whos.amung.us

niedziela, 29 marca 2015

Żydowski ateista Polański

Autor: Gabriel Maciejewski (coryllus)

Są miasta, w których spotkanie na ulicy księdza czy zakonnika, jest tak oczywiste jak wschody i zachody słońca. Są miasta, gdzie spotkanie na ulicy żołnierza lub oficera było niegdyś równie oczywiste. Ja się wychowałem właśnie w takim mieście. Kiedy siedzieliśmy od 4 rano na rybach, nad sadzawką, która wykopana została na końcu ulicy Starej, przychodzili do nas często żołnierze, którzy zwiali z jednostki w Stawach, albo ci z Twierdzy. Nie chcieli siedzieć na dworcu, żeby ich WSW nie drapnęło, szukali jakiegoś spokojnego miejsca, żeby przeczekać i o oznaczonej godzinie, kiedy miał przyjechać ich pociąg, pobiec na dworzec i doń wskoczyć.

Na tym dworcu zawsze było pełno żandarmów i urlopników, którzy nie bali się nikogo i spokojnie czekali na swoje pociągi. Wiosną i jesienią wypuszczali rezerwę, ryki pijanego żołdactwa słychać było w całym mieście. Po osiedlach spacerowali oficerowie w mundurach. I co? I nic, wszystko zniknęło. Dziś, żeby zobaczyć w sławnym mieście Dęblinie wojskowego trzeba zrobić nie wiem co i pójść nie wiem gdzie. Chyba na jakąś akademię ku czci.

To samo będzie niebawem z zakonnikami i księżmi w Częstochowie, Przemyślu i innych miastach znanych z tego, że jest w nich dużo kościołów i klasztorów. Wszystko zaś dzięki temu, że otworzył się nowy etap w dziejach kraju – walka z klerykalizacją. Walkę z mundurowymi zakończyliśmy już pomyślnie, pora na to drugie.

Oto wczoraj odbył się kolejny marsz ateizmu, na czele którego szło jakichś czterech pajaców przebranych za biskupów, marsz jak w zeszłym roku, nawiązywał do skazania i stracenia Kazimierza Łyszczyńskiego, ateisty i wolnomyśliciela, który był w istocie kimś innym zgoła, ale nie pora dziś na opowiadanie o tym. W zeszłym roku w rolę Łyszczyńskiego wcielił się Hartmann, a w tym jakaś pani nauczycielka, która zrzuciła krzyż ze ściany i tym się strasznie naraziła dyrektorce, która ją potem szykanowała.

Marsz był uwieńczeniem dni ateizmu, na których występowali różni ludzie i opowiadali o swoich przewagach nad Panem Bogiem. Było tam między innymi wydawnictwo z Niemiec, które chce nam pomóc w walce z postępującą klerykalizacją kraju. Jak się z tym skończy będzie już całkiem dobrze, jedyni zaś księża jakich będziemy oglądać to ci, co rokrocznie kroczyć będą w paradach ateizmu prowadzonych przez Hartmanna.

Jest jednak pewna nadzieja, że do tego nie dojdzie, ateiści bowiem wyraźnie się starzeją i wyglądają w tych swoich przebraniach coraz głupiej. Jest więc szansa, że się opamiętają, jeśli nie poprzez nawrócenie to z przyczyn estetycznych. Nie będą mogli w pewnym momencie na siebie patrzeć, a te ich występy nie rozśmieszą nawet Palikota.

Póki co bywa różnie z tym rozśmieszaniem. Mnie na przykład rozśmieszył plakat ze zdjęciem Polańskiego i napisem w języku angielskim, który głosił – Obama, ręce precz od żydowskiego ateisty Polańskiego. Kurcze, wydawało mi się, że Roman Polański jest wybitnym polskim reżyserem filmowym, nagradzanym wielokrotnie na licznych festiwalach. A tu proszę jakie zaskoczenie….niepostrzeżenie zamienił się on w żydowskiego ateistę, na którego zamach szykuje sam prezydent Stanów Zjednoczonych. Nie wiem też co jego zdjęcie miało znaczyć w imprezie tak jednoznacznej jak marsz ateistów i co w tym tekście dokładnie oznacza słowo „żydowskiego”. Jeśli bowiem przyjmiemy, jak chcą organizatorzy marszu, że Polański jest ateistą, to znaczy, że słowo to oznacza jego przynależność narodową. Nie można bowiem by ateistą i wierzącym Żydem jednocześnie. To jakaś aberracja. Jeśli zaś Polański jest narodowości żydowskiej, jak chcą nam wmówić ateiści, powinniśmy go jak najszybciej deportować do Izraela i niech się już premier Netaniahu martwi nim i jego wyskokami. Kłopot zniknie sam. Izrael zaś wzbogaci swoją kulturę i kinematografię o dzieła wybitnego, żydowskiego ateisty Romana Polańskiego, którego prześladują Amerykanie, za pedofilię. To się nawet ładnie może wpisać w obecne stosunki pomiędzy USA a Izraelem.

Nie mam pojęcia skąd się biorą takie idiotyzmy w głowach ludzi dorosłych i teoretycznie przynajmniej jakoś tam wykształconych. No, ale one tam są i manifestują się co roku na tym marszu ateizmu. Powód jest pewnie ten sam co zawsze, czyli niewiara w człowieka. To jest bowiem najbardziej charakterystyczną cechą ateizmu, myślę, że nie tylko polskiego, ale tak w ogóle – ateizmu światowego. Problemem tych dziwnych osób nie jest Pan Bóg, ale człowiek. Oni w człowieka nie wierzą, a szczególnie uporczywie nie wierzą, że ma on zdolność samodzielnej oceny sytuacji i potrafi, bez wspomagania, posługiwać się mózgiem. Hartmann nie wierzy w to na pewno. Gdyby wierzył, zamknąłby się po prostu i nigdy więcej już nie emitował jamą gębową tych kretyństw, które płyną z niej właściwie zawsze.

Celem ateistów nie jest też, co oczywiste, żadna wolność sumienia czy jakaś inna wolność, celem ateistów jest zbudowanie hierarchicznego społeczeństwa zarządzanego przez Hartmannów. Kto ich będzie wybierał spośród ateistów, skoro nie ma Pana Boga i charyzmaty się nie liczą? Jakieś gremium jak sądzę, o charakterze tajnym. A to gremium skąd się weźmie? No zostanie wytypowane przez inne gremia? Itd., itp….

Nie martwicie się jednak przesadnie takim ujęciem tej kwestii, bo w tej postaci ona się może pojawić w głowie jednego, dwóch najwyżej ateistów. Reszcie chodzi o to, żeby iść przez miasto, tupać, przebrać się za biskupa i nie mieć wyrzutów sumienia kiedy się na kolegę doniesie do przełożonego, albo kiedy się coś zwędzi innemu koledze, na przykład pomysł. Innych celów ateizm praktyczny nie ma. No może jeszcze chodzi im o poluzowanie kwestii seksualnych związanych z dziećmi. Poznajemy to po plakacie z Polańskim. Te wcześniejsze zaś cechy ateizmu, rozpoznajemy po pogardzie z jaką profesor Hartmann odnosi się do ludzi, którzy nie są z Krakowa i nie kończyli UJ.

Dziwne może wydawać się to, że na marszu ateistów zabrakło polityków lewicy. Wszak zbliżają się wybory prezydenckie i startuje w nich Magdalena Ogórek. No, ale może ona nie jest ateistką, może to jest zwyczajna heretyczka i dlatego nie maszeruje wraz z ateistami. O tym, jak jest naprawdę, przekonamy się już wkrótce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz