whos.amung.us

czwartek, 11 grudnia 2014

Lemingi prawicowe

Autor: Integrator

Nie pamiętam kiedy dokładnie to było ale gdybym miał obstawiać to celowałbym  najpewniej w początek liceum, może koniec podstawówki, gdy mojemu koledze Rafałowi rodzice kupili komputer. Pamiętam jak dziś, że to był IBM i386 z 14-sto calowym kolorowym monitorem, szklanym podwieszanym filtrem i strasznie toporną myszką a więc z tym wszystkim co dawno już odeszło do lamusa ale wówczas, w świecie zdominowanym przez Atari, Commodore i  Amigę, to była czysta magia. No a przede wszystkim coś na czym można już było pograć i to nie tylko w znanego wszystkim Wolfsteina ale także w gierki, które były wyzwaniem i dla tych którzy szukali czegoś więcej niż tylko okazji by położyć trupem każdego szwaba jaki wyskoczyłby im na ekranie. Taką grą była z pewnością zręcznościowo-logiczna platformówka o nazwie Lemingi.

Chodziło w niej o to, by przy minimalnych stratach doprowadzić we wskazane miejsce całą bandę małych, rozczochranych ludzików omijając przy tym rozliczne pułapki. Urok gry polegał na tym, że Lemingi bez żadnej dyskusji i całkiem żwawo maszerowały jeden za drugim przed siebie i nawet jeśli któremukolwiek stało się co złego, nawet jeśli idący na przedzie Leming wpadał w przepaść, reszta bezrefleksyjnie szła za nim także wpadając w otchłań. Rolą gracza było takie przydzielanie wybranym Lemingom zadań aby doprowadzić jak największą ich ilość do wyjścia. Można było jednego Leminga zaprząc do blokowania drogi tak, żeby reszta mogła odbić się od niego i podążyć w przeciwnym kierunku, innemu można było nakazać budowanie kładki lub kopanie dołu tudzież drążenie tunelu, w zależności którędy wiodła droga do wyjścia. Ale co ja się tu będę gimnastykował. Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku pokazującego o co w tej grze chodziło.

 



Ta gra już lata temu odeszła w zapomnienie lecz słowo Lemingi zmartwychwstało bo ktoś w geście bezinteresownej złośliwości czy raczej w ramach wdzięczności za „moherowe berety” postanowił użyć tego słowa względem przeciwnej strony. Mianem tym (bez wątpienia słusznie) opisano młodych wyborców Platformy Obywatelskiej, którzy bezmyślnie lezą jeden za drugim na zatracenie albo też dają się sterować za pomocą wytypowanych ze swego grona jednostek. Jeszcze tylko dla pełni obrazu dodam, że Lemingi jak chce Wikipedia to także „plemię gryzoni z podrodziny nornikowatych” z wyjątkowymi zdolnościami do rozmnażania ale raczej nie te zdolności miał na myśli  autor pojęcia w rozumieniu jakie tu dziś roztrząsamy.
A zatem mamy tych lecących przed siebie ludzików i tą młodzież bezrefleksyjnie głosującą na Platformę, która prowadzi ich ale i ten kraj na zatracenie. I niby wszystko pasuje, niby wszystko jest w porządku tyle, że ja mam poważne obawy czy oby to określenie nie ewoluowało? Czy przypadkiem przez nas, wyborców szeroko rozumianej prawicy, nie zaczęło zakresem swej definicji obejmować powoli i nas samych? Z pewnością niektórym podskoczyło już ciśnienie, ale dajcie mi proszę dokończyć, zanim w mniej lub bardziej cywilizowany sposoby wyrazicie tu swoje oburzenie. 

Ja dobrze wiem, że Leming to pojęcie przypisane wyłącznie li tylko wyborcom Platformy ale jeśli choć przez moment zapomnicie o tej partii a skupicie się wyłącznie na zjawisku ślepego przywiązania tych ludzi do tego co mówią ich posłowie, to zaraz odkryjecie jak wiele wspólnego ma to z waszym przywiązaniem do prezesa Kaczyńskiego, do posłów którym przewodzi i do bajek które z kolei oni Wam opowiadają.  Także i tu jak na dłoni widać brak zdrowego krytycyzmu, który Wam nie pozwala wyciągać wniosków, partii zmienić się na lepsze, a wszystkim nam razem wziętym do kupy wydźwigać się w końcu ku tak upragnionemu zwycięstwu. Niezgorzej od Lemingów trwacie w uporze choć tam gdzieś w tyle głowy wciąż tli się wątpliwość, że to być może to wszystko idzie jednak w bardzo złym kierunku. Strzeżcie tego płomyka, bo już tylko on pozwala Wam dryfować u wybrzeża prawdy. Jeśli go stracicie, zaleje Was fala kłamstw i uniesie ku głębinom z których nie ma powrotu.

Panie i Panowie Posłowie. Odkąd PiS oddał władzę nieustannie przegrywa wybory. To jest fakt i zamiast odważnie stanąć w tej prawdzie karmicie siebie i nas kłamstwami nie chcąc przyczyn tak fatalnego stanu rzeczy szukać w sobie, w partii jak trzeba to i w liderze. Dobrze wiemy, że są pośród Was wciąż tacy co to jedno mówią, co innego myślą a jeszcze co innego robią i to nie tylko gdy są w drodze do Madrytu. Cwaniactwo, nieuczciwość i bezczelność  obozu władzy zawsze nas bardzo drażniły lecz gdy wyszło na jaw, że i wy w tej materii możecie być nielepsi próbujecie nam wmawiać,  że jest już po sprawie, że to był zaledwie incydent. Przepraszam, a Kluzik-Rostkowska, a Sikorski, Marcinkiewicz, Kowal, Poncyliusz, Serafin i wielu, wielu, bardzo jeszcze wielu innych to też był tylko incydent? A Wy, teraz zwracam się do wyborców PiSu, jesteście pewni, że tym razem zostali już tylko ci prawi? Jeśli tak, to brawo! Jesteście jak te Lemingi tyle, że prawicowe. Tak jak i oni podążacie ku otchłani nie stawiając  sobie tak potrzebnego dziś pytania – dokąd my u licha tak wszyscy leziemy? Doprawdy nie umiem odgadnąć ile jeszcze trzeba Wam porażek, jak wiele „Hofmanów” i kolejnych kryzysów w tej partii byście zrozumieli, że to wszystko już od dawna nie działa, że wymaga gruntownego  remontu? Co się jeszcze musi stać by otworzyły się Wam oczy na tyle szeroko abyście mogli zobaczyć, że tam w środku jest już tak brzydko, że aby to mogło znów sprawnie działać, trzeba by wszystkich wyrzucić  a przyjrzawszy się im raz jeszcze i tym razem z bardzo bliska już tylko garstkę z nich przywrócić? Nie chcę tu też zaczynać dyskusji o jakości przywództwa w tej partii ale dobrze wiemy, że Kaczyński tego uzdrawiania już nie dokona. Na to trzeba siły, których on nie ma, być może też ochoty a nade wszystko czasu którego mu coraz bardziej brakuje.

Ale nie on jest dziś gwoździem programu. Chcę się tu skupić na Was i tylko na Was nawet jeśli miałbym pytać każdego z osobna czy potrafi wskazać co Was wyborców PiS różni od Lemingów z których tak bardzo drwicie? Czy i nie wy wyśmiewacie a nadto jeszcze od zdrajców wyzywacie każdego kto choć słowem zwątpi w wyznawaną przez Was wiarę ponownego zwycięstwa? Wiarę złudną i na wskroś fałszywą bo sami nie wiecie jakież to dokładnie zwycięstwo Prawo i Sprawiedliwość miałoby powtórzyć? W bezrefleksyjnym marszu za Prezesem nie umiecie już dostrzec tak oczywistego faktu, że PiS nigdy nie wygrał, nigdy samodzielnie nie rządził. Zawsze było tylko te trzydzieści procent, te cholerne trzydzieści procent i nic ponadto. Do diaska, o jakim ponownym zwycięstwie  Wy marzycie!?  O takim co to go nigdy nie było? Doskonale opanowaliście umiejętność rozmazywania wobec siebie samych oczywistych faktów. A czy chociaż pamiętacie jak to było z prezydentem? Bo i tu wcale nie było lepiej. Drwijcie ile chcecie ale tego faktu nie zatrzecie, że Lech Kaczyński nie byłby prezydentem, gdyby mu Lepper swych głosów w drugiej turze nie oddał. Czy nieprawdę mówię? Pytam więc raz jeszcze, a zważcie co odpowiecie, czy umiecie dostrzegać te fakty pędząc jak zaczarowani za Prezesem? Jak tylko to Lemingi potrafią?

Ad vocem. Od zawsze najbardziej drażnił nas w Platformie Obywatelskiej jej wstręt do zachodnich standardów, gdzie choćby ci najwięksi przyłapani na przekrętach a choćby i na niekompetencji zmuszeni są złożyć stanowisko. Piękny to zwyczaj i słusznie prawicie, że trzeba być Lemingiem by tego nie widzieć. Ciekawe jestem tylko czy i tą część tych zachodnich standardów widzicie gdy przywódcy polityczni na Zachodzie rezygnują z przewodzenia partii po przegranych wyborach? Widzicie? Nie po drugich ani trzecich a już na pewno nie po siódmych z kolei, ale nawet po tych pierwszych. To też są standardy zachodnie. Widzicie to, moje wy pędzące na oślep za Prezesem Lemingi prawicowe?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz