyśmienicie to już z pospolitymi bandytami i przekrętasami na wysokich stanowiskach ta sztuczka im nie wychodzi. Jakoś mi to nie leży, że policja zamiast budżet reperować milionami z ich opasłych kies robi to kosztem zwykłych szaraków od których zebrawszy nie koniecznie grosz-do-grosza (jak to widać po moim przypadku) może sobie na wcale dobrym poziomie prosperować. Ten styl finansowania przerośniętych i niewydolnych organów państwa rozwinął się już tak drastycznie, że gdyby zapytać dziś kogo na ulicy o jakąś znaną mu akcję policji to z całą pewnością większość wymieni coroczną ruchawkę pod nazwą "znicz". Ot i to. Uniewinniono "Pruszków", nic nie słuchać o akcji czyszczenia kraju z łapówkarzy, a niech by nawet przystanków z kieszonkowców czy osiedli z drących gębę po nocach młodocianych huliganów, mamy za to coroczną, gigantyczną akcję około świątecznego polowania na kierowców, a my dobrze wiemy, że tak na prawdę na nasze portfele. I to na wszystkie możliwe sposoby - fotoradarem ukrytym w koszu, samochodem po cywilu albo przy pomocy "suszarki" wystającej zza drzewa, zza krzaka, zza zakrętu.

Wierzcie lub nie ale ja nie uprawiam tu żadnej prywaty. Nie przychodzę się też pożalić, tym bardziej tłumaczyć a te mandaty z bólem serca zapłacę. Tylko jakoś przykro się robi a i coraz trudniej idzie napływ złości tamować gdy uszczuplony o parę setek słyszę w mediach, że ten zastrzyk finansowy dla państwa płynie głównie z naszych, przecież nietęgich kieszeni a oni nic sobie z tego nie robiąc bezczelnie wydają to na kubańskie cygara i te ośmiorniczki.

Kontakt do Redakcji: tygodniksolidarni@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz