whos.amung.us

sobota, 20 września 2014

Czy premier Kopacz też będzie miała głodową emeryturę?

Autor: Integrator

Mamy nowego premiera, nowy ale jakby stary rząd a w sumie sytuację która stawia mnie w konieczności napisania choćby paru słów na ten temat. I tu Was rozczaruję, wybaczcie ale nie dam rady. Myślcie co chcecie ale ja jestem już do tego stopnia zmęczony komentowaniem tego co wespół z „chłopami” robi z nami Platforma Obywatelska, że naprawdę nie mam już ochoty po raz kolejny udowadniać dlaczego ta premier nic nowego nie wniesie, dlaczego będzie jeszcze gorzej i dlaczego jako państwo i społeczeństwo lecimy na łeb na szyję we wszystkich rankingach gdzieś tam w świecie przez różne organizacje robione. Już sama informacja, że wewnętrznym wywiadem, instytucją od której zależy nasze bezpieczeństwo będzie zarządzała pani od lekcji religii jest wystarczającym powodem by jeśli nie zacząć się gorliwie modlić to na pewno machnąć na to wszystko ręką i czekać kataklizmu który skoro tak się sprawy maja, przyjść nieuchronnie musi.

A póki co i w oczekiwaniu na to co już zarysowało się na horyzoncie, postanowiłem napisać trochę o tym co nas tak bardzo wszystkich zadręcza, o kasie. Otóż przy okazji pisania tekstu o roli mediów w procesie podejmowania przez nas decyzji wyborczych, krytykowałem niskie pobudki dla których część komentatorów naszego życia publicznego uznała za stosowne zwrócić uwagę na pensję jaką będzie dostawał Tusk w związku z niedawną nominacją, przez co na dalszy plan zeszły wszystkie ważne aspekty tej sprawy, a my jak jeden mąż zaczęliśmy żyć tęsknymi myślami o tym jakiż to porządny szmal dostał się Donaldowi, o tym że będzie mieszkał w apartamencie a w ogóle o tym jaki to niego cwany gość, że zdołał się tak wywinąć a jeszcze na koniec złapać Pana Boga za nogi.

Zaglądanie do cudzych portfeli jest zajęciem mi obcym. Nie interesuje mnie kto i ile zarabia, mój portfel od tego na pewno nie spuchnie, a że jedyne co może wnieść do mojego życia taki rodzaj ciekawości to frustracja odruchowo unikam takich pytań. I Bóg mi świadkiem, że trzymałbym się dalej tej zasady gdyby nie fakt, że wczoraj miały miejsce dwa zdarzenia które kazały mi zająć się w końcu także i tym tematem.

Proszę sobie wyobrazić, że szwędając się wczoraj wieczorem po sieci trafiłem na krótki tekst którego autor uznał za zasadne zrobić trochę szumu wokół emerytur wypłacanych przez ZUS gwiazdom naszego teatru, kina i estrady. Czytam sobie to krótkie zestawienie i okazuje się, że wbrew temu co można by przypuszczać to są jakieś relatywnie bardzo małe pieniądze, przez co jak konstatuje autor wszyscy nasi celebryci muszą pracować do końca życia a najlepiej o jeden dzień dłużej, inaczej nie wyrobią i zwyczajnie poumierają z głodu. Robią więc na okrągło te swoje koncerty, kto może pisze felietony, jeszcze inni grają jak nie w filmach to przynajmniej w reklamie jakiegoś banku, producenta lodów lub Biedronki.

Jak idzie o kwoty to wygląda to mniej więcej tak, że Maryla Rodowicz dostaje 1000zł. Krzysztof Cugowski 560zł, Elżbieta Zapędowska 700zł, Jan Nowicki 1450 zł, Beata Tyszkiewicz 1350zł, Jerzy Połomski 1500 zł, dalej Andrzej Rosiewicz 590 zł, Ryszard Rynkowski 1160 zł, Jan Kobuszewski 1200 zł, Maria Czubaszek 1100 zł. Michał Wiśniewski okresu emerytalnego jeszcze nie osiągnął ale martwi się bo ZUS przysłał mu pismo, że dostanie 169zł, a Owsiakowi napisali, że będzie miał tylko czy aż 800zł. Na koniec rekordzistka listy Krystyna Mazurówna. Dla tych co nie wiedzą, to jest ta pani która mimo podeszłego wieku ubiera się w sklepie dla nastolatek. Jej emerytura to 106zł.

Przyznam, że gdy pierwszy raz to przeczytałem poczułem się trochę nieswojo. I nie dlatego, że tam padają takie właśnie kwoty, a bardziej dlatego że ja nijak nie mogłem wyemancypować dlaczego ktoś uznał za zasadne poddać nam ten temat i wzmocnić jego wydźwięk rzucając te wszystkie kwoty? Mam się niby popłakać z żalu, że tak im to wyszło? A może zacierać ręce z radości, że przynajmniej teraz u kresu życia przyjdzie im posmakować naszego chleba? Nie rozumiem tego i nie chcę wchodzić dalej w te rozważania bo jeśli oni tak mają to mają bo tak chcieli bo zwyczajnie nie płacili składek, bo w przeciwieństwie do nas mogą ale nie muszą. Niemniej szczególnie czuję wstręt do takich tekstów i takich emocji bo wszystko co tu do tej pory przeczytaliście to fikcja i najzwyklejsze w świecie zawracanie głowy.

Całkiem niedawno ku uciesze jednych i zaskoczeniu drugich zagadnięty o swą uczciwość Jurek Owsiak niemal oszalał ze wzburzenia i łażąc po stole krzyczał, że Polska ginie, że on płaci ZUS i podatki i mieszka jak cała reszt w bloku. Że to był apartament za milion złotych już mu przez gardło nie przeszło a ja wiedziony tym doświadczeniem, podejrzewając że i z tymi emeryturami to jakaś bujda poszperałem jeszcze trochę w sieci a co tam znalazłem to Wy już sami dobrze czujecie. Wszyscy oni nadal grają, tańczą i śpiewają zarabiając krocie a to co wysyła im ZUS idzie na przysłowiowe waciki. No więc proszę bardzo, teraz taka oto lista dla odmiany. Jak donoszą różne portale Maryla Rodowicz w 2010 roku tytułem koncertów zarobiła ponad 3mln złotych a dodatkowo za udział w reklamie lodów 700tys zł. Krzysztof Cugowski za jeden koncert zgarnia 40 tysięcy złotych, a „Budka Suflera” w 2010 roku zarobiła 2 mln zł. Cugowski był też posłem a że jakimś cudem godził te obowiązki z koncertami inkasował równocześnie odpowiednie dla posła uposażenie. Dalej, pani Zapędowska jak podaje jeden z portali za każdy odcinek „Must Be the Music” bierze 9 tysięcy złotych, a wcześniej był jeszcze „Idol” i „Jak oni śpiewają?”. Czytam dalej, że Jan Nowicki dostaje 20 tysięcy złotych rocznie za tantiemy, Beta Tyszkiewicz za każdy odcinek "Tańca z gwiazdami" 6 tysięcy złotych, że nie wspomnę o zyskach z felietonów i reklamowania rajstop. No i na koniec jeszcze ta nasza stara nastolatka pani Mazurówna, która była w jury "Got to Dance. Tylko Taniec" ale jej konto co miesięcznie zasilają głównie kwoty z tytułu 16 nieruchomości które ta pani posiada we Francji.  No i pamiętajmy o tych tantiemach na których zarabiają autorzy ilekroć słyszymy ich piosenkę w radio, bo to są setki tysięcy i miliony złotych rocznie.

Ja to wszystko czytam i już tylko łapię się za głowę. Bo ledwo mieszczą mi się tam ci biedni celebryci obrażeni na ZUS, tłukący zarazem wciąż nieprzytomną kasę. Ten Tusk żalący się nam, że dostanie tylko 2 tysiące, choć wszyscy wiemy na jak ciepłych posadach lądują byli premierzy. A przy tym muszę znaleźć jeszcze miejsce w tej mojej biednej głowie na tak bardzo prawdziwą scenę z apteki, z inspiracji którą ten tekst powstaje, gdzie starsza pani stoi przed okienkiem z dylematem - który z dwóch leków na recepcie powinna wykupić – ten dla siebie czy ten dla męża bo stać ją tylko na jeden? Reszta tego co przysłał ZUS poszło na liczniki. Czasami naprawdę trudno to wszystko zrozumieć.

Jan Kobuszewski, o tym też piszą w tych portalach, dostawszy z ZUS’u 1200 złotych emerytury obraził się tak bardzo, że w geście protestu przestał ją pobierać. I stać się musiał cud, bo jakoś nie słychać by z głodu umierał. Stąd rodzi się i we mnie cicha nadzieja, że w efekcie podobnego cudu i nas wszystkich będzie stać by sobie akurat tak poprotestować. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz