whos.amung.us

poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozważania o narodzie. Część VIII.

Autor: Integrator
 
A oto i kolejna garść luźnych myśli jako przyczynek do rozważań o narodzie, o tożsamości narodowej...
 
Tożsamość narodowa musi podpowiadać nam co jest dobre a co złe bo nie wszystko jest dobre co nam się „bezinteresownie” podsuwa. Jak pisał Roman Dmowski, my sami miarą naszego interesu, naszej moralności musimy to rozstrzygać. Dlatego dobre dla nas jest to, czego nam inni nie chcą dać.[1]  My niestety tego nie rozumiemy. Coraz mniej dostrzegamy, a już prawie wszystko na odwrót pojmujemy. Jesteśmy lwami w kłótni i przysłowiowymi słoniami w negocjacjach. Nie stawiamy oporu tam gdzie należy za to ustępujemy tam gdzie uderza to w naszą godność i nasze prawa.
 
Ustępstwo wobec silnego jest zrozumiałe. Ale nie mogę pojąc dlaczego ustępujemy wobec słabszego? Przecież to wzbudza w nim siły, to wzmaga w nim apetyt.
 
Przestaliśmy wymagać od siebie, nie wymagamy też od innych. Biczujemy się i poniżamy zachęcając kolejnych „skrzywdzonych” do wysuwania co raz dalej idących roszczeń. Gotowi jesteśmy przepraszać każdego kto tego zażąda. Przeprosiliśmy już niemalże za to, że w ogóle jesteśmy a końca nie widać. Żydzi, Rosjanie, nawet Niemcy i Ukraińcy ustawiają się do tej długiej kolejki. Czas już się zastanowić czy ona nie jest za długa?
 
Pojednanie i zgoda to efekt obustronnie okazanej skruchy. My zaś uprawiamy samobiczowanie nie widząc, że nikt inny się nie kala i kalać się nie zamierza. Masochizm narodowy rozrósł się u nas do niebywałych rozmiarów. Bicie w piersi staje się niemal rytuałem naszych prezydentów. Przepraszamy wszystkich i każdego bez względu na to czy winniśmy czy nie. Przepraszamy u lich a ale zasadnie. I tak też podchodźmy do wybaczania. Ostatnio wzywano nas bardzo do zapomnienia Rosjanom ich zbrodni na naszym narodzie. O zapomnieniu mowy być nie może, bo to jest krwawa nauka na przyszłość. Owszem należy wybaczyć, ale zanim do tego dojdzie trzeba zadać sobie pytanie czy spełnili oni jakikolwiek z warunków spowiedzi umożliwiających wybaczenie? Wszak to gest z dziedziny religii. Idąc tym tropem pytam więc czy Rosjanie szczerze wyznali swoje winy? Czy okazali szczerą skruchę i żałowali za to co zrobili? Czy wyznali chęć zadośćuczynienia? Pytania można mnożyć a odpowiedź jest ta sama. Nie może być zatem wybaczenia, a tym bardziej zapomnienia. Widzicie już jak to powinno działać?
 
Tu nie chodzi o rozdrapywanie ran ale o pamięć. O to by każdą lekcje przerabiać tylko raz. Musimy pamiętać i musimy to robić zawsze w imię nie zemsty czy zawiści ale w imię prawdy i miłości Ojczyzny. Pamiętajmy więc, pamiętajmy, pamiętajmy! To jedno poprawmy a mniej krwi przelewać będziemy. Jeśli pamięć Narodu poprawimy nie potrzebne nam będą wojny by na chwile się zebrać i pomyśleć o ratowaniu wspólnego dobra. Nie będziemy musieli składać ofiar z kwiatu polskości by obudzić nasze rozumy. Przestaniemy się też niemal szczycić tym, że wojna Polaków łączy. Cóż to bowiem za jedność, która na grobach rodaków powstaje?

 Musimy pamiętać co nam uczyniono bo to jest jeden z podstawowych warunków zminimalizowania ilości tragedii jakie nawiedzą jeszcze ten kraj. My dzisiaj potrzebujemy odpoczynku, przerwy by zebrać siły i  naprawić nasze państwo. Ale pamiętając o przeszłych tragediach stale musimy sobie zadawać pytanie – dlaczego? W przeciwnym razie pamięć nasza stanie się pustym znakiem, nic nieznaczącym rytuałem. Na tą konieczność zwraca uwagę Ks. Zdzisław J. Peszkowski pisząc akurat o zbrodniach dokonanych na Polakach na Wschodzie: „Myśląc o nich musimy jednak przede wszystkim pamiętać o ich genezie. Pamiętać, bo tylko pamięć dozwoli widzieć jasno przyczyny i skutki. Bo tylko pamięć , która nie jest zakłamana, ukaże prawdę zmuszająca do refleksji i podejmowania w imię Boże działań, zdolnych dna zawsze zapobiec kolejnym zbrodniom. Winniśmy tę pamięć nie tylko pokoleniom przeszłym , ale i milionom ofiar, których prochy rozsiane są po całym świecie, nie zawsze uszanowane”.[2]
 
Nasza pamięć nie powinna też zwracać się tylko ku pokoleniom przeszłym, ku historii. Musimy pamiętać o tych, którzy dzisiaj pozostawieni samym sobie kultywują nasze tradycje i wiarę za wschodnimi granicami kraju. Polacy na Wschodzie to rodacy, którym należy się szczególna pamięć ale i pomoc. Często żyjący w ciężkich warunkach, prześladowani za polskość, której nie chcieli się wyprzeć. Mogą być dla nas doskonałym przykładem zachowania i pielęgnowania tożsamości narodowej mimo niesprzyjających a często wrogich warunków. Za te poświęcenie i konsekwentne trwanie nie ma ceny. My jedynie próbując spłacić swój dług możemy okazać swą wdzięczność i szacunek tworząc, miedzy nami Polakami w kraju a nimi Polakami na Wschodzie, most wdzięczności w postaci wsparcia duchowego, politycznego i materialnego. To jest najbardziej praktyczny przykład wzbudzania i rozwijania tożsamości narodowej. To jest też pierwszy krok na drodze do zbudowania czegoś co roboczo nazwę sumieniem historii.
 
 
1. Dmowski Roman „Myśli nowoczesnego Polaka”, Wydawnictwo NORTOM, Wrocław,  s.52
2. Peszkowski Zdzisław ks. „Pamięć Golgoty Wschodu”, Wydawnictwo im. Stanisława Kardynała Wyszyńskiego „Soli deo”, Warszawa 2000, s 14

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz