whos.amung.us

piątek, 12 września 2014

Tak się w Polsce odłowuje rząd!

Autor: Integrator

Ci którzy czytają moje teksty z pewnością zauważyli, że mam ten zwyczaj odnoszenia się do spraw aktualnych z pewnym opóźnieniem. Może się to wydawać dziwnym i niedopasowanym do dzisiejszych czasów sposobem relacjonowania ważkich spraw ale uważam, że dla zachowania jakości przekazu inaczej się nie da. Można co prawda i robi to większość komentatorów, złapać jakiś news i lecieć z nim od razu do komputera by przerzucić na ekran pierwszą myśl jaka w głowie zaświta - zwłaszcza gdy szczytem ambicji jest kryterium pierwszeństwa, a dopiero później trafność ogłaszanych uwag. Ja akurat problemu z tym nie mam, nie czuję parcia by być pierwszym na mecie, a zanim cokolwiek napiszę sprawdzam, badam by wreszcie przemieliwszy wszystko dokładnie najlepiej jak tylko umiem napisać Wam co z tego dumania mi wyszło. Zresztą co by tu nie mówić perspektywa czasu  daje szansę oderwania się od emocji, które gdy opadną niczym zasłona dymna, pozwalają dopiero dostrzec szczegóły, które w pierwszej chwili nam uciekają.

Minął tydzień a zatem czas już ku temu najlepszy by przyjrzeć się nominacji, dziś już nie premiera a zwyczajnie pana Tuska na przewodniczącego Rady Europy. Nie chcę się odnosić do tego co ta nominacja dla nas Polaków znaczy starczy, że wszyscy dobrze od czasów Buzka wiemy, że niewiele. Jestem nawet pewien, że to wszystko jest dla większości z nas na takim poziomie abstrakcji, mam tu na myśli tą całą Unię i jej instytucje, że gdyby jakiś uczciwy dziennikarz ruszył w końcu cztery litery ze sterylnego studia i poszedł między ludzi z pytaniem ot tak dla przykładu - jakie kompetencje przejmuje w Brukseli nasz były premier, tłumaczyli by się gęsto, że oczywiście będzie odpowiedzialny, za no, za ten,… kończąc z głupia franc acz z ulgą frazesami z mediów, że będzie szefem!... prezydentem!!... takim jakby papieżem Europy!!! Zresztą co ja się czepiam zwykłych ludzi. Nie lepiej jak idzie o meritum sprawy wyglądało to przecież gdy ten mikrofon podsunięto pod nos paru politykom a z nimi akurat problemu nie ma, oni do tych rozwalonych na fotelach w sejmowym korytarzu dziennikarzy sami leżą i plotą; jedni o niewyobrażalnym sukcesie Polski, a zrazu inni,  że o żadnym sukcesie mowy być nie może, że my tu w kraju z tego nawet łyżki smalcu mieć nie będziemy, a jeśli już mamy mówić o sukcesie to tylko w kategorii osobistego szczęścia Tuska, który po comiesięcznej wypłacie będzie kupował sobie jakąś miłą kawalerkę pod Warszawą, i tak co miesiąc, aż mu się znudzi. Ten tani chwyt obliczony na wzbudzenie w nas brzydkich emocji może i pociąga część z nas do większej jeszcze nienawiści tym bardziej gdy każdego dnia zmuszonym się jest ciułać grosz do grosza, ale ja tu akurat oczekuję szczególnie od „tak zwanych naszych posłów” czegoś głębszego niż sczytywanie i puszczanie w obieg nagłówków z brukowca. Wiem, wymagam zdaje się od nich nazbyt wiele ale nie znajduję analizy, niech tam choćby zadumy nad tym z czym tu w związku z tą nominacją mamy do czynienia. A przecież stała się z punktu widzenia naszej państwowości i niezależności rzecz poważna.

Historią interesowałem się w liceum a potem na studiach w stopniu nadprzeciętnym. I choć było potem z tym co raz gorzej wszak stare hobby ustępowało miejsca nowym to jednak jakaś wiedza i spostrzeżenia na zawsze w głowie pozostają. I pewnie dlatego doszło do mnie wczoraj, że nie było chyba u nas jeszcze takiej hecy by szef państwa dostawszy propozycję objęcia stanowiska w innym państwie, rzucił wszystko w cholerę i ot tak sobie wyjechał - a właśnie z takim przypadkiem mamy tu do czynienia. Nie wiem czy Wy to widzicie, więc zróbmy to raz jeszcze i w zwolnionym tempie... jest człowiek... szef partii rządzącej… który w trakcie ostatnich kampanii zapowiedział dziesiątki poważny zmian, by ująć wszystko jednym słowem, miało być pięknie i zielono i tym razem już serio i naprawdę… po czym gdy pojawia się pierwsza okazja, bez najmniejszego wahania jakby tych wszystkich słów i obietnic nie było, ów człowiek rzuca wszystko co zaczął, spiepszył a w dodatku nie dokończył i… wyjeżdża. Widzicie to? Bo ja bardzo dokładnie ale wciąż nie mogę uwierzyć, że tak można! Wyjeżdża z kraju człowiek, który rozkopał pół Polski dobijając przy okazji setki rodzimych firm budowlanych, zdemontował kolej, szkolnictwo i system zdrowia, zamknął stocznię, nakazał nam pracować do ciężkiej starości a uwikławszy nas w jakieś smutne umowy z Rosją, która stawia Europę na krawędzi wojny zwyczajnie wyjeżdża. Właśnie w takiej chwili! A wszystko na co nas stać, mam tu na myśli naszą klasę polityczną to bredzenie o sukcesie, czy liczenie zer na przyszłym tuskowym koncie. A to jeszcze nie wszystko. To dopiero początek ważnych pytań, które z pewnością ktoś znacznie ważniejszy, niż zwykły bloger powinienem stawiać.  

Jest bowiem w tle tej sprawy coś jeszcze znacznie gorszego bo na poziomie już najwyższej polityki, co nigdy mieć miejsca nie powinno - politycy europejscy odwołali polskiego premiera, polski rząd! Gdzieś tam w małym gronie, usiadło kilku panów i dla nich tylko z wiadomych powodów postanowili, że czas Tuska a wraz nim rządów Platformy Obywatelskiej w Polsce się skończył. Może to zabrzmieć dziwnie szczególnie gdy wychodzi spod pióra przeciwnika tego rządu ale to ich rządzenie choć w skutkach dla nas fatalne, trwa nieprzerwanie od kilku lat i chciał nie chciał daje państwu pewnego rodzaju stabilność. Tak, właśnie tak. Fakt, że w bałaganie, w nieudolności ale dużo mniejszym niż panowałby przy okazji wymiany rządu, a potem urzędników i szefów spółek państwowych a więc tego wszystkiego z czym mamy do czynienia gdy do władzy dorwie się nowa partia. A taki wstrząs na żywym organizmie państwa przerabiamy u nas od początku przemian regularnie co cztery lata. Ciśnie się więc na usta takie pytanie: komu ta, jako taka stabilność  przeszkadza i czyje interesy w obecnym układzie są blokowane, że nagle tak nijaki człowiek jak Tusk, jednakże premier państwa, zostaje powołany do pełnienia stanowiska, które wymaga od niego rezygnacji z dotychczasowych obowiązków? Jaki plan względem Polski zaczęto realizować skoro w tak zamaskowany sposób odwołano premiera a jednocześnie wymieniono szefa partii pod wodzą, którego mimo ogromnych wewnętrznych tarć ta partia wciąż trwała i wygrywała? Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to jest początek demontażu Platformy Obywatelskiej i choć ja o tej partii nie mogę powiedzieć nic dobrego to nie podoba mi się, że o trwaniu czegokolwiek w Polsce decyduje ktokolwiek zza granicy. A proces rozpadu szczególnie, że mamy okres przedwyborczy, będzie jak sądzę postępował teraz w tempie geometrycznym szczególnie, że na szefa partii i premiera desygnuje się całkowicie rozbitą psychicznie kobietę. Panią Kopacz, która swój udział w wysokiej polityce przypieczętowała rozwodem, o czym ja zawsze będę czuł się zobowiązany przypomnieć, jako o punkcie zwrotnym w życiu takiego człowiek, który rozstając się z drugim człowiekiem a zarazem Bogiem, traci busolę ale i poczucie granic. Także w kłamstwie w którym pani Kopacz osiągnęła swoiste dno dezinformując nas o pracy naszych patologów w Smoleńsku, by tym samym kryć upokarzające dla nas obchodzenie się Rosjan z ciałami naszych rodaków.  

Ale wracając do nominacji Tuska mamy tu parę pytań na które natychmiast powinni szukać odpowiedzi nasi politycy, zamiast liczyć mu przyszłe zera na koncie. Szczególnie powinni bić na alarm ci, którym bliskie są zagadnienia niepodległości i suwerenności naszego kraju bo ktoś, gdzieś, poza granicami naszego kraju powiedział premierowi Państwa Polskiego, że ma zrezygnować i stawić się w europejskiej centrali, a ten jak to robią zwykli posłowie wybrani na europosłów spakował się w trymiga i już jest po polskim rządzie. Ja oczywiście wiem, że mogę walić głową w mur a i tak znajdą się tacy, którzy zawsze i bardzo chętnie przyjdą tu pluć na Kaczyńskiego, ale w tym przypadku akurat jestem pewien, że gdyby taka propozycja przyszła do nas za czasów gdy on był premierem, to zwyczajnie powiedziałby, że dziękuje ale zostaje. I nie dlatego, że on nie umie angielskiego jak Tusk, albo ma wystarczająco dużo na koncie bo dzięki mediom wiemy, że jak my wszyscy też siedzi na kredytach. Nie odmówiłby także ze strachu, że nie podoła bo dobrze to czujemy, że doskonale by sobie poradził i wzorem brata, który prowadził niezależną politykę w rejonie byłby tam rozpoznawanym i uznawanym politykiem. Otóż Kaczyński odmówiłby pojechania do Brukseli przede wszystkim dlatego, że wbrew temu co nam opowiadał Tusk jakoby oddał wszystko dla dobra tego kraju, Jarosław Kaczyński akurat w to co mówi wierzy i wciąż uważa, że ma tu parę rzeczy do zrobienia.

A więc zachęcam tych którzy mienią się być autorytetami w tych sprawach o których tu w tak smutnym tonie piszę, by zanim trzaśnie kolejna sensacja a dziennikarze przylecą pytać Was o pierdoły, byście usiedli i zastanowili się ku jakiemu upadkowi my jako państwo zdążamy? Bo, że ta nominacja jest częścią jakiegoś strasznego planu, który ma nas do tego upadku doprowadzić nie mam wątpliwości.  Pytanie tylko co dokładnie jest na końcu tej drogi?    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz