whos.amung.us

niedziela, 9 listopada 2014

PiS powinien być jak mafia

Autor: Integrator

Byłem dziś na mszy świętej i usłyszałem takie słowa: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?” Nie da się ukryć jak bardzo to dzisiejsze czytanie pasują do posłów PiS, którzy jeśli prezes dotrzyma słowa, wyrzuceni zostaną na zbitą twarz z tej partii. Trzymam kciuki bo to co zrobili nie mieści się w żadnych kanonach, a fakt, że pozwolili sobie na takie zachowanie na tydzień przed wyborami pokazało, że za nic mają słowa i deklaracje które z takim przejęciem rzucają podczas konferencji prasowych. Oto gdy wyborcy tej partii zamartwiają się stanem do jakiego doprowadziła ten kraj Platforma Obywatelska, i gdy angażują się w prace na rzecz dobrego wyniku ludzi startujących z list Prawa i Sprawiedliwości upatrując w ich zwycięstwie szansę na odnowę życia politycznego kraju, panowie ci pokazują jak niewiele różnią się od tych przeciwko którym występują. Na tydzień przed wyborami, w dodatku na chwilę przed konwencją swej partii dają pożywkę dla tych wszystkich, którzy tylko czekają by ich głupotę obrócić w kolejną porażkę partii Jarosława Kaczyńskiego, na którą go już zwyczajnie nie stać. Miejmy nadzieję, że nikomu z pasażerów nie przyszło do głowy by nagrać to pośmiewisko, bo jeśli taka "taśma" istnieje, to możemy być pewni, że wypłynie na dzień przed ciszą wyborczą a my będziemy mogli już tylko bezradnie patrzeć jak z każdą godziną topnieją nasze szanse na zwycięstwo.
Ale w tytule mamy coś o mafii i pewnie chcielibyście wiedzieć co też mi strzeliło do głowy by jakkolwiek łączyć Prawo i Sprawiedliwość ze zorganizowaną grupą przestępczą? Ano łączę ale nie w rozumieniu jakie wszyscy mamy zakodowane w głowie. Bo przy całym moim sprzeciwie dla tego co się w tej partii dzieję wiem, że daleko jej do takich organizacji a gdybym już miał takową wskazać to raczej wybrałbym jedną z tych, które tworzą dziś rząd, jeśli nie obie naraz. Nie ma wątpliwości, że szambo jakie szerokim strumieniem zalewa doły partyjne tych partii swój początek ma pośród ław sejmowych, a jeszcze wcześniej cieniutką nitką sączy się z kancelarii nowej premier; bardzo przekonywująco odgrywającej dla odmiany rolę czułej gospodyni, zatroskanej losem szarego człowieka. Jestem pewien, że gdy przyjdzie nowa władza, a walczący o jej względy dziennikarz zaczną wyciągać ze swych głębokich szuflad ciężkie nagrania, dowiemy się rzeczy od których nie wątpię mózg nam wszystkim w poprzek stanie. Póki co musi wystarczyć nam przekonanie, że jeśli ktoś taki jak Niesiołowski wydaje się dostawać pomieszania zmysłów, a przecież to on wysyłany jest na pierwszy front by swoimi kalumniami pacyfikować wszelkie próby odkrycia tego co tam się naprawdę dzieje, to tam musi być już naprawdę bardzo źle. PiS przy całym swym pogubieniu, przynajmniej co do zasady nie jest partią małych złodziejaszków ani przestępców w białych kołnierzykach więc jeśli piszę o mafii to mam tu coś całkiem innego na myśli. Posłuchajcie.
Ponieważ bardzo kiedyś zajmowała mnie ta tematyka, przeczytałem sporo książek o mafii, o jej początkach na Sycylii i we Włoszech, ale także o tym jak powstawała w Ameryce gdzie jej pierwsi szefowie wykorzystywali związki zawodowe do szantażowania wielkich fabrykantów i jak w porozumieniu z CIA za pomocą portowych zbirów strzegła wschodniego wybrzeża przed niemieckimi szpiegami, którzy próbowali wedrzeć się tą drogą do kraju. Rzecz jasna nie tylko zaczytywałem się ale i oglądałem wszystko co na ten temat wyprodukował głównie Hollywood, choć nie tylko, że wymienię jedynie "Prawo Bronksu", "Chłopców z ferajny", "Człowieka z blizną", "Dawno temu w Ameryce" czy obowiązkowo "Ojca Chrzestnego". Piszę o tym w kontekście Prawa i Sprawiedliwości bo wszystkie te opowieści budowane były wokół dwóch fundamentalnych dla tej organizacji słów – „lojalność” i „rodzina”. Żeby nie rozciągać tego tekstu poza granice wytrzymałości weekendowego czytelnika „lojalność” sobie odpuścimy zwłaszcza, że jest to także wartość pochodna poprawnego funkcjonowania w rodzinie.
Otóż większość filmów opartych na tej tematyce pokazuje jak duży nacisk kładły głowy rodzin mafijnych na to by ich życie prywatne, rodzinne ale także życie rodzinne ich podwładnych, układało się możliwie  poprawnie. Jest w tych filmach kilka scen gdzie wręcz z mocy swojej pozycji, gdy tylko szefowie dowiadują się, że jest źle nakazują podległym sobie mafiosom niższego szczebla wrócić do domu, zająć się żoną i zrobi wszystko co trzeba by załagodzić konflikt. I bynajmniej nie czynili tak dlatego, że Jezus tak nam żyć przykazał, bo gdyby faktycznie mieli Jego słowa na względzie musieliby rzucić ten fach i szukać innego źródła utrzymania. Oni pilnowali tych spraw bo wiedzieli jak bardzo ważną rzeczą dla stabilności całego systemu jest stabilna sytuacja w domu każdego z ważniejszych członków organizacji. Nie pamiętam by padło w jakimś filmie wyjaśnienie dla tak przyjętego stylu postępowania ale można przypuszczać, że słusznie wychodzili oni z założenia, że tylko człowiek który ma te sprawy poukładane jest w stanie skupić się odpowiednio na swojej robocie. Że już nie wspomnę o zagrożeniu jakim dla struktur, które rozwijać się mogą tylko dzięki skrytości, może być zraniona kobieta która niesiona żądzą zemsty wykrzyczy wszystko co wie na najbliższym posterunku policji. No więc mogli sobie chłopcy zastraszać, mordować, okradać i robić naprawdę przeróżne złe rzeczy ale niepisaną i przestrzeganą zasadą było dbanie o żonę, o dzieci, o dom - o rodzinę jednym słowem. Mogli przy tym z dużym prawdopodobieństwem zakładać szefowie mafijni, że człowiek który dba o własną rodzinę jest nie tylko człowiekiem zrównoważonym i odpowiedzialnym co w jeszcze większym stopniu rozumie znaczenie słowa lojalność.
Po takim przedwstępie możemy już wrócić do PiSu. Nie jest tajemnicą jak wielu posłów tej partii to rozwodnicy, jedni cywilni inni kościelni, i że część z nich zdradza swoje żony czy to słowem jak pan Hofman na słynnym już nagraniu z wyjazdu integracyjnego czy po prostu czynem. Był czas, że przyglądałem się jak to funkcjonuje z dość bliska i dziwię się, zważywszy na to o czym  pisałem w poprzednich akapitach, że Jarosław Kaczyński jako szef też przecież dużej organizacji toleruje taki stan rzeczy w swoich szeregach. I już nie chodzi mi o hipokryzję z którą ewidentnie mamy do czynienia gdy partia prawicowa, której członkowie niejako z natury rzeczy zobligowani są do udział w uroczystościach religijnych i do przestrzegania zasad wynikających z tej wiary, zasad tych nie przestrzegają. Nawet nie o to, że w swych wystąpieniach chciał nie chciał muszą opowiadać o Ojczyźnie, Honorze no i o tym Bogu, choć przyznam że to ostatnie słowo jakby omijają, i w tej sytuacji chwała im za to. Nie rozumem natomiast dlaczego Jarosław Kaczyński mówiąc tak wiele o rodzinie, nie stawia jej na odpowiednio wysokim poziomie wśród całego zbioru zasad jakich wymaga od tych którzy mu podlegają? Przecież od tego jak oni sprawdzają się jako głowa rodziny w dużej mierze zależy jakimi są ludźmi i jak wykonają powierzone im, ważne z punktu widzenia partii zadania. Ja już nie chce się pastwić nad nagraną przez dziennikarzy, słowną zdradą Hofmana ani cywilnymi czy kościelnymi rozwodami posłów Bielana, Gosiewskiego czy Górskiego ale dla potrzeb tego tekstu choć chwilę muszę zatrzymać się przy młodym Kamińskim. Tak dla przykładu. Bo to jest były polityk ZChN a gdy piszę ten tekst wciąż jeszcze poseł PiS, który wielokrotnie wypowiadał się w kwestii rodziny i znany jest z poglądów jak najbardziej konserwatywnych. Po czym jakby to wszystko nic nie znaczyło, zostawiwszy żonę i dziecko związał się z inną kobietą. Zatem jak bumerang wraca w tej notce pytanie na jakich ludziach Jarosław Kaczyński buduje partię i na jakich dokładnie wartościach? Ma bowiem przed sobą młodego człowieka, który choć nie doszedł jeszcze czterdziestki jest wysoko postawionym członkiem jego partii, który głosi przywiązanie swoje i partii do zasad chrześcijańskich po czym wypina się na to wszystko i wiążę się z kobietą, która też jest członkiem tej partii i za nic ma fakt, że swym zachowaniem przyczynia się do rozbicia rodziny. Więc jak ja jako wyborca mam traktować takie podejście do sprawy? To te wartości chrześcijańskie, ta rodzina jest w końcu ważna czy nie?
To jest dwoistość postępowania, która bardzo uderza w nasze sensory uczciwości i pojęcie wewnętrznego ładu do zachowywania którego zachęca nas Kościół. Jarosław Kaczyński musi zrozumieć, że organizm któremu przewodzi uległ znacznemu zdeprawowaniu także moralnemu i że od uporządkowaniu w pierwszej kolejności tych spraw musi zacząć reformę partii. Inaczej wszystko na nic. Będzie zachodził w głowę co robi nie tak, że wciąż przegrywa, podczas gdy odpowiedź na to pytanie jak wół stoi w tej samej Księdze, którą przyszło mi zacytować na wstępie. Jest tam bowiem piękna przypowieść o niezwyciężonym królu Dawidzie, który obraził Boga grzechem uderzającym w nakazane przez niego prawa. I odwrócił Bóg od Dawida swego oblicze a wraz z tym skończyły się tryumfy tego ziemskiego monarchy.
Było i u naszego Dawida parę decyzji nielicujących człowiekowi pokazującemu się na ołtarzu, przez które skończył się marsz zwycięstwa. Od naprawiania tych spraw Jarosław Kaczyński powinien zacząć. A jeszcze wcześniej od moralnej odnowy w szeregach Prawa i Sprawiedliwości.  Wierzę, że tędy wiedzie droga do zwycięstwa i do pójścia tą drogą gorąco Prezesa tej partii zachęcam.


UWAGA: Gdy wyjeżdżaliście na długi weekend umieściłem tu tekst: "O kłamstwie samorządowców i problemie "Łupaszki"". Nie powinniście iść na te wybory bez tej lektury. Wyraźnie zachęcam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz