whos.amung.us

niedziela, 15 marca 2015

Państwo powinno zapewnić ochronę przed Kościołem

Autor: Gabriel Maciejewski (Coryllus)
 
Ze wszystkich rodzajów obłędu, ten którego efektem jest wrogość do Kościoła Katolickiego wydaje się najgorszy. Kolega opowiadał mi niedawno o swoim nauczycielu karate, Chińczyku, który wydawał się sympatycznym, miłym facetem, poukładanym i sensownym. Wyglądał tak, póki na ulicy nie zobaczył przypadkiem księdza albo zakonnicy. Wtedy dostawał szału, wrzeszczał, że to zło i diabeł i domagał się, by z tym wreszcie skończyć. Ja oczywiście wiem co jest praktyczną, ziemską przyczyną takich zachowań u ludzi, którzy mają temat przemyślany głęboko. U takich biednych Chińczyków co ćwiczą karate to jest po prostu opętanie, ale u tych, którzy mają rozeznanie prawdziwe, jest inaczej. Oni wiedzą, że Kościół zaburza obieg pieniądza w przyrodzie. Kościół uniemożliwia stworzenie ludzkiego mrowiska, gdzie każdy będzie naznaczony od początku do końca i skazany na pracę w takim samym kieracie, w którym pracował jego ojciec i dziadek. Hierarchie kościelne i feudalne, nigdy nie były tak sztywne, by nie można się było z nich wyzwolić, by nie można było uciec, zwłaszcza, że Kościół oferował kilka form życia zbiorowego i indywidualnego. Ci, którzy wiedzą w czym im przeszkadza Kościół, mają do zaoferowania jedynie pracę w każdy dzień tygodnia oraz korporacyjne rozrywki na kredyt. To jest nazywane wolnością. Ja rozumiem, że ten Chińczyk mógł nie znać niczego ponad takie konstrukcje, ale co z tymi, którzy nie są Chińczykami, a plują nienawiścią przeciwko Kościołowi. Ot, jak choćby aktor Pieczyński, którego wielu ludzi lubi i podziwia za role w popularnych serialach. Udzielił on ostatnio wywiadu Onetowi i tam wyznał jakie dziwne wierzenia uprawia, a także powiedział, że państwo powinno chronić ludzi przed Kościołem. Ponieważ czytając ten wywiad ktoś niezorientowany mógł mieć złudzenia, że Pieczyński reprezentuje jakąś pogłębioną gnozę, taoizm, albo coś podobnego, koniecznie trzeba wskazać na to zdanie, bo ono go demaskuje jako satanistę bardzo prymitywnego. Państwo bowiem już nie raz zapewniało obywatelowi ochronę przed Kościołem i ja teraz wymienię dwa przykłady: III Rzesza i ZSRR. Można jeszcze dorzucić do tego republikę francuską w początkach jej istnienia i na przełomie stuleci XIX i XX. Pieczyński pisząc o ochronie państwa demaskuje całkowicie swoją bezradność wobec problemu, z którym chce się mierzyć.
Pisze na przykład tak:
Kościół wprowadza w podświadomość człowieka swoją własną matrycę: jesteś nikim i tylko Kościół może cię doprowadzić do Boga. Nasza podświadomość żyje poza czasem i przestrzenią, potrafi też kreować to, co uzna za prawdę - na tej zasadzie działają uzdrowienia. Omijanie świadomości i umieszczanie bez wiedzy człowieka informacji w jego podświadomości może go zniewolić i zamienić w bezwolną maszynę.
 
To są oczywiście brednie wynikające ze źle dobranej lektury i nieodpowiedniego towarzystwa. Pieczyński nie rozumie, że prócz Kościoła są na świecie inne organizacje, nie działające bynajmniej w pełnym świetle dnia, które nie ogłaszają wszem i wobec swojej misji, jak czyni to Kościół, ale tę misję skrzętnie przez Pieczyńskim i jemu podobnymi ukrywają. Na co liczą? Otóż na to, że Kościół w końcu się załamie, a obieg pieniądza w przyrodzie zostanie unormowany i będzie tak jak szczęsnych czasach faraona Seti I, kiedy każdy z wyjątkiem faraona był niewolnikiem.
Pieczyński tego nie rozumie, bo on przesuwa akcent swoich wypowiedzi w sferę niewidzialną, podświadomości, nadświadomości i innych bredni, po staremu wierząc w to, że to co nam jest dane to twór szatana. Liczą się zaś tylko te inne stany umysłu, gdzie rzeczywistość jest prawdziwa. Kościół mówi inaczej – świat jest dobry, bo stworzył go Pan Bóg. Podziękujmy mu za to. Pieczyński nie chce, bo on woli uprawiać taką oto hochsztaplerkę:
Nasza dusza jest twórczym, boskim instrumentem, dostarczając wiedzę przypominamy jej o tym, co zapomniała przechodząc w materię. Jeśli pomiędzy świadomość a podświadomość zostanie włożona jakaś matryca, to dusza jest okłamywana. Krzyże, ceremonie, kadzidła, dzwony - to czarna magia, dzięki której Kościół zawładnął duszami dwóch miliardów ludzi. Państwo powinno więc zapewnić obywatelom ochronę przed Kościołem. Tymczasem, mając na sumieniu zbrodnie, Kościół wpływa na decyzje państwa i wtrąca się do edukacji. Jak ludzie mogą widzieć w nim autorytet?
Kościół ma na sumieniu zbrodnie inkwizycji rzecz jasna, a państwo nie ma żadnych zbrodni, inne kościoły też ich nie mają, bo one są z istoty lepsze i czystsze. No i te ceremonie, one przeszkadzają Pieczyńskiemu najbardziej. Dlaczego? Bo są płytkie i trywialne i nie dotykają ciała astralnego, w którym Pieczyński przeżywa różne uwznioślenia. No to ja to teraz wszystko strywializuję jeszcze bardziej. Ceremonie kościelne przeszkadzają wszystkim wrogim Kościołowi organizacjom od zawsze, a dzieję się tak dlatego, że dzięki ceremoniom, dzwonom i ostentacyjnej pobożności możemy odróżnić dzień święty od dnia nieświętego. Wiemy kiedy iść do roboty, a kiedy nie. Pieczyński w swojej dyskretnej pobożności gotów jest nakłaniać ludzi do zapieprzania dzień w dzień i pozostawić ich sam na sam z tym ciałem astralnym i nadświadomością, którymi się zachwyca. Czyli mówiąc wprost pozostawić ich sam na sam z własnym obłędem jeśli akurat ktoś nie wierzy w diabła, albo z diabłem jeśli weń wierzymy.
Ja mógłbym zostawić Pieczyńskiego w spokoju i o nim nie pisać, tym bardziej, że manifestuje on swoje szaleństwo dość wyraźnie, ale morduję się teraz z tą książką o heretykach i cholery dostaję jak czytam coś takiego:
Każda cząstka materii, każdy elektron w atomie ma swoją równowartość matematyczną w cząstce światła. Nasze ciało może zostać przebudowane w zgodzie z boskim obrazem. To właśnie jest nowa ewolucja, którą przyniósł Chrystus. Gdy to już się stanie, religia nie będzie potrzebna, bo o Bogu będziemy mówić w kategoriach wiedzy.
No, a tu macie manifestację obłędu:
Kościół, także poprzez dzwony, włożył nam do podświadomości swój program: strach zamiast nowej ewolucji. Każde uderzenie dzwonu - szczególnie w nocy, kiedy człowiek śpi - jest informacją dla podświadomości, kto tu ma władzę.
Ja nie wiem gdzie Pieczyński mieszka i kto tam tłucze w dzwony w nocy, ale z pewnością nie jest to Polska. Dzwony są dziś elektryczne, wydzwaniają ładne melodie i nawet jeśli włączają się w nocy to kiedy człowiek śpi, z pewnością nie może ich słyszeć. A Pieczyński słyszy i uważa, że oznaczają one iż Kościół ma władzę.
Co aktor Krzysztof Pieczyński proponuje zamiast nauki Kościoła? Wrażliwość rzecz jasna, ludzie odchodzący od Kościoła to wrażliwcy, oni mogą tę swoją wrażliwość kształtować jak chcą i prawdziwy Pan Bóg, ten co jest poza Kościołem im w tym pomaga. Ci zaś co zostają to zahipnotyzowane ciemniaki.
Pieczyński w zasadzie opowiada stare heretyckie brednie o Bogu bez religii, bez liturgii i obrzędów. I kojarzy to nie z innym podziałem czasu i pieniędzy, ale z pogłębionym życiem duchowym. Dlaczego wielu ludzi w to wierzy? Bo wielu ludzi, nie mając oparcia nigdzie uważa, że to co ich otacza jest złe i pochodzi w najlepszym razie nie wiadomo skąd, a w najgorszym od diabła. Pieczyński i jemu podobni proponują w zamian za odwrócenie się od świata tak zwane życie duchowe. To jest pułapka, na końcu której stoi pan z umową na długoterminowy kredyt, a jeśli ktoś uwierzy, że ma do dyspozycji kilka egzystencji jedna po drugiej, może się zdarzyć, że zaproponują mu kredyt do spłacania w przyszłym życiu, przez jego kolejne wcielenie.
Świat nie jest taki zły, jak mówią słowa piosenki, niech no tylko zakwitną jabłonie. Nie można wierzyć takim Pieczyńskim, bo to droga wprost do piekła, trzeba poszerzać swoją przestrzeń wolności w tych okolicznościach, które są nam dane, a to gwarantuje nam Kościół. Jeśli ktoś nie lubi wykładów teologicznych i długich dysput to ja mu w krótkich, żołnierskich słowach wyjaśnię dlaczego tak jest. Bo Kościół nie udziela pożyczek pod zastaw, a w zamian za darowizny proponuje grzechów odpuszczenie, no i bierze co łaska, bez podpisywania długoterminowej umowy, z ratami oprocentowanymi tak, że głowa boli. Nie dajcie się ludzie wypchnąć z tego świata do jakichś nadświadomości i podświadomości czy innych rzeczywistości alternatywnych gdzie nie ma gotówki, a jedynie obietnice. Howgh, to pisałem ja, coryllus, strażnik spraw ziemskich, co nie lubi wznosić się za wysoko, żeby na łeb potem nie spaść znienacka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz