whos.amung.us

czwartek, 5 lutego 2015

Kochaj Franciszka, czytaj Benedytka.

Autor: Integrator
 

Dziś bardzo króciutko ale myślę, że ciekawie. Chcę bowiem jeszcze na chwilę wrócić do ważnego dla mnie tematu. Otóż tak się złożyło, że miałem wczoraj okazję porozmawiać trochę z księdzem, już  staruszkiem, o sprawach tego świata. I ten, zaczepiony przez mnie o to jak postrzega Ojca Świętego Franciszka odpowiedział mi tak, cytuję: "Niech Pan kocha Franciszka a czyta Benedykta" Czyż nie piękne?!

Rozwinęliśmy zaraz temat i zgodziliśmy się obaj, że Papież Franciszek pochodzi z odmiennej kultury i my tej ekspresji jako Europejczycy raczej już nie zrozumiemy. To jest także człowiek, który wiele lat pracował na ulicy, z tą całą ludzką biedotą wyrzuconą daleko poza margines, i pewnie jeszcze nie raz zaskoczy nas ulicznym slangiem. Tego się przecież od tak wyłączyć z dnia na dzień nie da i stąd te nieszczęsne „króliki”. Ważne by pamiętać, że przez tą pracę z najbardziej ubogimi jest to także człowiek bardziej niż jego poprzednicy wyczulony na ludzką nędzę. Bardziej nawet jeszcze niż my, przyzwyczajeni już do pewnych standardów bytowych. Widział nędzę tak straszną, że my tu w Europie mimo własnych problemów nie jesteśmy jej sobie w stanie wyobrazić. Widział także, a może przede wszystkim, nędzę duchową. Może być, ma prawo być, jest bardziej otwarty na nią i bardziej skłonny czy zobowiązany by o niej mówić światu. Dlatego wciąż widzimy przy nim tylu nędznych, upadłych, pogubionych, zwyczajnie ludzkich wraków które znalazły w nim swoją przystań. Myślę, że za to trzeba go właśnie kochać najbardziej. Tak jak on kocha wszystkich nas, bez wyjątku. No i modlić się za Niego.

A gdy zapragniemy czegoś bardziej intelektualnie wyrafinowanego, cywilizowanego, europejskiego i ubranego w dostojne słowa, to zawsze można poczytać Benedykta XVI. Jeden jak i drugi trzymają się kanonów wiary. Obaj uczą przecież tego samego, tylko na swój sposób. Tak jak umieją i takimi narzędziami jakie dostali od Boga.

Jakież to proste. I piękne zarazem. No ale to tylko kapłan będący u kresu ziemskiej podróży mógł nam coś takiego odkryć i tak ładnie opowiedzieć. Taki co to patrzy na wszystko z dystansem, miłością ale już i przymrużeniem oka. Zaprawdę powinni nasi publicyści poszukać sobie takich "konsultantów".

I już tak całkiem ode mnie. Być może po to został nam dany taki właśnie Papież, byśmy zaczęli modlić się za papieży w ogóle. Przywykliśmy, że przychodzą i odchodzą a przecież czasy mamy różne. Oni też mogą być różni. Naprawdę przeróżni.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz