whos.amung.us

środa, 19 listopada 2014

Upadek PKW czyli ostatnie ostrzeżenie

Autor: Integrator 
 
Rozumiem, że to co robi Państwowa Komisja Wyborcza bardzo nas wszystkich w te dni zajmuje ale wolałbym byśmy w takich waśnie chwilach mieli bardziej na uwadze nie tą tylko jedna sprawę ale umieli patrzeć szerzej. Józef Piłsudski powiedział kiedyś: „Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur.”. I w tym kierunku chciałbym się dziś krótko wypowiedzieć.
Że skład PKW należy w całości i w trybie natychmiastowym wymienić rozumiemy wszyscy. Z jednej strony brak kontroli nad sprawą fundamentalną dla każdej demokracji, wymagającej przy tym najwyższej staranności i płynności działania, z drugiej przetarg do którego o dziwo startuje tylko jedna firma a jeszcze wcześniej wizyta członków tej Komisji w Rosji, rzekomo w celach szkoleniowych. To są rzeczy jednoznacznie kompromitujące i jakakolwiek dyskusja nad zasadnością wyrzucenia tych ludzi na zbity pysk jest bezzasadna i szkodliwa dla stabilności państwa. Tu nie ma o czym gadać, tu trzeba jak najszybciej działać.
Podyskutować natomiast należy i to także w trybie pilnym nad celowością wyjazdów tych panów na szkolenia do kraju, który znany jest w świecie z powszechnego fałszowania wyborów. I nie mam tu na myśli przypadków zastraszania czy więzienia kandydatów walczących o fotel prezydenta gdy o to stanowisko ubiegał się Władimir Putin bo tego szczęściem póki co się u nas nie praktykuje. Mam na myśli ostatnie wybory samorządowe w tym kraju podczas których, jak możecie sprawdzić w sieci, kandydaci namaszczeni przez Kreml dostawali po sto i więcej procent głosów poparcia. Całkiem niedawno mogliśmy też oglądać rosyjskie standardy wyborcze podczas referendum organizowanego na Krymie w którym decydowano o przyłączeniu tego obwodu do Rosji. Oddano o kilkadziesiąt tysięcy głosów więcej niż było uprawnionych do głosowania.
W obliczu tych faktów należy zdać pytanie; czego dokładnie członkowie naszej Komisji mieli się uczyć na wyjazdowym szkoleniu w Rosji, jakich poszukiwali tam standardów? Pytania o tyle ważne, że to już nie pierwsze takie szkolenie tyle, że wówczas „wykładowca” przyjechał do Polski. Jak sobie poszpieracie w sieci, znajdziecie informacje, że w 2012 roku gościem polskiej Państwowej Komisji Wyborczej był Władimir Czurow, szef rosyjskiej Centralnej Komisji Wyborczej. Sekretarz polskiej PKW tłumaczył wtedy, że takie odwiedziny to nic nadzwyczajnego, co zastanawiające, media rosyjskie informowały dla odmiany, że Czurow (zwany przez Miedwiediewa „czarodziejem”) miał uczyć naszych urzędników używania „środków technicznych w procesie wyborczym” oraz „tworzenia listy wyborców”. Czujecie to?!
A tym czasem w „Rzeczpospolitej” piszą, że Komisja na obsługę systemu informatycznego i opłacenie pracowników w Warszawie w dniu wyborów wydała pięć milionów złotych, no i jeszcze te 430 tysięcy na program do zliczania głosów, który nie działa. Źle mi się robi jak to czytam. A o czym wy w takiej chwili przepraszam panowie piszecie? Kogo ta kasa fakt, że wywalona w błoto obchodzi w sytuacji gdy do organu państwowego od którego zależy skład podmiotów rządzących w Polsce przyjeżdża człowiek o ksywce „Czarodziej”? Mało to milionów codziennie ten rząd „rozdaje”? O czym wy w tak ważnej chwili piszecie?
Jerzy Urbanowicz jak podaje Wikipedia był polskim matematykiem, profesorem nadzwyczajny w Instytucie Matematycznym PAN i Instytucie Podstaw Informatyki PAN. Zajmował się algebraiczną teorią liczb i kryptografią za którą odpowiadał pracując w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego.  Piszę o nim bo jeśli się dobrze skupicie być może uda się Wam wygrzebać z zakamarków pamięci taką informację, że to jest ten sam człowiek który swego czasu przyszedł do Lecha Kaczyńskiego z informacja, że Polska jest całkowicie odsłonięta na ataki informatyczne. To jest też człowiek, który w specjalnym opracowaniu wykazał, że serwery wykorzystywane przez Państwową Komisję Wyborczą w trakcie ostatnich wyborów parlamentarnych do zliczania głosów, należą do Rosjan. Informacje te pozyskał analizując ruch sieciowy podczas przesyłania danych wyborczych do PKW w dniu wyborów a, że są to dane zero-jedynkowe stwierdził, że wyniki tej analizy są niepodważalne. Na drugi dzień po ogłoszeniu tych rewelacji profesor zmarł na zawał serca.
Całkiem niedawno Gazeta Polska informowała, że: „Firma honorowego konsula Rosji w Polsce wygrała we wrześniu 2014 r. gigantyczny przetarg na obsługę systemów informatycznych KRUS‐u. Informatyzowała także w ostatnich latach ZUS i Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Wdrażała też system obiegu dokumentów w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.”
To ja w takim razie pytam, bo robi się cierpko od tych paru zaledwie informacji – jak bardzo jesteśmy odsłonięci na Rosjan? I już nie pytam o instytucje państwowe bo one są pod tym względem całkiem bezbronne ani o te dokumenty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, co z ich bezpieczeństwem? Ja pytam o osobiste bezpieczeństwo pojedynczego obywatela. Ja nie wiem jak jest, ja tu żadnych zarzutów nie stawiam, ale jeśli ktoś taki ma firmę, która zarządzać ma informacjami zgromadzonym w KRUS i ZUS to pojawia się obawa, czy nasze prywatne dane na byle skinięcie nie zostaną przesłane służbom wskazanym przez dyktatora który zasiada na Kremlu? W końcu teoretycznie rzecz ujmując technicznych przeszkód ku temu nie ma. Imię, nazwisko, adres, kontakt, pesel, zawód, historia chorób - w ZUSie i KRUSie jest o nas wszystko. Jeśli te dane wypłyną, będą mieli nas na tacy bez najmniejszego wysiłku. Czujecie to?
Czytam bardzo dokładnie różne teksty w blogosferze i bardziej od słabości tego państwa przeraża mnie wszechobecna głupota, która krąży pomiędzy Wami. Dla wielu to wciąż dobra zabawa, kolejna okazja do produkowania memów i wzajemnego obrzucania się błotem. Robicie wszystko by nie przyjąć faktu, że popełniliście straszny błąd głosując na uśmiechniętych nieudaczników pod rządami których to państwo się sypie. Ani tej myśli, że znów jesteśmy wystawieni na rzeź jakich nie mało było w naszej historii. Wciąż się Wam wydaje, że jakoś to będzie. Nie będzie. Jeśli zechcą, zmienią wyniki wyborów. Jeśli zechcą zablokują urzędy, wyczyszczą wam konto w banku albo giełdę - całkiem niedawno ktoś już tam zacierał ślady przy pomocy pożaru. A jeśli uznają, że już czas to zwyczajnie tu wejdą. Zrozumcie w końcu, że mając tak silnego agresora za sąsiada wybierać musimy ludzi mądrych i prawych, a przynajmniej tych którzy potrafią dostrzec zagrożenie inaczej znów znikniemy z mapy. Na dobre. Ale z tym tak łatwo też nie będzie. Wcześniej przyjdzie Wam stanąć oko w oko z żywą nienawiścią sołdatów. I nie Ewa Kopacz-Smoleńska pójdzie w pierwszej kolejności pod nóż. O nie, ona wyjedzie pierwszego dnia robić rząd na emigracji, a jakże. To Wy i wasze rodziny przyjmiecie pierwsze uderzenie. Trzeźwiejecie już trochę?
W związku z upadkiem instytucji odpowiedzialnej za fundamentalną procedurę dla bytu państw demokratycznych postuluję tymczasowo w nadchodzących wyborach wrócić do zliczania głosów metodą tradycyjną. To jest dla nas wszystkich naprawdę ostatnie ostrzeżenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz