whos.amung.us

czwartek, 12 marca 2015

Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone…

Autor: ks. Jan Dobrowolski
 
My, ludzie, żyjemy w niewidzialnym oceanie. Czy ktoś spaceruje po nadwiślańskim bulwarze, czy wędruje podziemnymi korytarzami, czy przebywa w domu, czy leci samolotem ponad ziemią – otoczony jest potokami słów. Przez powietrze i fale radiowe, przez kable przesyłu danych wędrują miliardy impulsów, całe potoki informacji. Głosy ludzi młodych i starych, głośne lub przechodzące w szept, niosą między nami to, co czyni nas ludźmi. Informują o przyjeździe pociągu i – wypowiadane łamiącym się głosem – oznajmiają śmierć najbliższej osoby. Są jak ogień, niosąc przekleństwo lub przemoc, lub też otulają nas wyznaniem miłości. Każdy z nas żyje w tym niewidzialnym, ludzkim oceanie słów, a każde słowo coś znaczy.
 
W ogrodzie Eden Bóg postawił przed swoim ukochanym synem zadanie: nazwanie wszystkich istot żywych. Adam nadał imiona roślinom i zwierzętom, rozmawiał z Ewą, a także – z samym Bogiem. On, nieskończony i niepojęty, aby być blisko nas, musiał uciec się do użycia naszych ludzkich słów, aby opowiedzieć nam o Sobie. Nawet po grzechu pierworodnym słyszymy, jak Stwórca tłumaczy ludziom konsekwencje ich grzechu; będzie między nimi utrudnienie w rozmowie. Kłamstwo demona, pradawnego węża, zatruło bowiem także ludzką mowę. Bóg jednak nie przestał przemawiać do ludzi, a Ci, którzy słyszeli Jego głos rozumieli, jak różne są Jego słowa od ludzkich słów. Ludzka mowa jest czasem jak piach, słowa Boga są zaś skałą ocalenia. Brudne jak błoto kłamstwa zmywa żywy zdrój Bożej prawdy, zawartej w słowach proroków; słowo Boże trwa na wieki, przez nie, jak śpiewamy w psalmie, powstały niebiosa. Gdy ludzkie słowa zawodzą, to, co ma nam do powiedzenia Bóg jest jak światło, jak lampa, oświetlająca wyboistą ścieżkę.
Słowa ludzkie są za małe, by opowiedzieć o Tajemnicy Boga; św. Jan na końcu swej Ewangelii wyraża żal, że „cały świat nie pomieściłby ksiąg, które trzeba by napisać”, aby dokładnie opowiedzieć czyny Jezusa. Sam zaś, na początku swojej Ewangelii nazywa Go „Słowem”. „In principio erat Verbum…” – na początku było bowiem właśnie Boże Słowo, przez nie zaś powstało wszystko, od najmniejszego atomu po największa galaktykę. To Słowo nie jest więc jakimś dźwiękiem, nie jest nawet tym, co zapisano w Biblii. Świat i Pismo Święte są jakby odbiciami tego Słowa, a Ono samo – Jest Bogiem. Odwiecznym Bożym Rozumem, przez jaki Stwórca Sam Siebie poznaje i kocha. Mowa tu o Tajemnicy Największej, o Tajemnicy Trójcy Świętej.
Gdy klęczymy przed Najświętszym Sakramentem, mamy pewnie najlepszą okazję do medytacji nad tymi Tajemnicami. Słowo Boże, odbite w każdym stworzeniu, zwłaszcza w człowieku, przypomniane nam w Biblii, jest w rzeczywistości żywą Osobą, Synem Bożym. To właśnie Słowo stało się ciałem, jednocząc się z ludzkim sercem. Dlatego nasza religia nie jest jakąś „religią księgi”, gdzie najważniejszą rzeczą jest księga pełna słów proroków i Ewangelistów. Nie – nasza religia jest religią „żywej księgi Boskiego Serca”, dla nas otwartej podczas tej adoracji, otwartej w sakramentach świętych, zwłaszcza podczas Mszy Świętej. Jeśli będzie w nas pragnienie słuchania tego „ Boskiego milczenia”, jeśli z szacunkiem przyjmiemy każde słowo Biblii, a także wsłuchamy się w drugiego człowieka, wyprostuje to także nasze słowa, uzdrowi źródło mowy, którą potrafimy nieraz obrażać nawet najbliższych. Jak pisze św. Jakub: „tymi samymi ustami błogosławimy Boga i przeklinamy ludzi przez Niego stworzonych”, stworzonych na Jego obraz i podobieństwo. Uwierzmy, że Boskie Słowo ma moc nas wreszcie zmienić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz