whos.amung.us

piątek, 23 stycznia 2015

Magdalena Ogórek. Wróg publiczny numer jeden.

Autor: Integrator

O Magdalenie Ogórek, kandydatce wystawionej przez Sojuszu Lewicy Demokratycznej do walki o fotel prezydenta było już tyle mądrych, celnych ale i głupich a kąśliwych uwag, że w sumie mógłbym już darować sobie i Wam ten temat. W sumie po co próbować przebijać się przez ten szum jaki się w koło niej wytworzył, skoro wiadomo, że i tak nic z tego nie będzie? Pokaże się nam jeszcze parę razy, opowie co obija się jej wewnątrz ładnej główki, a potem i tak wygra Komorowski. Czy to nie oczywista prawda? Otóż nie i dlatego właśnie piszę. Oni co prawda chcą byśmy tak właśnie myśleli, ale im bardziej oni chcą, tym ja bardziej podejrzewam, że mają wszelkie przesłanki ku temu by brać tą kobietę bardzo na serio. A pisząc „oni”, ma tu na myśli sztab Komorowskiego. Ale po kolei.

Pisałem tu jakiś czas temu, że jeśli narracja wokół Andrzej Dudy będzie przez PiS budowana w taki sposób jak do tej pory, a więc brzydko mówiąc będzie nam sprzedawany jako miły duduś, którego główną zasługą było noszenie kapci za Lechem Kaczyńskim, a zadaniem na resztę życia ma być kontynuowanie rozpoczętych przez niego prac, o zakresie których my dokładnie nic nie wiemy, to on, ten Duduś, przepraszam Duda, przepadnie w wyborach - że podeprę się stwierdzeniem pewnego górala - jak pierdel w powietrzu. A tak żeby było już ładniej i po miastowemu - przegra on te wybory bardzo. Przegra je za sprawą naszych speców od przegrywania wszystkiego, którzy albo dalej będą robić mu kampanię tak jakby Duda w niej udziału nie brał albo wymyślą coś tak głupiego, że ludzie z Pałacu nie będą musieli nawet kiwnąć palcem. Jak ktoś nie wierzy, niech sobie przypomni jak znacznie do zwycięstwa Komorowskiego przyczyniła się szefowa sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego, pani Kluzik-Rostkowska. Podczas gdy rzesze ludzi pracowały ciężko w terenie by ten człowiek zajął miejsce brata, ona - wówczas z racji pełnionej funkcji człowiek numer dwa w partii, -o dbywała potajemne spotkania z Palikotem. Ja co prawda nie wiem jak to wygląda teraz, i czy tym razem w sztabie pana Dudy siedzi jakiś inny „kluzik” ale wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest i że sytuacja po obu stronach tej akurat barykady jest pod kontrolą.

Podobnie sprawy mają się z PSL’em. Co prawda był z tym przez chwilę problem bo i chłopom zachciało się stawać w te szranki, ale skutecznie ich od tego odwiedziono. Dostali i to wprost z PKW sygnał nader jasny, że albo poprą Borowego albo za czeski błąd w sprawozdaniu finansowym dostaną figę z makiem z kasy państwowej. Podziałało. I nie dziwcie się choćby przez chwilę. Chłopy proste są ale bynajmniej nie tępe. W dodatku nikt jak oni nie umie liczyć pieniędzy, szczególnie państwowych pieniędzy, więc spasowali.

I byłoby wszystko jak należy, a Komorowski mógłby spokojnie hasać z flintą po polskich lasach (no proszę jaki rym – hasać po polskich lasach), co to je chciał po cichu sprzedać Amerykanom a pieniądze z tego szwindlu przelać Żydom, gdyby nie ta Ogórek. Dlaczego?  Bo ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że ci z Pałacu mają wszystko już tak uklepane, że jeśli tylko na jednej scenie staną obok siebie Duda, jakś komuch no i Prezydent przecież Bronisław Komorowski, to oni już tak to poprowadzą, że ten ostatni wygra z palcem w… bucie. Dobrze oni tam wszyscy wiedzą, że nie ma takiej siły, żeby wyborca PiS oddał głos na Komorowskiego, albo by jego wyborca postawił „ptaszka” przy nazwisku Duda. Tu jest sprawa oczywista i prosta a siły dokładnie policzone więc jeśli tylko pójdą chłopy głosować na Komorowskiego to nie będzie potrzeby robić drugiej tury. 

I tu niespodziewanie na scenę wchodzi nie „jakiś komuch” ale pani ładna czyli pani Ogórek a więc ktoś kto może odebrać głosy prezydentowi (w żadnym przecież razie Dudzie), może też uaktywnić wyborców, którzy nie głosują, a to już zmienia bardzo wiele. Słowo daję, że gdy tylko na chwilę wcielam się myślami w rolę takiegoż wyborcy, świetnie się z tą kandydaturą czuję. Bo spójrzcie jak to wtedy w mojej głowie leci: „Duda to człowiek Kaczyńskiego więc pewnie nienawidzi, pewnie też będzie chciał o ten Smoleńsk walczyć z Ruskimi. Odpada! Komorowski? Niby ok, niby z Platformy, ale taki dziadziowaty, nudny a jeszcze strzela do sarenek. W dodatku wciąż ta gruba obok. Też odpada. Poza tym ten czy tamten wygra i tak będą się dalej naparzać. Za to ta Ogórek? Całkiem, całkiem dziewuszka”. Teraz rozumiecie?


Szanowni. Magdalena Ogórek to idealna hybryda. Tu jest wszystko co wyborcom potrzeba w pigułce. Prezencja? Proszę bardzo! Młodość? Ależ oczywiście. Doświadczenie? Polityczne, medialne, w modelingu i jakie tylko chcecie. Wykształcenie? Nawet doktor. Wiara? Jasna sprawa, jak my wszyscy - katoliczka, w dodatku teolog. Tak można jeszcze długo. A na końcu taka jeszcze myśl się telepie, że jeśli nie może być lepiej to niech już chociaż będzie piękniej. Prawda? Prawda. A skoro tak, to Magdalena Ogórek stała się właśnie wrogiem całego systemu. Wrogiem numer jeden. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz