whos.amung.us

poniedziałek, 29 września 2014

Ekskomunika. Zapomniana broń polskiego Kościoła.

Autor: Integrator
 
Chciałem zaczepić ten temat już jakiś czas temu acz z powodów ode mnie niezależnych musiałem wstrzymać się aż do teraz. Wbrew bowiem temu co nam się stale kładzie do głowy wcale Internet nie jest ostoją wolności, przeciwnie jest pod stałym nadzorem a gdy tylko wrzucimy tam treści niewygodne dla wielkich tego świata zaraz jest dokładnie z nich czyszczony. A przecież wiemy jak bardzo dla nas maluczkich jest to rzecz nieosiągalna. Dla przykładu gdy ktoś z nas prowadził kiedyś działalność gospodarczą, to jego dane zaraz z KRS powędrowały do sieci, gdzie następnie zostały zmultiplikowane przez kolejne portale do tego stopnia, że nie ma siły by to wszystko potem usunąć. Można do tych portali pisać, prosić, można tłumaczyć, że działalność została zlikwidowana a w zamian tylko cisza i przychodzi się pogodzić z faktem, że te nasze dane zostaną już tam do końca świata albo tego internetu. Sprawy mają się całkiem inaczej gdy usunięciem treści zainteresowani są choćby tacy ludzie jak ci których polecenia aktualnie wykonuje Putin. Nawet śladu wówczas po takich treściach nie zostaje, jest tak jakby sprawy nigdy nie było. I tak się dokładnie rzeczy mają z filmikiem nakręconym zdaje się telefonem komórkowym, który choć swego czasu był na wielu portalach (od youtube po całkiem mi nieznane) z dnia na dzień zniknął z nich wszystkich a ja musiałem odczekać z tą notką do czasu aż ktoś mając to nagranie na dysku wrzuci je ponownie do sieci. Ta chwila właśnie nadeszła, jakimś cudem filmik wciąż tam jest, a ja mając świadomość, że to jest tylko systemowe niedopatrzenie i że to okienko prawdy za chwilę ktoś znów skutecznie na lata zatrzaśnie czynię swą powinność i piszę co następuje.
Na to nagranie trafiłem dwa lata temu a zarejestrowano w nim wizytę Władimira Putina w prawosławnym klasztorze, na wyspie Wałaam leżącej na jeziorze Ładoga. Link do jedynego miejsca w sieci gdzie nagranie to ponownie wstawiono umieszczam poniżej byście mogli nacieszyć nim oczy nim znów zniknie. Gdyby się jednak okazało się, że oni są jeszcze lepsi niż myślę i filmik ten miałby zniknąć zaraz po tym jak Wy na niego zaczniecie masowo wchodzić zwracając tym samym w to miejsce oko Saurona, to opiszę w paru słowach co się w tym nagraniu znalazło.  Otóż tam jest ujęty ten moment wspomnianej wizyty kiedy Putin podchodzi akurat do oczekujących go popów, ściska każdemu po kolei dłoń w geście powitania a gdy podaje ją ostatniemu ten nagle nachyla się i całuje ją z oddaniem. A więc dokładnie tak jak my katolicy robimy to gdy mamy okazję witać biskupa tj. najmniej głowę lokalnego kościoła. Proszę, to ta scena:  
Dlaczego ja się tak tym nagraniem ekscytuję? Moi mili, niektórzy z nas wiedzą dzięki lekcjom historii w szkole podstawowej a już na pewno wszyscy z bajek, że taki gest (kiedyś wykonywany też wobec króla) jest aktem uniżenia i szacunku wobec instytucji, którą osoba wobec której taki gest wykonujemy, reprezentuje. W przypadku biskupa czy Papieża pocałunek w dłoń (dziś częściej w pierścień) oznacza oddanie czci Jezusowi i jego Kościołowi a zarazem na niwie religijnej uznanie tej osoby swoim zwierzchnikiem i przewodnikiem w randze wyższej niż ksiądz proboszcz. Pojawia się więc pytanie, chociaż wobec tego nagrania to jest dla mnie pytanie czysto retoryczne, komu cześć oddał ów prawosławny duchowny składając pocałunek na dłoni Putina? Czyją zwierzchność prawosławny kapłan  aktem tym uznał, czy raczej potwierdził? Pytanie retoryczne więc i odpowiedź oczywista i każdy kto choć trochę orientuje się w historycznych relacjach pomiędzy władzą Rosji a kościołem prawosławnym wie, że jest on podobnież jak Protestantyzm religią państwową w tym znaczeniu, że najwyższym de facto hierarchą tych kościołów (oficjalnie lub nieoficjalnie) jest aktualnie urzędująca głowa państwa. Są niestety wśród nas różne głupole, które bezrefleksyjnie dają posłuch medialnym kłamstwom o rzekomym braku w Polsce rozdziału Kościoła Katolickiego od państwa i idącym w ślad za tym żądaniom rozdziału tych dwóch instytucji rzekomo na wzór innych państwa, podczas gdy choćby w takiej Anglii królowa brytyjska jest „najwyższym zarządcą” kościoła anglikańskiego („Supreme Governor”) czyli głową tego kościoła. Zdemaskowany Putin choć na nagraniu próbuje to ukryć także zarządza moskiewskim odłamem Prawosławia niemalże jak jedną z podległych mu delegatur, że już nie wspomnę co dzieje się w państwach islamskich. I tak jest nie od wczoraj ale od wieków, lecz my nieustannie poddawani agresywnej obróbce mediów będących w rękach środowisk antykościelnych, nie potrafimy już tego dostrzec. Z jakimś strasznym trudem przychodzi nam zrozumieć tak oczywisty fakt, że akurat Kościół Katolicki jest tym kościołem, który współpracuje z władzami poszczególnych państw (na zasadach opisanych w konkordatach) ale w żadnym razie nie z tymi władzami zszyty ani zależny jak to jest w przypadku wspomnianych religii. Sądzę, że właśnie ta niezależność będąca jednym ze źródeł siły tego Kościoła jest jedną z ważniejszych przyczyną nienawiści a zarazem strachu jaki darzą ten Kościół jego wrogowie.
Ale wróćmy do sceny z Putinem. Tam jest jeszcze coś, trwa zaledwie sekundę ale jest kwintesencją sprawy dla której nad tym tekstem ślęczę. Putinowi tak bardzo zależy by ukryć jego faktyczną zwierzchność nad tamtejszym kościołem a szczególnie by ukryć ją przed rosyjskim ludem, że gdy szczery w swym oddaniu pop pocałował go w rękę, ten wyrwał ją  jak oparzony i czerwony ze złości pogroził mu pięścią. Wszystko trwa zaledwie parę sekund ale są to absolutnie jedne z bardziej bezcennych sekund w historii ludzkości. Nigdy nikomu wcześniej nie udało się w sposób bezpośredni udowodnić zwierzchności Kremla nad moskiewską Cerkwią Prawosławną aż do teraz, aż nastał czas telefonów komórkowych i stało się. Nie ma się więc co dziwić, że to nagranie zniknęło ze wszystkich portali w zdawało się globalnej i wolnej sieci, i dlaczego zniknie pewnie i to jedno które przez niedopatrzenie rosyjskich służb zajętych niszczeniem Ukrainy miało szanse w tej sieci zaistnieć.
Putin to bezwątpienia człowiek który gdyby żył za tamtych czasów pewnie osobiście podpalałby na rozkaz Lenina cerkwie a jednak bardzo dobrze rozumie jak wielka siła mimo braku armii drzemie w kościele i jak bardzo może mu on pomóc mu w realizacji założonych celów. Właśnie z tego powodu nagranie to było dla mnie tak ważne i nie widziałem sensu podejmować się niniejszego tematu gdy znikło z Internetu bo czułem, że cokolwiek bym napisał i tak nie zostanę zrozumiane, a prędzej wyśmiane przez tych którzy w sieci pełnią rolę stróżów rosyjskich interesów. Skoro nagranie wciąż tam jest, a my mamy już za sobą ten niemniej ważny wstęp pokazujący jak bardzo nawet Putinowi zależy na dobrych relacjach z kościołem, to możemy przejść do zagadnienia docelowego. Bo tak naprawdę chcę pisać o naszym Kościele, o naszych biskupach i o porzuconym przez nich narzędziu a sprawdzonym i skutecznym narzędziu wykorzystywanym ongiś do walki z wrogami tegoż Kościoła. Chcę pisać o ekskomunice.
Zaledwie parę dni temu media łaskawie podały nam do wiadomości, że mnisi z klasz­to­ru świę­te­go Sawy Serb­skie­go na grec­kiej Górze Atos, wezwali biskupów z odłamu prawosławia moskiewskiego (kościół prawosławny jest równie silnie podzielony jak kościół protestancki) by obłożyli Wła­di­mira Putina klątwą za "nisz­czenie narodu ro­syj­skiego" i „"rozpętanie wojny z braćmi w wierze na Ukrainie". Z powodu zależności o jakich pisałem powyżej patriarcha „moskiewski i całej Rusi” Cyryl I (bo tak brzmi pełna nazwa piastowanego przez niego urzędu) z pewnością takiego gestu nie wykona, aczkolwiek sprawa jest problematyczna zważywszy na fakt, że mnisi ci cieszą się w całym świecie prawosławnym dużym estymą.  Emocji sprawie dodaje fakt, że człowiek objętych klątwą nie można wchodzić do cerkwi czy przyjmować sakramentów do chwili gdy odpokutuje za uczynione zło, a czy wystarczy czy może wciąż za mało pokutował leży w gestii tego biskup który klątwę nałożył. Sądzę, że Putin z Cyrylem już sobie uradzą co z tym fantem począć a my idźmy tropem tej klątwy dalej. Zanim poszło w świat o mnichach z Góry Atos, mniej więcej rok temu czytałem o innym greckim i prawosławnym kapłanie Serafim, biskupie Pireusu, który zagroził  ekskomuniką wszystkim tamtejszym posłom, którzy zdecydują się poprzeć ustawę o związkach osób homoseksualnych, do czego zobowiązało Grecję orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który uznał, że ustawodawstwo tego kraju narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka nie przyznając osobom homoseksualnym tych samych praw co heteroseksualnym. Biskup, że się tak wyrażę nie ceregielił się i stanął na wysokości zadania korzystając przy tym z odpowiednich ku temu narzędzi.
Mam nadzieję, że choć było trochę dookoła to sprawa jest już dla wszystkich prosta. Otóż nie umiem pojąć co się takiego stało na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, że nasi biskupi zapomnieli o tak ważnym narzędziu jakim jest ekskomunika, którym Kościół od wieków skutecznie walczył ze swymi wrogami? O narzędziu potężnym, którego boi się nawet bezbożnik Putin i jak widać narzędziu wciąż używanym przez inne kościoły. Przed niespełna dwoma laty Polska żyła sprawą radnych Częstochowy którzy przyjęli uchwałę w której zobowiązali się dopłacać z budżetu miasta do niezgodnych z nauką Kościoła Katolickiego zabiegów In vitro. Było przy tym trochę biadolenia ze strony prawicowych mediów ale zaraz zajęły się innymi sprawami, a nasi hierarchowie rozłożywszy bezradnie ręce pogodzili się z tym faktem pozwalając rozlewać się podobnym pomysłom po innych miastach. A przecież wystarczyło w tamtym czasie tylko trzymać się przyjętych przez Kościół reguł gry i ogłosić listem duszpasterskim akt objęcia ekskomuniką wszystkich radnych, którzy podnieśli podczas głosowania rękę za In vitro. I już. I tyle. Może jeszcze dla lepszego efektu winno się było wyczytać przy wtórze bijących dzwonów imiona i nazwiska tych ludzi bo tak to dokładnie kiedyś wyglądało. Naprawdę nic więcej Kościół nie musiałby robić by wszystko wróciło do normy. Skończyłby się problem wierzących a publicznie postępuje wbrew nauce Kościoła i tych którzy używają wiary do celów wyborczych. Blady strach spadłby nie tylko na tych częstochowskich radnych z których część pewnie dalej bezwstydnie lansuje się na niedzielnych mszach świętych gdzie ku zgorszeniu reszty wiernych przyjmują świętokradzką Komunię Świętą ale i na tych wszystkich innych działaczy partyjnych którym na myśli podobne zabawy z kanonami wiary. Skalkulowałby sprawę i katolik Komorowski zanim by publicznie zabiegi na ludzkich zarodkach promował i posłowie PO robiący co i rusz oko do środowisk homoseksualnych. Mocą zaledwie jednego słowa wszyscy oni zostaliby odsiani od ziarna i rzuceni w przedsionek piekła skąd wracaliby odmienieni idąc drogą ukorzenia i zadośćuczynienia.
Publiczny akt sprzeciwu Komorowskiego wobec nauki Kościoła i tych radnych to już historia ale mamy kolejną okazję by zacząć tym jakże skutecznym narzędziem sprawy w kraju porządkować. Oto stajemy u progu walki z ideologią GENDER, które jeśli sprawę prześpimy przetoczy się przez  ten kraj niczym walec niszcząc w nas ludziach wszystko co pierwotne i dobre.  Dzięki wielu ludziom organizującym spotkania i wykłady oraz ich zaangażowaniu w zbieranie podpisów przeciwko ratyfikacji „Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej” w treści której ukryto zasady wprowadzania GENDER do polskich szkół i przedszkoli, głosowanie zostało po raz kolejny odłożone a sprawa przekazana do dalszych prac komisji. Jest więc najlepszy czas ku temu by do narzędzia zapomnianego przez hierarchów naszego Kościoła na powrót zacząć się uciekać. Już najwyższy czas by wzorem biskupa greckiego zagrozić ekskomuniką tym wszystkim posłom (także tym którzy zasłaniając się niewiedzą, która przecież zgodnie z normą prawa nie zwalnia z odpowiedzialności) którzy przyłożą swą rękę do otwarcia Polski na GENDER. Do czego hierarchów gorąco namawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz