whos.amung.us

czwartek, 4 grudnia 2014

O tym jak Bierecki ochronił SKOK-i

Autor: Integrator
 
Ponieważ sprawa aresztowania zarządu SKOK Wołomin zaczyna rozpalać umysły a w naszej prasie na próżno szukać wyjaśnień kluczowych dla sprawy, pozwólcie, że napiszę Wam o co w tym wszystkim chodzi.

Zacznę od tego, że Spółdzielczą Kasę Oszczędnościowo-Kredytową (w skrócie SKOK) zgodnie z Ustawą z dnia 5 listopada 2009 r. o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych może założyć każdy kto spełni wymogi określone przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Mamy więc na rynku takie kasy jak SKOK Stefczyka, SKOK Chmielewskiego, SKOK Wspólnota i całą masę innych i jedyne co ich łączy to wspólne logo i ustawowy obowiązek przynależenia do Kasy Krajowej czyli organu skupiającego tego typu osoby prawne, nadzorującego i kontrolującego ich pracę. Był to jedyny organ nadzoru nad kasami aż do 2013 roku, kiedy to cały system kas został objęty dodatkowo nadzorem KNF a zgromadzony w nich kapitał poddany ochronie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.  Od tego momentu kasy zaczęły działać w dokładnie tym samym systemie co wszystkie banki.

Teraz dopiero, mając tą wiedze, możemy przejść do wyjaśniania głośnego przypadku SKOK Wołomin. Po pierwsze nie jest prawdą, jak czytam tu i ówdzie w sieci, że powstanie i obecność tej kasy w grupie SKOK wynika z decyzji Kasy Krajowej albo jak chcieliby niektórzy z wręcz osobistej a błędnej decyzji senatora Biereckiego, współtwórcy całego systemu.  To na pewno nie wyglądało tak, że przyszli do niego jacyś mili panowie i po godzinie rozmowy o miłości do Ojczyzny i odbytych pielgrzymkach do świętych miejsc Kościoła Katolickiego, dostali zgodę na robienie SKOK Wołomin. Ci panowie po taką zgodę jak stoi w wyżej wymienionej ustawie wybrali się do Komisji Nadzoru Finansowego, która im tą zgodę wydała. Senator Bierecki nie miał tu nic do gadania a gdyby się sprzeciwił najzwyczajniej w świecie postawiono by mu zarzut łamania prawa.

Media korzystając z powszechnego braku wiedzy o specyfice działania kas spółdzielczych, pokazały nam jak CBA wyprowadza zarząd SKOK Wołomin w kajdankach, nie siląc się choćby na słowo wyjaśnienia. A że całkiem niewiele trzeba aby zmienić postać rzeczy skorzystano ze sprawdzonych schematów i rzuciwszy zaledwie parę okruchów informacji i garść mocnych migawek resztę pozostawiono naszej wyobraźni. Z oczywistych powodów nie podano też do wiadomości, że faktycznym inicjatorem tego zatrzymania był właśnie senator Grzegorz Bierecki, który wykonując obowiązek nałożony na niego przez ustawę złożył dwa lata temu doniesienie do prokuratury w sprawie podejrzeń o łamanie prawa przez wołomińską kasę. Informacje o odkrytych nieprawidłowościach Kasa Krajowa złożyła także w KNF ale żadna z tych instytucji nie zareagowała. Jak czytam w prasie na trop przekrętów w SKOK Wołomin policja wpadła całkiem przypadkiem badając sprawę wyłudzenia z PKO BP 100 mln złotych.

Proszę zauważyć, że przez ten cały czas gdy SKOKI działały tylko pod kontrolą Kasy Krajowej wszystko działało bez zarzutu a mimo to stale straszono społeczeństwo, że ten system nie będzie bezpieczny póki nie zostanie objęty państwowym nadzorem. Platforma Obywatelska wprowadziła stosowne zmiany do ustawy, SKOKI objęto nadzorem KNF i niespełna dwa lata od tego momentu mamy sprawę przekrętów w Wołominie, w drugiej co do wielkości kasie systemu.

Senator Bierecki i zarządzana przez niego Kasa Krajowa zrobili wszystko co mogli w zakresie uprawnień jakie daje im Ustawa o Kasach Spółdzielczych i tylko dzięki ich działaniom to co złe nie rozlało się dalej. Ze swych obowiązków nie wywiązała się za to żadna z instytucji państwa zarządzanego przez Platformę Obywatelską, pozwalając by przez dwa lata od chwili wykrycia nieprawidłowości wołomińska kasa rozwijała się w najlepsze, jak wszystko na to wskazuje sprzeniewierzając kapitał powierzany jej przez swoich członków. Ze swych obowiązków nie wywiązali się także dziennikarze, którzy węsząc wszędzie sensacji tu akurat woleli jej nie szukać. A jak się okazuje mamy tu całkiem dobry materiał na film akcji z postkomunistycznymi służbami w tle. Teraz gdy sprawa wyszła w końcu na jaw, całkiem przypadkiem bo przy okazji badania innej sprawy i po pobiciu jednego z członków KNF, możemy przeczytać, że w tworzeniu tej kasy zaangażowani byli ludzie z drugiej strony barykady i w ramach obowiązującej ustawy „podrzucili” do systemu SKOK niczym zgniłe jajo własną kasę. Nazwiska ludzi współtworzących SKOK Wołomin i powiązanych z WSI możemy dziś znaleźć w artykułach prasowych opisujących historie wyprowadzenia z Wojskowej Akademii Technicznej ponad 300 mln zł albo kupna 54 hektarów gruntów po byłych zakładach Ursus za niecałe 90 mln złotych. Tu dodatkowo w jednej ze spółek biorących udział w tym biznesie, jak można przeczytać w listopadowym numerze tygodnika „wSieci”, pojawia się syn prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Można oczywiście zarzucać Lechowi Kaczyński, bo i takie opinie znajduję w Internecie, że pilotując ustawę o SKOK-ach nie przewidział, że ktoś zechce tworzyć kasę po to by wyprowadzać z niej pieniądze, a pośrednio uderzać w dobrą markę całego systemu SKOK na którą uczciwie pracują pozostałe kasy. Ale jakie miał wyjście?  Miał zapisać w ustawie, że kasy mogą tworzyć tylko ludzie uczciwi albo przez niego wskazani? No i powtarzam gdzie byli nasi i nie nasi dziennikarze, albo zgoła nie-dziennikarze ale osoby publiczne, które tak popisywały się wiedzą o zakulisowych grach służb? Ach prawda byli, nawet bardzo blisko, jak Ziemkiewicz czy Szeremietiew pisali teksty do wydawanego przez tą kasę dwutygodnika „Dobry Znak”, że nie wspomnę Jana Marii Jackowskiego czy Korwina-Mikke. Nie ładnie Panowie. Zabrakło niezbędnej w waszym fachu dociekliwości i czujności. Zamiast sprawdzić w co brniecie, poszliście na łatwiznę  firmując bezwiednie cały projekt swoim nazwiskiem.  Na prawdę nic Wam nie dał do myślenia chociażby fakt, że twarzą tej kasy swego czasu zrobiono Michała Wiśniewskiego, czowieka spoza naszej bajki? Bo ja właśnie wtedy poczytałem sobie dokładnie o tej kasie. Wstyd Panowie, Tym większy jeśli braliście za to pieniądze.

Wojskowe Służby Informacyjne próbowano rozwiązać gdy u władzy było Prawo i Sprawiedliwość a podczas głosowania w Sejmie tylko Bronisław Komorowski jako jedyny poseł PO głosował przeciwko. Teraz jest prezydentem a to znaczy ni mniej ni więcej tyle, że w tamtym czasie tych służb nie rozwiązano a jedynie co zrobiono to zdjęto szyld. Ludzie zaś pozostali, wciąż działają i mogą jak widać wiele. A skoro tak to trzeba zakładać, że poza wyprowadzeniem ze SKOK Wołomin pieniędzy o których czytamy w prasie, ich celem może być w drugim kroku wywołanie efektu śnieżnej kuli. Polega to na tym, że poprzez informacje o nadużyciach w jednej kasie, próbuje się wywołać panikę, która skutkować będzie szturmem członków na pozostałe kasy celem wypłacenia zgromadzonych tam kapitałów. Cały trik opiera się na wiedzy, że takiej ofensywy nie jest w stanie wytrzymać żaden, nawet największy bank, bo  dawno już odeszliśmy od parytetu złota a więc wszystkie instytucje finansowe  na świecie pożyczają więcej niż mają faktycznie w kasie. Może więc chodzić w kolejnym kroku o to by sprowokować ludzi do masowego wypłacania swych pieniędzy z kas a tym samym o zlikwidowanie polskiego sektora finansowego.

Najważniejsze więc jest wiedzieć, że każda kasa SKOK ma odrębne bilansowanie. Każda ma niezależne kapitały, zarządy i politykę finansową. I jeśli nawet doszło do opisywanych w mediach przekrętów w tej jednej, konkretnej kasie, nawet jeśli upadnie, to tylko ta jedna. Pozostałe kasy są bezpieczne a nad ich bezpieczeństwem na szczęście poza KNF wciąż czuwa niezależna Kasa Krajowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz