whos.amung.us

poniedziałek, 13 października 2014

Czy PiS chociaż tyle wie, że idzie walczyć o ochłapy?

Autor: Integrator
 
Od dziś, uwzględniając ciszę wyborczą, mamy już tylko miesiąc by zrobić wszystko co w naszej mocy by wygrać nadchodzącą kampanię potyczek, poczynając od starcia w wyborach samorządowych. Jest to zarazem ten czas kiedy postanowiłem opublikować tu pewne dane, które unaocznią Wam jak bardzo PiS jest daleki od zwycięstwa a przede wszystkim jak znikome ma pojęcie o zmieniającej się rzeczywistości samorządowej, w efekcie czego poruszał się będzie w tym obszarze całkowicie po omacku. Nie tak dawno wydrukowałem tu tekst „Kto po Kaczyńskim?” w którym wyraziłem swoje zdanie o osobach stanowiących nieprzenikniony kordon otaczający lidera PiS, mając nadzieję, że będzie to przyczynkiem do gorącej i owocnej dyskusji w tym temacie. Tak się złożyło, że dokładnie dzień po tej notce media mainstreamowe doniosły, że w razie kolejnej porażki Jarosław Kaczyński zechce wymienić nawet połowę klubu co miało być według osoby, która wyniosła tą wiadomość z posiedzenia klubu, ostateczną dla nich motywacją do działania. Nie sądzę, by Kaczyński ten blog czytał, niemniej jeśli to są naprawdę jego słowa to mamy tym lepsze warunki ku temu by rozpoczętą tu dyskusję kontynuować. Od razu ostrzegam, że i tym razem nie zabraknie połajanek, bo bez względu na to co Wy tam sobie o mnie pomyślicie, niczego w ostatnich dniach nie jestem pewien jak akurat tego, że albo PiS przejdzie autentyczną przemianę albo będzie tak sobie gnił w tej niemocy, stając się powoli spółdzielnią pracy dla wybranych posłów a przy tym walcem, który skutecznie będzie niszczył każdą nową inicjatywę po tej stronie barykady. Jeśli tak to ma wyglądać, a najwyraźniej ku temu to zmierza, to ja nie chce mieć nic z tym nic wspólnego. Zwłaszcza, że w utrzymywaniu takiego walca i takiej spółdzielni nieudaczników zazdrośnie strzegących swych pozycji z pewnością żywotnie zainteresowana jest jak sądzę Platforma Obywatelska i to całe zło jakie ukrywa się za jej sztandarem. Jestem pewien, że gdy przyjdą lepsze czasy i zastraszeni zaczną mówić z pewnością dowiemy się co przez ten rząd straciliśmy bezpowrotnie a co przyjdzie nam odbudowywać przez kolejne lata, zatem trzeba nam dziś wielkiego wysiłku by te zniszczenia przynajmniej minimalizować. Dlatego nie oczekujcie proszę bym w imię obowiązującej od lat reguły „jak mówić o naszych to tylko pozytywnie” skupiał swe krytyczne oko tylko na drugiej stronie, podczas gdy tak zwani nasi wcale nielepiej podchodzą do sprawy. Akurat ja mam tak, że jeśli ktoś rości sobie prawo by nazywać się ostatnią siłą, która może zmyć platformerski szlam z tego kraju, a tak właśnie twierdzi PiS, to w zamian za mój głos ma mi przedstawić dotychczasowe efekty swej pracy. A jeśli takowych nie ma, bo nie ma, to z oczywistych powodów mam prawo stawiać pytania o przyczyny tej niewydolności, ale i o sens istnienia tak funkcjonującej partii. I aby nie być gołosłownym, podam tu zaraz bardzo znamienny dowód, jak ulał na okoliczność nadchodzących wyborów samorządowych.  
Pracuję w firmie która zajmuje się budowaniem nowych struktur w biznesie w związku z czym w zakresie moich obowiązków leży docieranie do środowisk zainteresowanych współpracą, pozyskiwanie odpowiednich danych na podstawie których można ocenić potencjał grupy a gdy wstępna analiza pokazuje, że zadanie w tym konkretnym przypadku jest wykonalne, nadzorowanie procesu wcielania w życie pomysłu i przyjętych założeń. Tak się złożyło, że jedno z całej puli podjętych niedawno przez nas zadań wymagało nawiązania kontaktu z samorządami, dlatego w ramach ogólnych przygotowań postanowiłem rzucić okiem na mapę wyników wyborów samorządowych z 2010 roku. Potrzebowałem zaledwie podstawowych informacji a więc jaka partia i gdzie wygrała ale z wrodzonej skłonności do poszukiwania i odkrywania przy okazji sprawdziłem też ilu wójtów, burmistrzów, prezydentów wzięła każda partia oraz ilu radnych w radach gmin, miast i powiatów? Przyznam się, że chcąc skrócić sobie drogę i ułatwić sprawę zwróciłem się do jednego ze znanych mi posłów PiS, by pomógł mi pozyska za pośrednictwem ich wewnętrznych struktur choć część potrzebnych mi danych, niechby dotyczących tylko tej jednej partii. Pan poseł polecił mi zwrócić się w tej sprawie do Biura Organizacyjnego PiS na Nowogrodzkiej jako najpewniejszego źródła takich informacji przy czym dla lepszego przyjęcia miałem się tam na niego powołać. To była o tyle zasadna próba, że dane które były mi potrzebne choć dostępne na stronach Państwowej Komisji Wyborczej są tam podane z podziałem na wyniki dla poszczególnych jednostek administracyjnych a nie jak potrzebowałem jako zbiorcze wyniki dla poszczególnych partii. Zrobiłem więc jak mi pan poseł zalecał, pani która odebrała telefon powiedziała, że sprawdzi czy takie dane posiadają i poprosiła o telefon na drugi dzień. Zadzwoniłem, powołałem się raz jeszcze na pana posła ale że ona miała jakieś inne sprawy na głowie więc tym razem przełączyła mnie do kogoś kto się podobno tymi sprawami zajmuje jednak i on był na tyle zajęty, że także poprosił mnie o kontakt za parę dni co da mu tyle czasu by mógł się odpowiednio rozeznać w sprawie. Nie będzie tu chyba zaskoczenia gdy napiszę, że ponowna próba kontaktu z kompetentną osobą wyglądała mniej więcej tak, że po parokrotnym przełączaniem mnie z pokoju do pokoju w końcu ktoś się zlitował i powiedział mi wprost, że takich informacji Biuro Organizacyjne nie posiada a cisza jaka nastała w słuchawce po tym oświadczeniu była aż nazbyt wymownym znakiem bym się odczepił. Nie było wyjścia, zabrałem się za samodzielne przeglądanie wyników i muszę powiedzieć, że to co odkryłem na stronach PKW było dla mnie jak spacer po księżycu, jak poznawanie całkiem mi nieznanego świata. Ponieważ my tu dziś mówimy o kondycji PiSu pozwólcie, że przedstawię wyniki tylko dla tej właśnie partii i tylko dla województwa Podkarpackiego jako że mamy je przecież wszyscy za bastion PiSu. Zapnijcie tylko wcześniej pasy, bo będzie bujało:
Wybory do rad gmin, miast, powiatów w województwie Podkarpackim:
Na 156 rad gminnych, PiS większość uzyskał w 8 radach.
Na 22 rady powiatu, PiS większość uzyskał w 3 radach.
Na 13 rad miejskich i 4 rady miast na prawach powiatu, PiS w żadnej nie uzyskał większości.
Podsumowując na 196 rad ogółem PiS zdobył większość w 11 czyli w 5,64% liczby rad ogółem. 
Wybory wójtów, burmistrzów, prezydentów miast w województwie Podkarpackim:
Na 119 wójtów w województwie, PiS wziął 5 wójtów
Na 41 burmistrzów w województwie, PiS wziął 3 burmistrzów
Na 4 prezydentów w województwie, PiS nie wziął ani jednego.
Podsumowując 164 stanowiska, PiS wziął 8 czyli 4,88% ogółu wójtów, burmistrzów i prezydentów.
A zatem żadna twierdza, zwyczajnie znów klęska. Mając te wyniki przed oczami, zacząłem się zaraz zastanawiać w jaki sposób podzieliły między siebie pozostałe partie tą część „masy samorządowej”, której nie udało się wziąć PiSowi i okazało się, że choć osiągnęły lepszy wynik od PiS (szczególnie PSL) to ponad połowę tego wyborczego tortu przejęły lokalne komitety wyborcze. Tak to wygląda w liczbach:
Z sumarycznej liczby 3061 mandatów do rad gmin, miast i powiatów województwa Podkarpackiego, lokalne komitety wzięły 2031 mandatów czyli 66, 35%.
Z sumarycznej liczby 164 prezydentów, burmistrzów i wójtów województwa Podkarpackiego, kandydaci niezależni wzięli 127 takich stanowisk czyli 77,44%.
Kompletowanie tych danych jest bardzo żmudnym zajęciem, a ponieważ ja mam inne sprawy na głowie i bynajmniej nikt mi za takie analizy nie płaci, na tym tylko województwie poprzestałem, a jedynie z ciekawości i dla potwierdzenie reguły zrobiłem jeszcze podobne zestawienie dla okręgu wyborczego Chełm, tj. dla powiatów na zachód i południe od Białej Podlaskiej czyli też naszych terenów i wyszło bardzo podobnie.
Co nam mówią te dane? Po pierwsze, rzeczywistość wyborów samorządowych nie wygląda tak jak można by wnioskować po tym co słyszymy w mediach czy choćby na podstawie informacji jakie dostarczyły nam niedawno zakończone wybory uzupełniające. Do czasu wykonania tej analizy żyłem przekonaniem, że bój o samorządy toczy się głownie między PiSem, Platformą i PSLem tymczasem okazuje się, że oni walczą tylko o ochłapy. Wychodzi na to, że lokalne społeczności mając możliwość głosowania na inne organizacje polityczne, korzystają z tej możliwości powszechnie, co równie ważne, ten trend z roku na rok się umacnia. Miałem okazję zobaczyć to na własne oczy gdy przy okazji wyjazdu służbowego przejeżdżałem przez Opatów gdzie w większości witryn sklepowych wisiały plakaty kandydatki na burmistrz tej miejscowości z ramienia Komitetu Wyborczego Wyborców Kocham Opatów. Nie było plakatów PiS, nie widziałem Platformy, zaledwie jeden z PSL a całe miasto i tak było pełne plakatów -  lokalnego komitetu wyborczego.  
Zważywszy na rangę zamieszczonych tu informacji myślę, że już rozumiecie dlaczego ja ten tekst podaję tu dopiero na miesiąc przed wyborami. Jestem pewien, że jeśli odpowiednio wcześniej pozyskałaby te dane Platforma Obywatelska a przecież blog ten czytają także zwolennicy tej organizacji to niewątpliwie przystąpiłaby do budowania własnych komitetów lokalnych lub wchodziła by z już istniejącymi w przedwyborcze porozumienia, niszcząc tak w zarodku to co się tam na dole tak pięknie odradza – prawdziwą samorządność właśnie.  Co zrobiłaby Platforma już wiemy, pytanie co zrobił z tą wiedzą PiS bo im to akurat poprzez owego posła przekazałem. Być może stała się ona dla nich przyczyną jakieś refleksji i stąd ta koalicja z Solidarną Polską i Polską Gowina niemiej jak już wiemy walczyć będą wspólnie tylko o tą resztówkę, której jeszcze lokalne komitety wziąć do końca same nie potrafią. Więc o zwycięstwie koalicji w sensie dosłownym i tak mowy być nie może chyba, że w sensie symbolicznym wzięcia parę procent więcej niż odwieczny przeciwnik. Pytanie tylko czy tak samo do sprawy podchodzi Platforma? Obawiam się że nie, że te komitety są jednak jakoś politycznie czy finansowo z nią powiązane i w efekcie tego pisowskiego odpuszczenia sobie samorządów, obudzimy się w nowej rzeczywistości w której Platforma będąc w koalicji z lokalnymi komitetami zablokuje samorządy na lata. Cóż, za niedługo wszyscy dowiemy się jak z tym było no i najważniejsze jak to wszystko dalej będzie, a póki co zostaje nam to nieszczęsne Biuro Organizacyjne gdzie nikt nie wie ilu i gdzie PiS ma swoich ludzi w terenie a w konsekwencji jakim potencjałem dysponuje. Biuro Organizacyjne obsadzone ludźmi o bliżej niesprecyzowanych obowiązkach za to niechybnie na bardzo precyzyjnie określonych pensjach.
Na dziś tyle. Przepraszam, że kończę tekst ten niemal tak jak go zacząłem, ale chcę byście odeszli od tego bloga z takim właśnie przeświadczeniem, że albo Jarosław Kaczyński faktycznie wyrzuci połowę klubu a przy okazji przetrzebi te różne biura albo ku uciesze systemu będzie Prawo i Sprawiedliwość już tylko walcem prasującym wszystko co nowe, zdrowe a dopiero kiełkujące. No i tą spółdzielnią pracy dla wąskiej grupy ludzi, którzy uczynili sobie z tej partii trampolinę do wygodnego życia. I dobrze i też pasuje. Z tym, że jeśli taki jest plan i tak ma to dalej wyglądać to ja tu swojej roli już nawet jako wyborca nie widzę.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz