whos.amung.us

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Tragedia we Francji. Prawda czy teatrzyk?

Autor: Integrator
 
Wydarzenia we Francji to nie jest obszar moich zainteresowań. Mamy u nas całkiem sporo własnych problemów wymagających zdecydowanych i szybkich decyzji ze strony władz więc na cóż jeszcze szukać atrakcji na podwórku sąsiada? Trzymałem się tego zdania przez cały  weekend ale, że ze śmierci francuskiego policjanta zrobiono sensację niemal każdego serwisu informacyjnego w końcu i ja trafiłem na jedną z tych zmultiplikowanych stron gdzie umieszczono to wszystkim już znane nagranie. Obejrzałem je więc jak i pewnie cała reszta świata i przyznam szczerze, że choć należę do pokolenia, które wychowało się na filmach gdzie trup ściele się gęsto to akcja, którą zobaczyłem naprawdę mną wstrząsnęła. W końcu to nie jakieś tam inscenizowane strzelanki rodem z Hollywood po których aktorzy zmywają makijaż i idą napić się piwa ale wideo wprost z ulicy, nagranie czegoś co wydarzyło się niemal na oczach przechodniów a w chwilę później dzięki Internetowi na oczach nas wszystkich.
 
To jest rzecz straszna i zdaję sobie sprawę, że pisanie o tym w tak delikatnym czasie to jest zadanie dla szaleńca ale jakoś nie widzę sensu pisania li tylko o sprawach, które możecie przeczytać gdzie indziej a już na pewno daleki jestem od pisania w taki sposób by wpasowywać się w oficjalnie przyjęte wersje wydarzeń.
 
W czym problem? Już tłumaczę ale zanim o tym, zobaczcie tak na wszelki wypadek nagranie o którym piszę, by nie było wątpliwości, że mówimy o tym samym.
 
To jeszcze raz w czym rzecz? Otóż na moje oko coś tu jest nie tak a nawet bardzo nie tak. Leży co prawda na ulicy ten postrzelony policjant i zwija się z bólu – przepraszam, że tak to ujmę -  jak najbardziej właściwie ale na tym kończy się to do czego przyzwyczaiły moje pokolenie wspomniane filmy. Bo jakby nie było po strzale z kałasznikowa, w dodatku z tak niewielkiej odległości – znów przepraszam, że tak to ujmę – z głowy policjanta na moje wyczucie zostałoby na prawdę niewiele. Dobrze wiemy co się dzieje z arbuzem trafionym z dużo mniejszego kalibru a kto nie wie niech sobie poszuka na youtube. Tym czasem tu nie ma nic. Po raz trzeci przepraszam, że tak to wprost napiszę – głowa jest tam gdzie była – ręce zamiast opaść w bezładzie przez chwilę są jeszcze nad głową no i nie ma na chodniku nawet śladu krwi. A przecież tam wszędzie powinien być ten "arbuz". Jest za to tuż po wystrzale, na prawo od głowy policjanta, lekka mgiełka, jak po odbiciu pocisku od betonu.
Ja nie mam najmniejszych powodów by usprawiedliwiać muzułmanów bo dobrze wiem co robią chrześcijanom w tej części świata od której świat odwrócił dziś swe oblicze pozwalając im tam kończyć swą krwawą robotę. Ale nie ma we mnie także zgody na to by z kolei problem jaki ma dziś Francja z tą mniejszością rozwiązywać w taki właśnie sposób. Ja mogę tylko gdybać ale gdy z jednej strony mamy państwo zainteresowane usunięciem ośmio-już-procentowej mniejszości a z drugiej parę państw mających w tamtej części świata kilka niedokończonych interesów to wszystko jest możliwe. Ale dokładnie wszystko.
I co? I nic. Ja mam tylko to nagranie i przeczucie. Oni już teraz cały świat po swojej stronie i naszą zgodę by mogli dokończyć to co zaplanowali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz