whos.amung.us

niedziela, 15 lutego 2015

Czy Polska znów jest pod zaborami?

Autor: Integrator

Wykonuję pracę, której główny urok polega na tym, to fakt bezsprzeczny, że daje mi ona możliwość spotykania się z ludźmi. Przeróżnymi. Kiedy trzeba siedzę przy komputerze, dzwonię i robię te wszystkie czynności biurowe bez których dziś już wielu sprawy nie da się załatwić ale potem wsiadam w samochód i zaiwaniam w różne zakątki kraju gdzie przy okazji mogę porozmawiać, tam tak bardzo na dole, o sprawach dla wciąż większości Polaków ważnych. W żadnym razie o przysłowiowej dupie Maryny, bo na ten poziom zjeżdża mi winda tylko wtedy gdy zmęczony padam w fotelu i włączę któryś z serwisów informacyjnych. Tam ich wizja świata, a tu codzienne życie. Dwa, niewiele mające ze sobą wspólnego, alternatywne światy.

Spotykam się z ludźmi, słucham tego co mówią, patrzę jak gestykulują i jak bardzo przeżywają tematy z którymi zechcieli się ze mną podzielić. Widzę także jak żyją, jak się ubierają, jak mieszkają, przez to jak mało kto mam w miarę aktualny wgląd w stan rzeczy i nastroje panujące w tym biednym kraju. I oto pędząc wczoraj ku południowo-wschodnim rubieżom kraju, w  sprawach jak najbardziej zawodowych, zatrzymałem się po drodze u znajomego w Lublinie. To jest człowiek absolutnie wyjątkowy jak idzie o sposób wyrażania swoich poglądów, jak najbardziej polskich. Dość rzec, że choć ma możliwość by przenieść się z rodziną do dowolnego, cieplejszego a nade wszystko bardziej normalnego kraju (ot tak i choćby teraz) jest wiernym, żeby nie powiedzieć wytrwałym, synem tego tu miejsca nad Wisłą. No więc tkwi tu, walczy z bezwzględną rzeczywistością ludzi próbujących uczciwie prowadzić własny biznes, a jednocześnie gotów jest gdy przyjdzie taka konieczność (z zastrzeżeniem, że gdy już bezpiecznie wywiezie rodzinę za granicę) przedrzeć się tu z powrotem i walczyć z wrogiem, który odważył się postawić swój brudny but na tej uświęconej ziemi. Tak przynajmniej deklaruje, a ja nie mam powodów by mu nie wierzyć, bo to jest człowiek jak z innej epoki. Dla którego Bóg, Honor, Ojczyzna to nie tylko hasło ze sztandarów ale zbiór zasad, instrukcja obsługi, biblia, rozkład jazdy - wszystko w jednym.

No więc pogadaliśmy sobie jak zawsze bardzo po polsku, zwyczajowo obejrzałem piękną kolekcję bagnetów wiszących na ścianie, potem spacyfikowaliśmy skutecznie dwie wielkie pizze (chyba tak to się odmienia?) przygotowane przez jego żonę, a gdy okazało się, że pora jest nazbyt późna a cel podróży wciąż przecież gdzieś tam za horyzontem, przyszło się pożegnać. I gdy na powrót przemierzałem układającą się do snu Lubelszczyznę dopadła mnie tak złowieszcza myśl, że zamiast cieszyć się minionym spotkaniem, popadłem w iście wisielczy nastrój.

Bo oto zdałem sobie sprawę, że gdy po raz kolejny ktoś zapyta mnie dlaczego ci na górze zachowują się tak okrutnie wobec nas już nie tylko jako ludzi ale przecież i pobratymców, ba, nie tyko względem nas ale  i naszej religii, naszej pamięci narodowej, także majątku narodowego, ja mu odpowiem, dokładnie tak jak to mknąc  późną nocą wykoncypowałem. Zdałem sobie bowiem wówczas sprawę, że mamy aż nadto przykładów by zaprzestać gadania o tym jacy to są głupcy czy nieudolni ludzie, którym mimo usilnych starań coś stale nie wychodzi. Dziś stoję w przeświadczeniu, że elity tego kraju swym zachowaniem wpisują się w działania właściwe kolaborantom.

Ja oczywiście nie mam dowodów, nie złapałem nikogo za rękę, dla przykładu nie widziałem Komorowskiego ani Ewy Kłamczuch-Smoleńskiej by gdzieś w starej części powązkowskiego cmentarza, w ciemnym płaszczu i z postawionym kołnierzem, zobowiązywali się do współpracy na rzecz innego państwa. Mam za to rozum, dał go nam wszystkim w końcu Pan Bóg byśmy go używali, dzięki któremu możemy „widzieć” także rzeczy, których nie byliśmy świadkami. Brzmi trochę magicznie ale to jest zdolność prosta. Ot choćby taka rzecz. Gdy na horyzoncie kłębią się chmury wiemy, że wychodząc z domu warto zabrać ze sobą parasol. Nie widzimy tego deszczu jeszcze, ale przewidujemy, że z dużym prawdopodobieństwem będzie padało. Tak samo działa to z wydarzeniami przeszłymi. Gdy wstajemy rano i widzimy, że za na ulicach są kałuże, to nawet jeśli spaliśmy kamiennym snem i nie słyszeliśmy deszczu bębniącego w szyby, wiemy, że w nocy lało. Wiemy, mimo że tego nie widzieliśmy, w dodatku wiemy tak bardzo, że nawet nie idziemy upewnić się u pozostałych domowników, bo pukną się w czoło albo zaczną nam badać "chuch" lub źrenice.

Wracając więc do tych co rządzą naszym krajem i tej kolaboracji, jak mówię, nie mam dowodów na to, że oni nas zdradzają, i dlatego nie napiszę, że są kolaborantami. To byłoby pomówienie a tej satysfakcji by mieli prawo wpaść tu nad ranem funkcjonariusze systemu, na pewno im nie dam. Mogę za to napisać, że ich działanie jest podobne w skutkach działaniom kolaborantów. I zanim zakrztusicie się świętym oburzeniem, poczekajcie co ja na potwierdzenie tej tezy napiszę.  

Zróbmy tak. Czy zadali sobie Państwo kiedykolwiek pytanie, jak wyglądałaby Polska gdyby najechała nas i doszczętnie pobiła Rosja? Albo może jeszcze prościej. Proszę sobie przypomnieć jak wyglądały sprawy w kraju gdy byliśmy pod zaborami albo pod niemiecko-rosyjską okupacją. Zawsze krajem zarządzał człowiek przesłany tu przez agresora albo agresor ustanawiał swojego namiestnika wybrawszy go spośród synów tej ziemi, który za garść przywilejów godził się twardą ręką, trzymać tu nad nami pieczę. Z tymi wyborami  bywało różnie, ale niezależnie i zawsze gdy padały ostatnie reduty a świat o nas zapominał, najeźdźca rozpoczynał proces likwidacji tego wszystkiego co stanowiło o naszej dumie i sile. Niszczył też wszystko co było ostoją polskości a w przyszłości mogło być źródłem zrywów niepodległościowych. Walczono więc z Kościołem, likwidowano edukację, wywożono dzieła sztuki, degradowano sztukę. Zabraniano wydawania dzieł uznawanych za granicą za wielkie. Demontowano nadto zakłady przemysłowe, eksploatowano nasze złoża, ograniczano produkcję czy wydobycie, jeśli w ogóle Polak taką działalność mógł prowadzić. W reszcie zabierano ziemię. Tak właśnie było, prawda? Chyba nic nie przekręcam? Dobrze, to teraz wróćmy do Polski 2015. Wiecie już chyba do czego piję?

Weźmy na pierwszy ogień edukację. Wbrew pozorom to dla przyszłości każdego narodu rzecz najważniejsza. A zatem, tak pokrótce. Liczbę lekcji historii zredukowano. „Pan Tadeusz” i „Trylogia” tak pięknie pokazujące polskim dzieciom dni nasze chwały, wyrzucono z kanonu lektur obowiązkowych. Sam poziom nauczania sprowadzono do umiejętności wypełniania testów i wstrzeliwania się w odgórnie narzuconą, jedynie słuszną interpretację podejmowanych zagadnień.  A i tak wyniki matur są zatrważające.  Weźmy dla odmiany pod lupę rodzinę. Wsparcie i promocja leży, za to świetnie rozwija się promocja tych wszystkich wypaczeń, które w nią uderzają, w dodatku za państwowe pieniądze. Za komuny rosyjskie sługusy rozpijały Polaków, a dziś każdy nastolatek może sobie nadto kupić w sieci dopalacze, uszkadzające fizycznie (a więc nieodwracalnie) ich mózgi. Jeszcze gorzej jest jak idzie o deprawację tej młodzieży. Czasopisma kierowane do niej w sposób iście instruktażowy pokazują jak rozpocząć współżycie przedmałżeńskie a w sieci wystarczy wpisać zaledwie jedno słowo by utopić się w morzu pornografii. Wy tego broń Boże nie próbujcie. Starczy, że ja to sprawdziłem i wierzcie mi to co tam znalazłem wzbudziło we mnie autentyczne obrzydzenie. I nieodpartą potrzebę spowiedzi. Zróbcie wszystko by Wasze dzieci tego nie widziały! Bo Kościół, który skutecznie neutralizował te zagrożenia, zohydzono pokazując im go jako zbór pedofili a i religię jako taką sprowadzono do uciążliwej tradycji. Ale jeszcze o rodzinie. Dobrze to wszyscy wiemy, że gdy w Anglii Polski są najbardziej płodną mniejszością, tu nad Wisłą posiadanie dziecka staje się jeśli nie szaleństwem to na pewno formą obywatelskiej odwagi. Czyż niepodobnie to wyglądało za okupacji? A pomyślcie co zrobiono z ochroną zdrowia, z kolejami? Jaką krzywdę wyrządzono sztuce, w której dotuje się produkcje obleśne i obrazoburcze. A z armią, co zrobiono z polską armią i w ogóle systemem obronnym? Betka to? Naprawdę Wam mało? To może krótki rzut oka na przemysł? Mamy przecież na tapecie, wprost przed oczami,  sprawę kopalni systematycznie doprowadzanych do upadku a w pamięci już nieistniejące zakłady, które zdemontowano, rozgrabiono lub sprzedano za grosze, I te nieustające próby sprzedania lasów a ostatnio złóż minerałów znajdujących się pod ziemią. No i w końcu wyprzedaż samej ziemi, choć nie na końcu, że jeszcze tylko wspomnę o relacjach międzyludzkich, które ta władza z taką determinacją próbuje zniszczyć. Tego też bardzo pilnowano za zaborów, nieustanne skłócając nas i napuszczając jednych na drugich. Dziś pacjentów na lekarzy, rodziców na nauczycieli, a już wszystkich bez wyjątku na górników, na rolników, w przerwie na księży i nieposłusznych systemowi biskupów. Każdego kto ma jeszcze siłę by na głos wyrazić swe niezadowolenie.

Starczy. Przykłady można mnożyć, ale nie o listę przecież a o Waszą świadomość rzeczy tu idzie. I odpowiedź na pytanie, czy to jeszcze wolny kraj? Bo wygląda na to, że całkiem niepostrzeżenie znów znaleźliśmy się pod zaborami.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz