whos.amung.us

wtorek, 30 grudnia 2014

Oddawać Święta!

Autor: Integrator

Wiem, że Sylwester tuż, tuż ale ja jeszcze przez chwilę o świętach muszę. Ten raz ostatni. Wszak póki Trzech Króli wciąż jeszcze przed nami, mam to prawo a nawet obowiązek w tym właśnie czasie poczynić takie oto dwie uwagi.

Raz to kolędy. Pewnie i wy to widzicie, że co roku, nie wiem jak ale idzie to po całej Polsce, ktoś je zmienia i na swoja modłę szlifuje. Dla przykładu w kolędzie „Dzisiaj w Betlejem” było kiedyś „i Józef stary, i Józef stary ono pielęgnuje”, dziś jest „i Józef święty, i Józef święty ono pielęgnuje”. Komu to przeszkadzało? W tej samej kolędzie całkiem jeszcze niedawno było „króla nad króle, króla nad króle” a teraz jest „króla na królami, króla nad królami”. Po jaki sens? Po jaką, przepraszam, cholerę, przecież to się teraz turdniej śpiewa? Albo ten chyba najbardziej rzucający się w oczy wers z kolędy „Wśród nocnej ciszy”, który gdy byłem dzieckiem brzmiał „cztery tysiące lat wyglądany” aż zmienił się nagle w „tyle tysięcy lat wyglądany”. Rozumiem, że tak jest lepiej? Poprawniej? To może od razu to „wyglądany” zmieńmy na „wyczekiwany”, po co się szczypać? No chyba, że plan jest taki, żeby powolutku, pomalutku i po cichu po jednym wyrazie na rok prostować te kolędy?

Nic z tego nie rozumiem i nie wiem kto a przede wszystkim po co przy tym grzebie ale faktycznie poszło już na cały kraj. I to nie jest tak, że jakiś organista wymyślił, że tak jest lepiej i sobie zmienił albo jakaś nawiedzona pani polonistka poszła z tym do proboszcza. Te zmiany są już w moim kościele, u mojej babci na wsi ale i u wujka w parafii, w gazetach i Internecie. Tylko po co? Pytam po co to zmieniać gdy to jest tak piękny i oczywisty łącznik z poprzednimi pokoleniami Polaków, którzy tak właśnie te sprawy postrzegali? Naprawdę już tacy jesteśmy mądrzy, tacy wyedukowani, że nam kolędy w pierwotnym brzmieniu przeszkadzają? Po co, raz jeszcze pytam, po co przy tym grzebiecie? W tym ich cały urok bo przecież nie w dzisiejszej, nowoczesnej i takiej poprawnej polszczyźnie!

Sprawa druga tyczy się uroku czy jak kto woli magii Świąt Bożego Narodzenia. A dokładnie to ich braku. Zdawało mi się zrazu, że ja już stary się robię to i nastroju świątecznego nie czuję. Choinka, prezenty, Święty Mikołaj, wieczerza wigilijna a ja nic a nic nie czuję. Absolutnie nic. Szczególnie te właśnie minione przeżyłem niezgorzej niż pierwszy z brzegu przedłużony weekend. No i wyobraźcie sobie, wymyśliłem, że to przez komercję tak mam, nie może być inaczej.

Wiem od żony, że w sklepach lecą już zimowe wyprzedaże, serio. Bo oni tam tak mają, że zimą sprzedają kolekcje wiosenne, a gdy trawa się ledwo zazieleni już handlują latem. Gdy my się opalamy w domach handlowych już jesienne ciuchy leżą a gdy liście zaczną z drzew spadać zastąpią je kolekcje zimowe. No i dobrze, kto lubi niech goni. Gorzej, że oni dokładnie to samo robią ze świętami, wszystkimi. A na to już zgody nie ma. Nawet mowy być nie może.

Bo zobaczcie sami. Od października można przecież w marketach kupować już znicze. Nieśmiało, tu i ówdzie, po trochę, ale im bliżej Wszystkich Świętych tym większe wjeżdżały palety. Gdy tylko ten czas się skończył a wiatr zdmuchnął ostatni płomyk na cmentarzu, na witryny sklepowe wskoczyły choinki i Mikołaje. Nie tylko na witryny. Na billboardy, na ulice, do naszych domów wraz z reklamami przez odbiorniki telewizyjne i radiowe. I tak od listopada aby tylko więcej sprzedać. No i nie ma się co dziwić, że gdy przyjdzie Wigilia to się odechciewa. I tej choinki, i tych Mikołajów. Bo ile można?

Kiedyś gdy tego wszystkiego nie było a o zbliżających się Świętach Bożego Narodzenia przypominał skrzypiący pod butami śnieg, wszystko smakowało inaczej. Tych wyjątkowych dni wyczekiwało się z utęsknieniem. Po prezenty szło się na tydzień przed, a choinkę ubierało z rana w Wigilię. Pościło się do wieczora a o północy szło na pasterkę. I żyło się tym wszystkim przez kolejne dni. Wszystko było takie nowe, świeże, rześkie, niemal pachniało świerkiem. Szkoda, że tak to teraz wygląda. Że zanim zaczną się Święta już jesteśmy nimi zmęczeni, już się tak ich opatrzymy, że mamy dość gdy w końcu przyjdą.

No, no, wiem ja, że na salonach nie ładnie się wydzierać ale co tam, w końcu to dla sprawy -  więc z całych płuc – ODDAWAĆ ŚWIĘTA!!! Wy, handlarze!
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz