whos.amung.us

piątek, 24 kwietnia 2015

Po co właściwie głosować na Dudę?

Z przyjemnością informuję, że do grona redakcyjnego Tygodnika Solidarni dołączyła blogerka Eska. Poniższym tekstem debiutuje u nas, niemniej debiutantką w sferze słowa pisanego nie jest. Ale moją uwagę zwróciła na siebie przede wszystkim podejmując się nie lada wyzwania bo skatalogowania przydrożnych kapliczek. Wbrew pozorom i tego co możemy sobie o tym myśleć, my mieszkańcy miast, to jest piękna i potrzebna rzecz. Chcemy czy nie, one właśnie są kwintesencją naszego sposobu wyznawania wiary a zarazem przykładem przywiązania do tej wiary w sposób tak prosty i szczery jak tylko możliwe. Kto choć raz widział małą grupkę odprawiającą nabożeństwo ku czci Matki Bożej (tzw. majowe) przed jej figurką przy polnej drodze, ten wie o czym mówię. Ja wiem, bo to jest także część mojego dzieciństwa. 
Witam Eskę w zespole i zapraszam Państwa do lektury.  

Autor debiutujący: Eska

Dlaczego nie na Kukiza czy Brauna? Oczywiście mówimy o kandydatach, którzy chcą zmiany, a nie o Komorowskim czy paprotkach typu Ogórek czy Jarubas.

To pomyślmy spokojnie – Duda pracował w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a więc doskonale wie, jak to działa i o co tam biega. Jest euro-parlamentarzystą, do tego cenionym, a więc znowu  - zna różnych ludzi, z różnych krajów i wie, jak się w tym poruszać. Do tego jest niezłym prawnikiem. Ma za sobą cały aparat partyjny PiS, może leniwy, może miejscami nieudolny, ale zorganizowany w całym kraju, czyli ma pełny dostęp do informacji. Będzie miał duży, może największy klub parlamentarny w przyszłym sejmie. A co mają panowie Kukiz i Braun, poza gadaniem??? NICO!

Jak ktoś myśli, że można zostać prezydentem dużego kraju w Europie będąc muzykiem rockowym albo niszowym reżyserem, bez zaplecza, bez doświadczenia, bez czegokolwiek, to chyba jest nienormalny. Sorry, ale taka prawda. No to po co oni startują??? Ano po to, żeby przypadkiem nie było tak, że mamy czysty układ > Duda kontra system. W czystym układzie, przy dzisiejszym poziomie wścieklizny tudzież kompletnej paranoi w wydaniu kampanii Komorowskiego sytuacja byłaby jasna i oczywista – albo my ich albo oni nas. Taka sytuacja zawsze mobilizuje, trzeba powiedzieć TAK albo NIE. Tak było w 1989 i dlatego komuna przerżnęła wtedy wszystko. Co z tym potem zrobiono, to inny temat, teraz mówię o mobilizacji społecznej w trakcie wyborów.
I dlatego trzeba namieszać, trzeba ludziom wmówić, że w ogóle mają jakiś wybór,  że demokracja i tak dalej - a to jest bzdura totalna. TU NIE MA DEMOKRACJI! Demokrację tutejszą, dość kulawą i niezborną, zaczęto rozmontowywać jeszcze za Buzka, a padła ostatecznie 10 kwietnia 2010 roku.

Nas nie wykańczają Żydzi, Rosjanie, Niemcy itp., tylko nasze własne prawo, stanowione przez nasz własny sejm, od ośmiu lat pod dyktando naszego własnego rządu PO/PSL, który jest naturalnym spadkobiercą PZPR, łącznie z przejęciem ludzi tamtego systemu. Prawo realizowane przez nasze własne sądy, które też są spadkobiercą tamtego systemu. Ta cała zgraja działa jak ów przysłowiowy już milicjant ze starego dowcipu, który siedząc na gałęzi odcinał ją od pnia, a na ostrzeżenia, że zaraz spadnie, wrzeszczał „rozejść się obywatelu”.  No i oczywiście spadł.
Tego cholernego milicjanta trzeba po prostu ściągnąć z naszego drzewa, zanim je całkiem zniszczy, a nie ubiegać się o prawo zasiadania na gałęzi, na litość! Trzeba się policzyć, po prostu.

I dlatego właśnie mamy tych nieszczęsnych kandydatów niezależnych i patriotycznych, żeby przypadkiem nie można było sprawdzić rzeczywistej determinacji społeczeństwa. Oczywiście władza zna stan nastrojów, od tego ma służby. Chodzi o to, żebyśmy to my go nie poznali, nie zobaczyli własnej siły – bo wtedy > ....aż zobaczyli, ilu ich, poczuli siłę i czas...

Tego się boją tamci, tego się boi każda władza, co tu dużo mówić. Bo wtedy można już tylko albo zacząć się z ludźmi liczyć, albo strzelać. A strzelanie to nie jest to, co jest potrzebne wielkim tego świata w strefie tuż przy granicy z wojną. Stąd te wszystkie wrzutki, stąd ci „niezależni” kandydaci, dlatego cały ten bardak i straszenie wszystkim, czym się da. Żeby Wam robić wodę z mózgu, drodzy PT Czytelnicy. Żebyście się przypadkiem nie policzyli. Żebyście przypadkiem nie uwierzyli, że jeszcze coś możecie zrobić dla siebie i dla własnego kraju. Macie się wściekać, bać i czuć coraz bardziej bezradni i zagubieni. Macie być ogłupionym motłochem, bo wtedy można Was doić do woli.

To nie są normalne wybory, jeśli ma się udać, to ma być jak w pamiętnym meczu hokeja z Rosją w 1976 w katowickim Spodku – rozwalić przeciwnika wbrew wszystkiemu i wszystkim! Kto pamięta tamten mecz, to wie, o czym mówię :)

Drużyna Dudy kontra system – tak naprawdę rozegra się ten mecz, reszta to pic na wodę i fotomontaż

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz