whos.amung.us

środa, 1 października 2014

Rozważania o narodzie. Część VI.

Autor: Integrator
 
 
Naród jest całością. Tylko dbając o całość i tylko tak Naród postrzegając można dokonać rzeczy wielkich. Każdy kto tworzy partie dla jednej tylko grupy społecznej błądzi. Nie można dbać tylko o część Narodu jak i nie można dbać o tylko wybraną część ciała zapominając o pozostałych.
 
Musimy nauczyć się dokładać a nie tylko brać bo polskie dobra narodowe są skarbcem z którym jest jak ze skarbonką, ktokolwiek chciałby coś z niej wyjąć musiałby tą skarbonkę postawić na głowie lub rozbić. Tak też chcąc wyciągnąć cokolwiek ze skarbu narodowego wywraca się przez to kraj do góry nogami. A jeśli tak traktujemy Ojczyznę to pogrążamy ją w chaosie i osłabiamy, a to już jest zdrada. Nam miłować ją jest zadane a nie kalać ją i okradać.
 
Nie jest też sztuką miłować Ojczyznę, gdy jest nam tu dobrze i wygodnie. Miłować Ojczyznę to znaczy  troszczyć się o nią także a może przede wszystkim gdy źle się w niej dzieje, gdy choruje, gdy potrzebuje twej wyrozumiałości jeśli nie pomocy. Miłuje się Ojczyznę nie za to co dała ale już chociażby za to, że jest. Oznakami tej miłości wcale nie musi być tylko walka i przelewanie krwi. Jakże słaba i ułomna jest nasza tożsamość jeśli nawet w święta narodowe nie potrafimy tej miłości i patriotyzmu zamanifestować. Podczas gdy w Ameryce co krok słychać „God bless Ameryka” to w Polsce sporadycznie tylko można trafić na flagę w święto państwowe. Gdyby populację Polaków określano na podstawie ilości flag wywieszonych w te dni to w Polsce Polacy byli by mniejszością.
 
Nie potrafimy działać, potrafimy się tylko zachwycać. Podziwiamy inne narody ich zorganizowanie, pracowitość, dokładność, jedność i patriotyzm. Lubimy o tym rozmawiać, chwalić ich za to ale na tym poprzestajemy. Wszystko co wymaga wysiłku jest niejako z wrodzoną niechęcią spychane na bok, by nie przeszkadzało, by nie drażniło sumienia a powstałą pustkę wypełniamy nijak przystającymi do rzeczywistości, nic  nie znaczącymi słowami. Gubiąc się w rzeczywistości i szukając usprawiedliwienia, uciekamy w sferę idei. Tu pławiąc się w  uniesieniach, wspominając chwalebną przeszłość, zatracamy poczucie konieczności stałej pracy nad sobą. Podczas gdy inne narody uderzywszy się w piersi obróciły swe dawne błędy w nową siłę, my swych błędów bronimy zajadle - prawie je czcimy. W efekcie zadumani, rozmarzeni dawną chwałą, oderwani od rzeczywistości, pomieszawszy świat ducha i materii rozkosznie wegetujemy drepcząc w miejscu. Józef Piłsudski powiedział kiedyś: „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska”. Teraz wiem dlaczego ciągle przegrywamy. Przegrywamy też bo jeśli już nawet zdecydujemy się dać krok do przodu robimy go nie przemyślawszy wszystkiego dokładnie i tak szybko jak się tylko da, by problem znikł z głowy, by znów można było dreptać w spokoju z nadzieja, że jakoś to będzie. To polskie „jakoś to będzie” jest niechybnie ewenementem w skali całego globu. Zadziwiające jak wiele spraw w Polsce się od tego zaczyna. Gdybyśmy tylko ciut dłużej myśleli a nade wszystko robili to zanim zaczniemy działać mniej byśmy jako Naród tracili. Cyprian Kamil  Norwid pisał przed laty tak: „Jestem z narodu, w którym, od lat stu, każda książka wychodzi za późno, a każdy czyn za wcześnie. To jedno poprawiwszy można zbawić naród...”[1] Jakże ta sentencja jest wciąż trafna. Jakby nic się nie zmieniło. Tak było przed Norwidem, za jego czasów i dzisiaj wciąż jest tak samo. My zwyczajnie wciąż stoimy w miejscu, my w ogóle nad sobą nie pracujemy!
 
Musimy być narodem nowoczesnym, musimy czerpać z historii ale i brać się za teraźniejszość. Tylko taki naród może rywalizować z narodami nowoczesnymi i żywotnymi. Przesadne rozmiłowanie się w dawnych tryumfach i dniach chwały oślepia nas i prowadzi w bagno kłamstwa, oddalając coraz dalej od prawdy o dniu dzisiejszym, utrąca zdolność niezakłamanego postrzegania rzeczywistości. Tkwiąc w swym niewzruszeniu, wymyślamy sobie przeszkody, które staja się kajdanami naszej woli. Podczas, gdy wszystko wkoło się zmienia i organizuje my machnęliśmy ręką i śpimy. Dla spokoju sumienia by móc dalej w najlepsze drzemać nazwaliśmy; lenistwo -ostrożnością, działanie - pochopnością, decyzyjność - wyniosłością, zawiść - dbaniem o własne interesy. „Polski nie rozebrały tylko trzy mocarstwa, ale i Epoka, ale i czas!”[2] Ów czas i owa Epoka ponownie nam dziś uciekają...
 
Aby stawić opór musimy stale podnosić poziom świadomości spraw które choć dzieją się bez naszej przyczyny dotyczą nas i naszej przyszłości. Bez tego próba współzawodnictwa, nawet najmniejszy ruch na arenie międzynarodowej staje się przyczynkiem do kolejnego upadku. Uczmy się i róbmy wszystko by to co otrzymaliśmy zwrócił się Polsce w dwójnasób. Póki co i na tej niwie popadamy w kolejny obłęd. Wykształceni przez nas młodzi ludzie, inteligencja, pracuje poza granicami kraju co my chcemy postrzegać jako sukces. Tak oto obracamy przeciwko sobie siłę naszych umysłów.



[1] Gomulicki Juliusz „Cyprian Norwid. Pisma wierszem i prozą”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1984, s.355
[2] j.w, s. 359

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz