whos.amung.us

niedziela, 28 grudnia 2014

Czy Cejrowski też popłynie na drugi brzeg?

Autor: Integrator

W tym roku po raz pierwszy nie kupiłem prezentów w Empiku. Z racji nadchodzących świat i związanej z tym tradycją wypełniania wolnego miejsca pod choinką, jak zwykle odpowiednio wcześniej wybrałem się na zakupy ale to co zwyczajowo miałem kupić tam właśnie, tym razem kupiłem w zwykłej księgarni. Nawet na Mikołaja, jako że tym razem pod poduszkę wsunąłem książkę, zakupy świadomie zrobiłem poza siecią Empik.

Sprawa była dość głośna więc każdy z Czytelników domyśla się skąd to tak i dlaczego toteż nie będę się nad przyczynami tej mojej decyzji bardziej rozwodził jak tylko jednym zdaniem, że sieć która chciała święto Bożego Narodzenia reklamować satanistą i aborcjonistką dla mnie od tej chwili nie istnieje. I wcale nie zamierzam tu popisywać się wielkimi słowami albo zachęcać Was do podobnego działania bo i tak każdy zrobi co uważa za słuszne. Ja na ten przykład kupuję od teraz gdzie indziej i jest z mi z tym dobrze. Zamiast szwędać się po wielkim sklepie a wcześniej szukać wolnego miejsca parkingowego w zapchanym centrum, kliknąłem gdzie trzeba i wyszło na to samo  tyle, że szybciej i w zgodzie z własnymi przekonaniami.

W sumie więc sprawy nie ma a jednak piszę bo odkąd odkryłem w sieci nagranie w którym Wojciech Cejrowski namawia nas by nie kupować jego książek w sklepach Empiku, trzymają się mnie same złe myśli. Dla tych co tego filmiku nie widzieli, bo mieli w tym czasie sto innych spraw na głowie, powiem tylko, że wygląda to tak, że on tam na stole ma przed sobą trzy statuetki dla najlepiej sprzedającego się autora tej sieci, mówi też, że Empik zatrudnił Nergala i Czunaszek a w takim razie on nie zarobi ale oni także. Przy czym pokazuje swoją nową książkę, która według niego dałaby mu i w tym roku mistrzowskie wyniki, rzecz jasna także czwartą już statuetkę. Ale jak leci dalej w tym filmiku, on ma to wszystko gdzieś, kładzie na jednej z tych nagród obrazek bodajże z małym Jezuskiem, dwie pozostałe przewraca i prosi nas jak było na wstępie. Nagranie ma niecałe dwie minuty więc najlepiej obejrzycie je sobie sami:



https://www.youtube.com/watch?v=oBE6dT_mFVg

Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się być w porządku ale kolejne dni pokazały, że niekoniecznie. Oto zaledwie na dzień przed Wigilią, a więc w okresie gdy gorączka zakupów osiąga apogeum, Cejrowski publikuje na facebooku kolejny apel w którym namawia tym razem by jednak szturmować Empiki. Pisze tam Pan Podróżnik, że osobiście napisał do niego prezes tej sieci, żeby się na niego Cejrowski nie gniewał, no a że to jest co by nie mówić czas świątecznego pojednania, to on nie miał innego wyjścia jak mu od ręki wybaczyć. Ja tą informację, ten jego odwrócony apel  przegapiłem ale gdy tylko jedna dusza pokazała mi to nagranie tak, że mogłem zobaczyć prawdziwe zakończenie tej historii, zrozumiałem, że to wszystko była zwyczajna farsa. Cejrowski nas wszystkich podpuścił. Ja co prawda wszechwiedzącą istotą nie jestem i mogę się mylić ale korzystając z tytułu jednej z polskich komedii, uważam, że „sprawa się rypła”. I już Wam mówię jak do tego doszedłem.

Cejrowskiego lubiłem za nonkonformizm. Mniejsza o to czy on sobie mógł na niego pozwolić czy nie ale zawsze mówił co myśli, a że myślał po mojemu to z przyjemnością śledziłem jego poczynania. Do historii przejdą jego oryginalne wystąpienia w programach telewizyjnych jak chociażby ten w którym precyzyjnie punktuje Hołownię, człeka, który sławę i pozycję zdobył po tej stronie rzeki, by już po pieniądze przeprawić się na tamtą. Oczywiście jak i jego poprzednicy by nieść tam słowo Pana tym którzy się pogubili. Wracając do Cejrowskiego, w krótkim czasie stałem się regularnym widzem jego programów w których boso przemierzał świat a i czytelnikiem podróżniczych serii które wydaje. I nagle wszystko zaczęło się psuć. Najwyraźniej na tej ścianie pojawiły się najpierw małe rysy a potem już wyraźnie spękania by ostatecznie za sprawą zagrywki z Empikiem wszystko nagle legło w gruzach.

O co chodzi? Otóż zaczęło się całkiem przypadkiem gdy trafiłem na informacje, że Beata Pawlikowska to jest pierwsza Cejrowskiego żona. Gdy zaledwie z lekka pogrzebałem  w sieci okazało się, że choć wzięli ślub w 1993 roku to przez sześć lat ukrywali ten związek by wreszcie ogłosić, że nie są już razem. Zrobiła to w jakimś programie sama Pawlikowska a przy okazji wyszło, że by każdy z nich mógł żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami, jak rozumiem ona nie chciała w ogóle ślubu a on chciał kościelny, wymyślili taki kompromis, że wezmą ślub kościelny ale nie przekażą dokumentów do urzędu stanu cywilnego. Cejrowski miał więc jak chciał ślub kościelny a Pawlikowska w dowodzie tak jak chciała czyli, że jest nadal panną. W 2004 roku sąd biskupi unieważnił ślub kościelny („nasi” się przecież nie rozwodzą), a potem w sieci zaczęły rozkwitać plotki, że coś jest między Cejrowskim a młodszą od niego o dwadzieścia lat Joanną Nejfeld. Aż w końcu w 2010 gruchnęła sensacyjna wiadomości o ich ślubie, acz znów wszystko okryto tajemnicą. Tyle portale plotkarskie. Z poważniejszych spraw była potem jeszcze jego niewybredna krytyka Ojca Świętego Franciszka aż w końcu ta sprawa z Empikiem.

I coś mi się tak przez to wszystko wydaje, że z tym Cejrowskim to taka owsiakowska ściema. Obawiam się, że Cejrowski; człowiek który z jednej strony opowiada nam o moralność a w kwestii sakramentu małżeństwa pisze tak dziwne scenariusze; człowiek który tyle mówi o lojalności względem kościoła a zarazem pozwala sobie na wpisywanie się w tak prostacki nurt krytyki Papieża - musi być wbrew pozorom człowiekiem bardzo, ale to bardzo pogubionym. To jest najwyraźniej choroba duszy, przez co wszystko co możemy oglądać w wydaniu tego pana to tylko w miarę konsekwentne trzymanie się wyuczonych reguł gry, które przed laty poznał i dobrze opanował ale których nie rozumie i nie czuje. Ja się takich ludzi szczególnie boję, bo poprzez hasła i twarde postawy bardzo szybko usypiają naszą czujność by w najmniej spodziewanym momencie zadać ból i wprowadzić w stan, który postawi nas przed koniecznością wewnętrznego przełamywania kolejnych barier. Dokładnie z tym mechanizmem mamy do czynienia w przypadku sprawy z Empikiem. Szefowie Empiku najpierw próbowali „sprofanować” nam te Święta a potem bez choćby słowa „przepraszam” z ich strony wróciliśmy z powrotem kupować tam co trzeba bo Cejrowski powiedział, że już można. Bo trzeba wybaczać a w ogóle to szkoda tych drzew, które wycięto by wydrukować zalegające tam na półkach jego książki.

Być może to jego wezwanie byśmy nie kupowali jego książek było bardzo spontaniczne i nie do końca przemyślane stąd późniejsza próba wycofania się z tego. Niemniej gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że on ten swój protest przeprowadził w czasie gdy już było wiadomo, że Empik nie pokaże nam Nergala i Czubaszek to postaje wątpliwość, czy to nie była tylko i wyłącznie wyrafinowana forma reklamy? Obejrzyjcie sobie ten filmik raz jeszcze i zwróćcie uwagę, że gadając o złym Empiku Cejrowski jednocześnie bardzo wymownie eksponuje swoją nową książkę. Powtarzam raz jeszcze. Ja nie wiem jak było na prawdę, bo ja ani w jego głowie nie siedzę, nie jestem też jego menedżerem ale gdybym był na jego miejscu, ogłosiłbym taki bojkot zaraz na drugi dzień po wzmiance o Nergalu, namawiałbym nie tyle do niekupowania w tej sieci moich książek ale w ogól niczego w Empiku aż nie przeproszą, no i nie wyskakiwałbym z prezentacją nowej książki. Tak jest przecież bardziej naturalnie a skoro jest jak na nagraniu to mam przecież prawo podejrzewać, że to może być część większej kampanii.


Jeśli tak to właśnie było, jeśli on w tej operacji wziął udział świadomie, powtarzam raz jeszcze, jeśli zrobił ten bojkot celowo w okresie gdy było wiadomo, że Nergala już w Empiku nie zobaczymy a więc zrobił to po prostu dla kasy, i jeśli w chwili wygłaszania swego apelu wiedział, że będzie się z takiego za chwilę wycofywał by dać tym samym szansę bezbolesnego wykręcenia się z tej historii człowiekowi, który Darskiego zaakceptował, to mamy autentyczny skandal. Bo to by znaczyło, że Cejrowski jest już w trakcie przeprawiania się na tamtą stronę rzeki, a wtedy, używając określenia mojej dziewięćdziesięcioletniej babci, tą całą jego prawicowość i kościelność można o kant dupy pobić.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz