whos.amung.us

czwartek, 31 lipca 2014

Ci powstańcy z Warszawy to się wcale dobrze bawili.

Autor: Integrator

Ostatnio stale brakuje mi czasu. Być może to przez te upały wszystko mi tak wolno idzie, ale fakt jest faktem, że choć pod koniec dnia padam potwornie zmęczony to zadań do wykonania jakoś nie ubywa. Co gorsza nie mam przez to czasu by pisać tak często jakbym chciał. Z resztą nie wiem o czym miałbym pisać skoro nawet nie wiem co się dzieje w kraju czy na świecie. Mam teraz tylko tą listę, te zadania do wykonania i jak koń z klapkami na oczach człapię prosto i wytrwale do wyznaczonego celu.
 
Mózg tak łatwo wyłączyć się nie da, więc choć mimochodem i dopiero przymuszony nadmiarem obowiązków to jednak zauważyłem, że moje oglądanie wieczornych Wiadomości było rodzajem uzależnienia.  Gdy przychodziła odpowiednia pora cokolwiek  bym akurat nie robił, odkładałem to na bok by śpiesznie włączyć telewizor i nałykać się tej papki jaką z wielkim zaangażowaniem przygotowuje, podlizujący się Tuskowi, redaktor Kraśko. Nie ważne, że kilka razy w ciągu dnia słyszę serwisy informacyjne w radio, albo czytam to i owo w sieci. Przychodziła godzina 19.30 a ja dzień w dzień siedziałem gdzie trzeba zwarty i gotowy.
 
Ale jak to bywa w walce z nałogami, przychodzą chwile większej słabości kiedy człowiek usprawiedliwiając się w duchu, że i tak długo wytrwał, zapala w końcu tego jednego papierosa, wychyla jednego małego, czy jak ja włącza to pudło i ogląda. Oczywiście z gorącym postanowieniem, że to tylko ten jeden raz i naprawdę ostatni. Na szczęście nie obejrzałem wszystkiego, zmęczenie wzięło górę, ale to co miałem zobaczyć, niestety zobaczyłem.
 
To co tu za chwilę napiszę może się niektórym nie spodobać, szczególnie po tak uroczo-tkliwym materiale we wczorajszych Wiadomościach ale jakoś nigdy nie przejmowałem się tym co ludzie gadają, więc proszę oto klu dzisiejszego tekstu.
 
Było tam o wizycie naszego prezydenta w Niemczech, który pojechał wziąć udział w otwarciu wystawy której instalację, co mocno podkreślano, umieszczono w budynku w którym wydano rozkaz zniszczenia powstańczej Warszawy. W materiale pokazano jak Komorowski mówi o tym z jakieś ambony, potem jak chodzi po wystawie i dobrze się bawi w towarzystwie niemieckiego prezydenta a na koniec jak opowiada coś o pojednaniu we właściwym dla siebie, dziadziusiowym stylu. Ja takie rzeczy oglądam całkiem spokojnie, bo moje zdanie o tym panu mam już wyrobione i akurat wiem, że jeśli on się do czegoś w ogóle nadaje to właśnie do takiego łażenia po wystawach, czytania napisanych mu przez kogoś rocznicowych odezw do narodu, względnie do pozowania do zdjęć z tymi wszystkimi przywódcami których my znamy z mediów a którzy naszego prezydenta kojarzą tyle o ile ktoś im powie kto zaś i skąd dojechał. I pewnie bym tak sobie tą propagandę łykał bez mrugnięcia okiem gdyby nie fakt, że pokazano w tym materiale także niektóre zdjęcia jakie znalazły się na tej wystawie.
 
Chcę Wam powiedzieć, że ja to Powstanie odkąd o nim usłyszałem uznaję za zasadne i wyjątkowe w takim stopniu, że jeśli jakimś cudem coś przeniosłoby mnie w czasie i wylądowałbym na tamtych barykadach, to nie darłbym się na nich żeby wracali do domów bo to nie ma sensu, i nie przeprawiałbym się ile sił w rękach na drugi brzeg Wisły by paść do kolan Ruskim i prosić o przyjęcie do „polskiego” wojska, tylko poprosiłbym tych powstańców o biało-czerwoną opaskę i stanął z nimi na tym kawałku wolnej Polski, gotów zginąć za to za co oni ginęli. Zrobiłbym to też już choćby dlatego, poza wzniosłymi argumentami których zwolennicy tego Powstania używają by przekonać przeciwników, a może przede wszystkim dlatego, że tam właśnie w te dni odżyła pradawna zasad wszystkich poprzednich pokoleń, że Polak jest wolny albo walczy. I dlatego gdy przeglądam zdjęcia z tych sierpniowych dni, pierwsze co mi się rzuca w oczy to całkowity spokój jaki bije z twarzy tych powstańców. Zachęcam Was byście zwrócili na to uwagę, bo to jest klucz do zrozumienia tego Powstania. Po sześciu latach schodzenia z drogi każdemu niemieckiemu żołnierzowi, po tylu latach życia w strachu i niepewności o jutro, ci ludzie mogli w reszcie wstać i choć przez te parędziesiąt dni znów żyć jak ludziom przystało - godnie. Dlatego podczas tych krótkich przerw gdy nie latały im kule nad głowami, zwyczajne bawili się, śpiewali, robili te zdjęcia, żartowali. To był ich czas wolności, i jeśli ktoś nie umie tego zrozumieć to niech chociaż w te rocznicowe chwile odda cześć ich odwadze i poświęceniu bo te są raczej bezdyskusyjne.  
 
Ale wróćmy do sedna. Wszystko byłoby jak mówię w porządku a ja napakowany kraśkową papką poszedłbym spać ogłupiały i syty, gdyby nie ten mały szczegół, że ktoś wymyślił aby te „radosne” zdjęcia umieścić akurat na wystawie dla Niemców. Jak sądzę to nie był przypadek. Tak jest ładniej a przede wszystkim łatwiej, dzięki czemu jak to widzieliśmy w rzeczonym przekazie nasz prezydent mógł chodzić po wystawie uśmiechnięty od ucha do ucha, no i ogólnie dobrze się bawić. No a że to ma niewiele wspólnego z prawdą historyczną na bazie której pan Komorowski, tak przynajmniej wczoraj deklarował, chce budować przyszłość to już dla nas nie nowość.
 
Ja tej wystawy nie widziałem. Być może tam są jakieś inne zdjęcia, pokazujące drugą stronę medalu a w szczególności „osiągnięcia” Wermahtu w walce z cywilami ale to i tak nic nie zmienia. Jak na mój gust nienajlepszym otwarciem dyskusji na temat niemieckich rzezi w powstańczej Warszawie, jest pokazywanie radosnej strony tego Powstania. Taka wystawa pozwala Niemcom czuć się rozliczonym za zbrodnie którą dokonali na tym przepięknym wówczas mieście (zwanym Paryżem Północy) i jej mieszkańcach a przecież póki co silnego postanowienia poprawy nie odnotowaliśmy. Wszyscy wciąż dobrze pamiętamy, że kanclerz tego państwa jeszcze niedawno gdy takie było polityczne zapotrzebowanie nie potrafiła odciąć się od kobiety, która chciała narzucić światu postrzeganie II Wojny Światowej przez pryzmat krzywdy wyrządzonej wysiedlonemu za Odrę niedoszłemu narodowi panów. 
 
Szukałem trochę w sieci zdjęć z tej wystawy i poza uśmiechniętym Komorowskim i wspomnianymi wesołymi fotkami powstańców niewiele znalazłem. Wnioskuję więc, że zdjęć które pokazują zbrodnie na cywilach tam nie ma, no a jeśli były to nasze media uznały za stosowne by ich nie pokazywać. Bo znów  - tak jest ładniej i łatwiej. A więc proszę bardzo, oto kolejny piękny obrazek do tej wystawy – „Polska i Niemcy budują nowe stosunki na prawdzie”. Nowej i najprawdziwszej na jaką obie strony stać.
 
Traf chciał, że wczoraj przejeżdżałem obok pomnika „Ofiar Rzezi Woli” upamiętniającego wymordowanie mieszkańców tej dzielnicy podczas Powstania Warszawskiego. Dla tych którzy nie wiedzą na pomniku umieszczono napis: "Pamięci 50 tysięcy mieszkańców Woli zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego 1944 r". I to jest kolejny punkt którego jak sądzę na wystawie nie pokazano i o którym we wspomnianym materiale nie napomknięto a to przecież te same sierpniowe dni. Ci ludzie nie byli żołnierzami, nie ginęli z bronią w ręku. To jest pomnik zbrodni wojennej dokonanej na mieszkańcach, zwykłych cywilach których wywlekano z domów i rozstrzeliwano. Pomnik tylko w sposób symboliczny odzwierciedla skalę tej zbrodni w taki sposób, że w murze który stanowi trzon tego pomnika po wielotysięcznych rozstrzeleniach widnieją ludzkie sylwetki wyżłobione przez kule. W rzeczywistości tych ludzi nie tylko rozstrzeliwano ale by oszczędzić na amunicji palono żywcem, wysadzano granatami, używano jako żywe tarcze a kobiety i dziewczynki zanim zabito, masowo gwałcono. Rozkaz Hitlera brzmiał jednoznacznie: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy". Tylko jednego dnia 5 sierpnia zabito od 20 do 40 tysięcy bezbronnych mieszkańców Warszawy, bez oglądania się na wiek czy płeć. Potem zacierano ślady paląc zwłoki, które wcześniej układano w stosy tworzące mur z ludzkich ciał o wysokości dwóch metrów i długości 20-30 metrów. To była jak się przypuszcza największa jednorazowa zbrodnia w historii naszego narodu dokonana na Polakach przeciągu jednego dnia, i porównywalna tylko z tym co UPA robiła na Wołyniu. A to przecież tylko jedna dzielnica. 
 
Pamiętajmy więc o tych ludziach, bo uśmiechnięty prezydent Komorowski jak widać już o nich zapomniał.  A z tej wystawy z której jest tak dumny młodzi Niemcy dowiedzą się głównie tyle, że ci powstańcy z Warszawy to się wcale dobrze bawili, śpiewali, robili te zdjęcia i dowcipkowali.
 
 
 

 
Pomnik Ofiar Rzezi Woli
(pobrano z Wikipedia.pl)

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz