whos.amung.us

czwartek, 26 marca 2015

Gdy Ruskie wzięli się za Komorowskiego

Autor: Krzysztof Osiejuk (toyah)

Prawdopodobnie, gdyby nie kampania Andrzeja Dudy, nasz telewizor już na stałe pozostałby ustawiony na Canal+ Sport, z którego moja córka korzysta, by oglądać angielską ligę piłkarską. Mamy jednak tego Dudę, który nam się bardzo podoba i którego będziemy w maju wybierać na prezydenta, więc wczoraj rzuciłem okiem do mojej kiedyś na swój sposób ulubionej stacji TVN24, a tam, w związku z przedłużającym się rozpoczęciem konferencji prasowej kandydata… wojna.

     Najpierw więc obejrzałem, jak poprzez Polskę jadą amerykańskie wojska, potem, jak w stronę Polski jadą wojska rosyjskie, następnie podana została informacja, że każdy rezerwista może się spodziewać wezwania na szkolenie wojskowe i jeśli tylko takie wezwanie otrzyma, ma się natychmiast zgłosić do jednostki, a potem na chwilę pojawił się uśmiechnięty Duda i kiedy się zaczęło robić naprawdę wesoło, relacja została przerwana, by nam pokazać rozbity gdzieś w Poznaniu samochód, no a potem od nowa: wojska amerykańskie, wojska rosyjskie i wiadomość o obowiązkowych szkoleniach rezerwistów, no i ten rozbity samochód.

     I ja oczywiście, jako osoba z doświadczeniem, świetnie wiem, jaki jest plan. Chodzi o to, by nas doprowadzić do stanu, gdzie już nawet nie będziemy po kątach plotkować, że „ten Kaczyński” chce wywołać wojnę, ale gdzie tę wojnę zobaczymy na własne oczy i dojdziemy do wniosku, że to wszystko jest tak straszne, że lepiej tego co jest nie ruszać, niech gnije, niech zdycha, może nas nikt nie zauważy i jakoś będzie.

     A ja sobie myślę, że tym razem się nie uda. I to nie dlatego, że w tę wojnę nikt z nas nie wierzy, albo, że tych obrazków jest za mało i że one są za mało drastyczne, by zrobić na nas większe wrażenie, ale wręcz odwrotnie – jej jest zwyczajnie za dużo i do tego stopnia za dużo, że ona przestała na nas robić jakiekolwiek wrażenie. Nastąpił bowiem dokładnie ten sam efekt, z jakim mieliśmy do czynienia przez te wszystkie lata afer, skandali, kłamstw, czy wręcz niekiedy i zbrodni, które trwały tak naprawdę zaledwie chwilę, by je zastąpiły kolejne, jeszcze bardziej drastyczne i oburzające, i w końcu doszło do tego, żeśmy dla świętego spokoju wybrali supermarket.

      I to jest moim zdaniem to, co przyjęło się określać, jako strzał w stopę. Oni tak długo straszyli tą wojną po to tylko, by nas wszystkich zapędzić do tych czystych, jasno-oświetlonych galerii i kazać nam tam siedzieć do odwołania, aż doszło do tego, że kiedy nagle to zagrożenie stało się choćby minimalnie realne, okazało się, że nikt z nas nie chce stamtąd wychodzić.

      A w dodatku na ekranach coraz to nowocześniejszych telewizorów co chwilę pojawia się twarz Andrzeja Dudy, który bardzo jasno i cierpliwie nam tłumaczy, że kiedy zostanie prezydentem, on nie pozwoli, żeby to wszystko nagle zrobiło się zbyt drogie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz