whos.amung.us

poniedziałek, 28 lipca 2014

Amerykanie mają rację!

Autor: Integrator
 
Padają opinie, pełne pretensji to Amerykanów, że skoro mają nagrania wskazujące na zestrzelenie samolotu pasażerskiego nad Ukrainą, to tym bardziej mają nagrania ze Smoleńska, a jeśli mają to są źli i brzydcy, że nam ich nie dają.
 
To że mają nasz Smoleńsk nagrany, i to minuta po minucie nie ma wątpliwości. Jest taki globalny system, wywiadu elektronicznego o pięknej nazwie Echelon, którego głównym współtwórcą są właśnie Amerykanie. System przechwytuje każdą wiadomość powstałą na naszym globie i wyemitowaną w eter tak w postaci rozmowy telefonicznej, emailowej, czy smsowej. Każda z przechwyconych wiadomości, także ta notka którą tu piszę, jest analizowana pod kątem słów kluczowych i przekazywana odpowiednim zainteresowanym służbom. No więc jeśli nagrano zwykły lot pasażerski, tym bardziej nagrano tak wysoki rangą lot do Smoleńska. W tym wypadku myślę, że i sfotografowano. To jest raczej dla ludzi myślących oczywiste.
 
Oburza się wielu z Was na Amerykanów, że tak się robić nie godzi, że tak się sojuszników nie traktuje. A niby jak mają nas ci Amerykanie traktować? Jak się ustawić do państwa którego prezydent był przeciwko rozwiązaniu WSI, organizacji mającej swoje korzenie w strukturach wywiadowczych Rosji? Jak zaufać "sojusznikowi" którego premier publicznie obściskuje się z Putinem nad utaplanymi w błocie zwłokami własnego prezydenta?!
 
W 1983 roku Rosja zestrzeliła południowokoreański samolot pasażerski, który wszedł w jej obszar powietrzny. Zginęli wszyscy pasażerowi znajdujący się na pokładzie. Jest taka teoria, choć głównie podtrzymywana przez samych Rosjan, że był to lot szpiegowski. I nie chodzi tu o robienie zdjęć, bo w to nikt nie uwierzył. Raczej o fakt, że wejście takiego samolotu w obszar wrogiego państwa musiał zainicjować wszystkie systemy obronne, uruchomić odpowiednie procedury na poznaniu których jak sądzę zależało Amerykanom. Liczyli przy tym na to, że Rosja nie odważy się zestrzelić samolotu pełnego niewinnych ludzi, że skończy się ostrzeżeniem i eskortą. Przeliczyli się.
 
W przypadku Smoleńska jest nie inaczej, choć odwróciły się role. Ujawnienie przez Amerykanów posiadanych informacji wywiadowczych o locie do Smoleńska równałoby się z odsłonięciem potencjału szpiegowskiego jakim w chwili obecnej dysponują. A taka wiedza jest bezcenna dla takiego państwa jak Rosja. Jeśli więc już miałoby dojść do ujawnienia tych danych, to w zamian za coś równie cennego, no a przynajmniej dla kogoś wyjątkowego. A my w chwili obecnej - z obecnym rządem u sterów którego stoi człowiek który robi wszystko by zatrzeć ślady rosyjskiej zbrodni na elicie swego narodu - jesteśmy dla Amerykanów nikim. Przykro to mówić, ale po prostu nikim. Żadnym partnerem, wątpliwym sojusznikiem.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz